 |
 |
|
 |



|
NIC NIE JEST ZBYT DOBRE DLA ZWYKŁYCH LUDZI Agata Pyzik [2009-09-26]
To coś w rodzaju brudnego sekretu, że luksusowe mieszkanka budowane teraz, są mniejsze, niż biedne mieszkania z lat 60. Z Owenem Hatherleyem, teoretykiem architektury, krytykiem muzycznym, blogerem, autorem książki Militant Modernism (2009, 0books) rozmawia Agata Pyzik.
<<< Klatka schodowa w Bevin Court, architekt: Berthold Lubetkin, fot. Nina Power
<<< Finsbury Health Center, Berthold Lubetkin & Tecton, 1935, Londyn, fot. Nina Power
<<< Great Arthur House, Golden Lane Estate, 1957, Londyn, fot. Nina Power
Aktualny hit Tate Modern to ogromna wystawa Futurism, otwarta w setną
rocznicę Manifestu Futurystycznego. Mógłbyś się do niej odnieść w kontekście swojej książki?
Przede wszystkim ta wystawa była bardzo nudna. Wydawało mi się, że taki
styl mamy już za sobą, coś w rodzaju spełnionego marzenia Clementa Greenberga: liczą się tylko płótna, to, co się działo w Paryżu i strategie malarskie. Podczas gdy futuryzm, i dlatego jest dla mnie istotny, był pierwszym ruchem w sztuce, w którym chodziło raczej o życie codzienne, niż sztukę. A właściwie drugim po Arts & Crafts. Jest tutaj jednak coś w rodzaju złośliwego odwrócenia idei Williama Morrisa i pozostałych: chodzi bowiem
o zniesienie sztuki, która stała się balastem dla świata, a my chcemy przecież
ten świat zmieniać! Owszem, nadal istnieje futurystyczne malarstwo,
czasem bardzo dobre, czasem bardzo nieudane, ale dochodzi też architektura, moda, muzyka. Wszystkie te idee, zwłaszcza te dotyczące architektury i muzyki, stały się bardzo wpływowe. Sztuka hałasu Russolo, Manifest architektury futurystycznej Antonia Sant’Elia i jego szkice są znacznie bardziej interesujące od malarstwa i to odróżnia futuryzm od innych ruchów. Po futuryzmie, wedle formuły awangardy, jaką nadał jej Peter Bürger, pojawiły się Dada, Konstruktywizm, Bauhaus, De Stijl, które starały się obalić sztukę. Interesują mnie takie ruchy z lat 60., jak Sytuacjonizm, ale także punk i post-punk, które funkcjonowały w podobny sposób: tworzyły samowystarczalne nagranie, obraz, czy budynek.
Naturalnie zdaję sobie sprawę z wielu wątpliwych aspektów futuryzmu,
jego obsesji nowości i niszczenia tego, co zastane, budowania miast, które
będą służyły jednemu pokoleniu, a potem niszczenia ich i budowania na
ich gruzach następnych. Teraz oczywiście wiemy, że jest to krótkoterminowy
projekt, choćby przez to, że wykańcza zasoby naturalne. Z tego powodu
model futurystyczny nie daje się kontynuować, a żywy pozostaje ów
potencjał przemiany życia codziennego.
Jedną z głównych propozycji w twojej książce Militant modernism, która
idzie na przekór dotychczasowym interpretacjom modernizmu, jest, aby
oceniać modernizm nie na podstawie wysublimowanej artystycznej produkcji
lat międzywojennych, ale po tym, co powstało już po wojnie: bloki,
autostrady czy właściwie miasta, w których żyjemy.
Tak, ponieważ dopiero wtedy można powiedzieć, że modernizm wygrał, przynajmniej na jakiś czas. Mógł zwyciężyć na stałe, jak we wschodnich
Niemczech czy Holandii, ale w Wielkiej Brytanii trwał przez jakiś czas.
Idee sprzed wojny zostały wcielone w życie. Dobrym przykładem tego jest
Berthold Lubetkin i jego biuro projektowe Tecton. W latach 30. Tecton
chciało budować domy dla klasy robotniczej: były na to odpowiednie programy
społeczne i fundusze. Koniec końców projektowali wtedy wille dla
intelektualistów i luksusowe domy dla klasy średniej. Jednak po wojnie
zaczęły powstawać ich osiedla mieszkaniowe, które z jakiegoś powodu są
mniej znane. Zmienił się również ich design – białe bryły zastąpiły różnorodne
materiały, bardziej skomplikowane. Modernizm stał się pluralistyczny.
Mnie nie interesuje styl międzynarodowy w modernizmie, właściwie to
był jeden z jego największych błędów, wręcz katastrofalny. Interesuje mnie
powojenny modernizm jako bardziej złożony. Co prawda w latach 20. była szansa na pluralizm, jeśli weźmie się np. konstruktywizm czy funkcjonalizm
w Niemczech. W latach 30. następuje kodyfikacja. Łączy się to też
z konkretnym stylem życia – zwłaszcza podczas boomu ekonomicznego.
Zaczyna istnieć coś takiego, jak rynek nieruchomości. Ludzie zaczynają traktować modernizm jako coś interesującego, jako coś „swojego”.
Mnie natomiast wydaje się interesujący, ponieważ jest dokładnie odwrotnie.
Ten modernizm międzywojenny: wygładzony, lśniący i minimalistyczny,
jest bardzo nudny. Jeśli ktoś się odwołuje do modernizmu, ma
najczęściej na myśli ten z lat międzywojennych, dystansując się od tego
powojennego.
Co masz na myśli mówiąc, że modernizm właśnie nie jest taki, jak my?
Mam na myśli głównie funkcje – ostatni raz projekt osiedla mieszkaniowego, który spełniałby założenia funkcjonalistyczne, powstał jakieś 30 lat
temu. To już po prostu nie istnieje. Ludzie albo wynajmują mieszkania,
albo mieszkają w przeludnionych osiedlach albo korzystają z jakiejkolwiek
szansy na mieszkanie komunalne, bo w przeciwnym razie byliby bezdomni
lub na granicy bezdomności. Twórcy modernizmu chcieli zbudować nowe społeczeństwo, którym my na pewno w tej chwili nie jesteśmy. W latach
90. był jakby nawrot modelu z lat 30.: te wszystkie wieżowce, biurowce,
galerie, wille. Mimo projektu społecznego, to, co budowali, okazywało
się oderwane od społeczeństwa, tak, jak u Lubetkina.
Tak, bo twoja książka to właściwie projekt polityczny, postulujesz zmianę
społeczną, która wymogłaby zmiany w tym, co się buduje. Jakie są na nią
teraz szanse i jak taka przemiana miałaby wyglądać?
Oczywiście nie wiem dokładnie, jak powinno to wyglądać, to jest paradoks
krytyka, który zna konstrukcję samochodu, ale nie potrafi go prowadzić.
Zdecydowanie nie wygląda to teraz tak jak w latach 60. To co
się dzieje w architekturze mieszkaniowej, przypomina raczej postmodernizm.
To dobrze, ponieważ ja wcale nie chcę retro – idea bezpośredniego
przenoszenia elementów ze starej architektury nigdy mi się nie podobała.
Zdecydowanie można wyczuć rodzaj odrazy wobec polityki ostatnich
20, 30 lat, ponieważ zwłaszcza dziś widać, jak bardzo zbankrutowała,
zwłaszcza tutaj w Anglii czy w Stanach – mieszkańcy krajów anglosaskich
czują ogromny wstręt do tzw. idei demokracji własności. W krajach
o innej polityce własności, jak Niemcy, Francja, Skandynawia, odczuwa
się to w mniejszym stopniu. Czuje się, że jest publiczna, ale nie
ma politycznej woli, żeby to zmienić. Prawdziwą tragedią tutaj jest spadek
po Thatcheryzmie, odpowiednie organa dofinansowywania budownictwa
mieszkalnego zapomniały, co do nich należy. Bardzo smutne jest
to obserwować, choć z drugiej strony warunki nigdy nie były lepsze –
partia Zielonych wyszła z tzw. Green New Deal w odpowiedzi na kryzys
kredytowy, żądając większych inwestycji w ekologię ze strony rządu
i stworzenia paktu między zielonymi, przemysłem i związkami, żeby
przedłożyć autentyczne problemy ekonomiczne ponad czyste finanse. Za
tym szłyby wielkie projekty zmiany infrastruktury itd. Żadna duża partia
w Anglii się ty jednak nie interesuje.
Piszesz o tym, że od lat 50. aż do wygranej Thatcher był w Anglii rodzaj konsensusu miedzy rządem i społeczeństwem. Czy chciałbyś jego powrotu?
Oczywiście, że nie w takiej formie. Piszę w książce, jak bardzo jest on zmitologizowany.
Jednak pisze się o nim jako o socjalistycznej katastrofie,
podczas gdy jakość budownictwa była lepsza niż teraz. W znaczeniu politycznym
poziom równości i jakości życia był znacznie wyższy.
Po wojnie generalnie chodziło o zablokowanie proletariatu. W różnych
miejscach przybrało to różne formy. Nawet w Europie wschodniej był to
swoisty „pakt przeciwko rewolucji”. Na Węgrzech „gulaszowy socjalizm”
jeśli chodzi o budownictwo polegał na zapobieżeniu powtórki z ’56 roku:
macie mieszkania i zamknijcie się. Za znacznie bardziej posępną i depresyjna
formę modernizmu w krajach socjalistycznych odpowiedzialne
jest to, ze nie było demokratycznych sposobów decydowania. Nie mogliście
się w sposób demokratyczny przeciwstawić postawieniu 60 identycznych
bloków wzdłuż szosy, co jest prawdopodobnie stwierdzeniem
oczywistości.
Obejrzałem dość uważnie bloki w Pradze, Budapeszcie czy Berlinie: te budynki
wzdłuż Karl-Marx Allee są oczywiście całkiem przyzwoite. Standard
mieszkań z tego okresu jest całkiem wysoki. To coś w rodzaju brudnego sekretu,
że luksusowe mieszkanka budowane teraz, są mniejsze, niż biedne mieszkania z lat 60.
Główną pomyłką było planowanie i cała ta idea Le Corbusiera, miasta złożone z wież i dróg – to był błąd. Było w modernizmie od początku coś, co się temu przeciwstawiało. Zawsze było kilka modernizmów, tylko dziś kojarzymy
głównie ten zwalisty styl międzynarodowy.
Stałym problemem jest estetyka: ludzie odrzucają estetykę bloków, a marzą
o zamieszkaniu w strzeżonych zamykanych osiedlach – np. w Polsce wszyscy
o tym marzą.
Podam ci przykład Barbicanu: to jedno z najdroższych miejsc z Londynie,
zamieszkałe przez maklerów. Ja nigdy z życiu nie mógłbym sobie na to pozwolić. A jest to przecież betonowa wyspa z blokami, zbudowana z podobnych
materiałów, jak miejsca dla biednych. I jest przecież piękny, czyż nie?
Ale to nastawienie wobec budynków modernistycznych ulega zmianie.
Trellick Tower, symboliczny blok w zachodnim Londynie, zwany kiedyś
Tower of Terror. Teraz chcą go nawet zamknąć i ogłosić zabytkiem. Ponieważ
sekretem Trellick jest to, że to są tak naprawdę luksusowe mieszkania,
zbudowane z drogich materiałów, mieszkania są duże, a zostały zbudowane
dla biednych – to fantastyczne.
Partia konserwatywna utrzymała się w Anglii dzięki wysadzeniu na bok
klasy robotniczej. Na szczęście później mogli oni odkupywać swoje mieszkania. Nie szczędzono przy tej okazji ludziom biurokracji.
Z drugiej strony kapitalizm zaczął sprzedawać ideologię eskapizmu: czy
nie chciałbyś mieć swojego miejsca na ziemi, uciec od wszystkiego? To zaczęło
odnosić sukcesy w Anglii, która ma większą obsesję na punkcie klasy,
niż ktokolwiek inny. W latach 80. socjologowie zaczęli propagować idee,
iż człowiekiem może/powinien żyć tylko w tradycyjnej architekturze, chodzić
po tradycyjnych uliczkach itd. Czy oni nigdy nie byli w Europie? Przecież
ludzie mieszkają tutaj w kilkupiętrowych budowlach czy protoblokach
od kilku stuleci.
I właśnie dlatego wplotłem w narrację książki moją własną historię chłopaka
wychowanego w Southampton w raczej nieciekawej okolicy, syna
klasy robotniczej i średniej zarazem. Wszystkie osiedla, na których mieszkałem,
w tym komunalne, miały te same problemy z wandalizmem, przemocą
i zanieczyszczeniami. Dlatego chciałem zaznaczyć swoje pochodzenie,
żeby nikt nie powiedział, że to jakiś dupek z klasy średniej, który nie
wie, jak to jest. Otóż świetnie wiem, jak to jest. Ale to nie ma nic wspólnego
z architekturą!
Co masz na myśli mówiąc, że to nie ma nic wspólnego z architekturą? Myślę, że ma wiele wspolnego z brutalizmem. Jeśli weźmiesz produkcję artystyczną tych czasów od lat 50., Młodych gniewnych, filmy, literaturę, to po raz pierwszy pojawia się artysta z klasy robotniczej! Filmy i literatura przyczyniły się do wprowadzenia tej klasy do sztuki.
To prawda, po raz pierwszy mieliśmy po wojnie do czynienia z wielkimi
pisarzami z klasy robotniczej, choć pierwszym był D.H. Lawrence. Jak np.
B.S. Johnson, autor Nieszczęsnych, który zajmował się architekturą i jako
jeden z nielicznych wplatał te elementy do swojego pisania. On znał to od
podszewki. Podobnie sprawa ma się z reżyserami, pochodzącymi z całkiem
nieoczekiwanych milieu, choć np. Terence Davies, który recytuje
w O czasie i mieście tym swoim głębokim głosem „Nie interesowali mnie
Beatlesi, interesował mnie Marlowe i Bruckner”, nie ma pojęcia o architekturze. W Anglii zawsze istniała pewna robotnicza kontr-tradycja, która
nakazywała wyłamywanie się z kanonu zachowań tej klasy. Po wojnie stała
się ona jeszcze silniejsza. Wcześniej ci twórcy nie mieliby szans zdobyć
szerszego uznania. To było często pierwsze pokolenie, które poszło na uniwersytet.
Oni mieli po prostu inne idee, niż główny nurt! Weźmy muzykę pop. Została stworzona przez nich i nie jest to sztuka ludowa, to jest sztuka masowa. Została doszczętnie utowarowiona przez kapitalizm, ale pozostaje silna. Modernistyczny z ducha jest tez post punk, używając technik znanych wcześniej tylko w sztuce i architekturze: dekonstrukcji, demistyfikacji,
polityzacji sztuki. I dlatego wydaje mi się, że w ostatnich 3 dekadach modernizm jest prawie wszędzie martwy, poza muzyką.
Podoba mi się ta figura self-made artist, coś w rodzaju nowego proroka dla nowych ludzi, zamieszkałych w tych osiedlach czy industrialnych przestrzeniach. Z drugiej strony wspominasz w książce o mnóstwie bardzo wyrafinowanej sztuki. Oczywiście stała się ona taką w wyniku działań kanonizacyjnych historii sztuki. Ale jak to się dzieje, że sztuka, w zamierzeniu np. konstruktywistów przeznaczona dla mas, stała się obiektem estetycznym? Dlaczego projekt zawiódł, a ludzie, dla których był przeznaczony, nie byli nim zainteresowani?
Tak, konstruktywistom wydawało się, że mogą zainteresować zwykłych
ludzi abstrakcją, jednak wszystko to bardzo zależy od konkretnych przykładów
i kontekstów. Weźmy np. Finsbury Health Centre. Został zbudowany
przez Tecton i Lubetkina w ściśle konstruktywistycznym stylu,
z kilkoma brytyjskimi detalami. Pytany, czy zwykli ludzie, dla których
zostało to zbudowane, „pojmą” tę architekturę, odparł: „Nic nie jest za
dobre dla zwykłych ludzi”. To stało się już trochę kliszą, ale wydaje mi się
bardzo prawdziwe. Jeśli ktoś pracuje 40 godzin tygodniowo w fabryce,
trudno oczekiwać, że nabędzie zdolności doceniania sztuki. Ale to i tak
się dzieje. Nie docenia się możliwości doceniania sztuki przez tzw. zwykłych
ludzi. Finsbury jest uwielbiane i służy swoim celom od 70 lat. Podaję
przykład muzyki tak często, bo jest chyba najbardziej przekonujący.
Np. utwór Ghosts zespołu Japan, 4 minuty całkowitej abstrakcji, nie
ma bitów, nie ma melodii poza śpiewem, nie ma gitar ani basu, tylko ta
dziwna elektroniczna forma – wygrał Top of the Pops. Tysiące ludzi na
niego głosowało. Ten problem powraca u Davida Stubbsa w książce Fear
of Music – ludzie akceptują sztukę abstrakcyjną, ale już nie muzykę, albo
architekturę. Jednak wydaje mi się, że w przypadku architektury problem
stanowi tylko po części abstrakcja. Chodzi raczej o jej meandryczność.
Zabrzmi to może idealistycznie, ale przecież proste wieżowce były
budowane wszędzie, od Chicago do Władywostoku. A ludzie pozytywnie
reagują na swego rodzaju dbałość o design. Jeśli widać, że coś zostało
zrealizowane drobiazgowo i z wyczuciem, ludzi to angażuje, w przeciwieństwie
do klonów budowanych wedle jakiegoś algorytmu, do których
następnie się ich zapakowuje.
Nie można więc generalizować na ten temat, choć postawa z lat 30., żeby
wcisnąć robotnikom abstrakcję, ponieważ nie mieli własnej kultury, to
protekcjonalny nonsens. Oczywiście istniała kultura robotnicza, ale nie
pasowała ona za bardzo do filozofii drapaczy chmur.
No tak, ale najciekawsze jest to, że ta proletariacka, masowa sztuka dla
nowego człowieka – wygrała, z oczywistych powodów, widać to zwłaszcza
w muzyce. Muzyka ma zdolność przekraczania granic sztuki wysokiej i niskiej, zwłaszcza ostatnio można obserwować rozwój sound artu i otwarcie się instytucji na pokazywanie tej sztuki. Np. obecna instalacja Davida Byrne’a w Roundhouse, Playing the building, przyciąga tłumy i budzi ogromny entuzjazm.
Tak, ale ta idea jest obosieczna. Jeśli chodzi o muzykę tworzoną na blokowiskach,
zazwyczaj podnosi się argument pt. „mieszkają w ponurej okolicy,
więc robią ponurą muzykę”. Nie uważam osobiście jungle albo techno za
posępne gatunki. Może grime, ale jest w nich też element futurystyczny. Jeśli
chodzi o sound art, dotyka to innej strony, dlaczego uważam muzykę czy
produkcję dźwiękową za sztukę bardziej zaangażowaną w życie codzienne.
Ale nigdy nie napotkałem dzieła sound artowego, które dokonywałoby rzeczy
tak głębokich i autentycznych, jak dzieło producenta techno czy jungle.
W kategoriach samego dźwięku nie jest to po prostu aż tak ciekawe. Produkcje
z początku lat 90. miały niesamowity aspekt eksperymentu wyzwolicielskiego,
znacznie bardziej ekstremalne rzeczy działy się na znacznie bardziej
masową skalę. Te dwie rzeczy można porównać, posługując się Post-produkcją
Nicolasa Bourriaud (francuski kurator, autor bardzo modnej na początku
lat 2000-nych koncepcji tzw. estetyka relacyjna, obecnie gwiazda kuratorska,
która zadebiutowała w Tate Modern wystawą „AlterModernism” w tym
roku – przyp. AP). Porównuje on w tej książce sampling i dj-ing do współczesnych
praktyk artystycznych, np. video artystę Douglasa Gordona, który
rozciągnął Psychozę Hitchcocka do 24 godzin albo Pierre Huygue. Remake,
1994-1995, który zrobił remake Okna na podwórze. Jeśli widziałaś te
filmy, to możesz co najwyżej zerknąć na to i stwierdzić, że to dość interesujące,
i tyle. Natomiast nie musisz znać pochodzenia 20 sekundowego sampla
z lat 60., który pojawia się w większości nagrań jungle, żeby móc rozumieć
to nagranie, jakiś nieznany utwór z lat 60. nie ma właściwie nic wspólnego
z tym nowym kawałkiem, nawet, jeśli cały jest oparty na samplowaniu.
Gry z historią są bez znaczenia dla jungle i techno, podobnie jak postmodernizm
– on przekroczyły go już lata temu. Natomiast w galerii sztuki, jeśli
nie znasz odniesień, nic to dla ciebie nie znaczy. Nic tam nie ma. Oglądanie 24-godzinnego Psycho bez wcześniejszego oglądania Hitchcocka nie ma
sensu. Tak więc te popularne prądy muzyczne funkcjonują dużo bardziej
na sposób konstruktywizmu czy futuryzmu, niż tzw. sztuki piękne. Na tym
właśnie polegała estetyka relacyjna – desperacka próba zrobienia czegoś, co
nie byłoby aż tak hermetyczne, co się całkowicie nie udało.
Może nie aż tak. Myślę, że w pewnym momencie sztuka wysoka była zainteresowana interakcją, co się nie udało. To może bardziej ogólna kwestia dotycząca zderzenia sztuki wysokiej pokazywanej w instytucjach i sfery czy też przestrzeni publicznej. O to chciałam cię zapytać: w artykule w najnowszym numerze „Radical Philosophy” napisałeś o zjawisku tzw. austerity nostalgia, nostalgii za surowością życia, która powraca teraz z powodu kryzysu. Powracają hasła z dawnych lat, żeby zawierzyć rządowi i oddać się w ręce opiekuńczych instytucji. Jednak jak piszesz w książce, w latach 50. aż do końca 70. istniała w Wielkiej Brytanii autentyczna przestrzeń publiczna, np. telewizja czy radio pełniło rolę edukacyjną i pokazywało niezwykłe rzeczy. Jak te dwie koncepcje przeszłości się zderzają czy dopełniają?
Nostalgia za surowością, o której pisałem w „RP” odnosiła się do desperackich prób przywołania czasów, kiedy rzekomo było dobrze. To fantazja – nostalgia klas średnich o tym, jak wygląda tzw. ciężkie życie, nostalgia za czymś, czego nikt z nich tak naprawdę nie przeżył. Przywołuje się w tym kontekście np. Trellick Tower, słynny brutalistyczny kompleks mieszkaniowy zbudowany przez Erno Goldfingera, który nie ma nic wspólnego z surowością, a obecnie są to superdrogie luksusowe mieszkania.
Jeśli chodzi o przestrzeń publiczną, wydaje mi się dziwacznym historycznym
paradoksem, że podczas gdy w teorii sprawy były kontrolowane przez instytucje, rady, samorządy, mieliśmy wtedy więcej przestrzeni rzeczywiście
publicznej, która nie była kontrolowana. Dobrym i oczywistym przykładem
jest Radio BBC. Także znany serial brytyjski Dr Who, który zaczął
się w latach 60. Zastanawiający jest sposób, w jaki zmieniła się muzyka
w nim – w pierwszej fazie istnienia serialu do lat 80. była znacznie bardziej
awangardowa, obecnie zaś bombastyczna i orkiestrowa. Zazwyczaj
podpiera się to populistycznym argumentem: dajemy ludziom tego, czego
potrzebują, kiedy tak naprawdę wybór coraz bardziej, dramatycznie
się zawęża, mimo że oficjalnie ma być większy. Pomysł, że rada miejska
w Londynie miałaby budować awangardowe budynki, a BBC Radiophonic
Workshop będzie grać awangardowa muzykę, jest teraz nie do wyobrażenia.
Jest coś niesamowitego w tym, że biurokratyczne instytucje oferowały
właściwie większą ilość wolności niż teraz. Np. w Sheffield, gdzie niedawno
byłem, 2,5 roku zajmuje samo planowanie i biurokracja, a kompleks
Park Hill został zaprojektowany, zbudowany i oddany do użytku w mniej
więcej podobnym czasie, w latach 1957-61. Dziś biurokracja powstrzymuje
cię raczej przed zrobieniem czegoś, niż pozwala na działania.
Narodowy, zbiurokratyzowany, socjalizm powojenny nie był wystarczająco
kontrolowany przez warstwy niższe, tzw. socialism from below i dlatego
tak łatwo został zniszczony, a wraz z nim np. Narodowa Służba Zdrowia.
W latach 40. mieliśmy albo socjalizm, kiedy sprawy były kontrolowane
przez robotników, albo kontrolę państwową. Jestem zwolennikiem tych
modeli. Teraz mamy pokraczną formę nacjonalizmu, kiedy po krachu finansowym
banki są wspomagane przez państwo, a obywatele nie mają na
to żadnego wpływu. Nic się nie zmieniło, wciąż inwestują w te same podejrzane
interesy, pomimo, że to my jesteśmy właścicielami tych pieniędzy!
Im więcej rynku i kapitalizmu, tym mniej demokracji?
Tak. Można to zobaczyć choćby na przykładzie zmniejszającej się frekwencji
wyborczej. Od upadku Partii Pracy ludzie odkryli, że między partiami
nie ma praktycznie różnicy i po prostu przestali głosować. Dzieje się tak
mniej więcej od połowy lat 90. Przyszedł Blair w swoim prawniczym garniturku
i zapowiedział: no to teraz zrobimy was wszystkich nowoczesnymi.
Ale to, co ostatecznie zrobili, było raczej uwstecznieniem. Uczony Sebastian
Timpanaro powiedział, że ktokolwiek, kto pragnie odkryć na nowo
socjalizm w EU, odkrywa tak naprawdę coś bardzo starego, czyli kapitalizm.
I to dokładnie się stało, modernizacja okazała się krokiem w tył. Jednak problemem
angielskiej lewicy jest nostalgia, albo za XIX wiekiem, albo, jak
ostatnio, za latami 70., kontrkulturą i Sex Pistols. To zarazem słabość i siła.
Uważam jednak resentyment za siłę, ponieważ gniew może być czymś, co
pociąga nas dalej. W tym tygodniu odbywa się w Londynie Climate Camp,
coś w rodzaju wesołego miasteczka i hippisowskiego obozowiska. Sytuacja
wygląda tak, ze jeśli chcesz osiągnąć cele polityczne i przyciągnąć ludzi, musisz
postawić wesołe miasteczko. Natomiast nostalgia lewicy odmawia przyjęcia
tego do wiadomości. Prolemem
angielskiej lewicy jest nostalgia, albo za XIX wiekiem, albo, jak
ostatnio, za latami 70., kontrkulturą i Sex Pistols. To zarazem słabość i siła.
Uważam jednak resentyment za siłę, ponieważ gniew może być czymś, co
pociąga nas dalej. W tym tygodniu odbywa się w Londynie Climate Camp,
coś w rodzaju wesołego miasteczka i hippisowskiego obozowiska. Sytuacja
wygląda tak, ze jeśli chcesz osiągnąć cele polityczne i przyciągnąć ludzi, musisz
postawić wesołe miasteczko. Natomiast nostalgia lewicy odmawia przyjęcia
tego do wiadomości.
Coś jednak sprawia, że ludzie czują się niewygodnie w nowoczesności. Jak myślisz, co to jest?
Pamiętaj, że Anglia była pierwszym krajem, który przeżył rewolucję industrialną i już samo to jest powodem nostalgii, ponieważ rewolucja przybrała tak skrajną formę. Anglia cała składa się z przedmieść. Dlatego mit wsi jest tak silny, bo nie mamy z nim już nic wspólnego. W krajach takich, jak Włochy czy Szwecja ludzie mogą cofnąć się o kilka pokoleń wstecz, żeby przywołać czasy wsi. U nas trzeba by się cofnąć co 200 lat. I ta niepowetowana strata jest jedną z przyczyn. Ponieważ kraje, które pamiętają pracę na roli, wiedzą, że była zwyczajnie okropna. Jedną z przyczyn angielskiego konserwatyzmu jest to, że nigdy nie zostaliśmy pobici na żadnej wojnie. Jednak nawet jeśli po II WŚ Anglicy mogli mieć poczucie wygranej, kraj był całkiem wyniszczony, ludzie rozpaczliwie biedni i tylko dzięki pomocy amerykańskiej nasza gospodarka przetrwała. Ale Anglia nie musiała nigdy zmagać się z okupacją czy z odebraniem jej kolonii. Problemem Anglii jest prawdopodobnie to, że nigdy nie została dostatecznie upokorzona (śmiech).
Wracając do przestrzeni publicznej: za 3 lata odbędzie się Olimpiada na
terenach we wschodnim Londynie. Ten teren już jest zdewastowany i zanieczyszczony. Warszawa również w tym samym roku spodziewa się zamieszania zwiazanego z Euro 2012, Stadion X lecia, który przez lata służył jako targowisko, został rozebrany. Jaka jest postawa Anglików wobec tej imprezy?
Nastawienie było do przewidzenia: ale przecież to przyniesie pracę dla
okolicy. Jaką pracę? Olimpiada trwa 2 miesiące. Generalnie nastawienie
Anglików jest bardzo niechętne. Sama Lower Lea Valley gdzie się to odbędzie,
przypomina Zonę ze Stalkera Tarkowskiego – jest to koszmarnie zanieczyszczony
teren postindustrialny. Składowano tam dziwne podejrzane
chemiczne substancje, śmieci i zwały gruzu. I podobnie, jak w Zonie,
zaległa się tam niesamowita fauna, a także roślinność, którą przynosili ludzie
z doków. Pisał o tym poeta Luke Davies. Wytworzyła się niesamowita
przestrzeń, zarazem niebezpieczna. Więc zamiast zastanowić się, co
zrobić z tą niezwykłością, rząd postanowił zmieść to z powierzchni ziemi
i urządzić festiwal próżności i kretynizmu. Londyn cierpi na potężny
kryzys braku mieszkań, ale zamiast zbudować tam np. publiczne osiedle,
powstanie stadion, który przez następne lata będzie straszył i jakieś bezsensowne
małe mieszkanka po hotelu dla sportowców. Oczywiście nie jesteśmy
Chinami i zostało nam trochę demokracji – nie będzie więc stawiania
tak absurdalnie kosztownych budowli, jak w Pekinie.
Niepokoi mnie jednak wielość planów budowlanych, mających jeszcze
bardziej zamknąć Londyn – kolejne centra handlowe i luksusowe domki.
W kwietniu odbyły się w Londynie potężne protesty przy okazji szczyt
finansowego G20. Uczestniczyłeś w nich i opisałeś to na blogu. Ty i Mark
„K-punk” Fisher (rozmowa z nim w #51 „NN6T”) pisaliście o „prawie do miasta”,
co przypomniało mi manifesty sytuacjonistyczne. Mam wrażenie, że
Anglicy są dużo bardziej świadomi tego, co się dzieje i może u was zaistnieć
jakaś zmiana świadomości społecznej.
Odbyły się wtedy w Londynie właściwie 4 protesty, antywojenne i antykryzysowe
wokół Banku Anglii i dzielnicy finansowej, i okupacja fabryk za miastem.
Te protesty zaczynają się łączyć. Protest dotyczył przede wszystkim
technologii. Jeśli mamy się wydobyć z kryzysu, potrzebujemy inwestycji
w technologię, których się nie robi, a pieniądze idą na wojnę i zbrojenia.
Potrzebujemy alternatywnych form finansowania. Największy skandal polega
na dofinansowywaniu banków. Pieniądze powinny iść np. na nowe rodzaje przemysłu. Jednak wszystko co możemy zrobić to tak naprawdę
gra z istniejącym systemem, a ja jak wiesz nie jestem jego fanem. Mamy
w Anglii szczególnie skrajną formę abstrakcyjnie finansowanego kapitalizmu.
Cała ta idea Marksa, że wszystko, co stałe rozpływa się w powietrzu,
powinna zostać odwrócona, wszystko, co było z powietrza, stało się jak ze
stali. Problemem jest czerpanie finansów: tutaj zlikwidowano większość
przemysłu, wiec pieniądze można robić już tylko z samych pieniędzy.
Wspominasz często o tzw. association fallacy, błędnym, oszukańczym skojarzeniu, w odniesieniu do stylów architektonicznych.
Pojęcie błędnego czy też oszukańczego skojarzenia czy też „błądzenia etycznego” pochodzi od historyka architektury Geoffreya Scotta, i odnosi
się do pojęcia rzekomej moralności w architekturze: powiedzmy, że budowla
zbudowana dla Medyceuszy zawsze już będzie naznaczona ich zepsuciem
i niemoralnością. Wspominałem o tym w odniesieniu do idei,
że budynki zaprojektowane dla konkretnych politycznych klientów, muszą
nosić na sobie piętno ich polityki. Niezupełnie zgadzam się ze Scottem,
że zachodzi tu oszustwo – jest całkiem prawdopodobne podziwiać
piramidy nie popierając zarazem niewolnictwa, jednak z powodu względnie
bliskiego kontekstu historycznego, ludziom trudno znaleźć upodobanie
w pracach Alberta Speera czy Lwa Rudniewa. Chodzi jednak o to, że
można dostrzec w tych budynkach ich politykę. Pałac Kultury w Warszawie
wygląda tak, jak wygląda z powodów pozaarchitektonicznych. W podobny
sposób, budynki wyprodukowane przez politykę, którą sam podzielam,
jak Marx-Hof w Wiedniu czy Park Hill w Sheffield posiadają rodzaj
architektonicznej wspólnotowości, której nie można zredukować tylko do
wyborów estetycznych.
W ramach festiwalu Warszawa w Budowie przygotowanego przez Muzeum
Sztuki Nowoczesnej w Warszawie wygłosisz 5 listopada wykład. Opowiedz
o temacie swojego wystąpienia.
W Warszawie mam zamiar opowiedzieć o przebudowywaniu miast, co
musi mieć oczywiście szczególny rezonans u was, skoro miasto zostało
do cna zburzone. Po 1945 miasta, które zostały ciężko zbombardowane
(tak jak moje rodzinne Southampton) lub całkowicie zniszczone, zostały
odbudowane, na wiele różnych sposobów. Interesuje mnie to, co dzieje
się później – fala rozbudowywania w latach 60., kiedy rozwiązania z lat
40. zostały odrzucone, a także następujące później odrzucenie rozwiązań
modernistycznych w latach 80. i 90. na rzecz historycznych rekonstrukcji,
a następnie odrzucenie i tego w latach dwutysięcznych na rzecz „nowego
modernizmu”. Stoi za tym pewna retoryka, rzadko kwestionowana, odbudowywania, odnowy, regeneracji, wiara, że rozbudowywanie przestrzeni
miejskiej jest lekiem na całe zło, sposobem na wymazanie (szczególnie tej
najnowszej) przeszłości.
Owen Hatherley (ur. 1981) jest młodym teoretykiem, pisarzem i blogerem, który kilka miesięcy temu wydał książkę , w oficynie Zero
Books, całkiem nową interpretację modernizmu, postulującego rozpatrzenie
powojennego dziedzictwa raczej, niż wyrafinowanej sztuki międzywojennej.
Książka spotkała się ze sporym rezonansem. Hatherley regularnie pisze i robi
ekspedycje m.i.n dla takich pism jak „Building Design”, „New Satesman”, „New
Humanist” i wielu innych. Od kilku lat prowadzi 3 blogi, z których najważniejszy
to Sit down man, you’re bloody tragedy nastybrutalistandshort.blogspot.com. Na uniwersytecie Birkbeck przygotowuje teraz doktorat Everyday Life,
Mass Production, Mass Politics and the Avant Garde in Weimar Germany and
the USSR, 1917-1934. Pisze głównie o architekturze, polityce i kulturze.
nastybrutalistandshort.blogspot.com

|
|
 |
WYJŚCIE AWARYJNE Powierzono mu
Polski Pawilon na 12.
Biennale Architektury
w Wenecji awaryjnie.
Wraz z Agnieszką
Kurant i Aleksandrą
Wasilkowską
przygotowuje
instalację Emergency
Exit, której tytuł
jest swoistym
komentarzem do
skomplikowanych
losów tegorocznego
konkursu na projekt
prezentowany
w Wenecji. Kim jest
Elias Redstone,
kurator tegorocznego
Pawilonu Polonia,
u źródła dowiadują
się Kaja Pawełek
i Bogna Świątkowska >>>
PYTAJ WIATR, DLACZEGO WIEJE Dla mnie polityka
to styl i sposób
bycia. Promuję
swoją politykę
przez filmowanie
momentów
szczęścia i piękna.
Opowiadam się za
nimi – z Jonasem
Mekasem, jednym
z najważniejszych
twórców
amerykańskiego kina
awangardowego,
rozmawia Paulina Gorlewska >>>
CO PAN CHCIAŁ PRZEZ TO POWIEDZIEĆ? Często pyta się
artystę, co Pan chciał
przez to powiedzieć?
A to pytanie bez
odpowiedzi, bo każdy
nawet poznawszy
interpretację
autora, odbierze
dzieło po swojemu –
z Michałem Gayerem
o transmisji wrażeń
na linii artysta-widz
oraz reprodukcjach
informacji, rozmawia
Alek Hudzik. >>>
KADRY Z RZECZYWISTOŚCI Tekstów o sztuce nie
jestem już w stanie
czytać, nużą mnie
one potwornie, są
zbiorami kalek, które
nie generują żadnej
wiedzy ani informacji.
Moje zdjęcia traktuję
jako rodzaj readymade.
Jest tam
więc wszystko, co
mogłabym zrobić,
ale nie zrobię,
bo to już istnieje
w rzeczywistości
– z Agnieszką
Brzeżańską rozmawia
Agata Pyzik. >>>
OD WEWNĄTRZ Czterdzieści lat temu
należał do Weather
Underground,
radykalnej
studenckiej grupy
protestującej
przeciwko wojnie
w Wietnamie i
niesprawiedliwości
społecznej. Dziś
należy do grupy
edukatorów, którzy
domagają się
znaczącej reformy
szkolnictwa.
Właśnie ukazała
się jego kolejna
książka – tym razem
w formie komiksu,
przedstawiająca jego
poglądy na konieczną
reformę nauczania i
szkolnictwa. Z Billem
Ayersem, rozmawiają
Kamila Rogowska i
Bogna Świątkowska >>>
ZBYT LUDZKO Z Normanem Leto, jednym z najciekawszych polskich artystów młodego pokolenia, w przededniu premiery Sailora, jego pełnometrażowego filmu oraz książki, o widzeniu dźwięków, współczynniku efemeryczności dzieła, galeriach zatęchłych od szkolnych nawyków
i wyższości biologii nad polityką, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
NAJMNIEJ NOWOCZESNE MUZEA Małe muzea są ekscytującą wyprawą na terytoria peryferyjne i dziwne. Prezentowane w nich ekspozycje są jak wyjęte z progamu jakiegoś skrywanego przed nami eksperymentalnego biennale. To biennale odbywa się w każdym mieście, wszędzie tam, gdzie są małe, nienowoczesne muzea. Spieszmy się nimi cieszyć, zanim je zmodernizują! Przewodnik po warszawskich muzeach przygotowała Agnieszka Rodowicz. >>>
ODSZKOLNIANIE SPOŁECZEŃSTWA Ivan Illich, filozof i radykalny humanista, był orędownikiem rewolucji wymierzonej przeciwko instytucjom. O niesłabnącej sile jego idei z Janem Sową rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
PROSTA SATYSFAKCJA Kiedy zecydowałem się nieprodukować dzieła do galerii, zdałem sobie pytanie, co mogę robić. Okazało się to niezwykle trudne. Doszedłem do wniosku, że muszę po prostu zacząć pracować - o wartości pracy, niewidzialności artysty, próbach porządkowania świata i surrealizmie najzwyklejszych przedmiotów z Ronaldem Roosem rozmawia Agata Pyzik. >>>
POSTWANDALIZM W niekulturalnych gestach agresji wobec przestrzeni miejskiej dostrzegamy przejawy emocjonalnej kontestacji nieadekwatnych dziś norm estetycznych. Można by powiedzieć, że postvandalizm, to wandalizm uliczny w służbie wandalizmu kulturowego – mówi kolektyw vlepvnet w rozmowie z Bogną Świątkowską. >>>
KONSEKWENCJE MODERNY Nie ulega wątpliwości, że modernistyczna forma, i w architekturze, i we wzornictwie, i w projektowaniu graficznym, jest teraz bardzo na czasie. Chętnie wraca się do tej estetyki. Ale czy modernistyczny etos ma nam jeszcze coś do zaoferowania? Z Andrzejem Szczerskim, kuratorem wystawy Modernizacje, prezentowanej w Muzeum Sztuki w Łodzi, rozmawia Grzegorz Piątek. >>>
ŁĄCZMY WYOBRAŹNIĘ Z RZECZYWISTOŚCIĄ KNOT knoci Warszawę, bałamuci i mutuje miasto. Jest mu blisko do Latającego Cyrku i Latającego Uniwersytetu, autobusu pełnego hippisów i socjalistycznego kina obwoźnego, polowej kuchni i walizkowej galerii – zachwala Kuba Szreder, jeden z pomysłodawców projektu KNOT, o którym mówią Markus Bader i Oliver Baurhenn >>>
CO NAJMNIEJ 1 % Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej domaga się co najmniej 1% z budżetu państwa na kulturę i zamierza zebrać 100 000 podpisów popierających ten pomysł podczas tegorocznej Nocy Muzeów. Z Hanną Wróblewską, wicedyrektorką Zachęty Narodowej Galerii
Sztuki, a zarazem przedstawicielką Stowarzyszenia Obywatelskie Forum
Sztuki Współczesnej, rozmawia Bogna Świątkowska >>>
MINIMAL FETISH O fetyszystycznych detonatorach fantazji i pożądania, z Maurycym Gomulickim, artystą często nawiązującym do kategorii rozkoszy, przy okazji jego najnowszego projektu Minimal Fetish, nieco podejrzliwie
rozmawia Paulina Jeziorek. >>>
BRAK EUFORII JAKO ŹRÓDŁO WALKI W smutku czai się
nowoczesność. Melancholik
staje się
aktywistą, ponieważ
aktywna postawa
jest konsekwencją
rozczarowania.
Dominic Fox, filozof,
literaturoznawca,
poeta i bloger, autor
książki Cold World,
o depresji w sztuce
i aktywizmie politycznym
rozmawia
z Agatą Pyzik. >>>
ZŁOŻONOŚĆ PYTAŃ PODSTAWOWYCH W latach 70. artyści w Polsce zastanawiali się jak definiować sztukę w nowych warunkach.
To pytanie zadajemy sobie do dziś, wciąż na nowo. Interesują mnie te wysiłki zdefiniowania sztuki. Dziś za rzadko zadajemy sobie istotne pytania. W świecie sztuki „dzieje się”, ale o co w tym wszystkim chodzi? – z Łukaszem Rondudą, autorem znakomitej książki Sztuka polska lat 70. Awangarda, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
SIŁA MARGINESÓW Zainteresowanie pozainstytucjonalną awangardą
i geografią artystyczną kierowały moją
uwagę ku marginesom, gdzie spotykały się
różnego rodzaju artystyczne „nie-tożsamości”
– z profesorem Andrzejem Turowskim o miejscu
sztuki w dzisiejszej przestrzeni publicznej,
postkolonializmie antropologii śmieci i współczesnym
piractwie rozmawia Krzysztof Gutfrański. >>>
NARZĘDZIA ZMIANY Weneckie Biennale Architektury w tym roku
odbędzie się po raz 12. Wciąż nazywane jest
największym światowym świętem architektury,
chociaż ten kto szuka nowoczesnego myślenia
o projektowaniu, bywa raczej na Biennale
w Rotterdamie. Hasłem przewodnim tegorocznych
wystaw w Wenecji jest Ludzie spotykają
się w architekturze/People meet in architecture.
Czy ten temat coś zmieni w rozumieniu
architektury? Z Krzysztofem Nawratkiem, antyarchitektem
i meta-urbanistą, rozmawia Bogna
Świątkowska. >>>
MAŁY DOM, WŁASNY DOM Od jakiegoś czasu mnie osobiście miasto jako duży organizm przestało interesować, zdecydowanie bardziej wolę się skupić na swoich małych projektach, które mogę ogarnąć w całości i które na miasto mogą wpływać sposób kameralny. Z Romkiem Rutkowskim, autorem projektu domu o powierzchni 120 metrów kwadratowych, rozmawia Paulina Sieniuć. >>>
WĄSKA PUSTELNIA MIEJSKA Najlepszym gruntem do działania architekta
są ograniczenia. To one, w przeciwieństwie na
przykład do praktyki projektanta mebli, najbardziej
rozbudzają wyobraźnię, kierują w stronę
rozwiązań, które w innym przypadku nigdy by
nam nie przyszły do głowy. Z architektem Jakubem
Szczęsnym (tak, to znowu on!) o jego projekcie
superwąskiego domu-pustelni rozmawia
Paulina Sieniuć. >>>
FENIKS Z GRUZÓW Grupa libańskich artystów przebywała w Warszawie
na warsztatach ramach projektu Fenix
Cities - spotykali się z artystami, kuratorami, historykami,
poznawali historię miasta i sztukę
w przestrzeni publicznej. Na temat sytuacji artystów
w niespokojnym, zburzonymi bombardowaniami
Bejrucie rozmawiali z Agatą Pyzik. >>>
CZYSTA PODRZECZYWISTOŚĆ RZECZY Jest jednym z najbardziej intrygujących artystów.
Kojarzony z surrealną poetyką snu, tworzy
trójwymiarowe obiekty zaburzające poczucie
bezpieczeństwa w rzeczywistości. Jego
prace często wykonane z delikatnej porcelany
noszą ślady destrukcji. Jego najnowsza wystawa
zniszczyła się w transporcie, dlatego obejrzymy
ją nie w grudniu, ale w lutym przyszłego
roku. Z Olafem Brzeskim rozmawia Bogna
Świątkowska. >>>
PLAŻA W POURVILLE Książka towarzysząca serii eksperymentów artystyczno- ekologiczno-egzystencjalnych Zniknij nad Wisłą, jest czymś w rodzaju leksykonuznikania. Podaje znane autorom przykłady, strategie skuteczne i wątpliwe. Tekst Marka Krajewskiego Plaża w Pourville pochodziłby z tego tomu, gdyby z niego nie zniknął. >>>
ROZSZCZELNIANIE SYSTEMU Sztuka i twórczość są częścią procesów dziejowych i mogą wpływać na całość układu, w którym
się znajdujemy. Współczesny świat jest plastycznym tworem, wobec którego nie jesteśmy
wcale bezradni – można go skutecznie zaburzać. Jak? Z Edwinem Bendykiem, ekspertem
od nowych technologii i mediów, otwartym także na sztukę, rozmawia Agata Pyzik. >>>
UTOPIE DEMOTYCZNE O progresywnym dizajnie, demotycznych właściwościach przedmiotów i i szukaniu nowych
dróg w nowej nauce, z Davidem Crowleyem, kuratorem, wykładowcą historii dizajnu w Royal
College of Art i znawcą polskiej sztuki, rozmawia Agata Pyzik. >>>
MOC WODY Woda, czysta woda, jest tematem trzech tegorocznych
projektów architekta Jakuba Szczęsnego.
Najnowszy to instalacja oczyszczająca
wodę z Wisły za pomocą urządzeń fitnesowych.
Z autorem tego zręcznego połączenia dbałości
o formę fizyczną mieszkańców miasta z pracą
na rzecz uzdatniania wody rozmawiała Bogna
Świątkowska. >>>
MAMY DUSZE POWYKRĘCANE JAK NOGI Wykorzystując specyfikę miejsca, swoiste poczucie
humoru oraz osobliwą formę, uprawia
malarstwo nieskrępowane szufladkowaniem.
Maluje w ruinach, tworzy mapę polskiego społeczeństwa.
Ze Sławkiem ZBK Czajkowskim,
laureatem głównej nagrody 9. Konkursu Gepperta
dla debiutujących polskich malarzy, rozmawiał
Krzysztof Gutfrański. >>>
(...) Dzięki współpracy artystek Anny Baumgart i Agnieszki Kurant z Muzeum Historii Żydów
Polskich powstał w Warszawie niezwykły pomnik. Warto przyjrzeć mu się z dalszej perspektywy,
co możemy uczynić dzięki zaproszonemu do dyskusji nad (…) wybitnemu niemieckiemu krytykowi Jörgowi Heiserowi. Przedstawiamy fragment jego wykładu Prawdziwe bękarty wojny. Maski pop-kultury i Holokaust, wygłoszonego w Warszawie tuż przed realizacją (…) na ul. Chłodnej w Warszawie. >>>
PISAĆ GOLONKĄ Najnowszy font dostępny na ich stronie nazywa
się Golonka FA i jest oparty na kroju „barowym“,
pochodzącym z lat 80. Można go pobrać
zupełnie za darmo. Fontarte, czyli Magda
i Artur Frankowscy, zajmują się nie tylko designem,
projektowaniem krojów pism i krytyką
liternictwa. Organizują też spotkania ze światowej
sławy twórcami współczesnej typografii.
Rozmawiał z nimi Karol Betlej. >>>
ŚWIATŁOTRYSK W parku Kępa Potocka na warszawskim Żoliborzu
stanął właśnie jego neon, wielka szklanka
różowej oranżady. Z Maurycym Gomulickim,
piewcą urody życia, przygód miejskich, estetycznych
rozkoszy, w przededniu jego wyjazdu
do drugiego z rodzinnych miast – Meksyku - rozmawia
Bogna Świątkowska. >>>
SZUKAM DZIWNYCH METAFOR Z Rafałem Dominikiem o zaletach nierealizowalnych projektów, kompetentnej urodzie disco
polo jako narzędzia twórcy, a także o ukochaniu polskości, w przedzień obrony przez niego dyplomu z malarstwa, rozmawia Bogna Świątkowska >>>
KRYTYCZNY KREATOR MUTANTÓW Bas van Beek to jeden z najbardziej zagorzałych krytyków współczesnego designu, nazywanego
przez niego „burżuazyjną farsą” i „cyrkiem”. O większości holenderskich projektantów wyraża
się per głąby i idioci, zwracając uwagę na potrzebę prawdziwej i niezależnej krytyki. Tworząc analogię do Hollywood twierdzi, iż jedyne co holenderski design jest w stanie wyprodukować,
to komedie romantyczne, a on stara się jedynie przypominać o istnieniu innych gatunków
filmowych. Z Basem van Beekiem rozmawia Karol Betlej. >>>
ŁĄCZNIK KOLORYSTYCZNY O znaczeniu kolorów w sztuce i architekturze,
a także o barwnych interwencjach urbanistycznych
z Kasią Przezwańską, autorką interwencji
będącej częścią festiwalu Warszawa w Budowie
rozmawia Kamila Rogowska. >>>
NIC NIE JEST ZBYT DOBRE DLA ZWYKŁYCH LUDZI To coś w rodzaju brudnego sekretu, że luksusowe
mieszkanka budowane teraz, są mniejsze,
niż biedne mieszkania z lat 60. Z Owenem
Hatherleyem, teoretykiem architektury, krytykiem
muzycznym, blogerem, autorem książki
Militant Modernism (2009, 0books) rozmawia
Agata Pyzik. >>>
TYMCZASOWE FORMY OPORU To co miało być tymczasowe zostaje na dłużej
lub na zawsze. Chaos się pogłębia, a ruiny współczesnego miasta stają się pożywką dla nowych
budynków – o Wystawie przygotowanej przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie pisze jej współtwórca, Sebastian Cichocki. >>>
CO ZNIKNĄĆ NIE MOŻE Znikanie to taki termin potoczny z życia codziennego. My, fizycy nie mamy nic do powiedzenia na ten temat. Ale w pewien przekorny sposób znikanie leży u podstaw nauki – z profesorem Stanisławem Bajtlikiem, astrofizykiem, w czasie trwania projektu „Zniknij nad Wisłą”* rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
DIS NA SZTUKĘ Trzeba wiedzieć, która jest godzina. Paradoks „siły” w sztuce polega na braku pewności, ciągłym wątpieniu w siebie. Odwrotnie niż w sporcie – z Wojciechem Bąkowskim o sztuce, muzyce i penerstwie, rozmawia Michał Lasota. >>>
WINDA KTÓRA DONIKĄD NIE ZABIERA Nie ma nic gorszego niż czekanie. To jak powolna śmierć. Z tego wynika moje wewnętrzne poczucie nieszczęścia. Chciałabym spędzić cały dzień na plaży, ale z drugiej strony nie mogę nie widzieć tego, co się dzieje. Nie ma innego wyboru – z izraelską artystką Shelly Federman rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
NIEZALEŻNI Folke Koebberling i Martin Kaltwasser żyją i pracują według swoich przekonań. Budują alternatywne strategie w mikroskali, na najbardziej osobistym, prostym poziomie. Z Martinem Kaltwasserem o pracy, stresie, życiu, pieniądzach i lenistwie rozmawia Kuba Szreder >>>
UKŁAD ZDYSCYPLINOWANY O nadzorze i kontroli można obszernie
teoretyzować, jednak szybko dochodzi się
do prawdy, która mówi, że teoria to jedno,
a praktyka drugie. O wielowymiarowości aparatu
kontroli – odtwarzaniu arcydzieła Rembrandta,
konfrontacji ze stróżami porządku i czeskim
folku z Grzegorzem Drozdem, autorem
projektu Straż Miejska, rozmawia Krzysztof
Gutfrański. >>>
OPLATANIE BRUDNYMI MACKAMI Na Śląsku zalęgła się Ośmiornica. Nastąpiło to w listopadzie 2008 roku dzięki nieformalnej grupie młodych twórców orbitujących wokół katowickiej ASP. Strukturą przypomina tajne organizacje z systemem wewnętrznych kodów, którymi porozumiewają się ich członkowie. Manipulacja informacją zniekształconą przez przekaz. Budowanie legendy wokół miejskich rytuałów wtajemniczenia. Mnożenie wariantów w oparciu o plotkę i powtórzenie. W krąg Ośmiornicy na chwilę wniknęła Bogna Świątkowska. >>>
RZEŹBA KOLEKTYWNA, PARK SPOŁECZNY O Parku Rzeźby na warszawskim Bródnie
w przededniu ujawnienia w nim prac Pawła
Althamera, Moniki Sosnowskiej, Olafura Eliassona
i Rirkrita Tiravaniji, pisze Sebastian Cichocki
(Muzeum Sztuki Nowoczesnej). >>>
WZORCOWY MODEL ZNIKANIA Co robi kurator, kiedy nie ma pieniędzy na wystawy?
Zostaje badaczem. Mimo, że zniknięcie
powszechnie kojarzy się z klęską, to zwycięża
w bitwie o wyobraźnię i tworzenie rewolucyjnych
scenariuszy. O tym, czego nikt nie widział,
o mikropraktykach, o prywatnych utopiach
z Danielem Muzyczukiem, współkuratorem projektu
Poszliśmy do Croatan rozmawiają Bogna
Świątkowska i Krzysztof Gutfrański. >>>
DOMY KULTURY - PO NOWEMU CZY OD NOWA? Jeszcze do początku lat 70. na tych terenach
rozciągały się pola, łąki i sady, a widok pasących
się krów nikogo nie dziwił. Na początku
lat 70. dotarła tam Warszawa i powstały bloki
osiedla Służew nad Dolinką. Ogłoszony w ubiegłym
roku konkurs na koncepcję mającego tam
stanąć budynku Domu Kultury wygrało troje
młodych architektów. Ich wygrana, zbiega się
z dyskusją nad koniecznością gruntownej reformy
funkcjonowania domów kultury. Z autorami
zwycięskiej koncepcji: Natalią Paszkowską,
Marcinem Mostafą i Janem Sukiennikiem,
rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
COŚ TAM JEST Już kilka razy miałem takie przypadki, że to co
fotografowałem było potem niszczone, znikało.
Tak jak bym przyciągał złe fatum. No, ale oczywiście
wolałbym, żeby nie było kryzysu – o Banku,
najnowszym projekcie fotograficznym Mikołaja
Grospierre’a, prezentowanym w kwietniu przez
nowojorską galerię Location One, rozmawia
z artystą Bogna Świątkowska. >>>
BROŃ DO WYMIANY IDEI Reel Geographies to projekt dotyczący przemian
politycznych i ekonomicznych, jakie zachodziły
w drugiej połowie XX w. oraz ich konsekwencji
społecznych. Prezentując pochodzące z lat 60.,
70. i 80. filmy artystyczne, dokumentalne, a nawet
materiały operacyjne służb specjalnych,
szczególną uwagę poświęca relacji człowiek-
-massmedia. W przededniu prezentacji polskich
filmów w Londynie, z Aleksandrą Jach i Agnieszką
Kilian, kuratorkami Obrazu kontrolowanego,
rozmawia Krzysztof Gutfrański. >>>
TĘSKNOTA ZA WARIANTAMI PRZYSZŁOŚCI Dominująca w publicznej fonosferze muzyka pop
znajduje się w obecnie martwym punkcie. Przez
dekady była medium, za pomocą którego snuto
futurystyczne wizje utopii, rebelii i nieustającej
zmiany. W pierwszej dekadzie XXI wieku już
nim nie jest. Dlaczego? Odpowiedź w stworzonej
przez Jaquesa Derridę hauntologii znalazł
Mark Fisher, filozof, krytyk popkultury, autor
bloga K-Punk (k-punk.abstractdynamics.org).
Rozmawiał z nim Piotr Kowalczyk. >>>
STRZELAM Moje poprzednie projekty były bardzo analityczne, intelektualne, zimne. Teraz chcę robić
rzeczy, które są gorące, naładowane energią, które nie wynikają z zimnej intelektualnej analizy,
ale z emocji – mówi artysta i fotograf Konrad Pustoła, autor niezwykłego cyklu Dark Rooms
w rozmowie z Bogną Świątkowską. >>>
INSTYTUCJA SEKTORA π [pi] To instytucja kultury zupełnie nowego typu.
Całkowicie niezależna, powołana przez osoby,
znane z antysystemowych poglądów. Jest
czymś więcej niż tylko autonomiczną przestrzenią
działającą bez subsydiów i dotacji, chociaż
istnieje w ułamkowym wymiarze produkcji
kulturowej, w sektorze π. O tym co się kryje za
nazwą Goldex Poldex i jakie są konsekwencje
powołania go, opowiadają Janek Sowa, Janek
Simon i Jakub de Barbaro w rozmowie z Krzysztofem
Gutfrańskim. >>>
ABCADŁO DRUŻYNY A ,,Skromna elegancja’’ to pierwsza myśl jaka nasuwa
się po wejściu do nowopowstałej galerii A.
Sztuka prezentowana przez jej założycielki ma
być świeża i nie przegadana. Będzie to galeria
komercyjna, a jednocześnie miejsce, w którym
toczą się ożywione rozmowy o sztuce. W „Kombinacie
doskonalenia sztuki”, jak nazywają galerię
A jej założycielki, sztuka ma być zarówno
produkowana jak i prezentowana. Z Agnieszką
Skolimowską i Aleksandrą Urbańską rozmawia
Paulina Jeziorek. >>>
CIĘŻKA DOLA KONTESTATORA „Krecha” powstała w 2006 roku z nadmiaru jodu
w mózgach. Łączy społeczny krytycyzm z wyczuciem
absurdu. Do tej pory wyszło siedem
numerów pisma. Wywiad ociera się też o wydarzenia
z ostatnich miesięcy, kiedy wysyłka „Krechy”
do CSW Łaźnia w Gdańsku wywołała antyterrorystyczny
alarm i ewakuację paru instytucji
kulturalnych. O graficznym krytycyzmie,
poczuciu humoru, roli artysty, symbolicznym
terroryzmie, kupowaniu koszulek i cierpieniu
za miliony – z założycielami gdańskiego magazynu
„Krecha” rozmawia Kuba Szreder >>>
BŁĄDZENIE PO TERYTORIUM NIEWIEDZY Prawdziwy progres w wiedzy może zachodzić tylko wtedy, jeśli będziemy brać od uwagę możliwość powiedzenia lub stworzenia kompletnego nonsensu - z AGNIESZKĄ KURANT rozmawia Sebastian Cichocki >>>
UWIĘZIENI W MIESZCZAŃSKIM SALONIE. CO ROBIĆ? Jaka jest przyszłość sztuki, a jaka rewolucji, jakie znaczenie dziś mają protesty, rozruchy i zamieszki z 1968 r., oraz dlaczego trzeba dziś czytać Guy Deborda, z Jankiem Sową, socjologiem, psychologiem i krytykiem kultury, w czasie, gdy Zachęta prezentowała znakomitą wystawę Rewolucje 1968, koresponduje Bogna Świątkowska >>>
NAJWIĘKSZA PRESJA WYPŁYWA Z NAS SAMYCH Nigdy nie dostosowujemy naszych pomysłów do oczekiwań odbiorcy. Mamy swoje cele i je realizujemy, dyskutując proces tejże realizacji z wieloma ludźmi, ale nie zmieniamy zdania w zależności od tego, kim jest słuchający. Z Alejandro Araveną, architektem nagrodzonym
Srebrnym Lwem na tegorocznym Biennale
Architektury w Wenecji, rozmawiają Kamila Rogowska
i Roman Rutkowski. >>>
NIEWIELKA ROLA CENTRALNEJ RĘKI O roli inicjatyw oddolnych, elastycznym projektowaniu
i strategii włączania potrzeb użytkowników
w proces planowania przestrzeni miejskiej,
z architektką Olą Wasilkowską rozmawia
Bogna Świątkowska. >>>
TERAZ TRZEBA ROBIĆ INNE RZECZY Ta rozmowa zaczyna się od prozaicznych problemów lokalowych, od podpytywania o najnowsze strategie jednej z najsłynniejszych w świecie polskich galerii, a kończy na dramatycznej obronie niezależności programowej najmłodszego Centrum Sztuki Współczesnej w Polsce. Z ŁUKASZEM GORCZYCĄ, członkiem Rady Programowej CSW Znaki Czasu w Toruniu, współzałożycielem i współwłaścicielem galerii Raster, rozmawia Bogna Świątkowska >>>
SZALEŃSTWO KREOWANIA KREATYWNOŚCI O pomysłach na unowocześnienie Łodzi poprzez kulturę z JAROSŁAWEM SUCHANEM, dyrektorem Muzeum Sztuki, w przeddzień otwarcia nowego budynku ms2, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
NIKT NIE POTRZEBUJE PRZESTRZENI PUBLICZNEJ Architektura nie może rozwiązywać problemów, ale powinna brać udział w kulturalnych eksperymentach. Budynki mogą być rozwiązaniem problemów technicznych, ale i przyczynkiem problemów społecznych. Niemniej architektura otwiera oczy na to, co istnieje, a to jest istotny aspekt. Otwiera nowe przestrzenie w świecie, o którym sądzimy, że go znamy, i to jest aspekt najistotniejszy – mówi w rozmowie z Jakubem Szczęsnym z grupy projektowej Centrala kurator tegorocznego XI biennale Architektury w Wenecji AARON BETSKY. >>>
REWOLUCJONIŚCI SĄ ZMĘCZENI JAKUB BANASIAK, krytyk młodego pokolenia (rocznik 1980), w sieci znany jako Krytykant, dzięki prowadzonemu serwisowi o krytyce i sztuce najnowszej www.krytykant.pl. „Rewolucjoniści są zmęczeni” to zbiór jego esejów, felietonów i recenzji publikowanych w różnych czasopismach i sieci w czasie ostatnich dwu lat, niejako układających się w streszczenie najważniejszych wydarzeń, ale będących także diagnozą zachodzących w tym czasie zjawisk. >>>
POMYSŁ TAKI DOBRY, A URZĘDNICZY Na terenie Parku Bródnowskiego – otoczonego wielopiętrowymi blokami – ma
powstać Park Rzeźby. Władze Dzielnicy Targówek, na terenie której znajduje
się park, zaprosiły do współpracy światowego formatu artystę Pawła Althamera.
Do udziału w projekcie włączyło się również Muzeum Sztuki Nowoczesnej.
Wspólnymi siłami chcą stworzyć oryginalną i dynamiczną przestrzeń rekreacyjną
dla mieszkańców Warszawy. Z Krzysztofem Buglą, wiceburmistrzem
Dzielnicy Targówek, rozmawia Paulina Jeziorek, październik 2008. >>>
NIE MA SORRY Pierwsza wystawa polskiej sztuki najnowszej w tymczasowej siedzibie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie to prace ponad 20 artystów urodzonych między rokiem 1979 a 1985, wybranych przez ośmioro studentów Muzealniczych Podyplomowych Studiów Kuratorskich przy Instytucie Historii Sztuki UJ. Wystawa nosi tytuł „Nie ma sorry” i dobrze oddaje sytuację powstającego muzeum, młodych artystów i stawiających swe pierwsze kroki kuratorów. Oczekiwania są duże – przyszłość niepewna. >>>
SOMETHING MUST BREAK Tymczasowa ścieżka dźwiękowa dla miasta M. W Mysłowicach odbywa się wielki muzyczny Off Festival. W tym roku towarzyszy mu niezwykle interesująca wystawa prezentująca związki między muzyką, dźwiękiem a sztuką współczesną, polityką, zjawiskami niewytłumaczalnymi.
O „Something Must Break” mówi SEBASTIAN CICHOCKI, kurator trwającej tylko kilka dni wystawy. >>>
SIŁA SŁABOŚCI Polska jest podręcznikiem architektonicznym nie będącym zbiorem samych dobrych wzorów do naśladowania. Zawiera wiele lekcji, z których dużo można się nauczyć, ale których lepiej nie naśladować. Na przykład garaże wykonywane ze starych grzejników płytowych wyglądają ohydnie, ale świadczą o wielkiej kreatywności. Są odbiciem polskiego charakteru. Tyle współpracy i jednolitości, ile wynika z praktycznych względów. Tyle samodzielności i indywidualizmu, ile to możliwe. Architekt HUBERT TRAMMER dowodzi swoich tez prezentując zdjęcia, które nie pozostawiają cienia wątpliwości – taka jest Polska. >>>
NASTĘPUJE ZNIKNIĘCIE Podobają mi się prace takich artystów, w których pracach jest doza tajemniczości i niepokoju i są w tym subtelni. Najbardziej lubię konsekwencję w działaniu. Spójne postawy – mówi ŁUKASZ JASTRUBCZAK. - Interesują mnie działania na rzeczywistości. Nie wszystkie są przeze mnie skończone. Czasami tylko coś chwytam, zaznaczam, pozostawiam. >>>
TAKI MAMY REAL MIKOŁAJ DŁUGOSZ jest fotografem, którego specjalnością staje się ujawnianie potencjału fotografii uznawanej za mało ważną, nieistotną, a przede wszystkim… cudzą. Wydany niedawno album „Real Foto” to jego zadziorna próba wprowadzenia anonimowych twórców, sprzedawców z serwisu aukcyjnego allegro, w rolę reportażystów, boleśnie szczerze oddających dzisiejszą rzeczywistość. >>>
CHUCK YEAGER. CHCIAŁBYM JUŻ NIE CZEKAĆ W wyobraźni dzieje się dużo więcej niż w rzeczywistości. Mamy to, do czego dążyliśmy – względny pokój, względny, powszechny dobrobyt, nie ma miast do odbudowania, nie ma rewolucji, jeśli są, to jakieś pokątne, w probówce, które okazują się bez pokrycia, bo nie ma o co walczyć. Z NORMANEM LETO rozmawia Bogna Świątkowska >>>
PANOWANIE NAD OBRAZEM Na fotografiach MAĆKA STĘPIŃSKIEGO widać świat przekształcany przez człowieka, uporządkowany, zgeometryzowany i pusty. Jego wystawom czesto towarzyszy wideo. Za jednominutówkę z cyklu „N-113”, dostał nagrodę z rąk Emira Kusturicy. W tym roku prace Maćka Stępińskiego oglądać można na kilku pokazach w Polsce, m.in. na wystawie prezentującej polską fotografię XXI wieku "Efekt Czerwonych oczu” w Warszawie, podczas Miesiaca Fotografii w Krakowie, wystawach indywidualnych w PF Zamek w Poznaniu oraz w Zamku Ujazdowskim w Warszawie. Ukaże się też pierwszy album z pracami artysty. >>>
NIE JEST NAM PRZYKRO, ŻE NADCHODZĄ ZMIANY Zwyciężyli konkurs na kuratorski projekt wystawy w Polskim Pawilonie podczas tegorocznego Biennale Architektury w Wenecji Hotelem Polonia. Naprawdę chcą zamienić Pawilon Polski w hotel, a do tego pokazać w nim wystawę prezentującą „budynków życie po życiu”. Z GRZEGORZEM PIĄTKIEM i JAROSŁAWEM TRYBUSIEM, autorami projektu Hotel Polonia, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
TOMASZ ZIMOCH: BONIEK! Zapis komentarza TOMASZA ZIMOCHA do jednoosobowego odtworzenia meczu Polska – Belgia 1982 (3:0) przez MASSIMO FURLANA. Artysta posługując się „choreografią” kluczowego piłkarza – ZBIGNIEWA BOŃKA, odtworzył mecz w całości: 2 x 45 minut. Boniek! został uznany przez czytelników "Gazety Co Jest Grane" w konkursie kulturalnym Wdechy, za najciekawsze wydarzenie w Warszawie roku 2007. >>>
KOLEDZY ZNACZY KOLLEGEN Artysta KAROL RADZISZEWSKI i fotograf KUBA DĄBROWSKI w dialogu białostockim, powracają do praźródeł swojej twórczości. >>>
NIE JEST ŁATWO ZNALEŹĆ COŚ NA A Z ANDRZEJEM TOBISEM rozmowa o „A-Z”, przygotowywanych przez niego „gablotach edukacyjnych”, pierwszej odsłonie a l f a b e t u, długofalowego projektu bytomskiej Kroniki, obliczonego na 24 lata. >>>
NIKT TAK NIE ROBI, TYLKO MY! O tym jaki jest polski dizajn i postawach wobec świata konsumpcji z TOMKIEM RYGALIKIEM rozmawia (w centrum handlowym) Bogna Świątkowska. >>>
NIEWIDZIALNA CENTRALA Czy rzeczywiście powstaje nowy model debaty publicznej? A może tylko trwa rozmowa o tym, że trzeba stworzyć nowy język? Jak to zrobić? Z ARTUREM ŻMIJEWSKIM rozmawiają Alicja Plachówna i Bogna Świątkowska >>>
CO TO W OGÓLE JEST? "Myśmy chodzili smutni, poważni, a on mówił, co to w ogóle jest, co to za rewolucja. Weź karabin, mówił, i strzelaj, u nas to by po prostu krew się lała na ulicach i w ogóle".
O punku, sile, delikatności i konsekwencji rozmowa z PIOTREM RYPSONEM >>>
Z MIASTAMI DZIEJĄ SIĘ CIEKAWE RZECZY Niewielu w Polsce pisze o mieście tak jak on. Może dlatego, że KRZYSZTOF NAWRATEK (rocznik 1970) pracuje i mieszka za granicą. Jest autorem na razie jednej książki, ale za to mocnej: "Ideologie w przestrzeni. Ćwiczenia z demistyfikacji". Architektura i urbanistyka widziane jako narzędzia, którymi posługują się ich twórcy i zleceniodawcy, by manipulować użytkownikami przestrzeni. Niebawem ukaże się kolejna - tytuł roboczy "Śmierć miasta i zmartwychwstanie Polis. Obywatel plug-in”. Z Krzysztofem Nawratkiemrozmawia Bogna Świątkowska >>>
WIELE MOTYWÓW SIĘ POWTARZA Inspiracją dla TOMKA KOPCEWICZA są zwyczajne elementy miejskiego pejzażu. Kraty w oknach, barierki, słupki, zdobienia na autokarach - chociaż silnie oddziałowują na pejzaż miejski, to pozostają niemal przezroczyste, niezauważalne. Te na pozór "niemalarskie" obiekty, tworzą na jego obrazach dziwne przestrzenie, labirynty, załomy i tajemnicze przejścia. >>>
JESTEM NA MIEJSCU Jak tylko namaluję obraz, to zaraz staram się wrzucać go do galerii. Nie jestem w stanie mieszkać ze swoimi obrazami. Nie mam pracowni, trzymam je u siebie w pokoju. Męczą mnie potwornie. Przebywanie z tym co robię, jest dla mnie bardzo męczące - mówi TOMEK PARTYKA >>>
POP.AMIĘTANE Kultura popularna, której celem jest przeżywanie, a nie interpretowanie, nie jest zwykle poddawana refleksji przez jej użytkowników. Nie próbują nawet dociekać, dlaczego ulegają galopującym modom. Uzasadnienia pozostawiają innym. Badaczom współczesności, takim jak MAREK KRAJEWSKI >>>
INTERESUJĄ MNIE LUKI W PROGRAMIE Podoba mi się kiedy artyści lub krytycy podejmują ryzykowne wyzwania. Zawsze interesowała mnie alternatywa. Czyli projekty lub miejsca, które powstają całkowicie spontanicznie, istnieją zwykle przez ograniczony czas i są poza ogólnie rozumianymi normami - mówi PAULINA OŁOWSKA. >>>
LUBIĘ RZECZYWISTOŚĆ W JEJ NIESKOŃCZONEJ POSTACI O tym do czego może przydać się koniec, jak inspirująca są chaos i nicość, a także o tym jak zachować swoją wolność z AGNIESZKĄ BRZEŻAŃSKĄ rozmawia Marta Tychmanowicz >>>
BUNT INDYWIDUALNY Przeczytaj ciekawą oraz długą rozmowę z JANKIEM SIMONEM – artystą, piromanem, antyhumanistą i ateistą! A także wielkim miłośnikiem sztuki i podróżowania! >>>
SZTUKA JEDNORAZOWA Tymczasowe historie MACIEJA KURAKA >>>
|
|
 |
REKLAMA 
|