UWIĘZIENI W MIESZCZAŃSKIM SALONIE. CO ROBIĆ?
[2008-12-04]


Jaka jest przyszłość sztuki, a jaka rewolucji, jakie znaczenie dziś mają protesty, rozruchy i zamieszki z 1968 r., oraz dlaczego trzeba dziś czytać Guy Deborda, z Jankiem Sową, socjologiem, psychologiem i krytykiem kultury, w czasie, gdy Zachęta prezentowała znakomitą wystawę Rewolucje 1968, koresponduje Bogna Świątkowska.
<<<Ilustracje: Guy Debord, Społeczeństwo spektaklu, 1973, film prezentowany na wystawie Rewolucje 1968, Zachęta Narodowa Galeria Sztuki, wrzesień-listopad 2008.

W opisie wystawy Rewolucje 1968 czytamy: „Rok 1968 to okres kumulacji najróżnorodniejszych napięć politycznych i społecznych. Protesty, zamieszki, rozruchy przetoczyły się właściwie przez cały świat, od Meksyku i Stanów Zjednoczonych, przez Niemcy, Francję, Polskę, Czechosłowację, aż po Japonię (nie omijając Ameryki Południowej). Rok wcześniej we Francji ukazała się książka Społeczeństwo spektaklu Guy Deborda, jednego z założycieli Międzynarodówki Sytuacjonistycznej, określanego mianem „ostatniego wielkiego rewolucjonisty”, która stała się zapowiedzią tych rewolt. Była bezlitosną diagnozą społeczeństwa wyobcowanego na skutek oddziaływania mediów i systemów sprzedaży. Dla takiego społeczeństwa wszystko stanowi zbiór obrazów biernie pożądanych, na których powstawanie nie ma żadnego wpływu. Lekarstwem na ten stan rzeczy miały być zmierzające do wyrwania ludzi z letargu artystyczno-polityczne prowokacje, skierowane przeciw wszelkim systemom (nie tylko politycznym)”. Tłumaczenia tekstów Deborda na polski ukazały się niedawno. Co straciliśmy nie znając Deborda? Dla mnie lektura była wielkim przeżyciem. Jego teksty zupełnie się nie starzeją. Zachowują siłę. Czy sytuacja w naszym rejonie aż tak się nie zmieniła, mimo że upłynęło 40 lat i zaszły, jak nam się wydaje, ogromne zmiany?
Co straciliśmy z powodu tego 40-letniego opóźnienia? Przede wszystkim możliwość odbioru twórczości Deborda w jej oryginalnym kontekście zarówno społecznym, jak i artystycznym, czyli w warunkach rodzącego się społeczeństwa konsumpcji, burzliwych wydarzeń lat 60. i awangardowych eksperymentów artystycznych tamtych czasów. Uważam, że przez to opóźnienie Debord stracił bardzo wiele. Jego innowacje estetyczne – na przykład metoda found footage, której był pionierem – są dzisiaj używane tak powszechnie, że jako medium artystycznego wyrazu stały się wręcz banalne. Podobnie jest z niektórymi aspektami jego krytyki społecznej. Potępienie konsumpcjonizmu znaleźć dziś można nawet w oświadczeniach wydawanych przez Konferencję Episkopatu Polski. To, co stało się dzisiaj powszechnie znane i używane, w żadnej mierze nie wyczerpuje oczywiście estetycznej i teoretycznej zawartości dzieł Deborda, sprawia jednak, że traci on część siły. Mimo wszystko przemawia dziś do nas nadal, bo jego diagnoza niewiele się zestarzała. Spektakl – aby posłużyć się zwrotem di Lampedusy – ciągle się zmienia, aby wciąż pozostać taki sam. W swojej zasadniczej treści diagnoza Deborda trafia wciąż w istotę świata, w którym żyjemy. Poza tym jest to twórczość naznaczona osobistym świadectwem życia, przez co ma wyjątkowy autentyzm i siłę przekazu. Debord nie ukrywa się za teorią, nie zwodzi nas retorycznymi wybiegami, nie kokietuje. Mówi w pierwszej osobie o tym, co przeżył i o świecie, który znał. Jego pisarstwo i filmy to świadectwo doświadczenia i dlatego zawsze pozostaną prawdziwe. Będą przemawiały do ludzi teraz, za sto, dwieście czy pięćset lat.
Pisarstwo Deborda zachowuje swoją siłę między innymi dlatego, że jest właśnie pisarstwem, czyli literaturą. Jeśli zgodzimy się z Rortym, że filozofia to rodzaj pisarstwa, Debord bez wątpienia zasłużył na literacką nagrodę Nobla. Ma swój wyjątkowy, silny i precyzyjny, a jednocześnie poetycko-melancholijny styl, swoje ulubione figury retoryczne, odwołuje się wprost lub pośrednio do francuskiej tradycji pisania na pograniczu filozofii, krytyki społecznej i czystej literatury, w której mieszczą się takie postacie jak Kartezjusz, Pascal, de Maupassant czy Rousseau. Nie znaczy to oczywiście, że teksty Deborda nie mają wartości „teoretycznej", czyli że należy je czytać jako fikcję nic niemówiącą o świecie. Jest wręcz przeciwnie: mają gigantyczny ładunek teoretyczny. U Deborda odnajdujemy tematy, myśli i tezy, które potem przewijają się przez francuską filozofię i teorię społeczną drugiej połowy XX wieku. Baudrillard, Foucault czy Deleuze czerpali z Deborda, nawet jeśli nie zawsze przyznawali się do tego otwarcie. Trzeba pamiętać, że pierwsze teksty i filmy Deborda pochodzą z lat 50., czyli są mniej więcej o dwie dekady starsze niż np. teoria symulakrów Baudrillarda czy Nadzorować i karać  Foucault.

Słowa rewolucja, rewolucyjny, rewolucjonista wytarły się i straciły moc, choć za rewolucją  tęsknimy. Jak je rozumiał Debord?
Debord mówi zupełnie innym językiem niż ten, do którego przyzwyczaił nas obecny dyskurs lewicowy głównego nurtu, w tym również dyskurs tych, którzy dzisiaj sami siebie nazywają nową, młodą lewicą. Nie mieści się na przykład zupełnie w dylemacie „redystrybucja czy uznanie”, który Nancy Fraser stawia jako kryterium rozróżnienia dwóch rodzajów lewicy: ekonomicznej i kulturowej. Debord odwołuje się co prawda do Karola Marksa, interesuje go jednak przede wszystkim młody Marks. Z tego punktu widzenia rewolucja miałaby być przede wszystkim zniesieniem alienacji, czyli fatalnego dystansu między ludzkim podmiotem a jego światem. Dystans ten sprawia, że to, co jest naszym , zbiorowym własnym wytworem (a więc społeczeństwo, w którym żyjemy: praca, ekonomia, architektura, państwo) wydaje się nam obcym i niezależnym od nas żywiołem – spektaklem. Ekonomia nie znika oczywiście z pola zainteresowań Deborda. Obok „alienacji" drugim pojęciem niezbędnym do zrozumienia społeczeństwa spektaklu jest „fetyszyzm towarowy", czyli typowe dla społeczeństw kapitalistycznych ukrycie faktycznych relacji między ludźmi za pozornymi relacjami między towarami. Jednak lekarstwo na tę chorobę nie ma natury ekonomicznej. W In girum imus nocte et consommimur igni – moim zdaniem najlepszym i najbardziej dopracowanym filmie Deborda – pada zdanie, które dobrze oddaje, o co tu chodzi: „Problem polega nie na tym, że ludzie żyją mniej lub bardziej biednie, ale na tym, że ich życie nieustannie im się wymyka". To wymykanie się życia – alienacja, fetyszyzm towarowy, spektakl – jest odczuwalne tu i teraz, w naszej codziennej egzystencji. Objawia się jako „martwy czas": nuda, płytkość, pogoń za pragnieniami i zachciankami, które ktoś wmówił nam przy pomocy marketingu i reklamy po to, abyśmy grzecznie spełniali rolę trybków w maszynerii nieograniczonej akumulacji kapitału. Dlatego życie codzienne było podstawową przestrzenią nie tylko dla Deborda, ale dla wszystkich sytuacjonistów (wystarczy przypomnieć tytuł najbardziej znanej książki Raoula Vaneigema Rewolucja życia codziennego). Uważali, że sztuka musi polegać na tworzeniu sytuacji, a nie przedmiotów biernej kontemplacji – obrazów, zdjęć, obiektów, przedstawień – co uznawali za kwintesencję sztuki mieszczańskiej.

A czy dziś potrzebna jest rewolucja? Gdzie? Komu?
Żyjemy na planecie, którą Mike Davis w tytule jednej ze swoich książek nazwał planetą slumsów. Mieszka w nich obecnie około miliarda ludzi. Wszystkie raporty społeczne i ekonomiczne ( 21 października opublikowano najnowszy raport OECD na ten temat) pokazują, że nierówności społeczne zarówno w skali całej planety, jak i w obrębie poszczególnych państw, systematycznie rosną. Jak długo uda się utrzymać taką sytuację? Nie wiem. Na pewno nie w nieskończoność. Jeśli popatrzysz na historię, to w znakomitej większości przypadków systemy skrajnie spolaryzowane upadały. Są niestabilne, bo jest w nich po prostu zbyt wiele „pary" – cierpienia, biedy, frustracji, poniżenia, niezrealizowanych ambicji itd. Obecna sytuacja wygląda zupełnie inaczej, jeśli patrzy się na nią z różnych stron globalnego podziału północ–południe. Oto przykład: u nas panuje wyjątkowy konsensus co do potępiania Hugo Cháveza, w czym przoduje Piotr Stasiński z „Gazety Wyborczej". Fakt jest jednak taki, że w Wenezueli Chávez cieszy się tak wielkim poparciem, jakiego nie mają żadne rządy czy politycy w krajach Europy. Zgarnia na przykład 70% głosów w wyborach. I wszyscy międzynarodowi obserwatorzy potwierdzają, że były to wybory wolne i uczciwe. Przetrwał dwa ogólnokrajowe referenda, w których sam zapytał Wenezuelczyków, czy chcą, żeby dalej był prezydentem. Jest tak dlatego, że Chávez podważył powszechnie obowiązującą w krajach biednych zasadę Pareto , czyli że najbogatsze 20% populacji kontroluje 80% bogactwa (jest to również prawda ze skali globalnej: kraje Północy stanowią około 20% mieszkańców Ziemi, które mają do dyspozycji 80% światowego bogactwa; produkują również tyle samo zanieczyszczenia środowiska). Nie jestem bynajmniej fanatycznym zwolennikiem Cháveza (a tym mniej Fidela Castro, żeby uprzedzić oczywiste skojarzenia), bo nie jestem w ogóle fanatycznym zwolennikiem władzy, w tym przede wszystkim władzy państwowej. Robienie jednak z niego dyktatora jest nieporozumieniem.

Dopadł nas kryzys zapowiadający kres dotychczasowych porządków, konieczność przegrupowania sił. Jakie Twoim zdaniem ta niepewność zrodziła najciekawsze postawy,  wypowiedzi?
Myślę, że jesteśmy rzeczywiście w momencie przełomowym, w którym załamuje się pewien społeczno-ekonomiczny paradygmat i z jego ruin wyłoni się coś nowego. Immanuel Wallerstein za fizykiem Ilyą Prigoginem nazywa takie stany „bifurkacjami", czyli momentami, w których mogą rozwinąć się bardzo różne wersje przyszłości. Dlatego uważa też, że powinniśmy uprawiać utopistykę: zastanawiać się nad możliwymi, alternatywnymi rozwiązaniami najważniejszych kwestii ekonomicznych, społecznych i politycznych. Skutecznie usiłuje przeciwdziałać temu neoliberalny denkverbot (zakaz myślenia), tłumacząc, że dla status quo nie-ma-alternatywy (słynna TINA). Myślę, że najciekawsze są te postawy i wypowiedzi, które usiłują złamać ten zakaz myślenia i ożywić naszą wyobraźnię społeczno-polityczną. Niestety są one wciąż rzadkie, chociaż ostatnia dekada przyniosła pewien postęp. To sytuacja typowa dla prowincji intelektualnej, jaką jest niestety Polska, że Leszek Balcerowicz może wciąż obracać w ustach te same zużyte formułki o ideale wolnego rynku i samoregulującym się kapitalizmie, w które zwątpili już nawet ich wynalazcy i niegdysiejsi prorocy (jak na przykład Jeffrey Sachs, doradca ekonomiczny rządu Mazowieckiego i faktyczny autor planu nazywanego u nas Planem Balcerowicza).

Jak ważne u Deborda jest rzeczywiste działanie i wierność przekonaniom?
Debord miał bardzo trafne określenie na całą grupę krytyków, którzy zajmowali się walką z semantyką systemu za pomocą jego własnej składni, czyli głosili rewolucyjne hasła na przykład na łamach komercyjnych lub państwowych mediów, pławiąc się jednocześnie w sławie, którą w ten sposób zdobywali. Nazywał ich „spektakularną krytyką spektaklu". Sam był wyjątkowo konsekwentny. Niektórzy twierdzą, że jego puryzm i skłonność do oskarżania wszystkich o zdradę ideałów były wręcz patologiczne. Tak mówił o tym na przykład Jean-Jacques Lebel, francuski artysta zaangażowany w wydarzenia Maja’ 68. Z drugiej strony Debord sam śmiał się z tych, którzy usiłowali go naśladować i żyć tak jak on lub powtarzać jego postulaty. Nie ma w tym nic dziwnego, bo to trochę tak, jakbyśmy powiedzieli: „Jak słusznie twierdzi wybitny autorytet X, najgorsze na świecie jest podpieranie się autorytetami".

Mija 40 lat od tamtych wydarzeń, za co tak naprawdę powinniśmy cenić tamten okres? No i samego Deborda?
Siła Deborda polega na jego niezwykłej przenikliwości. Uważam, że miał wyjątkową zdolność do dostrzegania istoty rzeczy i komunikowania jej bez zbędnych ornamentów. Jeśli umieścimy go w odpowiedniej perspektywie historycznej, o której mówiłem – czyli weźmiemy pod uwagę, że zaczynał tworzyć w czasach, gdy telewizja ledwie raczkowała, a społeczeństwo konsumpcji i późny kapitalizm były dopiero w zalążku – okaże się jednym z najbardziej wnikliwych obserwatorów i krytyków współczesnego świata. Tę zdolność zachował do samego końca. Rozważania o społeczeństwie spektaklu opublikowane w 1988 roku w niezwykły sposób przewidują to, co stało się w latach 90. i później: tryumf neoliberalnego kapitalizmu po upadku tzw. komunizmu (na który Debord w przeciwieństwie do wielu innych intelektualistów nie dał się nigdy nabrać, portretując zawsze bolszewików i maoistów jako upojonych władzą protagonistów scentralizowanego spektaklu) i politykę strachu znaną pod nazwą wojny z terrorem i uprawianą przez rządy „zatroskane" o nasze bezpieczeństwo. Uważam, że każdy, kto chce zrozumieć zmiany w kulturze zachodniej od drugiej wojny światowej do dzisiaj, powinien przeczytać Deborda. Nie sądzę oczywiście, że sam Debord wystarczy i że nie należy lub nie warto czytać czegokolwiek innego. Uważam natomiast, że bez lektury Deborda albo nigdzie się nie zajdzie albo trzeba będzie wyważać otwarte drzwi.

No a jak oceniać dziś wagę tego, co przyniosły lata 60.?
Z oceną całych lat 60., a w szczególności wydarzeń roku 1968 jest moim zdaniem trudniej. Nie ma powszechnej zgody, co się wtedy stało. Można usłyszeć skrajne opinie od tezy postawionej przez Immanuela Wallersteina, że doszło do rewolucji w nowoczesnym systemie-świecie, po twierdzenie Michela Houellebecqa, że w całym zamieszaniu chodziło tylko o to, aby kapitalizm mógł utowarowić jedną z ostatnich niezawłaszczonych jeszcze przez siebie sfer, czyli seksualność i życie uczuciowe (oraz zniszczyć rodzinę, którą w Cząstkach elementarnych  Houellebecq nazywa „ostatnią barierą, jaka dzieliła samotną jednostkę od rynku"). W dużej mierze jest to problem odróżnienia tego, co stało się w 1968 roku, od tego, co potem zrobiono w jego interpretacjach. Maj’ 68 nie był buntem młodzieży w imię seksualnego wyzwolenia i jego program nie sprowadzał się do terroryzmu à la Rote Armee Fraction  oraz otwierania sex-shopów. Warstwa obyczajowa w ogóle nie była najistotniejsza (chociaż obecna, zwłaszcza w amerykańskiej kontrkulturze). Podczas Maja’ 68 wysuwano postulaty o wiele bardziej radykalne i wywrotowe. Dotyczyły one ekonomii politycznej i redystrybucji władzy państwowej. Chodziło w nich o uspołecznienie środków produkcji (czyli, mówiąc dosadnie, wywłaszczenie kapitalistów i poddanie gospodarki demokratycznej kontroli społecznej) oraz o taką reformę ustroju politycznego, która byłaby faktycznym upodmiotowieniem obywateli, to znaczy dawałaby im możliwość bezpośredniego sprawowania realnej władzy bez potrzeby odwoływania się do pośredników takich, jak parlamenty, rządy itd. Kwestie te konsekwentnie wymazano z dziedzictwa Maja’ 68 i zrobili to również ówcześni „rewolucjoniści” – jak na przykład Daniel Cohn-Bendit – aby usprawiedliwić swoje wejście w polityczny establishment. Dzięki temu mogą mówić, że mają czyste sumienia i biografie, bo przecież chodziło tylko o prezerwatywy, aborcje, konkubinaty, równouprawnienie gejów itd.


Jakie wrażenie zrobiła na Tobie pierwsza lektura Deborda? Ja wpadłam w podejrzaną euforię, prawdziwą radość lektury, jakiej nie czułam od czasów nastoletnich.
Pamiętam, że pierwsza lektura Społeczeństwa spektaklu około dziesięciu lat temu nie wzbudziła we mnie wielkiego entuzjazmu. I nie z powodu błędów w tamtym tłumaczeniu, których rzeczywiście jest mnóstwo (chociaż uważam mimo wszystko, że pod względem polskiej stylistyki Ptaszkowska jest w niektórych miejscach lepsza od Kwaterki; jej błędy miały charakter głównie techniczno-terminologiczny i pod tym względem nowe wydanie jest oczywiście o niebo lepsze; zrobiła też kardynalne i zupełnie niezrozumiałe błędy w podstawowych pojęciach, pomyliła na przykład podmiot i przedmiot, co wywróciło do góry nogami sens całego IV rozdziału, zatytułowanego poprawnie Proletariat jako podmiot i jako przedstawienie). Myślę, że na moim pierwszym odbiorze zaważyła moja własna ignorancja z tamtego czasu i inna sytuacja społeczno-polityczna. Doświadczeniem formacyjnym dla mojego dzisiejszego światopoglądu było bezpośrednie zetknięcie się ze społeczeństwami konsumpcji i późnego kapitalizmu, gdy przez rok mieszkałem w Paryżu i w Nowym Jorku. Pisałem o tym w swojej pierwszej książce Sezon w teatrze lalek. Wtedy odkryłem ponownie Deborda i czytałem go tak jak Ty teraz: z wypiekami na twarzy. To była zupełnie inna lektura niż ta pierwsza, jakbym nauczył się nowego języka i zrozumiał, o co chodziło Debordowi. Oczywiście, teraz w Polsce ze Złotymi Tarasami, medialnym kultem JP2, postpolityką Donalda Tuska i tańcem gwiazd na lodzie mamy społeczeństwo spektaklu in the full swing, przez co Debord stał się łatwiejszy w odbiorze.

Gdzie się podziali sytuacjoniści? Działają jeszcze? Zjadają własny ogon, czy utrzymują czujność?
Myślę, że sytuacjoniści jako wyjątkowa formacja artystyczno-teoretyczna (być może najbardziej zbliżająca się do awangardowej utopii zniesienia granic między sztuką, myślą i zwykłym życiem) przynależeli do określonego miejsca i czasu. Debord miał rację, że rozwiązał Międzynarodówkę Sytuacjonistyczną, gdy jej działalność zaczęła być coraz bardziej odcinaniem kuponów od wcześniejszego radykalizmu. Nie ma nic bardziej żałosnego niż konsekrowana awangarda i kontestatorzy na wezwanie przemawiający z marmurowych piedestałów podpieranych przez państwo i kapitał. Debord wyśmiewał się też z tych, którzy usiłowali gorliwie naśladować sytuacjonistów. Wymyślił na nich określenie Pro-situ, które nie przypadkiem kojarzy się z prostytutką. Nie mają więc sensu żadne kontynuacje sytuacjonizmu czy próby jego imitacji. Gdy mówi się, że na przykład Krzysztof Niemczyk był polskim sytuacjonistą, to jest to wyłącznie zabieg marketingowo-piarowy, pozbawiony wartości merytorycznej.

A co ze sztuką, co z kulturą? Czy nadal może być rewolucyjna? Jakie miejsce jest jej przeznaczane w tworzonych scenariuszach przyszłości?
Jedyną rewolucyjną przyszłością sztuki może być to, co stanowiło program XX-wiecznych awangard: jej zniesienie. Oczywiście zniesienie w sensie heglowskim (aufheben) znaczy likwidację poprzez roztopienie w jej przeciwieństwie, czyli zwykłym, codziennym życiu. O to też dokładnie chodziło sytuacjonistom. Wydaje mi się jednak, że obecnie sztuka jest na antypodach tego projektu. Stała się raczej luksusową armaturą mieszczaństwa, rodzajem ekstremalnie drogich bibelotów przeznaczonych do dekoracji mieszczańskich salonów, co uosabia postać Damiena Hirsta. Widać to na każdym kroku: artyści stają się gwiazdami mediów, a ich portrety zdobią okładki wysokonakładowych magazynów (vide Agnieszka Kurant na okładce „Wysokich Obcasów”), banki kolekcjonują sztukę, a galerie sztuki wyglądają jak banki, za czołowych rewolucjonistów uchodzą gwiazdy rynku sztuki, jak np. Wilhelm Sasnal, a główne role w spektaklu zaangażowania odgrywają psychopatyczni cynicy pokroju Artura Żmijewskiego lub Santiago Sierry. Wyższe kręgi świata sztuki to środowisko równie poszowo-kawiorowe, co świat hollywoodzkich gwiazd.
Jest samo w sobie bardzo ciekawe, dlaczego tak się stało. Dzieła sztuki są najdroższymi przedmiotami, jakie znajdują się w zwykłym, komercyjnym obiegu (przez co rozumiem, że każdy może po prostu wejść z ulicy do galerii lub domu aukcyjnego i kupić sobie pracę Hirsta, Emin, Elliasona czy Huyghe'a; wiadomo, że odrzutowce albo myśliwce bojowe są droższe, ale to jest bardzo specyficzny rynek i nie jest otwarty dla wszystkich). Wydaje się dziwne, dlaczego do tego doszło i dlaczego kultura mieszczańska, która wymyśliła kapitalizm i która cechuje się wyjątkowym pragmatyzmem, tak niezwykle wysoko ceni równie „bezużyteczne" rzeczy, jak dzieła sztuki. Nie jest to jednak przypadek. Sztuka zawiera w sobie coś niesłychanie cennego. Jest najczystszą realizacją tego, co Marks nazwał „gatunkową istotą człowieka" i za co uważał twórcze przekształcania świata, w którym żyjemy. Człowiek żyje w świecie, który nie jest mu dany, ale który sam tworzy, przetwarzając świat fizyczny i biologiczny. Na tym polega praca. Sztuka jest w swojej istocie tożsama z tym właśnie najwyższym idolem społeczeństwa mieszczańskiego, z pracą – obie są „nadawaniem zmysłowo postrzegalnej materii form zrodzonych w myśli", aby zacytować Jacquesa Ranciere'a. Z tym że w sztuce widzimy to w postaci czystej, nieprzesłoniętej przez cały system uwikłań, w jakim pozostaje praca (uwikłań ekonomicznych, politycznych, społecznych itd.), a więc w postaci niewyalienowanej. Konsekracja awangardy i kolonizacja sztuki przez kulturę mieszczańską jest więc czymś w rodzaju religii tak jak rozumiał ją Ludwig Feurbach: czcząc świętą rodzinę, człowiek tak naprawdę czci swoją własną, ziemską rodzinę, a społeczeństwo mieszczańskie czcząc sztukę, czci to, co stanowi istotę człowieka i co historycznie rzecz biorąc uczyniło z burżuazji klasę panującą: pracę. Rewolucja mogłaby polegać na odrzuceniu tego kultu poprzez zniesienie sztuki, czyli roztopienie jej wyjątkowości, zatarcie różnicy między nią a życiem, uczynienie z artysty zwykłego człowieka, a ze zwykłego człowieka artysty. Kto uważa, że nie jest to możliwe, skazuje sztukę na uwięzienie w mieszczańskim salonie, gdzie prędzej czy później zmarnieje tak jak wszystko, co stoi (lub wisi) w nim zbyt długo.
------------------------------
Jan Sowa (1976) – doktor socjologii, psycholog, studiował tez filozofię i filologie polską na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz na Uniwersytecie Paris 8 w Saint-Denis. Współtwórca wydawnictwa Korporacja Ha!art. Pracował jako dziennikarz w Polskim Radiu i kurator w galerii Bunkier Sztuki w Krakowie. Jest autorem i redaktorem kilku książek z zakresu psychologii, socjologii i krytyki społecznej. Wydał m.in. zbiór esejów Sezon w teatrze lalek (2003) oraz Ciesz się późny wnuku! Kolonializm, globalizacja i demokracja radykalna (2008). Publikował w kraju i za granicą, m.in. w „Ha!arcie”, „Praesens”, „Lampie”, „Obywatelu”, „Krytyce Politycznej”, „Gazecie Wyborczej” i magazynie „2+3 D”. Wykłada w Instytucie Spraw Publicznych  oraz w Centrum Badań Humanistycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego.
www.ha.art.pl

------------------------------
LEKTURA
Guy Debord: Społeczeństwo spektaklu. Rozważania o społeczeństwie spektaklu, PIW, Warszawa, 2006
Raoul Vaneigem: Rewolucja życia codziennego, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2004

 



WYJŚCIE AWARYJNE
Powierzono mu Polski Pawilon na 12. Biennale Architektury w Wenecji awaryjnie. Wraz z Agnieszką Kurant i Aleksandrą Wasilkowską przygotowuje instalację Emergency Exit, której tytuł jest swoistym komentarzem do skomplikowanych losów tegorocznego konkursu na projekt prezentowany w Wenecji. Kim jest Elias Redstone, kurator tegorocznego Pawilonu Polonia, u źródła dowiadują się Kaja Pawełek i Bogna Świątkowska>>>

PYTAJ WIATR, DLACZEGO WIEJE
Dla mnie polityka to styl i sposób bycia. Promuję swoją politykę przez filmowanie momentów szczęścia i piękna. Opowiadam się za nimi – z Jonasem Mekasem, jednym z najważniejszych twórców amerykańskiego kina awangardowego, rozmawia Paulina Gorlewska>>>

CO PAN CHCIAŁ PRZEZ TO POWIEDZIEĆ?
Często pyta się artystę, co Pan chciał przez to powiedzieć? A to pytanie bez odpowiedzi, bo każdy nawet poznawszy interpretację autora, odbierze dzieło po swojemu – z Michałem Gayerem o transmisji wrażeń na linii artysta-widz oraz reprodukcjach informacji, rozmawia Alek Hudzik.>>>

KADRY Z RZECZYWISTOŚCI
Tekstów o sztuce nie jestem już w stanie czytać, nużą mnie one potwornie, są zbiorami kalek, które nie generują żadnej wiedzy ani informacji. Moje zdjęcia traktuję jako rodzaj readymade. Jest tam więc wszystko, co mogłabym zrobić, ale nie zrobię, bo to już istnieje w rzeczywistości – z Agnieszką Brzeżańską rozmawia Agata Pyzik.>>>

OD WEWNĄTRZ
Czterdzieści lat temu należał do Weather Underground, radykalnej studenckiej grupy protestującej przeciwko wojnie w Wietnamie i niesprawiedliwości społecznej. Dziś należy do grupy edukatorów, którzy domagają się znaczącej reformy szkolnictwa. Właśnie ukazała się jego kolejna książka – tym razem w formie komiksu, przedstawiająca jego poglądy na konieczną reformę nauczania i szkolnictwa. Z Billem Ayersem, rozmawiają Kamila Rogowska i Bogna Świątkowska>>>

ZBYT LUDZKO
Z Normanem Leto, jednym z najciekawszych polskich artystów młodego pokolenia, w przededniu premiery Sailora, jego pełnometrażowego filmu oraz książki, o widzeniu dźwięków, współczynniku efemeryczności dzieła, galeriach zatęchłych od szkolnych nawyków i wyższości biologii nad polityką, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

NAJMNIEJ NOWOCZESNE MUZEA
Małe muzea są ekscytującą wyprawą na terytoria peryferyjne i dziwne. Prezentowane w nich ekspozycje są jak wyjęte z progamu jakiegoś skrywanego przed nami eksperymentalnego biennale. To biennale odbywa się w każdym mieście, wszędzie tam, gdzie są małe, nienowoczesne muzea. Spieszmy się nimi cieszyć, zanim je zmodernizują! Przewodnik po warszawskich muzeach przygotowała Agnieszka Rodowicz.>>>

ODSZKOLNIANIE SPOŁECZEŃSTWA
Ivan Illich, filozof i radykalny humanista, był orędownikiem rewolucji wymierzonej przeciwko instytucjom. O niesłabnącej sile jego idei z Janem Sową rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

PROSTA SATYSFAKCJA
Kiedy zecydowałem się nieprodukować dzieła do galerii, zdałem sobie pytanie, co mogę robić. Okazało się to niezwykle trudne. Doszedłem do wniosku, że muszę po prostu zacząć pracować - o wartości pracy, niewidzialności artysty, próbach porządkowania świata i surrealizmie najzwyklejszych przedmiotów z Ronaldem Roosem rozmawia Agata Pyzik.>>>

POSTWANDALIZM
W niekulturalnych gestach agresji wobec przestrzeni miejskiej dostrzegamy przejawy emocjonalnej kontestacji nieadekwatnych dziś norm estetycznych. Można by powiedzieć, że postvandalizm, to wandalizm uliczny w służbie wandalizmu kulturowego – mówi kolektyw vlepvnet w rozmowie z Bogną Świątkowską.>>>

KONSEKWENCJE MODERNY
Nie ulega wątpliwości, że modernistyczna forma, i w architekturze, i we wzornictwie, i w projektowaniu graficznym, jest teraz bardzo na czasie. Chętnie wraca się do tej estetyki. Ale czy modernistyczny etos ma nam jeszcze coś do zaoferowania? Z Andrzejem Szczerskim, kuratorem wystawy Modernizacje, prezentowanej w Muzeum Sztuki w Łodzi, rozmawia Grzegorz Piątek.>>>

ŁĄCZMY WYOBRAŹNIĘ Z RZECZYWISTOŚCIĄ
KNOT knoci Warszawę, bałamuci i mutuje miasto. Jest mu blisko do Latającego Cyrku i Latającego Uniwersytetu, autobusu pełnego hippisów i socjalistycznego kina obwoźnego, polowej kuchni i walizkowej galerii – zachwala Kuba Szreder, jeden z pomysłodawców projektu KNOT, o którym mówią Markus Bader i Oliver Baurhenn>>>

CO NAJMNIEJ 1 %
Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej domaga się co najmniej 1% z budżetu państwa na kulturę i zamierza zebrać 100 000 podpisów popierających ten pomysł podczas tegorocznej Nocy Muzeów. Z Hanną Wróblewską, wicedyrektorką Zachęty Narodowej Galerii Sztuki, a zarazem przedstawicielką Stowarzyszenia Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej, rozmawia Bogna Świątkowska>>>

MINIMAL FETISH
O fetyszystycznych detonatorach fantazji i pożądania, z Maurycym Gomulickim, artystą często nawiązującym do kategorii rozkoszy, przy okazji jego najnowszego projektu Minimal Fetish, nieco podejrzliwie rozmawia Paulina Jeziorek.>>>

BRAK EUFORII JAKO ŹRÓDŁO WALKI
W smutku czai się nowoczesność. Melancholik staje się aktywistą, ponieważ aktywna postawa jest konsekwencją rozczarowania. Dominic Fox, filozof, literaturoznawca, poeta i bloger, autor książki Cold World, o depresji w sztuce i aktywizmie politycznym rozmawia z Agatą Pyzik.>>>

ZŁOŻONOŚĆ PYTAŃ PODSTAWOWYCH
W latach 70. artyści w Polsce zastanawiali się jak definiować sztukę w nowych warunkach. To pytanie zadajemy sobie do dziś, wciąż na nowo. Interesują mnie te wysiłki zdefiniowania sztuki. Dziś za rzadko zadajemy sobie istotne pytania. W świecie sztuki „dzieje się”, ale o co w tym wszystkim chodzi? – z Łukaszem Rondudą, autorem znakomitej książki Sztuka polska lat 70. Awangarda, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

SIŁA MARGINESÓW
Zainteresowanie pozainstytucjonalną awangardą i geografią artystyczną kierowały moją uwagę ku marginesom, gdzie spotykały się różnego rodzaju artystyczne „nie-tożsamości” – z profesorem Andrzejem Turowskim o miejscu sztuki w dzisiejszej przestrzeni publicznej, postkolonializmie antropologii śmieci i współczesnym piractwie rozmawia Krzysztof Gutfrański.>>>

NARZĘDZIA ZMIANY
Weneckie Biennale Architektury w tym roku odbędzie się po raz 12. Wciąż nazywane jest największym światowym świętem architektury, chociaż ten kto szuka nowoczesnego myślenia o projektowaniu, bywa raczej na Biennale w Rotterdamie. Hasłem przewodnim tegorocznych wystaw w Wenecji jest Ludzie spotykają się w architekturze/People meet in architecture. Czy ten temat coś zmieni w rozumieniu architektury? Z Krzysztofem Nawratkiem, antyarchitektem i meta-urbanistą, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

MAŁY DOM, WŁASNY DOM
Od jakiegoś czasu mnie osobiście miasto jako duży organizm przestało interesować, zdecydowanie bardziej wolę się skupić na swoich małych projektach, które mogę ogarnąć w całości i które na miasto mogą wpływać sposób kameralny. Z Romkiem Rutkowskim, autorem projektu domu o powierzchni 120 metrów kwadratowych, rozmawia Paulina Sieniuć.>>>

WĄSKA PUSTELNIA MIEJSKA
Najlepszym gruntem do działania architekta są ograniczenia. To one, w przeciwieństwie na przykład do praktyki projektanta mebli, najbardziej rozbudzają wyobraźnię, kierują w stronę rozwiązań, które w innym przypadku nigdy by nam nie przyszły do głowy. Z architektem Jakubem Szczęsnym (tak, to znowu on!) o jego projekcie superwąskiego domu-pustelni rozmawia Paulina Sieniuć.>>>

FENIKS Z GRUZÓW
Grupa libańskich artystów przebywała w Warszawie na warsztatach ramach projektu Fenix Cities - spotykali się z artystami, kuratorami, historykami, poznawali historię miasta i sztukę w przestrzeni publicznej. Na temat sytuacji artystów w niespokojnym, zburzonymi bombardowaniami Bejrucie rozmawiali z Agatą Pyzik.>>>

CZYSTA PODRZECZYWISTOŚĆ RZECZY
Jest jednym z najbardziej intrygujących artystów. Kojarzony z surrealną poetyką snu, tworzy trójwymiarowe obiekty zaburzające poczucie bezpieczeństwa w rzeczywistości. Jego prace często wykonane z delikatnej porcelany noszą ślady destrukcji. Jego najnowsza wystawa zniszczyła się w transporcie, dlatego obejrzymy ją nie w grudniu, ale w lutym przyszłego roku. Z Olafem Brzeskim rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

PLAŻA W POURVILLE
Książka towarzysząca serii eksperymentów artystyczno- ekologiczno-egzystencjalnych Zniknij nad Wisłą, jest czymś w rodzaju leksykonuznikania. Podaje znane autorom przykłady, strategie skuteczne i wątpliwe. Tekst Marka Krajewskiego Plaża w Pourville pochodziłby z tego tomu, gdyby z niego nie zniknął.>>>

ROZSZCZELNIANIE SYSTEMU
Sztuka i twórczość są częścią procesów dziejowych i mogą wpływać na całość układu, w którym się znajdujemy. Współczesny świat jest plastycznym tworem, wobec którego nie jesteśmy wcale bezradni – można go skutecznie zaburzać. Jak? Z Edwinem Bendykiem, ekspertem od nowych technologii i mediów, otwartym także na sztukę, rozmawia Agata Pyzik.>>>

UTOPIE DEMOTYCZNE
O progresywnym dizajnie, demotycznych właściwościach przedmiotów i i szukaniu nowych dróg w nowej nauce, z Davidem Crowleyem, kuratorem, wykładowcą historii dizajnu w Royal College of Art i znawcą polskiej sztuki, rozmawia Agata Pyzik.>>>

MOC WODY
Woda, czysta woda, jest tematem trzech tegorocznych projektów architekta Jakuba Szczęsnego. Najnowszy to instalacja oczyszczająca wodę z Wisły za pomocą urządzeń fitnesowych. Z autorem tego zręcznego połączenia dbałości o formę fizyczną mieszkańców miasta z pracą na rzecz uzdatniania wody rozmawiała Bogna Świątkowska.>>>

MAMY DUSZE POWYKRĘCANE JAK NOGI
Wykorzystując specyfikę miejsca, swoiste poczucie humoru oraz osobliwą formę, uprawia malarstwo nieskrępowane szufladkowaniem. Maluje w ruinach, tworzy mapę polskiego społeczeństwa. Ze Sławkiem ZBK Czajkowskim, laureatem głównej nagrody 9. Konkursu Gepperta dla debiutujących polskich malarzy, rozmawiał Krzysztof Gutfrański.>>>

(...)
Dzięki współpracy artystek Anny Baumgart i Agnieszki Kurant z Muzeum Historii Żydów Polskich powstał w Warszawie niezwykły pomnik. Warto przyjrzeć mu się z dalszej perspektywy, co możemy uczynić dzięki zaproszonemu do dyskusji nad (…) wybitnemu niemieckiemu krytykowi Jörgowi Heiserowi. Przedstawiamy fragment jego wykładu Prawdziwe bękarty wojny. Maski pop-kultury i Holokaust, wygłoszonego w Warszawie tuż przed realizacją (…) na ul. Chłodnej w Warszawie.>>>

PISAĆ GOLONKĄ
Najnowszy font dostępny na ich stronie nazywa się Golonka FA i jest oparty na kroju „barowym“, pochodzącym z lat 80. Można go pobrać zupełnie za darmo. Fontarte, czyli Magda i Artur Frankowscy, zajmują się nie tylko designem, projektowaniem krojów pism i krytyką liternictwa. Organizują też spotkania ze światowej sławy twórcami współczesnej typografii. Rozmawiał z nimi Karol Betlej.>>>

ŚWIATŁOTRYSK
W parku Kępa Potocka na warszawskim Żoliborzu stanął właśnie jego neon, wielka szklanka różowej oranżady. Z Maurycym Gomulickim, piewcą urody życia, przygód miejskich, estetycznych rozkoszy, w przededniu jego wyjazdu do drugiego z rodzinnych miast – Meksyku - rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

SZUKAM DZIWNYCH METAFOR
Z Rafałem Dominikiem o zaletach nierealizowalnych projektów, kompetentnej urodzie disco polo jako narzędzia twórcy, a także o ukochaniu polskości, w przedzień obrony przez niego dyplomu z malarstwa, rozmawia Bogna Świątkowska>>>

KRYTYCZNY KREATOR MUTANTÓW
Bas van Beek to jeden z najbardziej zagorzałych krytyków współczesnego designu, nazywanego przez niego „burżuazyjną farsą” i „cyrkiem”. O większości holenderskich projektantów wyraża się per głąby i idioci, zwracając uwagę na potrzebę prawdziwej i niezależnej krytyki. Tworząc analogię do Hollywood twierdzi, iż jedyne co holenderski design jest w stanie wyprodukować, to komedie romantyczne, a on stara się jedynie przypominać o istnieniu innych gatunków filmowych. Z Basem van Beekiem rozmawia Karol Betlej.>>>

ŁĄCZNIK KOLORYSTYCZNY
O znaczeniu kolorów w sztuce i architekturze, a także o barwnych interwencjach urbanistycznych z Kasią Przezwańską, autorką interwencji będącej częścią festiwalu Warszawa w Budowie rozmawia Kamila Rogowska.>>>

NIC NIE JEST ZBYT DOBRE DLA ZWYKŁYCH LUDZI
To coś w rodzaju brudnego sekretu, że luksusowe mieszkanka budowane teraz, są mniejsze, niż biedne mieszkania z lat 60. Z Owenem Hatherleyem, teoretykiem architektury, krytykiem muzycznym, blogerem, autorem książki Militant Modernism (2009, 0books) rozmawia Agata Pyzik.>>>

TYMCZASOWE FORMY OPORU
To co miało być tymczasowe zostaje na dłużej lub na zawsze. Chaos się pogłębia, a ruiny współczesnego miasta stają się pożywką dla nowych budynków – o Wystawie przygotowanej przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie pisze jej współtwórca, Sebastian Cichocki.>>>

CO ZNIKNĄĆ NIE MOŻE
Znikanie to taki termin potoczny z życia codziennego. My, fizycy nie mamy nic do powiedzenia na ten temat. Ale w pewien przekorny sposób znikanie leży u podstaw nauki – z profesorem Stanisławem Bajtlikiem, astrofizykiem, w czasie trwania projektu „Zniknij nad Wisłą”* rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

DIS NA SZTUKĘ
Trzeba wiedzieć, która jest godzina. Paradoks „siły” w sztuce polega na braku pewności, ciągłym wątpieniu w siebie. Odwrotnie niż w sporcie – z Wojciechem Bąkowskim o sztuce, muzyce i penerstwie, rozmawia Michał Lasota.>>>

WINDA KTÓRA DONIKĄD NIE ZABIERA
Nie ma nic gorszego niż czekanie. To jak powolna śmierć. Z tego wynika moje wewnętrzne poczucie nieszczęścia. Chciałabym spędzić cały dzień na plaży, ale z drugiej strony nie mogę nie widzieć tego, co się dzieje. Nie ma innego wyboru – z izraelską artystką Shelly Federman rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

NIEZALEŻNI
Folke Koebberling i Martin Kaltwasser żyją i pracują według swoich przekonań. Budują alternatywne strategie w mikroskali, na najbardziej osobistym, prostym poziomie. Z Martinem Kaltwasserem o pracy, stresie, życiu, pieniądzach i lenistwie rozmawia Kuba Szreder>>>

UKŁAD ZDYSCYPLINOWANY
O nadzorze i kontroli można obszernie teoretyzować, jednak szybko dochodzi się do prawdy, która mówi, że teoria to jedno, a praktyka drugie. O wielowymiarowości aparatu kontroli – odtwarzaniu arcydzieła Rembrandta, konfrontacji ze stróżami porządku i czeskim folku z Grzegorzem Drozdem, autorem projektu Straż Miejska, rozmawia Krzysztof Gutfrański.>>>

OPLATANIE BRUDNYMI MACKAMI
Na Śląsku zalęgła się Ośmiornica. Nastąpiło to w listopadzie 2008 roku dzięki nieformalnej grupie młodych twórców orbitujących wokół katowickiej ASP. Strukturą przypomina tajne organizacje z systemem wewnętrznych kodów, którymi porozumiewają się ich członkowie. Manipulacja informacją zniekształconą przez przekaz. Budowanie legendy wokół miejskich rytuałów wtajemniczenia. Mnożenie wariantów w oparciu o plotkę i powtórzenie. W krąg Ośmiornicy na chwilę wniknęła Bogna Świątkowska.>>>

RZEŹBA KOLEKTYWNA, PARK SPOŁECZNY
O Parku Rzeźby na warszawskim Bródnie w przededniu ujawnienia w nim prac Pawła Althamera, Moniki Sosnowskiej, Olafura Eliassona i Rirkrita Tiravaniji, pisze Sebastian Cichocki (Muzeum Sztuki Nowoczesnej).>>>

WZORCOWY MODEL ZNIKANIA
Co robi kurator, kiedy nie ma pieniędzy na wystawy? Zostaje badaczem. Mimo, że zniknięcie powszechnie kojarzy się z klęską, to zwycięża w bitwie o wyobraźnię i tworzenie rewolucyjnych scenariuszy. O tym, czego nikt nie widział, o mikropraktykach, o prywatnych utopiach z Danielem Muzyczukiem, współkuratorem projektu Poszliśmy do Croatan rozmawiają Bogna Świątkowska i Krzysztof Gutfrański.>>>

DOMY KULTURY - PO NOWEMU CZY OD NOWA?
Jeszcze do początku lat 70. na tych terenach rozciągały się pola, łąki i sady, a widok pasących się krów nikogo nie dziwił. Na początku lat 70. dotarła tam Warszawa i powstały bloki osiedla Służew nad Dolinką. Ogłoszony w ubiegłym roku konkurs na koncepcję mającego tam stanąć budynku Domu Kultury wygrało troje młodych architektów. Ich wygrana, zbiega się z dyskusją nad koniecznością gruntownej reformy funkcjonowania domów kultury. Z autorami zwycięskiej koncepcji: Natalią Paszkowską, Marcinem Mostafą i Janem Sukiennikiem, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

COŚ TAM JEST
Już kilka razy miałem takie przypadki, że to co fotografowałem było potem niszczone, znikało. Tak jak bym przyciągał złe fatum. No, ale oczywiście wolałbym, żeby nie było kryzysu – o Banku, najnowszym projekcie fotograficznym Mikołaja Grospierre’a, prezentowanym w kwietniu przez nowojorską galerię Location One, rozmawia z artystą Bogna Świątkowska.>>>

BROŃ DO WYMIANY IDEI
Reel Geographies to projekt dotyczący przemian politycznych i ekonomicznych, jakie zachodziły w drugiej połowie XX w. oraz ich konsekwencji społecznych. Prezentując pochodzące z lat 60., 70. i 80. filmy artystyczne, dokumentalne, a nawet materiały operacyjne służb specjalnych, szczególną uwagę poświęca relacji człowiek- -massmedia. W przededniu prezentacji polskich filmów w Londynie, z Aleksandrą Jach i Agnieszką Kilian, kuratorkami Obrazu kontrolowanego, rozmawia Krzysztof Gutfrański.>>>

TĘSKNOTA ZA WARIANTAMI PRZYSZŁOŚCI
Dominująca w publicznej fonosferze muzyka pop znajduje się w obecnie martwym punkcie. Przez dekady była medium, za pomocą którego snuto futurystyczne wizje utopii, rebelii i nieustającej zmiany. W pierwszej dekadzie XXI wieku już nim nie jest. Dlaczego? Odpowiedź w stworzonej przez Jaquesa Derridę hauntologii znalazł Mark Fisher, filozof, krytyk popkultury, autor bloga K-Punk (k-punk.abstractdynamics.org). Rozmawiał z nim Piotr Kowalczyk.>>>

STRZELAM
Moje poprzednie projekty były bardzo analityczne, intelektualne, zimne. Teraz chcę robić rzeczy, które są gorące, naładowane energią, które nie wynikają z zimnej intelektualnej analizy, ale z emocji – mówi artysta i fotograf Konrad Pustoła, autor niezwykłego cyklu Dark Rooms w rozmowie z Bogną Świątkowską.>>>

INSTYTUCJA SEKTORA π [pi]
To instytucja kultury zupełnie nowego typu. Całkowicie niezależna, powołana przez osoby, znane z antysystemowych poglądów. Jest czymś więcej niż tylko autonomiczną przestrzenią działającą bez subsydiów i dotacji, chociaż istnieje w ułamkowym wymiarze produkcji kulturowej, w sektorze π. O tym co się kryje za nazwą Goldex Poldex i jakie są konsekwencje powołania go, opowiadają Janek Sowa, Janek Simon i Jakub de Barbaro w rozmowie z Krzysztofem Gutfrańskim.>>>

ABCADŁO DRUŻYNY A
,,Skromna elegancja’’ to pierwsza myśl jaka nasuwa się po wejściu do nowopowstałej galerii A. Sztuka prezentowana przez jej założycielki ma być świeża i nie przegadana. Będzie to galeria komercyjna, a jednocześnie miejsce, w którym toczą się ożywione rozmowy o sztuce. W „Kombinacie doskonalenia sztuki”, jak nazywają galerię A jej założycielki, sztuka ma być zarówno produkowana jak i prezentowana. Z Agnieszką Skolimowską i Aleksandrą Urbańską rozmawia Paulina Jeziorek.>>>

CIĘŻKA DOLA KONTESTATORA
„Krecha” powstała w 2006 roku z nadmiaru jodu w mózgach. Łączy społeczny krytycyzm z wyczuciem absurdu. Do tej pory wyszło siedem numerów pisma. Wywiad ociera się też o wydarzenia z ostatnich miesięcy, kiedy wysyłka „Krechy” do CSW Łaźnia w Gdańsku wywołała antyterrorystyczny alarm i ewakuację paru instytucji kulturalnych. O graficznym krytycyzmie, poczuciu humoru, roli artysty, symbolicznym terroryzmie, kupowaniu koszulek i cierpieniu za miliony – z założycielami gdańskiego magazynu „Krecha” rozmawia Kuba Szreder>>>

BŁĄDZENIE PO TERYTORIUM NIEWIEDZY
Prawdziwy progres w wiedzy może zachodzić tylko wtedy, jeśli będziemy brać od uwagę możliwość powiedzenia lub stworzenia kompletnego nonsensu - z AGNIESZKĄ KURANT rozmawia Sebastian Cichocki>>>

UWIĘZIENI W MIESZCZAŃSKIM SALONIE. CO ROBIĆ?
Jaka jest przyszłość sztuki, a jaka rewolucji, jakie znaczenie dziś mają protesty, rozruchy i zamieszki z 1968 r., oraz dlaczego trzeba dziś czytać Guy Deborda, z Jankiem Sową, socjologiem, psychologiem i krytykiem kultury, w czasie, gdy Zachęta prezentowała znakomitą wystawę Rewolucje 1968, koresponduje Bogna Świątkowska>>>

NAJWIĘKSZA PRESJA WYPŁYWA Z NAS SAMYCH
Nigdy nie dostosowujemy naszych pomysłów do oczekiwań odbiorcy. Mamy swoje cele i je realizujemy, dyskutując proces tejże realizacji z wieloma ludźmi, ale nie zmieniamy zdania w zależności od tego, kim jest słuchający. Z Alejandro Araveną, architektem nagrodzonym Srebrnym Lwem na tegorocznym Biennale Architektury w Wenecji, rozmawiają Kamila Rogowska i Roman Rutkowski.>>>

NIEWIELKA ROLA CENTRALNEJ RĘKI
O roli inicjatyw oddolnych, elastycznym projektowaniu i strategii włączania potrzeb użytkowników w proces planowania przestrzeni miejskiej, z architektką Olą Wasilkowską rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

TERAZ TRZEBA ROBIĆ INNE RZECZY
Ta rozmowa zaczyna się od prozaicznych problemów lokalowych, od podpytywania o najnowsze strategie jednej z najsłynniejszych w świecie polskich galerii, a kończy na dramatycznej obronie niezależności programowej najmłodszego Centrum Sztuki Współczesnej w Polsce. Z ŁUKASZEM GORCZYCĄ, członkiem Rady Programowej CSW Znaki Czasu w Toruniu, współzałożycielem i współwłaścicielem galerii Raster, rozmawia Bogna Świątkowska>>>

SZALEŃSTWO KREOWANIA KREATYWNOŚCI
O pomysłach na unowocześnienie Łodzi poprzez kulturę z JAROSŁAWEM SUCHANEM, dyrektorem Muzeum Sztuki, w przeddzień otwarcia nowego budynku ms2, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

NIKT NIE POTRZEBUJE PRZESTRZENI PUBLICZNEJ
Architektura nie może rozwiązywać problemów, ale powinna brać udział w kulturalnych eksperymentach. Budynki mogą być rozwiązaniem problemów technicznych, ale i przyczynkiem problemów społecznych. Niemniej architektura otwiera oczy na to, co istnieje, a to jest istotny aspekt. Otwiera nowe przestrzenie w świecie, o którym sądzimy, że go znamy, i to jest aspekt najistotniejszy – mówi w rozmowie z Jakubem Szczęsnym z grupy projektowej Centrala kurator tegorocznego XI biennale Architektury w Wenecji AARON BETSKY.>>>

REWOLUCJONIŚCI SĄ ZMĘCZENI
JAKUB BANASIAK, krytyk młodego pokolenia (rocznik 1980), w sieci znany jako Krytykant, dzięki prowadzonemu serwisowi o krytyce i sztuce najnowszej www.krytykant.pl. „Rewolucjoniści są zmęczeni” to zbiór jego esejów, felietonów i recenzji publikowanych w różnych czasopismach i sieci w czasie ostatnich dwu lat, niejako układających się w streszczenie najważniejszych wydarzeń, ale będących także diagnozą zachodzących w tym czasie zjawisk.>>>

POMYSŁ TAKI DOBRY, A URZĘDNICZY
Na terenie Parku Bródnowskiego – otoczonego wielopiętrowymi blokami – ma powstać Park Rzeźby. Władze Dzielnicy Targówek, na terenie której znajduje się park, zaprosiły do współpracy światowego formatu artystę Pawła Althamera. Do udziału w projekcie włączyło się również Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Wspólnymi siłami chcą stworzyć oryginalną i dynamiczną przestrzeń rekreacyjną dla mieszkańców Warszawy. Z Krzysztofem Buglą, wiceburmistrzem Dzielnicy Targówek, rozmawia Paulina Jeziorek, październik 2008.>>>

NIE MA SORRY
Pierwsza wystawa polskiej sztuki najnowszej w tymczasowej siedzibie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie to prace ponad 20 artystów urodzonych między rokiem 1979 a 1985, wybranych przez ośmioro studentów Muzealniczych Podyplomowych Studiów Kuratorskich przy Instytucie Historii Sztuki UJ. Wystawa nosi tytuł „Nie ma sorry” i dobrze oddaje sytuację powstającego muzeum, młodych artystów i stawiających swe pierwsze kroki kuratorów. Oczekiwania są duże – przyszłość niepewna.>>>

SOMETHING MUST BREAK
Tymczasowa ścieżka dźwiękowa dla miasta M. W Mysłowicach odbywa się wielki muzyczny Off Festival. W tym roku towarzyszy mu niezwykle interesująca wystawa prezentująca związki między muzyką, dźwiękiem a sztuką współczesną, polityką, zjawiskami niewytłumaczalnymi. O „Something Must Break” mówi SEBASTIAN CICHOCKI, kurator trwającej tylko kilka dni wystawy.>>>

SIŁA SŁABOŚCI
Polska jest podręcznikiem architektonicznym nie będącym zbiorem samych dobrych wzorów do naśladowania. Zawiera wiele lekcji, z których dużo można się nauczyć, ale których lepiej nie naśladować. Na przykład garaże wykonywane ze starych grzejników płytowych wyglądają ohydnie, ale świadczą o wielkiej kreatywności. Są odbiciem polskiego charakteru. Tyle współpracy i jednolitości, ile wynika z praktycznych względów. Tyle samodzielności i indywidualizmu, ile to możliwe. Architekt HUBERT TRAMMER dowodzi swoich tez prezentując zdjęcia, które nie pozostawiają cienia wątpliwości – taka jest Polska.>>>

NASTĘPUJE ZNIKNIĘCIE
Podobają mi się prace takich artystów, w których pracach jest doza tajemniczości i niepokoju i są w tym subtelni. Najbardziej lubię konsekwencję w działaniu. Spójne postawy – mówi ŁUKASZ JASTRUBCZAK. - Interesują mnie działania na rzeczywistości. Nie wszystkie są przeze mnie skończone. Czasami tylko coś chwytam, zaznaczam, pozostawiam.>>>

TAKI MAMY REAL
MIKOŁAJ DŁUGOSZ jest fotografem, którego specjalnością staje się ujawnianie potencjału fotografii uznawanej za mało ważną, nieistotną, a przede wszystkim… cudzą. Wydany niedawno album „Real Foto” to jego zadziorna próba wprowadzenia anonimowych twórców, sprzedawców z serwisu aukcyjnego allegro, w rolę reportażystów, boleśnie szczerze oddających dzisiejszą rzeczywistość.>>>

CHUCK YEAGER. CHCIAŁBYM JUŻ NIE CZEKAĆ
W wyobraźni dzieje się dużo więcej niż w rzeczywistości. Mamy to, do czego dążyliśmy – względny pokój, względny, powszechny dobrobyt, nie ma miast do odbudowania, nie ma rewolucji, jeśli są, to jakieś pokątne, w probówce, które okazują się bez pokrycia, bo nie ma o co walczyć. Z NORMANEM LETO rozmawia Bogna Świątkowska>>>

PANOWANIE NAD OBRAZEM
Na fotografiach MAĆKA STĘPIŃSKIEGO widać świat przekształcany przez człowieka, uporządkowany, zgeometryzowany i pusty. Jego wystawom czesto towarzyszy wideo. Za jednominutówkę z cyklu „N-113”, dostał nagrodę z rąk Emira Kusturicy. W tym roku prace Maćka Stępińskiego oglądać można na kilku pokazach w Polsce, m.in. na wystawie prezentującej polską fotografię XXI wieku "Efekt Czerwonych oczu” w Warszawie, podczas Miesiaca Fotografii w Krakowie, wystawach indywidualnych w PF Zamek w Poznaniu oraz w Zamku Ujazdowskim w Warszawie. Ukaże się też pierwszy album z pracami artysty.>>>

NIE JEST NAM PRZYKRO, ŻE NADCHODZĄ ZMIANY
Zwyciężyli konkurs na kuratorski projekt wystawy w Polskim Pawilonie podczas tegorocznego Biennale Architektury w Wenecji Hotelem Polonia. Naprawdę chcą zamienić Pawilon Polski w hotel, a do tego pokazać w nim wystawę prezentującą „budynków życie po życiu”. Z GRZEGORZEM PIĄTKIEM i JAROSŁAWEM TRYBUSIEM, autorami projektu Hotel Polonia, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

TOMASZ ZIMOCH: BONIEK!
Zapis komentarza TOMASZA ZIMOCHA do jednoosobowego odtworzenia meczu Polska – Belgia 1982 (3:0) przez MASSIMO FURLANA. Artysta posługując się „choreografią” kluczowego piłkarza – ZBIGNIEWA BOŃKA, odtworzył mecz w całości: 2 x 45 minut. Boniek! został uznany przez czytelników "Gazety Co Jest Grane" w konkursie kulturalnym Wdechy, za najciekawsze wydarzenie w Warszawie roku 2007.>>>

KOLEDZY ZNACZY KOLLEGEN
Artysta KAROL RADZISZEWSKI i fotograf KUBA DĄBROWSKI w dialogu białostockim, powracają do praźródeł swojej twórczości.>>>

NIE JEST ŁATWO ZNALEŹĆ COŚ NA A
Z ANDRZEJEM TOBISEM rozmowa o „A-Z”, przygotowywanych przez niego „gablotach edukacyjnych”, pierwszej odsłonie a l f a b e t u, długofalowego projektu bytomskiej Kroniki, obliczonego na 24 lata.>>>

NIKT TAK NIE ROBI, TYLKO MY!
O tym jaki jest polski dizajn i postawach wobec świata konsumpcji z TOMKIEM RYGALIKIEM rozmawia (w centrum handlowym) Bogna Świątkowska.>>>

NIEWIDZIALNA CENTRALA
Czy rzeczywiście powstaje nowy model debaty publicznej? A może tylko trwa rozmowa o tym, że trzeba stworzyć nowy język? Jak to zrobić? Z ARTUREM ŻMIJEWSKIM rozmawiają Alicja Plachówna i Bogna Świątkowska>>>

CO TO W OGÓLE JEST?
"Myśmy chodzili smutni, poważni, a on mówił, co to w ogóle jest, co to za rewolucja. Weź karabin, mówił, i strzelaj, u nas to by po prostu krew się lała na ulicach i w ogóle". O punku, sile, delikatności i konsekwencji rozmowa z PIOTREM RYPSONEM>>>

Z MIASTAMI DZIEJĄ SIĘ CIEKAWE RZECZY
Niewielu w Polsce pisze o mieście tak jak on. Może dlatego, że KRZYSZTOF NAWRATEK (rocznik 1970) pracuje i mieszka za granicą. Jest autorem na razie jednej książki, ale za to mocnej: "Ideologie w przestrzeni. Ćwiczenia z demistyfikacji". Architektura i urbanistyka widziane jako narzędzia, którymi posługują się ich twórcy i zleceniodawcy, by manipulować użytkownikami przestrzeni. Niebawem ukaże się kolejna - tytuł roboczy "Śmierć miasta i zmartwychwstanie Polis. Obywatel plug-in”. Z Krzysztofem Nawratkiemrozmawia Bogna Świątkowska>>>

WIELE MOTYWÓW SIĘ POWTARZA
Inspiracją dla TOMKA KOPCEWICZA są zwyczajne elementy miejskiego pejzażu. Kraty w oknach, barierki, słupki, zdobienia na autokarach - chociaż silnie oddziałowują na pejzaż miejski, to pozostają niemal przezroczyste, niezauważalne. Te na pozór "niemalarskie" obiekty, tworzą na jego obrazach dziwne przestrzenie, labirynty, załomy i tajemnicze przejścia.>>>

JESTEM NA MIEJSCU
Jak tylko namaluję obraz, to zaraz staram się wrzucać go do galerii. Nie jestem w stanie mieszkać ze swoimi obrazami. Nie mam pracowni, trzymam je u siebie w pokoju. Męczą mnie potwornie. Przebywanie z tym co robię, jest dla mnie bardzo męczące - mówi TOMEK PARTYKA>>>

POP.AMIĘTANE
Kultura popularna, której celem jest przeżywanie, a nie interpretowanie, nie jest zwykle poddawana refleksji przez jej użytkowników. Nie próbują nawet dociekać, dlaczego ulegają galopującym modom. Uzasadnienia pozostawiają innym. Badaczom współczesności, takim jak MAREK KRAJEWSKI>>>

INTERESUJĄ MNIE LUKI W PROGRAMIE
Podoba mi się kiedy artyści lub krytycy podejmują ryzykowne wyzwania. Zawsze interesowała mnie alternatywa. Czyli projekty lub miejsca, które powstają całkowicie spontanicznie, istnieją zwykle przez ograniczony czas i są poza ogólnie rozumianymi normami - mówi PAULINA OŁOWSKA.>>>

LUBIĘ RZECZYWISTOŚĆ W JEJ NIESKOŃCZONEJ POSTACI
O tym do czego może przydać się koniec, jak inspirująca są chaos i nicość, a także o tym jak zachować swoją wolność z AGNIESZKĄ BRZEŻAŃSKĄ rozmawia Marta Tychmanowicz>>>

BUNT INDYWIDUALNY
Przeczytaj ciekawą oraz długą rozmowę z JANKIEM SIMONEM – artystą, piromanem, antyhumanistą i ateistą! A także wielkim miłośnikiem sztuki i podróżowania!>>>

SZTUKA JEDNORAZOWA
Tymczasowe historie MACIEJA KURAKA>>>

REKLAMA