NIE JEST NAM PRZYKRO, ŻE NADCHODZĄ ZMIANY
[2008-03-31]


Zwyciężyli konkurs na kuratorski projekt wystawy w Polskim Pawilonie podczas tegorocznego Biennale Architektury w Wenecji Hotelem Polonia. Naprawdę chcą zamienić Pawilon Polski w hotel, a do tego pokazać w nim wystawę prezentującą „budynków życie po życiu”. W zgłoszeniu konkursowym opisali ją tak: “Wybieramy 10-12 budynków zrealizowanych lub realizowanych w Polsce w ostatnich latach; obiektów znanych, lubianych, rozpoznawalnych, autorstwa słynnych (przynajmniej lokalnie) architektów. większość z nich to budynki dumne, służące wielkim firmom czy ważnym funkcjom publicznym. Pytamy, co stanie się z nimi, gdy zaniknie ich funkcja, gdy diametralnie zmienią się stosunki społeczne czy ekonomiczne, co może stać się z tymi "wizytówkami". Tworzymy przewrotną antytezę schematu promocji Polski za granicą, który zawsze (nie tylko w przypadku wystaw architektonicznych, takich jak niedawna Ikony architektury, ale i np. eXpo) przybiera formę wyliczenia najważniejszych osiągnięć kraju.
Sztandarowe budynki zaprezentowane będą "przed i po" wielkiej zmianie. Na hieratycznych, uroczystych w nastroju zdjęciach Nicolasa Grospierre’a pokazane zostaną budynki w stanie istniejącym. Na fotomontażach autorstwa Kobasa Laksy te same miejsca zostaną zaprezentowane w hipotetycznej przyszłości - zmienione nie do poznania, lub wręcz przeciwnie, wypełnione nowym życiem, które ignoruje starą skorupę, choć pozwala jej pozostać”.
Z Grzegorzem Piątkiem i Jarosławem Trybusiem, autorami projektu Hotel Polonia, rozmawia Bogna Świątkowska.
www.labiennale.art.pl


Teraz, kiedy już euforia po ogłoszeniu wyników konkursu nieco opadła, to czym jesteście przerażeni?
GP: Ogromem pracy i odpowiedzialności. Ja się na chwilę przestałem cieszyć, kiedy zdałem sobie sprawę jak duże nadzieje są do zawiedzenia.

Ale pisząc projekt chyba nie odczuwaliście tego ciężaru, nie byliście pod brzemieniem odpowiedzialności reprezentowania naszego kraju podczas tak ważnej imprezy. Napisany jest z wdziękiem i bez obciążeń.
GP: w ogóle nie czułem odpowiedzialności polegającej na tym, czy tam jest kanalizacja, czy to co wymyśliliśmy da się w ogóle zbudować. A jest to pierwsze pytanie, które teraz każdy nam zadaje: jak odprowadzić ścieki, co z kiblami. Ale sobie z tym poradzimy.

Prąd tam jest.
GP: Niewiele więcej nam potrzeba.
JT: Wodociąg pożyczymy od sąsiadów.

Od Rumunów?
GP: Podobno najbliższe ujęcie wody jest w Pawilonie Austrii i Grecji.
JT: To się rozwiąże. Tyle jest możliwości rozwiązania hotelu jako zjawiska, od budowy Ritza do noclegowni. To wszystko mieści się w tym pomyśle. Na styku tych możliwości jest jeszcze wiele rozmaitych opcji.

A kiedy wam to przyszło do głowy. W jakiej sytuacji?
GP: Wydaje mi się, że…

Leżałem w łóżeczku?
GP: Nie, nie. Nie wiem w jakiej to było sytuacji, bo na pewno nie był to pierwszy pomysł.
JT: Pomysłów na rozumienie architektury poza budynkiem może być sporo.

Out there. Architecture Beyond Building. Jaka jest więc wasza propozycja zrozumienia hasła tegorocznego Biennale?
GP: To hasło jest bardzo pojemne. Nasze myślenie krążyło wokół tego, że budynki to tylko skorupy, a to „poza” to jest życie, które je wypełnia, to co wnoszą z sobą użytkownicy, czy to, co czas robi z budynkiem. Podczas jakiejś burzy mózgów, siedzenia i dyskutowania. Szukaliśmy w moim komputerze zdjęcia Pawilonu Polskiego, żeby go sobie pooglądać. Okazało się, że nie mam nic. Zaczęliśmy googlować, i jedyne co mogliśmy znaleźć to okładka katalogu poprzedniej wystawy z napisem Polonia. Polonia, Polonia… Hotel Polonia! Z hasła Hotel Polonia wyszedł świetny punkt wyjściowy do projektu, chwytliwy i popowy jako tytuł, ale zgodny z naszą interpretacją tematu Biennale.
JT: Mnie prześladuje nieustannie poczucie nietrwałości wszystkiego, tymczasem architektura uparcie trwa w swojej trwałości. Architektura to sztuka, która nie nadąża za postępem mentalnym. Wszystko się diabelnie szybko zmienia, a architektura wciąż stawia tę swoją cegłę na cegle, zachowując się jakby miała trwać przez tysiąclecia, chociaż nie ma takiej możliwości, bo tak szybko zmieniają się potrzeby, wymagania stawiane budynkom, nie mówiąc o modzie. Zakwestionowanie niezmienności budynków, które udają, że są wieczne – to pomysł na nasz projekt. Zakwestionowanie pompy pawilonu polskiego i pokazanie co może się stać z architekturą powstającą teraz w naszym kraju za lat 20, 30, 50…

Jakie są najtrudniejsze pytania, na które teraz już jako kuratorzy Pawilonu Polskiego musicie znaleźć odpowiedź?
JT: Wszystko zaczyna się od dołu, czyli od toalety, prysznica…
GP: Infrastruktura, bezpieczeństwo, jak ludzi tam wpuszczać, wypuszczać, odpowiedzialność za prace prezentowane wewnątrz pawilonu, to jedno. Druga rzecz która spędza nam sen z powiek, to jest koordynowanie tego projektu na odległość. Staramy się pomysł na hotel uczynić jak najłatwiejszym do realizacji, sprawić, by jak najmniej było budowania.
JT: No ale to są właśnie uroki takiej realizacji.
GP: To pytania o stronę techniczną. A czy idea się obroni?
JT: Tak, bo jest to temat, który wydaje się dość oczywisty, kiedy się o nim myśli, a oczywisty wcale nie jest. W gruncie rzeczy teoria architektury bardzo rzadko kwestionuje jej trwałość, trwałość jej funkcji. Co jest przedziwne w czasie, kiedy w filozofii, w refleksji o polityce, gospodarce, kulturze, tak dużo o trwałości, czy też nietrwałości się mówi. Architektura nie przyjmuje tego do wiadomości.

Czy jakiś wpływ ma na was sztuczność sytuacji związana z Biennale w Wenecji? Co bardziej radykalne głosy mówią, że organizacja Biennale jest obciążona brakiem wrażliwości i realizmu, ponieważ sytuacja Wenecji, miasta składającego się z dwu bardzo różnych części, w którym występuje cała gama problemów, powinna skupiać więcej uwagi, niż wystawy. Czy nie kusiło was, żeby nawiązać do tego problemu?
JT: Nawiązanie w naszym projekcie jest, bardzo konkretne. Polegające na tym, że kwestionujemy sytuację i trwałość naszego pawilonu polskiego.

Wiecie, że w Wenecji jest ruch społeczny sprzeciwiający się polityce miasta uniemożliwiającej zasiedlanie pustostanów w starej części miasta? Organizowane są demonstracje przeciwko wykluczeniu olbrzymiej części mieszkańców z nowej części miasta z prawa do użytkowania części zabytkowej. Większość nabywców zabytkowych domów nie mieszka w nich, a traktuje je jak hotele, pojawiając się tam zaledwie na kilkanaście dni w roku.
GP: Zamieniając Pawilon Polonia na Hotel Polonia mówimy o absurdalności terenu wystawowego w mieście, które od zawsze cierpi na deficyt przestrzeni, gdzie do tego by to miasto mogło normalnie funkcjonować jest konieczny podział na piękną turystyczną wizytówką na wyspach i normalne miasto – Mestre na lądzie, w którym skupione są zaopatrzenie, przemysł, duży handel i mieszkania dla zwykłych ludzi. Mimo to w zabytkowej części utrzymuje się taki teren jak Giardini, który jest potrzebny tylko przez parę miesięcy w roku. To gest bardzo rozrzutny i nasz hotel jest prowokacją, jest pytaniem, czy czasem to Giardini nie mogło by się do czegoś jeszcze przydawać.

Jak z waszą koncepcją łączy się twórczość zaproszonych artystów, fotografów: Nicolasa Grospierre’a i Kobasa Laksy?
GP: Pawilon polski to bardzo oficjalna i pompatyczna architektura, więc aby zilustrować naszą tezę wybieramy pocztówkowe i ikoniczne budynki polskie. Niekoniecznie takie, które nam się podobają, ale takie, które uchodzą za ważne, czasem wybitne, z których dumni są mieszkańcy czy władze miast, wybierane do publikacji, przez takie pisma jak Architektura-murator. Pokazać je w Wenecji, ale jednocześnie spuścić z nich powietrze, tak jak spuszczamy powietrze z Pawilonu zamieniając go na hotelik.
Wybór artystów był prawie nierozłączny z pomysłem. Nie zastanawialiśmy się długo. Mikołaj pokazuje budynki w sposób bardzo oficjalny, a jednocześnie perwersyjnie obiektywny. Widać na nich ślady życia, zużycia, a jednocześnie mają taki uroczysty nastrój, perspektywa jest zmanipulowana. Natomiast Kobas manipuluje całością i robi to fantastycznie.
JT: Przekształcenie Pawilonu w hotel, czyli zakwestionowanie jego funkcji i pompatycznego nastroju, to taka sama operacja jaka zostanie wykonana na fotografiach i fotomontażach.

Czytając wasz scenariusz przypomniałam sobie projekt rosyjskich artystów z grupy AES+F, który przedstawiał transformacje świata zachodniego po 11 września 2001 - szczątki opanowane przez świat muzułmański. Druga rzecz o której pomyślałam natychmiast, to fakt, że co prawda nie w tak spektakularny sposób jak prace AES+F, ale w bardziej dotkliwy, bo realny, najnowsza historia Polski jest znakomitą ilustracją waszych tez. Wszystkie te PGR, przedszkola, żłobki, ośrodki wczasowe, które zgwałciły architekturę, która pozostała nienaruszona po wojnie, ale miała zbyt duży metraż, żeby należeć do jednego właściciela, to są przykłady gotowe i wpisane w naszą historię. Czy was nie kusi polityka historyczna i prezentacja realnych przykładów?
JT: Nie. Architektura istnieje ku przyszłości, trzeba pokazując tę przeszłość, zadawać pytania współczesnej architekturze. Co się z nią może stać? Czy ona sobie zdaje z tego sprawę, a nie zdaje sobie sprawy najwyraźniej, że jej trwanie jest diabelnie względne.

Chcecie stworzyć atmosferę zagrożenia?
GP: Nie, to nie musi być „Blade Runner” (film Ridleya Scotta z 1982 r. na podstawie książki Philipa K. Dicka „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?” – przyp. nn6t). Wizje nie muszą być katastroficzne.
JT: Niestety w większości są dość smutne. Może dlatego, że to co dobre w przyszłości nie będzie się rozgrywało w tych budynkach, w tych skorupach. Będzie się rozgrywało zupełnie gdzie indziej. Architektura znajdzie nową formę. To co dobre może nawet przestać być materialne. Czy architektura przeniesie się do świata wirtualnego? Może. Już zaczyna. I to ze swoją funkcją.

Co masz na myśli?
JT: na przykład giełda  nowojorska istnieje nie tylko w budynku na Wall Street. Od 2000 roku także w zupełnie autonomicznej, wirtualnej przestrzeni stworzonej (razem z programistami) przez architektów z Asymptote., Nie jest to strona internetowa z wykresami notowań, ale wirtualne środowisko o specjalnie zaprojektowanej logice i niby-trójwymiarowym charakterze. To też architektura!

Martwiłam, się, że powiesz coś o grze Second Life...
GP: Nie. Ona jest imitacją świata realnego, a chodzi o powstanie zupełnie nowej jakości, o architekturę, która jest od razu cyfrowa, a nie jest przeniesieniem realu do formy cyfrowej.
JT: I zakłada niezbywalną cechę architektury: użyteczność, ale już nie trwałość. Z założenia płynna, wirtualna, nie przejmująca się czasem, ale będącą architekturą.

Ale centrum waszego projektu jest architektura czy człowiek, który powoduje i nadaje sens tym wszystkim transformacjom?
JT: Człowiek i kultura, jego potrzeby. Architektura to tylko skorupa.

Wracamy więc do tego, że zajmujecie się człowiekiem. I to w sposób najbardziej namacalny i realny - opiekujecie się człowiekiem w tym swoim Hotelu… Jakie tam czekają na nas atrakcje?
JT: Masz na myśli cukierki na poduszkach?

Tak, oraz ułożone z kwiatów co celniejsze wersy z pieśni patriotycznych…

GP: Mamy fajny pomysł na gadżety, ale nie możemy nic powiedzieć, żeby nie zapeszyć.

Jak się ma hotel, to chce się przyciągnąć do niego klientów.
GP: Chcemy na pewno wciągnąć go w sieć rezerwacji internetowych, żeby każdy człowiek, który szuka noclegu w Wenecji mógł sobie zabukować miejsce.

A ile będzie miejsc?
GP: No około 10. To będzie raczej namiastka hotelu.

Czyli na Allegro powinny chodzić rezerwacje.
GP: Chociaż one mają być darmowe. Czyli kto pierwszy ten lepszy.
JT: Ale przecież nikt nie wytrzyma tam dłużej niż jedną noc.

Dlaczego? Planujecie tam spotkanie z polskimi upiorami? Na przykład cieknący kran i stukająca rura, to są polskie upiory (ogólna wesołość).
GP: Problem, że tam nie ma rur.

Można zamontować.
GP: Od was pożyczymy szczura. (Pod podłogą Bęc biura mieszka sobie szczur i w czasie naszej rozmowy chrobotał i popiskiwał – przyp. nn6t).
JT: A tak serio, to polskość pawilonu i hotelu manifestuje się w nazwie i w tym, że pokazujemy architekturę z Polski. Celowo mówię „z Polski”, a nie „polską”, bo architektura to produkt bez narodowości. To już nie ma znaczenia.
GP: Nasz projekt to zabawa koncepcją pawilonu narodowego. Bierzemy z Polski sztandarowe budynki, ale pokazujemy je à rebours. Większość produkcji architektonicznej, to są straszne nudy. Na przykład wieżowiec Rondo 1 w Warszawie. To jest dość banalny budynek, tyle, że duży. Estetyczny, zaawansowany technologicznie, ale ideowo nieciekawy, Być może przez to, że ta architektura zostanie przez nas zakwestionowana, może stanie się ciekawsza.
GP: Liczymy na skandal. W scenariuszu zamieniliśmy Świątynię Opatrzności na meczet…
JT: No jeszcze na silos by się nadawała…
GP: W Niemczech jakbyś powiedziała jeszcze 30 lat temu, że tam będą budowane wielkie meczety, to pewnie nikt by w to nie uwierzył.
JT: Ale zastrzegam. Nie jest nam przykro, że te sztandarowe budynki będą musiały się dostosowywać do zmian.
GP: Nie chcemy, żeby patrzono na te nasze scenariusze jako na jednoznacznie pesymistyczne. Bo niby dlaczego Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie nie mogła by się zamienić w bazar? Co jest złego w bazarze?

Co jest złego w zmianie?
JT: Ale jest powszechna obawa przed zmianą i architektura zapiera się rękami i nogami przed zmianą.
GP: To jest normalne, że budynki zmieniają przeznaczenie, ale jednak te dumne, nowe budynki nie chcą o tym wiedzieć i my patrząc na nie, też nie widzimy potencjału zmiany w nich.

W niektórych budynkach nie wydaje się by ich funkcja mogła łatwo zostać przez nie oddana.
JT: To są przewidywania poparte poważnymi badaniami. Praca biurowa będzie w zaniku. Praca przenosi się do domów, więc co z biurowcami zrobić?

BUW czy Świątynia Opatrzności dość łatwo mogą oddać swoją przestrzeń, ale są też takie, które będą walczyć. A co z wieżowcem?
GP: Przeciwnie – biurowce są najbardziej podatne na wahnięcia koniunktury. Rondo 1 ma już trzeciego właściciela, po dwóch latach. Wieżowce buduje kapitał spekulacyjny, te budynki łatwo się dewaluują, nikt nie będzie bronił tożsamości biurowca, jak kościoła czy biblioteki, bo biurowiec jej nie ma, to jest wyłącznie skorupa i szkielet. Może stać się zupełnie bezwartościowy przy załamaniu gospodarczym. A przestrzeń? Jego przestrzeń jest dość elastyczna.

Baseny, biblioteki, stajnie w synagogach, w cerkwiach, w kościołach, to coś co dobrze znamy z naszego krajobrazu, z historii tego regionu.
GP: Tak. A mimo to Polacy myślą, że już mają to za sobą. Polska myśli, że historia się skończyła dla Polski.

Sugerujecie, że po tych wielu bezwojennych latach myślimy, że rzeczy są trwalsze niż do tej pory?
JT: To jest znowu belle epoque. Tkwi w tym spore niebezpieczeństwo. O wielu rzeczach się nie myśli, nie myśli się o tym, że stąpamy wszyscy po cienkim lodzie, że grozi nam kryzys energetyczny…
GP: Nie chodzi przecież o to, że nas Ruscy napadną.

Niektórzy tak jednak myślą…
JT: Zagrożeń, a właściwie nadchodzących zmian, jest mnóstwo.

Zagrożenie nie jest jedyną wartością przypisaną zmianom. Chodzi wam o zbadanie możliwych scenariuszy tych zmian, tak?
JT: Właśnie. Kryzys energetyczny puka do naszych drzwi. Ocieplenie. Co wtedy? Jakiś czas temu była seria reklam Diesla „Gotowi na przyszłość” przedstawiająca świat przyszłości, zalany wodą, dotknięty efektem ocieplenia. Cudowna młodzież na placu św. Marka w Wenecji zamiast gołębi karmiąca kolorowe papugi, młodzież na jachcie, a w tle czubki zatopionych wieżowców Manhattanu. Z jednej strony było w tych zdjęciach coś niepokojącego, ale z drugiej strony ci ludzie byli szczęśliwi, byli gotowi na zmiany.

Wybieracie spektakularne budynki, ale co z osiedlami z wielkiej płyty? Co z tymi miejscami, które wcale nie są spektakularne?
GP: One ulegną tym samym procesom. My chcemy pokazać te budynki, które wydają się niewzruszone, - dla lepszego efektu.
JT: To jest problem odwieczny. Wpisujemy się w pewną tradycję przedstawiania. Zakładamy, że cały ten margines architektury, masówka wśród której mieszkamy, przestaje istnieć dla historii, że trwają tylko budynki dumne, i trwają, dumnie udając, że nie ma zmienności. Blokowiska można wcześniej czy później przerobić na podkład pod autostrady, ale co zrobić z tymi budynkami, które tworzyły historię architektury? Dlatego na nich jesteśmy skupieni, a nie na marginesach, które zginą w mroku dziejów.

Dlaczego uważacie, że to margines? Przecież budynki, które pokazujecie to jest margines.
JT: Ilościowo – tak. Ale to ten margines tworzy historię architektury.

Ale dla ludzi, którzy dziś mieszkają w Polsce, architektura jest konstytuowana przez to co ich otacza, a nie to czego nigdy nie widzieli. A te budynki są niedostępne, są obiektami nieistniejącymi w świadomości powszechnej…
JT: Co tylko pogłębia ich trwałość i hieratyczność. Pozorną. To jest właśnie to, co chcemy zakwestionować.

A nie kusiło was odniesienie się do tej architektury masowej?
JT: Mnie nie.
GP: Mnie kusiło, żeby pokazać zmienność architektury najbanalniejszej, tej masówki. Ale ostatecznie skupimy się na budynkach sztandarowych, bo to nam ułatwi przekazanie tego co mamy do przekazania. Sam Pawilon Polonia też jest takim budynkiem…
JT: Ta pusta duma z niego bijąca…
GP: On jest jednak strasznie operetkowy. Jak się bliżej podejdzie, to dopiero z bliska widać, że jest to buda.
Budynki ikoniczne pozwolą nam bardziej dobitnie i prowokacyjnie pokazać tę zmienność. Chcemy im też trochę zagrać na nosie.

Tym budynkom? Mam nadzieję, że nie potrzebujecie pozwoleń, żeby poddać wybrane przez siebie obiekty transformacjom, bo gdyby tak, to wam nie zazdroszczę.
GP: Jakiś proces też by pomógł w promocji. Ja mam na szczęście dużo prawników w rodzinie.
JT: Obraz architektury jest powszechnym obrazem, nie należy do nikogo, inaczej niż dzieła zamknięte w galeriach. Architektura jest sztuką publiczną.

Czy wiecie już co będzie w innych pawilonach narodowych?
GP: Nie, jeszcze nie. Wiemy już, że wystawa główna, której kuratorem jest Aaron Betsky, będzie wieloaspektowa i składać się ma właściwie z kilku  wystaw, m.in. minimonografiach słynnych architektów, którzy technologicznie czy formalnie pchają, zdaniem Betsky’ego, architekturę do przodu.
JT: Podział wystawy głównej na kilka pod-wystaw pokazuje całą chwiejność konstrukcji Biennale. Z jednej strony rozmywa się granica między architekturą i sztuką i to tak, że czasem trudno rozpoznać czy jest się na biennale sztuki, czy biennale architektury. Zasadność stuletniego podziału na pawilony narodowe też łatwo można zakwestionować. Jaki to teraz ma sens? Wszystko to bardzo pasuje do samej Wenecji, która też się chwieje.

Warszawa, 28.03.2008

Grzegorz Piątek (1980) – krytyk architektury, architekt. Od 2001 współpracownik, od 2005 redaktor merytoryczny w miesięczniku „Architektura-murator”. Wykłada w Zachęcie i wielu innych instytucjach. Laureat I nagrody w konkursie „Miasto i historia” za projekt miejskiego muzeum neonów (2004). Kurator Pawilonu Polskiego na Biennale Architektury w Wenecji 2008 r.

Jarosław Trybuś (1976) - historyk sztuki, krytyk sztuki. Współpracownik miesięcznika „Architektura & Biznes”. Doktorant prof., Marty Leśniakowskiej (Instytut Sztuki PAN, temat badań: Warszawa niezaistniała). Współpracuje z Instytutem Stefana Starzyńskiego. Jest autorem „Przewodnika po warszawskich blokowiskach” (w druku). Kurator Pawilonu Polskiego na Biennale Architektury w Wenecji 2008 r.

-------------------------------------------
Grzegorz Piątek, Jarosław Trybuś
HOTEL POLONIA
IDEA

Świat pędzi. to już nie heraklitejska rzeka - panta rhei, (wszystko płynie), lecz rwący potok - panta tacheo rhei (wszystko płynie coraz szybciej). większość dziedzin nauki, sztuki czy technologii dąży ku mobilności, elastyczności, miniaturyzacji lub wręcz wirtualizacji - czyli de facto dematerializacji. tylko takie zjawiska, które same są płynne, wieloznaczne i znajdują się nieprzerwanie w stadium narodzin i autotransgresji mają szansę na przetrwanie na "płynnym terytorium", które wszyscy zamieszkujemy, jak pisze Michel Maffesoli. Istnienie może zatem być tylko dynamiczne: codziennie ustanawiane od nowa poprzez ponawianie własnego "zdystansowania", owego założycielskiego, inicjacyjnego stanu "bycia w drodze".

Na tym tle architektura, skrępowana technologią, długotrwałymi procesami inwestycyjnymi, przerostem ego architektów i inwestorów, mentalnymi nawykami, które wciąż każą szukać w niej trwałości, jawi się jako dziedzina coraz bardziej ociężała. Sztuka, która stale na nowo zapomina o doświadczeniach przeszłości i równocześnie zamyka oczy na przyszłość, roszcząc sobie pretensje do wieczności - groteskowa poza w czasach błyskawicznych przepływów informacji i kapitału, które potrafią w ciągu kilku chwil zachwiać światowym porządkiem.

Choć nie znamy kształtu ani formy, jaką przyjmie to, co ostatecznie nadejdzie możemy podjąć inspirującą próbę wyobrażenia sobie przyszłości architektury poza budynkami jakie znamy - beyond buildings.

Architektura może gonić ducha czasu - rozmywać swą stałość i materialność. Ale spróbujmy sobie wyobrazić inną drogę - akceptację jej archaiczności; tego, że budynek jest tylko skorupą, opakowaniem, które niekoniecznie musi odpowiadać formą zawartości, jak stara puszka po kawie, w której trzymamy gwoździe, czy karton po butach wiodący drugie, może nawet ciekawsze, życie jako pudło na zdjęcia. wiemy: rzymski panteon to kościół, poznańska synagoga - basen, elektrownia Bankside - tate modern. ale rzadko myślimy o współcześnie wznoszonych, dumnych budynkach w oderwaniu od funkcji i rangi, którą im dziś nadajemy. a w ostatecznym rozrachunku trwałe może być tylko to, co podatne na zmiany.

Intencją projektu jest wyeksponowanie architektury jako dekoracji do możliwych scenariuszy społecznych, politycznych, gospodarczych, spuszczenie powietrza z budowli udających trwałe, ukazanie życia architektury beyond buildings.

REALIZACJA
Idea zostanie zaprezentowana na dwóch płaszczyznach - dopełniających się i tworzących jedną całość plastyczną. Pierwszy to tradycyjna wystawa, drugi - ingerencja w przestrzeń pawilonu.

1/ WYSTAWA: budynków życie po życiu. Wybieramy 10-12 budynków zrealizowanych lub realizowanych w Polsce w ostatnich latach; obiektów znanych, lubianych, rozpoznawalnych, autorstwa słynnych (przynajmniej lokalnie) architektów. większość z nich to budynki dumne, służące wielkim firmom czy ważnym funkcjom publicznym. Pytamy, co stanie się z nimi, gdy zaniknie ich funkcja, gdy diametralnie zmienią się stosunki społeczne czy ekonomiczne, co może stać się z tymi "wizytówkami". Tworzymy przewrotną antytezę schematu promocji Polski za granicą, który zawsze (nie tylko w przypadku wystaw architektonicznych, takich jak niedawna Ikony architektury, ale i np. eXpo) przybiera formę wyliczenia najważniejszych osiągnięć kraju.

Sztandarowe budynki zaprezentowane będą "przed i po" wielkiej zmianie. Na hieratycznych, uroczystych w nastroju zdjęciach Nicolasa Grospierre�a pokazane zostaną budynki w stanie istniejącym. Na fotomontażach autorstwa Kobasa Laksy te same miejsca zostaną zaprezentowane w hipotetycznej przyszłości - zmienione nie do poznania, lub wręcz przeciwnie, wypełnione nowym życiem, które ignoruje starą skorupę, choć pozwala jej pozostać. Oto kilka scenariuszy transformacji. docelowo ich liczba powinna się zamknąć w 10-12:

BUW - suk
Jest połowa XXI wieku, w podziemnych magazynach śpią książki przeniesione już dawno na nośniki cyfrowe i udostępnione w wirtualnym Buw-ie. Studenci od dziesięcioleci lubili przesiadywać w bibliotece ze względów towarzyskich, ale uniwersytet uznał w końcu, że to niewystarczający powód, by utrzymywać tak ogromny budynek. Jak na razie został wynajęty spółce arabskich kupców. Bazylikowy układ głównego holu czytelni i kontrolowany dopływ światła dziennego dobrze służą nowej funkcji. Największy suk w tej części europy jest atrakcją turystyczną i nową wizytówką miasta, a studenci nadal tu zaglądają, ale po to, by ustawić się w kolejce po najsmaczniejszy falafel w Warszawie.

Rondo 1: Wertykalne kolumbarium
W sytuacji dramatycznego przepełnienia cmentarzy i galopujących cen gruntów, władze miasta zdecydowały się na radykalny krok. Wykupiły od indyjskiego funduszu inwestycyjnego mocno już zużyty wieżowiec rondo 1, który na początku XXI wieku był dumą kapitalistycznej Warszawy, ale szybko przestał spełniać wciąż rosnące oczekiwania najemców. Jeden z najwyższych wieżowców stolicy, dzieło londyńskiej pracowni som, stanie się wertykalnym kolumbarium - miejscem pochówku spopielonych zwłok. Nawet granit jest już jak na nagrobkach, a wysoki hol główny świetnie sprawdza się jako sala pożegnań. - To samo centrum miasta, świetny dojazd - przekonuje rzecznik prasowy ratusza. - Jeśli dla oszczędności miejsca nauczyliśmy się spiętrzać w pionie żywych ludzi, to czemu nie umarłych?

Metropolitan: więzienie. Luksusowe budynki w śródmieściu coraz częściej stawały się obiektem agresji przestępców i chuliganów z przedmieść. - Nie pomagają szlabany i kontrole przy wjeździe do centrum. Ci zuchwalcy zawsze się jakoś prześlizgną - tłumaczy rzecznik prasowy stołecznej policji. policja, przy znacznym wsparciu finansowym zamożnych mieszkańców dzielnicy, zdecydowała się kupić biurowiec projektu Normana Fostera i zamienić go w dobrze strzeżony areszt, przechowalnię dla bandytów złapanych w okolicy. Okrągły dziedziniec przez lata był ulubionym miejscem spotkań warszawiaków, którzy nie dostrzegali jego panoptycznego charakteru. dziś patio świetnie sprawdza się jako spacerniak. Przeszklone elewacje, które kiedyś wzbudzały tyle kontrowersji zostały zamurowane.



WYJŚCIE AWARYJNE
Powierzono mu Polski Pawilon na 12. Biennale Architektury w Wenecji awaryjnie. Wraz z Agnieszką Kurant i Aleksandrą Wasilkowską przygotowuje instalację Emergency Exit, której tytuł jest swoistym komentarzem do skomplikowanych losów tegorocznego konkursu na projekt prezentowany w Wenecji. Kim jest Elias Redstone, kurator tegorocznego Pawilonu Polonia, u źródła dowiadują się Kaja Pawełek i Bogna Świątkowska>>>

PYTAJ WIATR, DLACZEGO WIEJE
Dla mnie polityka to styl i sposób bycia. Promuję swoją politykę przez filmowanie momentów szczęścia i piękna. Opowiadam się za nimi – z Jonasem Mekasem, jednym z najważniejszych twórców amerykańskiego kina awangardowego, rozmawia Paulina Gorlewska>>>

CO PAN CHCIAŁ PRZEZ TO POWIEDZIEĆ?
Często pyta się artystę, co Pan chciał przez to powiedzieć? A to pytanie bez odpowiedzi, bo każdy nawet poznawszy interpretację autora, odbierze dzieło po swojemu – z Michałem Gayerem o transmisji wrażeń na linii artysta-widz oraz reprodukcjach informacji, rozmawia Alek Hudzik.>>>

KADRY Z RZECZYWISTOŚCI
Tekstów o sztuce nie jestem już w stanie czytać, nużą mnie one potwornie, są zbiorami kalek, które nie generują żadnej wiedzy ani informacji. Moje zdjęcia traktuję jako rodzaj readymade. Jest tam więc wszystko, co mogłabym zrobić, ale nie zrobię, bo to już istnieje w rzeczywistości – z Agnieszką Brzeżańską rozmawia Agata Pyzik.>>>

OD WEWNĄTRZ
Czterdzieści lat temu należał do Weather Underground, radykalnej studenckiej grupy protestującej przeciwko wojnie w Wietnamie i niesprawiedliwości społecznej. Dziś należy do grupy edukatorów, którzy domagają się znaczącej reformy szkolnictwa. Właśnie ukazała się jego kolejna książka – tym razem w formie komiksu, przedstawiająca jego poglądy na konieczną reformę nauczania i szkolnictwa. Z Billem Ayersem, rozmawiają Kamila Rogowska i Bogna Świątkowska>>>

ZBYT LUDZKO
Z Normanem Leto, jednym z najciekawszych polskich artystów młodego pokolenia, w przededniu premiery Sailora, jego pełnometrażowego filmu oraz książki, o widzeniu dźwięków, współczynniku efemeryczności dzieła, galeriach zatęchłych od szkolnych nawyków i wyższości biologii nad polityką, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

NAJMNIEJ NOWOCZESNE MUZEA
Małe muzea są ekscytującą wyprawą na terytoria peryferyjne i dziwne. Prezentowane w nich ekspozycje są jak wyjęte z progamu jakiegoś skrywanego przed nami eksperymentalnego biennale. To biennale odbywa się w każdym mieście, wszędzie tam, gdzie są małe, nienowoczesne muzea. Spieszmy się nimi cieszyć, zanim je zmodernizują! Przewodnik po warszawskich muzeach przygotowała Agnieszka Rodowicz.>>>

ODSZKOLNIANIE SPOŁECZEŃSTWA
Ivan Illich, filozof i radykalny humanista, był orędownikiem rewolucji wymierzonej przeciwko instytucjom. O niesłabnącej sile jego idei z Janem Sową rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

PROSTA SATYSFAKCJA
Kiedy zecydowałem się nieprodukować dzieła do galerii, zdałem sobie pytanie, co mogę robić. Okazało się to niezwykle trudne. Doszedłem do wniosku, że muszę po prostu zacząć pracować - o wartości pracy, niewidzialności artysty, próbach porządkowania świata i surrealizmie najzwyklejszych przedmiotów z Ronaldem Roosem rozmawia Agata Pyzik.>>>

POSTWANDALIZM
W niekulturalnych gestach agresji wobec przestrzeni miejskiej dostrzegamy przejawy emocjonalnej kontestacji nieadekwatnych dziś norm estetycznych. Można by powiedzieć, że postvandalizm, to wandalizm uliczny w służbie wandalizmu kulturowego – mówi kolektyw vlepvnet w rozmowie z Bogną Świątkowską.>>>

KONSEKWENCJE MODERNY
Nie ulega wątpliwości, że modernistyczna forma, i w architekturze, i we wzornictwie, i w projektowaniu graficznym, jest teraz bardzo na czasie. Chętnie wraca się do tej estetyki. Ale czy modernistyczny etos ma nam jeszcze coś do zaoferowania? Z Andrzejem Szczerskim, kuratorem wystawy Modernizacje, prezentowanej w Muzeum Sztuki w Łodzi, rozmawia Grzegorz Piątek.>>>

ŁĄCZMY WYOBRAŹNIĘ Z RZECZYWISTOŚCIĄ
KNOT knoci Warszawę, bałamuci i mutuje miasto. Jest mu blisko do Latającego Cyrku i Latającego Uniwersytetu, autobusu pełnego hippisów i socjalistycznego kina obwoźnego, polowej kuchni i walizkowej galerii – zachwala Kuba Szreder, jeden z pomysłodawców projektu KNOT, o którym mówią Markus Bader i Oliver Baurhenn>>>

CO NAJMNIEJ 1 %
Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej domaga się co najmniej 1% z budżetu państwa na kulturę i zamierza zebrać 100 000 podpisów popierających ten pomysł podczas tegorocznej Nocy Muzeów. Z Hanną Wróblewską, wicedyrektorką Zachęty Narodowej Galerii Sztuki, a zarazem przedstawicielką Stowarzyszenia Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej, rozmawia Bogna Świątkowska>>>

MINIMAL FETISH
O fetyszystycznych detonatorach fantazji i pożądania, z Maurycym Gomulickim, artystą często nawiązującym do kategorii rozkoszy, przy okazji jego najnowszego projektu Minimal Fetish, nieco podejrzliwie rozmawia Paulina Jeziorek.>>>

BRAK EUFORII JAKO ŹRÓDŁO WALKI
W smutku czai się nowoczesność. Melancholik staje się aktywistą, ponieważ aktywna postawa jest konsekwencją rozczarowania. Dominic Fox, filozof, literaturoznawca, poeta i bloger, autor książki Cold World, o depresji w sztuce i aktywizmie politycznym rozmawia z Agatą Pyzik.>>>

ZŁOŻONOŚĆ PYTAŃ PODSTAWOWYCH
W latach 70. artyści w Polsce zastanawiali się jak definiować sztukę w nowych warunkach. To pytanie zadajemy sobie do dziś, wciąż na nowo. Interesują mnie te wysiłki zdefiniowania sztuki. Dziś za rzadko zadajemy sobie istotne pytania. W świecie sztuki „dzieje się”, ale o co w tym wszystkim chodzi? – z Łukaszem Rondudą, autorem znakomitej książki Sztuka polska lat 70. Awangarda, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

SIŁA MARGINESÓW
Zainteresowanie pozainstytucjonalną awangardą i geografią artystyczną kierowały moją uwagę ku marginesom, gdzie spotykały się różnego rodzaju artystyczne „nie-tożsamości” – z profesorem Andrzejem Turowskim o miejscu sztuki w dzisiejszej przestrzeni publicznej, postkolonializmie antropologii śmieci i współczesnym piractwie rozmawia Krzysztof Gutfrański.>>>

NARZĘDZIA ZMIANY
Weneckie Biennale Architektury w tym roku odbędzie się po raz 12. Wciąż nazywane jest największym światowym świętem architektury, chociaż ten kto szuka nowoczesnego myślenia o projektowaniu, bywa raczej na Biennale w Rotterdamie. Hasłem przewodnim tegorocznych wystaw w Wenecji jest Ludzie spotykają się w architekturze/People meet in architecture. Czy ten temat coś zmieni w rozumieniu architektury? Z Krzysztofem Nawratkiem, antyarchitektem i meta-urbanistą, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

MAŁY DOM, WŁASNY DOM
Od jakiegoś czasu mnie osobiście miasto jako duży organizm przestało interesować, zdecydowanie bardziej wolę się skupić na swoich małych projektach, które mogę ogarnąć w całości i które na miasto mogą wpływać sposób kameralny. Z Romkiem Rutkowskim, autorem projektu domu o powierzchni 120 metrów kwadratowych, rozmawia Paulina Sieniuć.>>>

WĄSKA PUSTELNIA MIEJSKA
Najlepszym gruntem do działania architekta są ograniczenia. To one, w przeciwieństwie na przykład do praktyki projektanta mebli, najbardziej rozbudzają wyobraźnię, kierują w stronę rozwiązań, które w innym przypadku nigdy by nam nie przyszły do głowy. Z architektem Jakubem Szczęsnym (tak, to znowu on!) o jego projekcie superwąskiego domu-pustelni rozmawia Paulina Sieniuć.>>>

FENIKS Z GRUZÓW
Grupa libańskich artystów przebywała w Warszawie na warsztatach ramach projektu Fenix Cities - spotykali się z artystami, kuratorami, historykami, poznawali historię miasta i sztukę w przestrzeni publicznej. Na temat sytuacji artystów w niespokojnym, zburzonymi bombardowaniami Bejrucie rozmawiali z Agatą Pyzik.>>>

CZYSTA PODRZECZYWISTOŚĆ RZECZY
Jest jednym z najbardziej intrygujących artystów. Kojarzony z surrealną poetyką snu, tworzy trójwymiarowe obiekty zaburzające poczucie bezpieczeństwa w rzeczywistości. Jego prace często wykonane z delikatnej porcelany noszą ślady destrukcji. Jego najnowsza wystawa zniszczyła się w transporcie, dlatego obejrzymy ją nie w grudniu, ale w lutym przyszłego roku. Z Olafem Brzeskim rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

PLAŻA W POURVILLE
Książka towarzysząca serii eksperymentów artystyczno- ekologiczno-egzystencjalnych Zniknij nad Wisłą, jest czymś w rodzaju leksykonuznikania. Podaje znane autorom przykłady, strategie skuteczne i wątpliwe. Tekst Marka Krajewskiego Plaża w Pourville pochodziłby z tego tomu, gdyby z niego nie zniknął.>>>

ROZSZCZELNIANIE SYSTEMU
Sztuka i twórczość są częścią procesów dziejowych i mogą wpływać na całość układu, w którym się znajdujemy. Współczesny świat jest plastycznym tworem, wobec którego nie jesteśmy wcale bezradni – można go skutecznie zaburzać. Jak? Z Edwinem Bendykiem, ekspertem od nowych technologii i mediów, otwartym także na sztukę, rozmawia Agata Pyzik.>>>

UTOPIE DEMOTYCZNE
O progresywnym dizajnie, demotycznych właściwościach przedmiotów i i szukaniu nowych dróg w nowej nauce, z Davidem Crowleyem, kuratorem, wykładowcą historii dizajnu w Royal College of Art i znawcą polskiej sztuki, rozmawia Agata Pyzik.>>>

MOC WODY
Woda, czysta woda, jest tematem trzech tegorocznych projektów architekta Jakuba Szczęsnego. Najnowszy to instalacja oczyszczająca wodę z Wisły za pomocą urządzeń fitnesowych. Z autorem tego zręcznego połączenia dbałości o formę fizyczną mieszkańców miasta z pracą na rzecz uzdatniania wody rozmawiała Bogna Świątkowska.>>>

MAMY DUSZE POWYKRĘCANE JAK NOGI
Wykorzystując specyfikę miejsca, swoiste poczucie humoru oraz osobliwą formę, uprawia malarstwo nieskrępowane szufladkowaniem. Maluje w ruinach, tworzy mapę polskiego społeczeństwa. Ze Sławkiem ZBK Czajkowskim, laureatem głównej nagrody 9. Konkursu Gepperta dla debiutujących polskich malarzy, rozmawiał Krzysztof Gutfrański.>>>

(...)
Dzięki współpracy artystek Anny Baumgart i Agnieszki Kurant z Muzeum Historii Żydów Polskich powstał w Warszawie niezwykły pomnik. Warto przyjrzeć mu się z dalszej perspektywy, co możemy uczynić dzięki zaproszonemu do dyskusji nad (…) wybitnemu niemieckiemu krytykowi Jörgowi Heiserowi. Przedstawiamy fragment jego wykładu Prawdziwe bękarty wojny. Maski pop-kultury i Holokaust, wygłoszonego w Warszawie tuż przed realizacją (…) na ul. Chłodnej w Warszawie.>>>

PISAĆ GOLONKĄ
Najnowszy font dostępny na ich stronie nazywa się Golonka FA i jest oparty na kroju „barowym“, pochodzącym z lat 80. Można go pobrać zupełnie za darmo. Fontarte, czyli Magda i Artur Frankowscy, zajmują się nie tylko designem, projektowaniem krojów pism i krytyką liternictwa. Organizują też spotkania ze światowej sławy twórcami współczesnej typografii. Rozmawiał z nimi Karol Betlej.>>>

ŚWIATŁOTRYSK
W parku Kępa Potocka na warszawskim Żoliborzu stanął właśnie jego neon, wielka szklanka różowej oranżady. Z Maurycym Gomulickim, piewcą urody życia, przygód miejskich, estetycznych rozkoszy, w przededniu jego wyjazdu do drugiego z rodzinnych miast – Meksyku - rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

SZUKAM DZIWNYCH METAFOR
Z Rafałem Dominikiem o zaletach nierealizowalnych projektów, kompetentnej urodzie disco polo jako narzędzia twórcy, a także o ukochaniu polskości, w przedzień obrony przez niego dyplomu z malarstwa, rozmawia Bogna Świątkowska>>>

KRYTYCZNY KREATOR MUTANTÓW
Bas van Beek to jeden z najbardziej zagorzałych krytyków współczesnego designu, nazywanego przez niego „burżuazyjną farsą” i „cyrkiem”. O większości holenderskich projektantów wyraża się per głąby i idioci, zwracając uwagę na potrzebę prawdziwej i niezależnej krytyki. Tworząc analogię do Hollywood twierdzi, iż jedyne co holenderski design jest w stanie wyprodukować, to komedie romantyczne, a on stara się jedynie przypominać o istnieniu innych gatunków filmowych. Z Basem van Beekiem rozmawia Karol Betlej.>>>

ŁĄCZNIK KOLORYSTYCZNY
O znaczeniu kolorów w sztuce i architekturze, a także o barwnych interwencjach urbanistycznych z Kasią Przezwańską, autorką interwencji będącej częścią festiwalu Warszawa w Budowie rozmawia Kamila Rogowska.>>>

NIC NIE JEST ZBYT DOBRE DLA ZWYKŁYCH LUDZI
To coś w rodzaju brudnego sekretu, że luksusowe mieszkanka budowane teraz, są mniejsze, niż biedne mieszkania z lat 60. Z Owenem Hatherleyem, teoretykiem architektury, krytykiem muzycznym, blogerem, autorem książki Militant Modernism (2009, 0books) rozmawia Agata Pyzik.>>>

TYMCZASOWE FORMY OPORU
To co miało być tymczasowe zostaje na dłużej lub na zawsze. Chaos się pogłębia, a ruiny współczesnego miasta stają się pożywką dla nowych budynków – o Wystawie przygotowanej przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie pisze jej współtwórca, Sebastian Cichocki.>>>

CO ZNIKNĄĆ NIE MOŻE
Znikanie to taki termin potoczny z życia codziennego. My, fizycy nie mamy nic do powiedzenia na ten temat. Ale w pewien przekorny sposób znikanie leży u podstaw nauki – z profesorem Stanisławem Bajtlikiem, astrofizykiem, w czasie trwania projektu „Zniknij nad Wisłą”* rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

DIS NA SZTUKĘ
Trzeba wiedzieć, która jest godzina. Paradoks „siły” w sztuce polega na braku pewności, ciągłym wątpieniu w siebie. Odwrotnie niż w sporcie – z Wojciechem Bąkowskim o sztuce, muzyce i penerstwie, rozmawia Michał Lasota.>>>

WINDA KTÓRA DONIKĄD NIE ZABIERA
Nie ma nic gorszego niż czekanie. To jak powolna śmierć. Z tego wynika moje wewnętrzne poczucie nieszczęścia. Chciałabym spędzić cały dzień na plaży, ale z drugiej strony nie mogę nie widzieć tego, co się dzieje. Nie ma innego wyboru – z izraelską artystką Shelly Federman rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

NIEZALEŻNI
Folke Koebberling i Martin Kaltwasser żyją i pracują według swoich przekonań. Budują alternatywne strategie w mikroskali, na najbardziej osobistym, prostym poziomie. Z Martinem Kaltwasserem o pracy, stresie, życiu, pieniądzach i lenistwie rozmawia Kuba Szreder>>>

UKŁAD ZDYSCYPLINOWANY
O nadzorze i kontroli można obszernie teoretyzować, jednak szybko dochodzi się do prawdy, która mówi, że teoria to jedno, a praktyka drugie. O wielowymiarowości aparatu kontroli – odtwarzaniu arcydzieła Rembrandta, konfrontacji ze stróżami porządku i czeskim folku z Grzegorzem Drozdem, autorem projektu Straż Miejska, rozmawia Krzysztof Gutfrański.>>>

OPLATANIE BRUDNYMI MACKAMI
Na Śląsku zalęgła się Ośmiornica. Nastąpiło to w listopadzie 2008 roku dzięki nieformalnej grupie młodych twórców orbitujących wokół katowickiej ASP. Strukturą przypomina tajne organizacje z systemem wewnętrznych kodów, którymi porozumiewają się ich członkowie. Manipulacja informacją zniekształconą przez przekaz. Budowanie legendy wokół miejskich rytuałów wtajemniczenia. Mnożenie wariantów w oparciu o plotkę i powtórzenie. W krąg Ośmiornicy na chwilę wniknęła Bogna Świątkowska.>>>

RZEŹBA KOLEKTYWNA, PARK SPOŁECZNY
O Parku Rzeźby na warszawskim Bródnie w przededniu ujawnienia w nim prac Pawła Althamera, Moniki Sosnowskiej, Olafura Eliassona i Rirkrita Tiravaniji, pisze Sebastian Cichocki (Muzeum Sztuki Nowoczesnej).>>>

WZORCOWY MODEL ZNIKANIA
Co robi kurator, kiedy nie ma pieniędzy na wystawy? Zostaje badaczem. Mimo, że zniknięcie powszechnie kojarzy się z klęską, to zwycięża w bitwie o wyobraźnię i tworzenie rewolucyjnych scenariuszy. O tym, czego nikt nie widział, o mikropraktykach, o prywatnych utopiach z Danielem Muzyczukiem, współkuratorem projektu Poszliśmy do Croatan rozmawiają Bogna Świątkowska i Krzysztof Gutfrański.>>>

DOMY KULTURY - PO NOWEMU CZY OD NOWA?
Jeszcze do początku lat 70. na tych terenach rozciągały się pola, łąki i sady, a widok pasących się krów nikogo nie dziwił. Na początku lat 70. dotarła tam Warszawa i powstały bloki osiedla Służew nad Dolinką. Ogłoszony w ubiegłym roku konkurs na koncepcję mającego tam stanąć budynku Domu Kultury wygrało troje młodych architektów. Ich wygrana, zbiega się z dyskusją nad koniecznością gruntownej reformy funkcjonowania domów kultury. Z autorami zwycięskiej koncepcji: Natalią Paszkowską, Marcinem Mostafą i Janem Sukiennikiem, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

COŚ TAM JEST
Już kilka razy miałem takie przypadki, że to co fotografowałem było potem niszczone, znikało. Tak jak bym przyciągał złe fatum. No, ale oczywiście wolałbym, żeby nie było kryzysu – o Banku, najnowszym projekcie fotograficznym Mikołaja Grospierre’a, prezentowanym w kwietniu przez nowojorską galerię Location One, rozmawia z artystą Bogna Świątkowska.>>>

BROŃ DO WYMIANY IDEI
Reel Geographies to projekt dotyczący przemian politycznych i ekonomicznych, jakie zachodziły w drugiej połowie XX w. oraz ich konsekwencji społecznych. Prezentując pochodzące z lat 60., 70. i 80. filmy artystyczne, dokumentalne, a nawet materiały operacyjne służb specjalnych, szczególną uwagę poświęca relacji człowiek- -massmedia. W przededniu prezentacji polskich filmów w Londynie, z Aleksandrą Jach i Agnieszką Kilian, kuratorkami Obrazu kontrolowanego, rozmawia Krzysztof Gutfrański.>>>

TĘSKNOTA ZA WARIANTAMI PRZYSZŁOŚCI
Dominująca w publicznej fonosferze muzyka pop znajduje się w obecnie martwym punkcie. Przez dekady była medium, za pomocą którego snuto futurystyczne wizje utopii, rebelii i nieustającej zmiany. W pierwszej dekadzie XXI wieku już nim nie jest. Dlaczego? Odpowiedź w stworzonej przez Jaquesa Derridę hauntologii znalazł Mark Fisher, filozof, krytyk popkultury, autor bloga K-Punk (k-punk.abstractdynamics.org). Rozmawiał z nim Piotr Kowalczyk.>>>

STRZELAM
Moje poprzednie projekty były bardzo analityczne, intelektualne, zimne. Teraz chcę robić rzeczy, które są gorące, naładowane energią, które nie wynikają z zimnej intelektualnej analizy, ale z emocji – mówi artysta i fotograf Konrad Pustoła, autor niezwykłego cyklu Dark Rooms w rozmowie z Bogną Świątkowską.>>>

INSTYTUCJA SEKTORA π [pi]
To instytucja kultury zupełnie nowego typu. Całkowicie niezależna, powołana przez osoby, znane z antysystemowych poglądów. Jest czymś więcej niż tylko autonomiczną przestrzenią działającą bez subsydiów i dotacji, chociaż istnieje w ułamkowym wymiarze produkcji kulturowej, w sektorze π. O tym co się kryje za nazwą Goldex Poldex i jakie są konsekwencje powołania go, opowiadają Janek Sowa, Janek Simon i Jakub de Barbaro w rozmowie z Krzysztofem Gutfrańskim.>>>

ABCADŁO DRUŻYNY A
,,Skromna elegancja’’ to pierwsza myśl jaka nasuwa się po wejściu do nowopowstałej galerii A. Sztuka prezentowana przez jej założycielki ma być świeża i nie przegadana. Będzie to galeria komercyjna, a jednocześnie miejsce, w którym toczą się ożywione rozmowy o sztuce. W „Kombinacie doskonalenia sztuki”, jak nazywają galerię A jej założycielki, sztuka ma być zarówno produkowana jak i prezentowana. Z Agnieszką Skolimowską i Aleksandrą Urbańską rozmawia Paulina Jeziorek.>>>

CIĘŻKA DOLA KONTESTATORA
„Krecha” powstała w 2006 roku z nadmiaru jodu w mózgach. Łączy społeczny krytycyzm z wyczuciem absurdu. Do tej pory wyszło siedem numerów pisma. Wywiad ociera się też o wydarzenia z ostatnich miesięcy, kiedy wysyłka „Krechy” do CSW Łaźnia w Gdańsku wywołała antyterrorystyczny alarm i ewakuację paru instytucji kulturalnych. O graficznym krytycyzmie, poczuciu humoru, roli artysty, symbolicznym terroryzmie, kupowaniu koszulek i cierpieniu za miliony – z założycielami gdańskiego magazynu „Krecha” rozmawia Kuba Szreder>>>

BŁĄDZENIE PO TERYTORIUM NIEWIEDZY
Prawdziwy progres w wiedzy może zachodzić tylko wtedy, jeśli będziemy brać od uwagę możliwość powiedzenia lub stworzenia kompletnego nonsensu - z AGNIESZKĄ KURANT rozmawia Sebastian Cichocki>>>

UWIĘZIENI W MIESZCZAŃSKIM SALONIE. CO ROBIĆ?
Jaka jest przyszłość sztuki, a jaka rewolucji, jakie znaczenie dziś mają protesty, rozruchy i zamieszki z 1968 r., oraz dlaczego trzeba dziś czytać Guy Deborda, z Jankiem Sową, socjologiem, psychologiem i krytykiem kultury, w czasie, gdy Zachęta prezentowała znakomitą wystawę Rewolucje 1968, koresponduje Bogna Świątkowska>>>

NAJWIĘKSZA PRESJA WYPŁYWA Z NAS SAMYCH
Nigdy nie dostosowujemy naszych pomysłów do oczekiwań odbiorcy. Mamy swoje cele i je realizujemy, dyskutując proces tejże realizacji z wieloma ludźmi, ale nie zmieniamy zdania w zależności od tego, kim jest słuchający. Z Alejandro Araveną, architektem nagrodzonym Srebrnym Lwem na tegorocznym Biennale Architektury w Wenecji, rozmawiają Kamila Rogowska i Roman Rutkowski.>>>

NIEWIELKA ROLA CENTRALNEJ RĘKI
O roli inicjatyw oddolnych, elastycznym projektowaniu i strategii włączania potrzeb użytkowników w proces planowania przestrzeni miejskiej, z architektką Olą Wasilkowską rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

TERAZ TRZEBA ROBIĆ INNE RZECZY
Ta rozmowa zaczyna się od prozaicznych problemów lokalowych, od podpytywania o najnowsze strategie jednej z najsłynniejszych w świecie polskich galerii, a kończy na dramatycznej obronie niezależności programowej najmłodszego Centrum Sztuki Współczesnej w Polsce. Z ŁUKASZEM GORCZYCĄ, członkiem Rady Programowej CSW Znaki Czasu w Toruniu, współzałożycielem i współwłaścicielem galerii Raster, rozmawia Bogna Świątkowska>>>

SZALEŃSTWO KREOWANIA KREATYWNOŚCI
O pomysłach na unowocześnienie Łodzi poprzez kulturę z JAROSŁAWEM SUCHANEM, dyrektorem Muzeum Sztuki, w przeddzień otwarcia nowego budynku ms2, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

NIKT NIE POTRZEBUJE PRZESTRZENI PUBLICZNEJ
Architektura nie może rozwiązywać problemów, ale powinna brać udział w kulturalnych eksperymentach. Budynki mogą być rozwiązaniem problemów technicznych, ale i przyczynkiem problemów społecznych. Niemniej architektura otwiera oczy na to, co istnieje, a to jest istotny aspekt. Otwiera nowe przestrzenie w świecie, o którym sądzimy, że go znamy, i to jest aspekt najistotniejszy – mówi w rozmowie z Jakubem Szczęsnym z grupy projektowej Centrala kurator tegorocznego XI biennale Architektury w Wenecji AARON BETSKY.>>>

REWOLUCJONIŚCI SĄ ZMĘCZENI
JAKUB BANASIAK, krytyk młodego pokolenia (rocznik 1980), w sieci znany jako Krytykant, dzięki prowadzonemu serwisowi o krytyce i sztuce najnowszej www.krytykant.pl. „Rewolucjoniści są zmęczeni” to zbiór jego esejów, felietonów i recenzji publikowanych w różnych czasopismach i sieci w czasie ostatnich dwu lat, niejako układających się w streszczenie najważniejszych wydarzeń, ale będących także diagnozą zachodzących w tym czasie zjawisk.>>>

POMYSŁ TAKI DOBRY, A URZĘDNICZY
Na terenie Parku Bródnowskiego – otoczonego wielopiętrowymi blokami – ma powstać Park Rzeźby. Władze Dzielnicy Targówek, na terenie której znajduje się park, zaprosiły do współpracy światowego formatu artystę Pawła Althamera. Do udziału w projekcie włączyło się również Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Wspólnymi siłami chcą stworzyć oryginalną i dynamiczną przestrzeń rekreacyjną dla mieszkańców Warszawy. Z Krzysztofem Buglą, wiceburmistrzem Dzielnicy Targówek, rozmawia Paulina Jeziorek, październik 2008.>>>

NIE MA SORRY
Pierwsza wystawa polskiej sztuki najnowszej w tymczasowej siedzibie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie to prace ponad 20 artystów urodzonych między rokiem 1979 a 1985, wybranych przez ośmioro studentów Muzealniczych Podyplomowych Studiów Kuratorskich przy Instytucie Historii Sztuki UJ. Wystawa nosi tytuł „Nie ma sorry” i dobrze oddaje sytuację powstającego muzeum, młodych artystów i stawiających swe pierwsze kroki kuratorów. Oczekiwania są duże – przyszłość niepewna.>>>

SOMETHING MUST BREAK
Tymczasowa ścieżka dźwiękowa dla miasta M. W Mysłowicach odbywa się wielki muzyczny Off Festival. W tym roku towarzyszy mu niezwykle interesująca wystawa prezentująca związki między muzyką, dźwiękiem a sztuką współczesną, polityką, zjawiskami niewytłumaczalnymi. O „Something Must Break” mówi SEBASTIAN CICHOCKI, kurator trwającej tylko kilka dni wystawy.>>>

SIŁA SŁABOŚCI
Polska jest podręcznikiem architektonicznym nie będącym zbiorem samych dobrych wzorów do naśladowania. Zawiera wiele lekcji, z których dużo można się nauczyć, ale których lepiej nie naśladować. Na przykład garaże wykonywane ze starych grzejników płytowych wyglądają ohydnie, ale świadczą o wielkiej kreatywności. Są odbiciem polskiego charakteru. Tyle współpracy i jednolitości, ile wynika z praktycznych względów. Tyle samodzielności i indywidualizmu, ile to możliwe. Architekt HUBERT TRAMMER dowodzi swoich tez prezentując zdjęcia, które nie pozostawiają cienia wątpliwości – taka jest Polska.>>>

NASTĘPUJE ZNIKNIĘCIE
Podobają mi się prace takich artystów, w których pracach jest doza tajemniczości i niepokoju i są w tym subtelni. Najbardziej lubię konsekwencję w działaniu. Spójne postawy – mówi ŁUKASZ JASTRUBCZAK. - Interesują mnie działania na rzeczywistości. Nie wszystkie są przeze mnie skończone. Czasami tylko coś chwytam, zaznaczam, pozostawiam.>>>

TAKI MAMY REAL
MIKOŁAJ DŁUGOSZ jest fotografem, którego specjalnością staje się ujawnianie potencjału fotografii uznawanej za mało ważną, nieistotną, a przede wszystkim… cudzą. Wydany niedawno album „Real Foto” to jego zadziorna próba wprowadzenia anonimowych twórców, sprzedawców z serwisu aukcyjnego allegro, w rolę reportażystów, boleśnie szczerze oddających dzisiejszą rzeczywistość.>>>

CHUCK YEAGER. CHCIAŁBYM JUŻ NIE CZEKAĆ
W wyobraźni dzieje się dużo więcej niż w rzeczywistości. Mamy to, do czego dążyliśmy – względny pokój, względny, powszechny dobrobyt, nie ma miast do odbudowania, nie ma rewolucji, jeśli są, to jakieś pokątne, w probówce, które okazują się bez pokrycia, bo nie ma o co walczyć. Z NORMANEM LETO rozmawia Bogna Świątkowska>>>

PANOWANIE NAD OBRAZEM
Na fotografiach MAĆKA STĘPIŃSKIEGO widać świat przekształcany przez człowieka, uporządkowany, zgeometryzowany i pusty. Jego wystawom czesto towarzyszy wideo. Za jednominutówkę z cyklu „N-113”, dostał nagrodę z rąk Emira Kusturicy. W tym roku prace Maćka Stępińskiego oglądać można na kilku pokazach w Polsce, m.in. na wystawie prezentującej polską fotografię XXI wieku "Efekt Czerwonych oczu” w Warszawie, podczas Miesiaca Fotografii w Krakowie, wystawach indywidualnych w PF Zamek w Poznaniu oraz w Zamku Ujazdowskim w Warszawie. Ukaże się też pierwszy album z pracami artysty.>>>

NIE JEST NAM PRZYKRO, ŻE NADCHODZĄ ZMIANY
Zwyciężyli konkurs na kuratorski projekt wystawy w Polskim Pawilonie podczas tegorocznego Biennale Architektury w Wenecji Hotelem Polonia. Naprawdę chcą zamienić Pawilon Polski w hotel, a do tego pokazać w nim wystawę prezentującą „budynków życie po życiu”. Z GRZEGORZEM PIĄTKIEM i JAROSŁAWEM TRYBUSIEM, autorami projektu Hotel Polonia, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

TOMASZ ZIMOCH: BONIEK!
Zapis komentarza TOMASZA ZIMOCHA do jednoosobowego odtworzenia meczu Polska – Belgia 1982 (3:0) przez MASSIMO FURLANA. Artysta posługując się „choreografią” kluczowego piłkarza – ZBIGNIEWA BOŃKA, odtworzył mecz w całości: 2 x 45 minut. Boniek! został uznany przez czytelników "Gazety Co Jest Grane" w konkursie kulturalnym Wdechy, za najciekawsze wydarzenie w Warszawie roku 2007.>>>

KOLEDZY ZNACZY KOLLEGEN
Artysta KAROL RADZISZEWSKI i fotograf KUBA DĄBROWSKI w dialogu białostockim, powracają do praźródeł swojej twórczości.>>>

NIE JEST ŁATWO ZNALEŹĆ COŚ NA A
Z ANDRZEJEM TOBISEM rozmowa o „A-Z”, przygotowywanych przez niego „gablotach edukacyjnych”, pierwszej odsłonie a l f a b e t u, długofalowego projektu bytomskiej Kroniki, obliczonego na 24 lata.>>>

NIKT TAK NIE ROBI, TYLKO MY!
O tym jaki jest polski dizajn i postawach wobec świata konsumpcji z TOMKIEM RYGALIKIEM rozmawia (w centrum handlowym) Bogna Świątkowska.>>>

NIEWIDZIALNA CENTRALA
Czy rzeczywiście powstaje nowy model debaty publicznej? A może tylko trwa rozmowa o tym, że trzeba stworzyć nowy język? Jak to zrobić? Z ARTUREM ŻMIJEWSKIM rozmawiają Alicja Plachówna i Bogna Świątkowska>>>

CO TO W OGÓLE JEST?
"Myśmy chodzili smutni, poważni, a on mówił, co to w ogóle jest, co to za rewolucja. Weź karabin, mówił, i strzelaj, u nas to by po prostu krew się lała na ulicach i w ogóle". O punku, sile, delikatności i konsekwencji rozmowa z PIOTREM RYPSONEM>>>

Z MIASTAMI DZIEJĄ SIĘ CIEKAWE RZECZY
Niewielu w Polsce pisze o mieście tak jak on. Może dlatego, że KRZYSZTOF NAWRATEK (rocznik 1970) pracuje i mieszka za granicą. Jest autorem na razie jednej książki, ale za to mocnej: "Ideologie w przestrzeni. Ćwiczenia z demistyfikacji". Architektura i urbanistyka widziane jako narzędzia, którymi posługują się ich twórcy i zleceniodawcy, by manipulować użytkownikami przestrzeni. Niebawem ukaże się kolejna - tytuł roboczy "Śmierć miasta i zmartwychwstanie Polis. Obywatel plug-in”. Z Krzysztofem Nawratkiemrozmawia Bogna Świątkowska>>>

WIELE MOTYWÓW SIĘ POWTARZA
Inspiracją dla TOMKA KOPCEWICZA są zwyczajne elementy miejskiego pejzażu. Kraty w oknach, barierki, słupki, zdobienia na autokarach - chociaż silnie oddziałowują na pejzaż miejski, to pozostają niemal przezroczyste, niezauważalne. Te na pozór "niemalarskie" obiekty, tworzą na jego obrazach dziwne przestrzenie, labirynty, załomy i tajemnicze przejścia.>>>

JESTEM NA MIEJSCU
Jak tylko namaluję obraz, to zaraz staram się wrzucać go do galerii. Nie jestem w stanie mieszkać ze swoimi obrazami. Nie mam pracowni, trzymam je u siebie w pokoju. Męczą mnie potwornie. Przebywanie z tym co robię, jest dla mnie bardzo męczące - mówi TOMEK PARTYKA>>>

POP.AMIĘTANE
Kultura popularna, której celem jest przeżywanie, a nie interpretowanie, nie jest zwykle poddawana refleksji przez jej użytkowników. Nie próbują nawet dociekać, dlaczego ulegają galopującym modom. Uzasadnienia pozostawiają innym. Badaczom współczesności, takim jak MAREK KRAJEWSKI>>>

INTERESUJĄ MNIE LUKI W PROGRAMIE
Podoba mi się kiedy artyści lub krytycy podejmują ryzykowne wyzwania. Zawsze interesowała mnie alternatywa. Czyli projekty lub miejsca, które powstają całkowicie spontanicznie, istnieją zwykle przez ograniczony czas i są poza ogólnie rozumianymi normami - mówi PAULINA OŁOWSKA.>>>

LUBIĘ RZECZYWISTOŚĆ W JEJ NIESKOŃCZONEJ POSTACI
O tym do czego może przydać się koniec, jak inspirująca są chaos i nicość, a także o tym jak zachować swoją wolność z AGNIESZKĄ BRZEŻAŃSKĄ rozmawia Marta Tychmanowicz>>>

BUNT INDYWIDUALNY
Przeczytaj ciekawą oraz długą rozmowę z JANKIEM SIMONEM – artystą, piromanem, antyhumanistą i ateistą! A także wielkim miłośnikiem sztuki i podróżowania!>>>

SZTUKA JEDNORAZOWA
Tymczasowe historie MACIEJA KURAKA>>>

REKLAMA