 |
 |
|
 |



|
NIEWIDZIALNA CENTRALA APBŚ [2007-07-20]
BŚ: Czytając twój esej "Stosowane sztuki społeczne" („Krytyka Polityczna” 11/12, 2007), można odnieść wrażenie, że masz pretensje do ludzi, którzy nie potrafią znaleźć odpowiedniego języka do opisywania sztuki czy świata. Krytycy czasem mówią głupstwa, a przecież to oni są pasem transmisyjnym między dziełem a odbiorcą.
Widz ogląda sztukę i, jak można się domyślać, często to, co zobaczył, pozostawia go w stanie niepewności. Taki jest paradygmat działania artystycznego – usuwać poczucie pewności. Tę pewność przywróci później krytyk swoim komentarzem, interpretacją. Pytanie, które jest dla mnie interesujące, brzmi: Jak krytyk steruje niepewnością widza i jakimi sposobami zamienia jego niepewność w pewność? Przedsięwzięcie krytyka jest nacechowane jego poglądami, albo raczej poglądami dyktowanymi mu przez jego środowisko, przez dyskurs krytyczny. Jest ideologiczne – frakcyjne, stronnicze (nie w złym znaczeniu tego słowa). Uczestnicy wymiany na rynku idei w sztuce są podzieleni niemal jak partie polityczne – np. przez swój stosunek do etyki działań artystycznych. Można też powiedzieć, że są przynajmniej dwie strategie działania artystycznego: pierwsza potwierdza rzeczywistość, druga ją kompromituje. Artysta może albo nasycić swoją pracę wieloznacznością, albo poprzez kompromitację rzeczywistości odkleić znaczone od dotychczasowych znaczeń. Krytyk może więc albo ratować rzeczywistość, ratując jej znaczenia; może np. negować wartość działania artysty – albo może pójść wskazanym tropem i produkować wraz z artystą nową wiedzę, nowe znaczenia rzeczywistości. W obiegu sztuki to krytykom została przyznana rola arbitra. I to oni mając wsparcie mediów i instytucji sztuki, decydują o jej prawomocnym obiegu. Bowiem milczą nie tylko artyści –- milczy też publiczność. I „polityczna sztuka”, tak jak i „polityczna krytyka”, powinna oddać głos i publiczności, i artystom. Bo polityka to przestrzeń debaty. A z tej przestrzeni usunięto głos publiczności i odebrano prawomocność głosowi artystów. Widać to wyraźnie w odpowiedzi Janka Sowy na esej Stosowane sztuki społeczne. Dla niego moja wypowiedź słowna to żart, artystyczny figiel, którego nie należy traktować poważnie. I wynika to z niewypowiedzianych założeń – że krytyk mówi poważnie, artysta nie.
BŚ: Piszesz, że artyści powinni być świadomi swojej pozycji. Zrozumiałam to w ten sposób, że ludzie, którzy tworzą sztukę, powinni wiedzieć, co się dzieje w innych polach wiedzy o świecie.
Być świadomym, co się dzieje w innych dziedzinach wiedzy, to być świadomym kontekstu, w jakim się pracuje. Świadomość swojej pozycji to raczej rozpoznanie miejsca sztuki w społecznych hierarchiach, w społeczeństwie, które znów jest klasowe. To rozpoznanie niewidzialnych reguł, jakie rządzą artystycznymi strategiami, i dyskursów, które „mówią artystami”. Zapewne równie często te dyskursy, te języki mówią krytykami. Tak, sądzę że powinny nas interesować inne dziedziny wiedzy. I interesują. Np. psychologia percepcji. Czy nasze języki są komunikatywne? Czy reakcją na nie nie jest wyparcie, odraza ze strony widza? Na ile języki sztuki są wydajne? Co powiedziano, a co zostało odczytane? Sztuka np. nie jest krytykowana za niekomunikatywność, bo podobno jedną z jej cech fundamentalnych jest wieloznaczność – wieloznaczność posunięta aż do wymazania funkcji komunikowania.
AP: A jak z pracą nad nowym językiem?
Tak jest, pracujemy nad nowym językiem.
AP: I udaje się? Czy inni artyści zaczynają cię popierać?
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że sztuka to nie gra zespołowa. W sztuce mamy do czynienia z taką pozorną indywidualizacją jak w kapitalizmie, który sprzedaje ciuchy mające podkreślić naszą indywidualność. Ale jak wychodzimy na ulicę, to się okazuje, że jesteśmy jednymi z wielu, którzy ubierają się w tę markę. Więc ci skrajni indywidualiści w sztuce, tacy niezależni, produkują swoje zindywidualizowane języki, a potem się okazuje, że z tego się układa style, prądy, manieryzmy – które zaprzeczają naszej indywidualności. Slavoj Žižek twierdzi, że nasze najbardziej wewnętrzne doświadczenie nie jest nasze. Słyszałem o samobójcy, który ubrał się w garnitur, krawat, wszedł do wanny z ciepłą wodą i się zadusił, nakładając na głowę foliową torbę. Dlaczego zrobił coś tak absurdalnego, jak wejście do wanny w ubraniu? Ponieważ kierował nim wstyd – projektował ten moment, gdy jego ciało zostanie znalezione, i chciał wtedy ładnie wyglądać. To jego najbardziej własne doświadczenie umierania zostało zawłaszczone przez spojrzenie innego. Unifikacja wypowiedzi odbywa się już na poziomie indywidualnego wyboru artysty – tego wyboru, który jest jakoby najbardziej własny, wolny, niezależny. Dorota Jarecka napisała swego czasu w „Gazecie Wyborczej”, że nie wyobraża sobie Kozyry działającej w jakiejkolwiek strukturze, systemie. Jakby art world nie była wielkim systemem galerii, muzeów, akademii, czasopism etc., w którym swoje miejsce mają nawet ci, którzy jeszcze nie rozpoczęli edukacji w szkołach artystycznych. Art world to system wzajemnych odniesień, a krytyk spełnia w nim rolę unifikującą języki sztuki, to on sprowadza nieznane do znanego. To krytycy wymyślają nazwy dla kolejnych stylów czy prądów. Jest też taki kłopot z tym językiem sztuki – językiem intuicji, przeczuć, nieracjonalności. Jest on kojarzony z tym, co kobiece, a to, co kobiece, jest pogardzane, gorsze, mniej ważne. Wiemy już, że rozstrzygnięcie między ważnością rozwiązań podsuwanych z jednej strony przez wyobraźnię, a z drugiej przez logikę jest arbitralne. Języki kultury – oparte na wyobraźni, przeczuciu, irracjonalności – są dyskryminowane na rzecz języków twardej racjonalności. A twarda racjonalność lekceważy na przykład dramaty ludzkie. Te dramaty, które eksponuje sztuka, np. literatura.
BŚ: Czy władza krytyków jest bardziej bezpośrednia właśnie dlatego, że posługują się językiem, który nie jest językiem obrazu. Prymat słowa nad obrazem. Co jest silniejsze w oddziaływaniu?
Władza krytyków bierze się z dysponowania przez nich autorytetem, legitymacją do zamieniania niepewności widza w pewność. Jeśli ja – artysta – będę usiłował w czymś widza upewnić, będzie to odczytane jako głęboko ideologiczne – prawdopodobnie tak czytano sztukę socrealistyczną. Moja wypowiedź musi produkować niepewność, aby była kojarzona z językiem sztuki i żeby mogła być miejscem interwencji krytyka. Niepewność jest raną, którą musi zaszyć krytyk. Wieloznaczność jest miejscem na interpretację. I ochroną sztuki przed „niewłaściwymi językami”. Taka jest rama funkcjonalna obiegu sztuki. Pierwszym wykroczeniem poza ramę może być tekst krytyczny autorstwa artysty, np. na temat prac innego artysty. Ale pewnie będzie czytany jako zwalczanie konkurencji. Drugie wykroczenie to redukcja wieloznaczności artefaktu – mówienie „otwartym tekstem” – otwarty tekst „nie wymaga” interpretacji i zwalnia krytyka z pracy. Trzecie wykroczenie to pytanie o kompetencję krytyka – zwyczajowo to krytycy pytają artystów o ich kompetencje. Jeśli zrobi to artysta, to wejdzie w nie swój rewir. Jeśli chodzi o siłę medium obrazowego, od wieków ludzie posługiwali się obrazami, żeby zdobyć albo potwierdzić swoją władzę, pozycję w hierarchii społecznej etc. Dzisiaj, kiedy obrazy pojawiają się wszędzie, na ulicy, w telewizji, w gazetach, ich władza staje się coraz potężniejsza. Strumienie obrazów przepływają przed nami i nie mamy nawyku rozszyfrowywania ich ukrytych, manipulujących treści, nie podchodzimy do nich tak podejrzliwie, jak do gazet, doszukując się ich ideologicznego kontekstu. Reklamy za nas przeżywają rozkosz, telenowele za nas przeżywają życie – jesteśmy zwolnieni z doświadczania... Kapitalizm zwalnia nas z doświadczania i zamienia w „tylko pracującą” ludzką maszynę. I trzeba dodać, że reklama bierze swoje narzędzia z języków sztuki, redukując jednocześnie swoje zadanie do wypowiedzenia sekwencji totalitarnych poleceń.
BŚ: Czy potrzebne jest tłumaczenie z języka obrazów na język mówiony, czy artysta powinien tłumaczyć to, co miał na myśli?
Zdecydowanie tak. Ale robiąc to, wchodzi na teren zastrzeżony dla krytyków, dlatego pewnie spotka się z oskarżeniami o próbę narzucenia swojego rozumienia – jedynego słusznego rozumienia etc. Ale jak on nie przetłumaczy, to przetłumaczy ktoś inny. Dalsze podtrzymywanie opowiadanych treści jest obowiązkiem artysty. Obowiązkiem, bo ta gra nie jest całkiem fair – to w istocie spór, często wojna.
AP: Mówiłeś o potrzebie posługiwania się nowym językiem, skąd się go bierze? Czy chodzi o to, żeby czerpać ze słownika jakiejś dziedziny nauki?
Języki nauki są bardzo wydajne, to znaczy dobrze opisują rzeczywistość albo skutecznie zawłaszczają sposoby jej rozumienia i przedstawiania. Ale są to języki oświeceniowe – głęboko redukcyjne – eliminują emocje, subiektywność, marzenie, przeczucie, dramat. Trzeba więc zorientować się co ona – nauka – wie, żeby nie mówić językiem naiwnym i żeby naprawdę produkować wiedzę, albo nawet antywiedzę – czyli niewiedzę – władzę, ale wolność od znanego. To mogłaby być relacja zwrotna –my bierzemy od was, a wy od nas.
BŚ: Czy wszyscy są gotowi na tę wymianę?
To jest oczywiście trudne, bo pojawiają się groźby, ironia, że nie damy rady.
BŚ: Nie doznałeś chyba tego rodzaju reakcji?
Doznałem wielokrotnie. Z czego ta groźba wynika? Z chęci pozostawienia niezmienioną relacji artysta–krytyk. W tej relacji to krytyk grozi mi wykazaniem mojej niekompetencji. W odpowiedzi Magdy Pustoły na „Stosowane sztuki społeczne”, w kontekście stwierdzenia, że sztuka domaga się „sprawdzenia” jej przez naukę, Pustoła pisze, że to grozi sztuce „infantylizacją na własne życzenie” – to jest groźba. I tu pojawia się ta asymetria siły – ja nie grożę wchodzącej na mój teren (na teren sztuki) Pustole infantylizacją. Nie mówię, nie zabieraj się do pisania o fotografii czy filmie, bo jesteś niekompetentna i czeka cię infantylizacja. Ona broni groźbami prawomocności swojej dziedziny (socjologii) jako posiadającej ekspercką wiedzę, użyteczną dla ostatecznego rozstrzygania sensów sztuki. Ona a priori jest silniejsza. Tym samym ona odrzuca moją ofertę – a to wynika, jakby to rzec, z przedustawnej siły nauki.
BŚ: Wróćmy do tej słabości sztuki w skutecznym mówieniu. Słabości polegającej na wysyłaniu takich komunikatów, które są negowane przez widza. Czy masz wrażenie, że jesteś sam z myślą o naprawie tego stanu rzeczy, czy też jest to zbiorowe odczucie, które ty jedynie zapisałeś?
Na pewno nie ja jeden się nad tym zastanawiam. To nie tylko moje jednostkowe wariactwo. Myślę, że sztuka nieustannie spotyka się z negacją swoich treści – sztuka bowiem jest wizerunkiem realnego. Jest obrazem świata, z którego usunięto spokój – spokój przejawiający się np. w postaci arbitralnego ładu, jaki produkuje nauka, czy patriarchalnych hierarchii, jakie wytwarza porządek społeczny. Sztuka usuwa ze świata przymus i złudzenie determinizmu. Zamiast tego stawia w centrum uwagi realne – realne, które jest efektem korozji autorytarnego ładu i po prostu ekspozycją obcości. Nagle zarysowana różnica między światem społecznie wyobrażonym, istniejącym jako nasza wspólna projekcja, tworzącym złudzenie bezpieczeństwa, a światem z wygaszoną projekcją – światem, jaki pokazuje sztuka, redukując go do realnego właśnie – ten świat jest nie do przyjęcia. Ten świat wywołuje odmowę. Odmowę wywołują również twarde, apodyktyczne sposoby mówienia, nastawione na wywołanie wstrząsu u widza. Ale np. Joanna Tokarska-Bakir mówi coś jeszcze innego. Jej zdaniem artyści nieznający wrażliwości społecznego uniwersum, nie są uprawnieni do ingerencji w nie. Ani nie znają komplikacji społecznego świata i jego praw, ani nie znają reakcji na próby jego „naprawy”. I to jest fakt. Ale jest tu ciekawe pęknięcie – otóż kiedy Tokarska-Bakir zwróciła się do mnie o udział w opisaniu problemu obrazów z katedry sandomierskiej, to zwróciła się świadomie do człowieka, który zgodnie z jej standardami jest niekompetentny (w dziedzinie nauk społecznych). Po co się zatem do mnie zwracała? Wydaje się, że doszła do ściany – sposoby działania w jej dziedzinie są efektywne i wydajne, ale i one natrafiają na swoje własne granice. Zwróciła się więc do „maga” który może więcej. Może przekroczyć granice jej dziedziny i działając „od środka”, dokonać poszerzenia horyzontu możliwości. Oczywiście możliwości te pozostają nieprawomocne – czysto heretyckie. Ale, o dziwo, łączące jej dziedzinę z zainteresowaniem widza –„niepojęte” z jej dziedziny zostaje przetłumaczone na „czytelne” dla laika. W dodatku sama dziedzina (antropologia) zostaje skażona heretyckimi praktykami, z którymi, jak się okazuje, część studentów Tokarskiej-Bakir i ona sama, świetnie sobie radzą. Na przecięciu dyscyplin pojawia się prostota i łatwość mówienia, którą laicy rozumieją. Dodajmy, że antropologia jest bardziej od sztuki wycofana, jako że stawia jedynie pytania. Sztuka produkuje jednak postulaty.
BŚ: Czy nie jest trochę tak, że sztuka ciągle pozostaje jedynie przedmiotem badań, tzn. nie jest podmiotem, który może się w pełni wyrażać, nie może wejść w dyskusję.
Sztuka czasem sytuuje się jako przedmiot badań. Prefiguracją takiego stosunku do sztuki jest historia sztuki i krytyka – to one stwarzają ten model traktowania sztuki, jako fenomenu.Nagle język obrazów zostaje zamieniony w słowną interpretację – artyści nie posługują się słowem, krytycy nie posługują się obrazami – wymiany między nimi nie ma jak kontynuować. W tym miejscu popadamy w milczenie. To jest kolejna granica dyskursu sztuki.
AP: Miałeś dużo spotkań w związku ze swoją wydaną niedawno książką "Drżące ciała" i z filmem "Polak w szafie". Czy widzisz zmianę, jeżeli chodzi o sposób rozmowy? Mówiłeś, że nie ma w ogóle wspólnego języka, pozwalającego mówić o sztuce, np. na spotkaniach z przedstawicielami świata nauki. Czy to się jakoś zmienia?
Nie wiem, czy jestem w stanie to zmienić. To raczej może zmienić np. Joanna Tokarska-Bakir. Jej autorytet jest w stanie to zmienić, a nie mój. Musi pojawić się agent z innego pola, a ona jest takim agentem. Jeżeli ona poświadczy, że mój język jest wartościowy, to wtedy jest szansa. Natomiast ja mogę mówić do ściany. Bo przecież zmiana roli jest największym nieszczęściem. Jak mówisz innym językiem, niż ten tobie przypisany, to wypadasz z roli. Nikt cię nie zrozumie, choćbyś mówiła proste rzeczy. To nie ten język, ludzie nie potrafią powiązać cię z tym językiem, zmieniasz identyfikację i skutek jest fatalny. Słowa przestają znaczyć – wysyłasz puste komunikaty. Koń mówi ludzkim głosem i choćby opowiadał tylko przygody Calineczki, nikt go nie zrozumie. To zaklęte rewiry, gdzie rozumienie związane jest z miejscem, z którego mówiący się wypowiada.
BŚ: Artysta może zrobić oczywiście wszystko, ale nie przyjmuje konsekwencji własnych działań. Jako przykład podajesz Dorotę Nieznalską.
Napisałem, że ona właśnie dlatego została tak okrutnie potraktowana, że jej głos jest poważny. Ja rozumiem pozew sądowy raczej jako reakcję obronną, a bronisz się przed czymś, co silnie atakuje, co jest mocne, z czym musisz podjąć walkę, czego nie możesz zlekceważyć. Wobec tego jest to dowód na siłę sztuki. W pewnym sensie musimy być wdzięczni za podobne manifestacje, które świadczą o ukrytej mocy sztuki. Powinniśmy podziękować takiemu rycerzowi prawdy, jakim jest np. Daniel Olbrychski. Paradoksalnie one zaświadczają o sile sztuki.
BŚ: Czy zagęszczenie tych wszystkich trudności i granic nie będzie przeszkodą w przesunięciu sztuki na inne pozycje?
Zmiana pozycji jest konieczna dlatego, że rzeczywistość wokół nas się zmienia. Nie można np. ciągle definiować się w opozycji do polityki, bo to jest absurdalne w dzisiejszym świecie. Czasy kompromitującej polityczności minęły, a my ciągle trwamy w strukturach wyniesionych z przeszłości, więc musimy uruchomić myślenie o polityczności sztuki, o społecznym zaangażowaniu, o wywieraniu nacisku, o skutecznej ekspozycji treści w sferze publicznej, o zmianie strategii działania w miejscach wymuszających zamilknięcie. To są rzeczy, które są powiązane. Polityka jest w tym kraju świństwem, a jednocześnie jest to dziedzina, która najsilniej organizuje nasze życie zbiorowe i indywidualne. Odwracanie się sztuki plecami do niej i zaprzeczanie jest postawą archaiczną, którą trzeba wymienić na inną – ofensywną, konfrontacyjną.
BŚ: Czy nie korcą cię definicje? Przedefiniowywanie, nadawanie nowego znaczenia słowom typu artysta?
No wiesz, korcą mnie. Artysta to jest rola społeczna, jedna z funkcji, które się podejmuje – z gotowymi skryptami, ze scenariuszami zachowań etc. Puste modele dzieł sztuki czekają na wypełnienie, języki krytyczne są ustalone i sfrazowane, słowniki terminów używanych przez krytykę gotowe, zadania artysty określone. Chodzi więc o to, żeby uciec od istniejącego. Aby to zrobić, musimy niestety rzucić się w pustkę definicyjną. Nie możemy się blokować jakąś definicją, bo do niczego nie dojdziemy. Popatrzcie na język krytyki, na te powtarzające się frazy, całe zdania brzmiące jak mantry – to nie tylko dowody rutyny, to sieci blokujące dostęp do innego czytania sensów sztuki i sformułowania innych jej zadań. Języki krytyki spełniają rolę utrwalaczy – propagują poznawcze niezmienniki, które narzucają widzowi nieustannie te same odczytania.
BŚ: Jaka jest wobec tego kondycja sztuki i krytyki? I co wobec tego powinno być zrobione?
Sztuka również bywa konserwatywna. Nastawiona na konserwowanie swojej bezpiecznej pozycji, z której może bezowocnie krytykować społeczeństwo, albo uczestniczyć w zamienianiu niebezpiecznego w estetyczne. Wydaje się tymczasem, że dobiega końca czas postpolityki, zarządzania społeczną rzeczywistością przez fachowców. Na planszę wracają gracze. Czy sztuka chce być graczem, czy chce uczestniczyć w zabieganiu o kształt przyszłości? Język sztuki zmierza ku językowi bezgłośnemu, paradoksalnie ku zamilknięciu pomimo nieustannego wydawania głosu. Tym samym koroduje w sztuce jeden z atrybutów, który czyni nas istotami politycznymi: mowa. Pozostaje jednakże drugi: działanie. I w nim nadzieja.
BŚ: Zastanawiasz się nad tym, jaka jest sytuacja sztuki w Polsce? Czy to, co dzieje się dzisiaj w Polsce, drastycznie różni się od tego, jaka jest sztuka na świecie?
Nie różni się – polska sztuka jest już fragmentem globalnej korporacji, jaką jest art world. Wielkie wystawy, takie jak np. Documenta w Kassel, formatują zainteresowania artystów – a tegoroczne Documenta są wielkim powrotem muzeum – można powiedzieć, że to nie jest wystawa artystów, ale wystawienników. Surowy przepych ramy, w jaką oprawiono sztukę w Kassel, dominuje nad jej treścią. Tegoroczne Kassel restauruje mieszczańskie muzeum i związane z nim hierarchie społeczne – jest apelem o wysoką pozycję dla sztuki. Jeśli jednak jest różnica, to taka, że polskie myślenie o sztuce jest silnie scentralizowane – wyborami artystów steruje niewidzialna centrala – centralna idea aksamitności, łagodności i wycofania języków protestu. Zdawałoby się, że sztuka (po kompromitacji peerelowskiego systemu centralnego zarządzania) powinna zmierzać ku polifonii idei – „od monoidei do pluralizmu motywacji” [Maria Janion]. Jednak zamiast „nieskończenie zróżnicowanego ruchu poetyk” [Przemysław Czapliński] obserwujemy dążenie do tożsamości z jednym lub kilkoma źródłami idei i artystycznych poetyk.
Pytania: 20.04.2007
Odpowiedzi: 01.07.2007
-------------------------
Artur Żmijewski ur. w 1966, w 1995 ukończył Wydział Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Zajmuje się filmem, fotografią. Jest jednym z najbardziej uznanych w kraju i zagranicą polskich artystów. Najczęściej cytowana wypowiedź: ”Rzeczy, które uznałem za niemożliwe do wyrzeźbienia, starałem się opisać przy pomocy kamery. Film okazał się łatwiejszym medium. Staram się, aby moje filmy były czymś pomiędzy fikcją a dokumentem”. W 2005 roku reprezentował Polskę na LI Biennale w Wenecji – pokazał tam film „Powtórzenie”. Jest również redaktorem artystycznym „Krytyki Politycznej” określanej jako nadzieja polskiej lewicy, jedyna prawdziwa lewica, bądź też, sarkastycznie, kawiorowa lewica.
---------
Alicja Plachówna – socjolożka, brała udział w sandomierskich badaniach terenowych (prowadzonych przez prof. Joannę Tokarską-Bakir) i działaniach na obrazie, w rezultacie których powstał film „Polak w szafie”, napisała pracę magisterską pt. „Etyczne a estetyczne w twórczości Artura Żmijewskiego – próba analizy antropologicznej”.
Ilustracje, opisy filmów:
<<„Oni” (2007) Żmijewski zaprosił do wzięcia udziału w „warsztatach plastycznych” cztery grupy: działaczki Akcji Katolickiej, młodych socjalistów, Młodzież Wszechpolską, młodych Żydów. Każda z grup wspólnie namalowała na płachcie papieru symbol, który miał najlepiej oddawać ich poglądy (np. w przypadku Młodzieży Wszechpolskiej był to Szczerbiec). Te same symbole zostały wydrukowane na T-shirtach, które nosili uczestnicy „zajęć”. Każdej ekipie przyporządkowany był jeden kolor koszulek.
Grupy spotkały się i wymieniały opinie na ważne dla siebie tematy. Założeniem było, żeby komunikacja, odbywała się za pomocą działań plastycznych. W dużej mierze udało się ten pomysł zrealizować, uczestnicy projektu malowali, zamalowywali, wycinali (np. drzwi do kościoła), sklejali, budowali domy a potem je palili, sprejowali podłogę etc. Film stanowi dokumentację tych działań.
<<„Polak w szafie” (2007) artysta został poproszony o sfilmowanie dyskusji, które wywiązały się w grupie studentów i ich profesor Joanny Tokarskiej-Bakir, na skutek i w trakcie badań terenowych w Sandomierzu i okolicach. W sandomierskich katedrze i kościele św. Pawła znajdują się XVIII-wieczne obrazy Karola de Prêvot przedstawiające Żydów dokonujących tzw. mordu rytualnego na chrześcijańskich dzieciach. Badania dotyczyły żywotności legend o krwi w opowiadaniach i przekonaniach mieszkańców tamtych terenów. Film jest zapisem rozmów badaczy po powrocie z terenu i zainicjowanych przez Żmijewskiego „działań na obrazie” (realizacji pomysłów badaczy związanych z problemem obrazów).
<<„Powtórzenie” (film powstał w 2005r. w wersji 39. minutowej i reprezentował pawilon polski na 51. Biennale w Wenecji, w 2006r. powstała dłuższa wersja filmu trwająca 75 minut) jest repliką słynnego eksperymentu psychologa profesora Philipa Zimbarda, polegającego na zamknięciu w pomieszczeniach wystylizowanych na więzienie dwóch grup ludzi: jedni losują role osadzonych, inni strażników, osoby te są wyposażone w typowe więzienne atrybuty (uniformy, kajdanki, pałki, regulamin, używają numerów zamiast imion). Są zatem stworzone warunki ułatwiające silne wczucie się w role i wypełnianie obowiązków czy to przez „więźniów” czy „strażników”. U Zimbardo w eksperymencie wzięli udział studenci psychologii (otrzymywali 15 dolarów za dobę spędzoną w murach fikcyjnego więzienia), Żmijewski wykorzystał do swojego celu bezrobotnych, którym wypłacał po 120 złotych za przeżyte w „więzieniu” 24 godziny. Podobnie jak u Zimbardo, projekt Żmijewskiego kończy się przed czasem, zamiast 14. trwa 7 dni, jednak tym razem przerywają go sami uczestnicy.
<<„Ogród botaniczny / ZOO” (1997); Żmijewski sfilmował w ogrodzie botanicznym w Birmingham grupę upośledzonych umysłowo i ruchowo dzieci, nie pytając o zgodę na to działanie opiekujących się nimi osób. Zestawił nagrane sceny z ujęciami egzotycznych zwierząt z pobliskiego ZOO. Pisał o tym: „I pomyślałem:co by było, gdybym zamiast współczucia dla (upośledzonych) dzieci utożsamił się z wstydliwie oddalanym uczuciem niechęci do cielesnej aberracji i wypełnił swoje serce obrzydzeniem? Utożsamiłem się. Posłużyły mi (one) do sprawdzenia, czy mam odwagę w wulgarny sposób zestawić (w formie obrazu filmowego) niezdolne do samodzielnego życia dzieci ze zwierzętami w ZOO. Potrafię. Potrafię to również pokazać publicznie, podpisując swoim nazwiskiem. O to zresztą chodziło – przyznać, że „zło” jest częścią mnie. Zapierając się go – zaparłbym się siebie. (...) Robiąc tę pracę, odczuwałem duży niesmak do pomysłu i do siebie. Okazało się, że to są rzeczy do przeskoczenia”(1).
(1) Adam Szymczyk, „Kąty codzienności? Mentalne wynalazki?”, (w:) „Materiał”, nr 1:1997, ss. 10-11.
Ilustracje dzięki uprzejmości artysty oraz Fundacji Galerii Foksal.

|
|
 |
WYJŚCIE AWARYJNE Powierzono mu
Polski Pawilon na 12.
Biennale Architektury
w Wenecji awaryjnie.
Wraz z Agnieszką
Kurant i Aleksandrą
Wasilkowską
przygotowuje
instalację Emergency
Exit, której tytuł
jest swoistym
komentarzem do
skomplikowanych
losów tegorocznego
konkursu na projekt
prezentowany
w Wenecji. Kim jest
Elias Redstone,
kurator tegorocznego
Pawilonu Polonia,
u źródła dowiadują
się Kaja Pawełek
i Bogna Świątkowska >>>
PYTAJ WIATR, DLACZEGO WIEJE Dla mnie polityka
to styl i sposób
bycia. Promuję
swoją politykę
przez filmowanie
momentów
szczęścia i piękna.
Opowiadam się za
nimi – z Jonasem
Mekasem, jednym
z najważniejszych
twórców
amerykańskiego kina
awangardowego,
rozmawia Paulina Gorlewska >>>
CO PAN CHCIAŁ PRZEZ TO POWIEDZIEĆ? Często pyta się
artystę, co Pan chciał
przez to powiedzieć?
A to pytanie bez
odpowiedzi, bo każdy
nawet poznawszy
interpretację
autora, odbierze
dzieło po swojemu –
z Michałem Gayerem
o transmisji wrażeń
na linii artysta-widz
oraz reprodukcjach
informacji, rozmawia
Alek Hudzik. >>>
KADRY Z RZECZYWISTOŚCI Tekstów o sztuce nie
jestem już w stanie
czytać, nużą mnie
one potwornie, są
zbiorami kalek, które
nie generują żadnej
wiedzy ani informacji.
Moje zdjęcia traktuję
jako rodzaj readymade.
Jest tam
więc wszystko, co
mogłabym zrobić,
ale nie zrobię,
bo to już istnieje
w rzeczywistości
– z Agnieszką
Brzeżańską rozmawia
Agata Pyzik. >>>
OD WEWNĄTRZ Czterdzieści lat temu
należał do Weather
Underground,
radykalnej
studenckiej grupy
protestującej
przeciwko wojnie
w Wietnamie i
niesprawiedliwości
społecznej. Dziś
należy do grupy
edukatorów, którzy
domagają się
znaczącej reformy
szkolnictwa.
Właśnie ukazała
się jego kolejna
książka – tym razem
w formie komiksu,
przedstawiająca jego
poglądy na konieczną
reformę nauczania i
szkolnictwa. Z Billem
Ayersem, rozmawiają
Kamila Rogowska i
Bogna Świątkowska >>>
ZBYT LUDZKO Z Normanem Leto, jednym z najciekawszych polskich artystów młodego pokolenia, w przededniu premiery Sailora, jego pełnometrażowego filmu oraz książki, o widzeniu dźwięków, współczynniku efemeryczności dzieła, galeriach zatęchłych od szkolnych nawyków
i wyższości biologii nad polityką, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
NAJMNIEJ NOWOCZESNE MUZEA Małe muzea są ekscytującą wyprawą na terytoria peryferyjne i dziwne. Prezentowane w nich ekspozycje są jak wyjęte z progamu jakiegoś skrywanego przed nami eksperymentalnego biennale. To biennale odbywa się w każdym mieście, wszędzie tam, gdzie są małe, nienowoczesne muzea. Spieszmy się nimi cieszyć, zanim je zmodernizują! Przewodnik po warszawskich muzeach przygotowała Agnieszka Rodowicz. >>>
ODSZKOLNIANIE SPOŁECZEŃSTWA Ivan Illich, filozof i radykalny humanista, był orędownikiem rewolucji wymierzonej przeciwko instytucjom. O niesłabnącej sile jego idei z Janem Sową rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
PROSTA SATYSFAKCJA Kiedy zecydowałem się nieprodukować dzieła do galerii, zdałem sobie pytanie, co mogę robić. Okazało się to niezwykle trudne. Doszedłem do wniosku, że muszę po prostu zacząć pracować - o wartości pracy, niewidzialności artysty, próbach porządkowania świata i surrealizmie najzwyklejszych przedmiotów z Ronaldem Roosem rozmawia Agata Pyzik. >>>
POSTWANDALIZM W niekulturalnych gestach agresji wobec przestrzeni miejskiej dostrzegamy przejawy emocjonalnej kontestacji nieadekwatnych dziś norm estetycznych. Można by powiedzieć, że postvandalizm, to wandalizm uliczny w służbie wandalizmu kulturowego – mówi kolektyw vlepvnet w rozmowie z Bogną Świątkowską. >>>
KONSEKWENCJE MODERNY Nie ulega wątpliwości, że modernistyczna forma, i w architekturze, i we wzornictwie, i w projektowaniu graficznym, jest teraz bardzo na czasie. Chętnie wraca się do tej estetyki. Ale czy modernistyczny etos ma nam jeszcze coś do zaoferowania? Z Andrzejem Szczerskim, kuratorem wystawy Modernizacje, prezentowanej w Muzeum Sztuki w Łodzi, rozmawia Grzegorz Piątek. >>>
ŁĄCZMY WYOBRAŹNIĘ Z RZECZYWISTOŚCIĄ KNOT knoci Warszawę, bałamuci i mutuje miasto. Jest mu blisko do Latającego Cyrku i Latającego Uniwersytetu, autobusu pełnego hippisów i socjalistycznego kina obwoźnego, polowej kuchni i walizkowej galerii – zachwala Kuba Szreder, jeden z pomysłodawców projektu KNOT, o którym mówią Markus Bader i Oliver Baurhenn >>>
CO NAJMNIEJ 1 % Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej domaga się co najmniej 1% z budżetu państwa na kulturę i zamierza zebrać 100 000 podpisów popierających ten pomysł podczas tegorocznej Nocy Muzeów. Z Hanną Wróblewską, wicedyrektorką Zachęty Narodowej Galerii
Sztuki, a zarazem przedstawicielką Stowarzyszenia Obywatelskie Forum
Sztuki Współczesnej, rozmawia Bogna Świątkowska >>>
MINIMAL FETISH O fetyszystycznych detonatorach fantazji i pożądania, z Maurycym Gomulickim, artystą często nawiązującym do kategorii rozkoszy, przy okazji jego najnowszego projektu Minimal Fetish, nieco podejrzliwie
rozmawia Paulina Jeziorek. >>>
BRAK EUFORII JAKO ŹRÓDŁO WALKI W smutku czai się
nowoczesność. Melancholik
staje się
aktywistą, ponieważ
aktywna postawa
jest konsekwencją
rozczarowania.
Dominic Fox, filozof,
literaturoznawca,
poeta i bloger, autor
książki Cold World,
o depresji w sztuce
i aktywizmie politycznym
rozmawia
z Agatą Pyzik. >>>
ZŁOŻONOŚĆ PYTAŃ PODSTAWOWYCH W latach 70. artyści w Polsce zastanawiali się jak definiować sztukę w nowych warunkach.
To pytanie zadajemy sobie do dziś, wciąż na nowo. Interesują mnie te wysiłki zdefiniowania sztuki. Dziś za rzadko zadajemy sobie istotne pytania. W świecie sztuki „dzieje się”, ale o co w tym wszystkim chodzi? – z Łukaszem Rondudą, autorem znakomitej książki Sztuka polska lat 70. Awangarda, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
SIŁA MARGINESÓW Zainteresowanie pozainstytucjonalną awangardą
i geografią artystyczną kierowały moją
uwagę ku marginesom, gdzie spotykały się
różnego rodzaju artystyczne „nie-tożsamości”
– z profesorem Andrzejem Turowskim o miejscu
sztuki w dzisiejszej przestrzeni publicznej,
postkolonializmie antropologii śmieci i współczesnym
piractwie rozmawia Krzysztof Gutfrański. >>>
NARZĘDZIA ZMIANY Weneckie Biennale Architektury w tym roku
odbędzie się po raz 12. Wciąż nazywane jest
największym światowym świętem architektury,
chociaż ten kto szuka nowoczesnego myślenia
o projektowaniu, bywa raczej na Biennale
w Rotterdamie. Hasłem przewodnim tegorocznych
wystaw w Wenecji jest Ludzie spotykają
się w architekturze/People meet in architecture.
Czy ten temat coś zmieni w rozumieniu
architektury? Z Krzysztofem Nawratkiem, antyarchitektem
i meta-urbanistą, rozmawia Bogna
Świątkowska. >>>
MAŁY DOM, WŁASNY DOM Od jakiegoś czasu mnie osobiście miasto jako duży organizm przestało interesować, zdecydowanie bardziej wolę się skupić na swoich małych projektach, które mogę ogarnąć w całości i które na miasto mogą wpływać sposób kameralny. Z Romkiem Rutkowskim, autorem projektu domu o powierzchni 120 metrów kwadratowych, rozmawia Paulina Sieniuć. >>>
WĄSKA PUSTELNIA MIEJSKA Najlepszym gruntem do działania architekta
są ograniczenia. To one, w przeciwieństwie na
przykład do praktyki projektanta mebli, najbardziej
rozbudzają wyobraźnię, kierują w stronę
rozwiązań, które w innym przypadku nigdy by
nam nie przyszły do głowy. Z architektem Jakubem
Szczęsnym (tak, to znowu on!) o jego projekcie
superwąskiego domu-pustelni rozmawia
Paulina Sieniuć. >>>
FENIKS Z GRUZÓW Grupa libańskich artystów przebywała w Warszawie
na warsztatach ramach projektu Fenix
Cities - spotykali się z artystami, kuratorami, historykami,
poznawali historię miasta i sztukę
w przestrzeni publicznej. Na temat sytuacji artystów
w niespokojnym, zburzonymi bombardowaniami
Bejrucie rozmawiali z Agatą Pyzik. >>>
CZYSTA PODRZECZYWISTOŚĆ RZECZY Jest jednym z najbardziej intrygujących artystów.
Kojarzony z surrealną poetyką snu, tworzy
trójwymiarowe obiekty zaburzające poczucie
bezpieczeństwa w rzeczywistości. Jego
prace często wykonane z delikatnej porcelany
noszą ślady destrukcji. Jego najnowsza wystawa
zniszczyła się w transporcie, dlatego obejrzymy
ją nie w grudniu, ale w lutym przyszłego
roku. Z Olafem Brzeskim rozmawia Bogna
Świątkowska. >>>
PLAŻA W POURVILLE Książka towarzysząca serii eksperymentów artystyczno- ekologiczno-egzystencjalnych Zniknij nad Wisłą, jest czymś w rodzaju leksykonuznikania. Podaje znane autorom przykłady, strategie skuteczne i wątpliwe. Tekst Marka Krajewskiego Plaża w Pourville pochodziłby z tego tomu, gdyby z niego nie zniknął. >>>
ROZSZCZELNIANIE SYSTEMU Sztuka i twórczość są częścią procesów dziejowych i mogą wpływać na całość układu, w którym
się znajdujemy. Współczesny świat jest plastycznym tworem, wobec którego nie jesteśmy
wcale bezradni – można go skutecznie zaburzać. Jak? Z Edwinem Bendykiem, ekspertem
od nowych technologii i mediów, otwartym także na sztukę, rozmawia Agata Pyzik. >>>
UTOPIE DEMOTYCZNE O progresywnym dizajnie, demotycznych właściwościach przedmiotów i i szukaniu nowych
dróg w nowej nauce, z Davidem Crowleyem, kuratorem, wykładowcą historii dizajnu w Royal
College of Art i znawcą polskiej sztuki, rozmawia Agata Pyzik. >>>
MOC WODY Woda, czysta woda, jest tematem trzech tegorocznych
projektów architekta Jakuba Szczęsnego.
Najnowszy to instalacja oczyszczająca
wodę z Wisły za pomocą urządzeń fitnesowych.
Z autorem tego zręcznego połączenia dbałości
o formę fizyczną mieszkańców miasta z pracą
na rzecz uzdatniania wody rozmawiała Bogna
Świątkowska. >>>
MAMY DUSZE POWYKRĘCANE JAK NOGI Wykorzystując specyfikę miejsca, swoiste poczucie
humoru oraz osobliwą formę, uprawia
malarstwo nieskrępowane szufladkowaniem.
Maluje w ruinach, tworzy mapę polskiego społeczeństwa.
Ze Sławkiem ZBK Czajkowskim,
laureatem głównej nagrody 9. Konkursu Gepperta
dla debiutujących polskich malarzy, rozmawiał
Krzysztof Gutfrański. >>>
(...) Dzięki współpracy artystek Anny Baumgart i Agnieszki Kurant z Muzeum Historii Żydów
Polskich powstał w Warszawie niezwykły pomnik. Warto przyjrzeć mu się z dalszej perspektywy,
co możemy uczynić dzięki zaproszonemu do dyskusji nad (…) wybitnemu niemieckiemu krytykowi Jörgowi Heiserowi. Przedstawiamy fragment jego wykładu Prawdziwe bękarty wojny. Maski pop-kultury i Holokaust, wygłoszonego w Warszawie tuż przed realizacją (…) na ul. Chłodnej w Warszawie. >>>
PISAĆ GOLONKĄ Najnowszy font dostępny na ich stronie nazywa
się Golonka FA i jest oparty na kroju „barowym“,
pochodzącym z lat 80. Można go pobrać
zupełnie za darmo. Fontarte, czyli Magda
i Artur Frankowscy, zajmują się nie tylko designem,
projektowaniem krojów pism i krytyką
liternictwa. Organizują też spotkania ze światowej
sławy twórcami współczesnej typografii.
Rozmawiał z nimi Karol Betlej. >>>
ŚWIATŁOTRYSK W parku Kępa Potocka na warszawskim Żoliborzu
stanął właśnie jego neon, wielka szklanka
różowej oranżady. Z Maurycym Gomulickim,
piewcą urody życia, przygód miejskich, estetycznych
rozkoszy, w przededniu jego wyjazdu
do drugiego z rodzinnych miast – Meksyku - rozmawia
Bogna Świątkowska. >>>
SZUKAM DZIWNYCH METAFOR Z Rafałem Dominikiem o zaletach nierealizowalnych projektów, kompetentnej urodzie disco
polo jako narzędzia twórcy, a także o ukochaniu polskości, w przedzień obrony przez niego dyplomu z malarstwa, rozmawia Bogna Świątkowska >>>
KRYTYCZNY KREATOR MUTANTÓW Bas van Beek to jeden z najbardziej zagorzałych krytyków współczesnego designu, nazywanego
przez niego „burżuazyjną farsą” i „cyrkiem”. O większości holenderskich projektantów wyraża
się per głąby i idioci, zwracając uwagę na potrzebę prawdziwej i niezależnej krytyki. Tworząc analogię do Hollywood twierdzi, iż jedyne co holenderski design jest w stanie wyprodukować,
to komedie romantyczne, a on stara się jedynie przypominać o istnieniu innych gatunków
filmowych. Z Basem van Beekiem rozmawia Karol Betlej. >>>
ŁĄCZNIK KOLORYSTYCZNY O znaczeniu kolorów w sztuce i architekturze,
a także o barwnych interwencjach urbanistycznych
z Kasią Przezwańską, autorką interwencji
będącej częścią festiwalu Warszawa w Budowie
rozmawia Kamila Rogowska. >>>
NIC NIE JEST ZBYT DOBRE DLA ZWYKŁYCH LUDZI To coś w rodzaju brudnego sekretu, że luksusowe
mieszkanka budowane teraz, są mniejsze,
niż biedne mieszkania z lat 60. Z Owenem
Hatherleyem, teoretykiem architektury, krytykiem
muzycznym, blogerem, autorem książki
Militant Modernism (2009, 0books) rozmawia
Agata Pyzik. >>>
TYMCZASOWE FORMY OPORU To co miało być tymczasowe zostaje na dłużej
lub na zawsze. Chaos się pogłębia, a ruiny współczesnego miasta stają się pożywką dla nowych
budynków – o Wystawie przygotowanej przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie pisze jej współtwórca, Sebastian Cichocki. >>>
CO ZNIKNĄĆ NIE MOŻE Znikanie to taki termin potoczny z życia codziennego. My, fizycy nie mamy nic do powiedzenia na ten temat. Ale w pewien przekorny sposób znikanie leży u podstaw nauki – z profesorem Stanisławem Bajtlikiem, astrofizykiem, w czasie trwania projektu „Zniknij nad Wisłą”* rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
DIS NA SZTUKĘ Trzeba wiedzieć, która jest godzina. Paradoks „siły” w sztuce polega na braku pewności, ciągłym wątpieniu w siebie. Odwrotnie niż w sporcie – z Wojciechem Bąkowskim o sztuce, muzyce i penerstwie, rozmawia Michał Lasota. >>>
WINDA KTÓRA DONIKĄD NIE ZABIERA Nie ma nic gorszego niż czekanie. To jak powolna śmierć. Z tego wynika moje wewnętrzne poczucie nieszczęścia. Chciałabym spędzić cały dzień na plaży, ale z drugiej strony nie mogę nie widzieć tego, co się dzieje. Nie ma innego wyboru – z izraelską artystką Shelly Federman rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
NIEZALEŻNI Folke Koebberling i Martin Kaltwasser żyją i pracują według swoich przekonań. Budują alternatywne strategie w mikroskali, na najbardziej osobistym, prostym poziomie. Z Martinem Kaltwasserem o pracy, stresie, życiu, pieniądzach i lenistwie rozmawia Kuba Szreder >>>
UKŁAD ZDYSCYPLINOWANY O nadzorze i kontroli można obszernie
teoretyzować, jednak szybko dochodzi się
do prawdy, która mówi, że teoria to jedno,
a praktyka drugie. O wielowymiarowości aparatu
kontroli – odtwarzaniu arcydzieła Rembrandta,
konfrontacji ze stróżami porządku i czeskim
folku z Grzegorzem Drozdem, autorem
projektu Straż Miejska, rozmawia Krzysztof
Gutfrański. >>>
OPLATANIE BRUDNYMI MACKAMI Na Śląsku zalęgła się Ośmiornica. Nastąpiło to w listopadzie 2008 roku dzięki nieformalnej grupie młodych twórców orbitujących wokół katowickiej ASP. Strukturą przypomina tajne organizacje z systemem wewnętrznych kodów, którymi porozumiewają się ich członkowie. Manipulacja informacją zniekształconą przez przekaz. Budowanie legendy wokół miejskich rytuałów wtajemniczenia. Mnożenie wariantów w oparciu o plotkę i powtórzenie. W krąg Ośmiornicy na chwilę wniknęła Bogna Świątkowska. >>>
RZEŹBA KOLEKTYWNA, PARK SPOŁECZNY O Parku Rzeźby na warszawskim Bródnie
w przededniu ujawnienia w nim prac Pawła
Althamera, Moniki Sosnowskiej, Olafura Eliassona
i Rirkrita Tiravaniji, pisze Sebastian Cichocki
(Muzeum Sztuki Nowoczesnej). >>>
WZORCOWY MODEL ZNIKANIA Co robi kurator, kiedy nie ma pieniędzy na wystawy?
Zostaje badaczem. Mimo, że zniknięcie
powszechnie kojarzy się z klęską, to zwycięża
w bitwie o wyobraźnię i tworzenie rewolucyjnych
scenariuszy. O tym, czego nikt nie widział,
o mikropraktykach, o prywatnych utopiach
z Danielem Muzyczukiem, współkuratorem projektu
Poszliśmy do Croatan rozmawiają Bogna
Świątkowska i Krzysztof Gutfrański. >>>
DOMY KULTURY - PO NOWEMU CZY OD NOWA? Jeszcze do początku lat 70. na tych terenach
rozciągały się pola, łąki i sady, a widok pasących
się krów nikogo nie dziwił. Na początku
lat 70. dotarła tam Warszawa i powstały bloki
osiedla Służew nad Dolinką. Ogłoszony w ubiegłym
roku konkurs na koncepcję mającego tam
stanąć budynku Domu Kultury wygrało troje
młodych architektów. Ich wygrana, zbiega się
z dyskusją nad koniecznością gruntownej reformy
funkcjonowania domów kultury. Z autorami
zwycięskiej koncepcji: Natalią Paszkowską,
Marcinem Mostafą i Janem Sukiennikiem,
rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
COŚ TAM JEST Już kilka razy miałem takie przypadki, że to co
fotografowałem było potem niszczone, znikało.
Tak jak bym przyciągał złe fatum. No, ale oczywiście
wolałbym, żeby nie było kryzysu – o Banku,
najnowszym projekcie fotograficznym Mikołaja
Grospierre’a, prezentowanym w kwietniu przez
nowojorską galerię Location One, rozmawia
z artystą Bogna Świątkowska. >>>
BROŃ DO WYMIANY IDEI Reel Geographies to projekt dotyczący przemian
politycznych i ekonomicznych, jakie zachodziły
w drugiej połowie XX w. oraz ich konsekwencji
społecznych. Prezentując pochodzące z lat 60.,
70. i 80. filmy artystyczne, dokumentalne, a nawet
materiały operacyjne służb specjalnych,
szczególną uwagę poświęca relacji człowiek-
-massmedia. W przededniu prezentacji polskich
filmów w Londynie, z Aleksandrą Jach i Agnieszką
Kilian, kuratorkami Obrazu kontrolowanego,
rozmawia Krzysztof Gutfrański. >>>
TĘSKNOTA ZA WARIANTAMI PRZYSZŁOŚCI Dominująca w publicznej fonosferze muzyka pop
znajduje się w obecnie martwym punkcie. Przez
dekady była medium, za pomocą którego snuto
futurystyczne wizje utopii, rebelii i nieustającej
zmiany. W pierwszej dekadzie XXI wieku już
nim nie jest. Dlaczego? Odpowiedź w stworzonej
przez Jaquesa Derridę hauntologii znalazł
Mark Fisher, filozof, krytyk popkultury, autor
bloga K-Punk (k-punk.abstractdynamics.org).
Rozmawiał z nim Piotr Kowalczyk. >>>
STRZELAM Moje poprzednie projekty były bardzo analityczne, intelektualne, zimne. Teraz chcę robić
rzeczy, które są gorące, naładowane energią, które nie wynikają z zimnej intelektualnej analizy,
ale z emocji – mówi artysta i fotograf Konrad Pustoła, autor niezwykłego cyklu Dark Rooms
w rozmowie z Bogną Świątkowską. >>>
INSTYTUCJA SEKTORA π [pi] To instytucja kultury zupełnie nowego typu.
Całkowicie niezależna, powołana przez osoby,
znane z antysystemowych poglądów. Jest
czymś więcej niż tylko autonomiczną przestrzenią
działającą bez subsydiów i dotacji, chociaż
istnieje w ułamkowym wymiarze produkcji
kulturowej, w sektorze π. O tym co się kryje za
nazwą Goldex Poldex i jakie są konsekwencje
powołania go, opowiadają Janek Sowa, Janek
Simon i Jakub de Barbaro w rozmowie z Krzysztofem
Gutfrańskim. >>>
ABCADŁO DRUŻYNY A ,,Skromna elegancja’’ to pierwsza myśl jaka nasuwa
się po wejściu do nowopowstałej galerii A.
Sztuka prezentowana przez jej założycielki ma
być świeża i nie przegadana. Będzie to galeria
komercyjna, a jednocześnie miejsce, w którym
toczą się ożywione rozmowy o sztuce. W „Kombinacie
doskonalenia sztuki”, jak nazywają galerię
A jej założycielki, sztuka ma być zarówno
produkowana jak i prezentowana. Z Agnieszką
Skolimowską i Aleksandrą Urbańską rozmawia
Paulina Jeziorek. >>>
CIĘŻKA DOLA KONTESTATORA „Krecha” powstała w 2006 roku z nadmiaru jodu
w mózgach. Łączy społeczny krytycyzm z wyczuciem
absurdu. Do tej pory wyszło siedem
numerów pisma. Wywiad ociera się też o wydarzenia
z ostatnich miesięcy, kiedy wysyłka „Krechy”
do CSW Łaźnia w Gdańsku wywołała antyterrorystyczny
alarm i ewakuację paru instytucji
kulturalnych. O graficznym krytycyzmie,
poczuciu humoru, roli artysty, symbolicznym
terroryzmie, kupowaniu koszulek i cierpieniu
za miliony – z założycielami gdańskiego magazynu
„Krecha” rozmawia Kuba Szreder >>>
BŁĄDZENIE PO TERYTORIUM NIEWIEDZY Prawdziwy progres w wiedzy może zachodzić tylko wtedy, jeśli będziemy brać od uwagę możliwość powiedzenia lub stworzenia kompletnego nonsensu - z AGNIESZKĄ KURANT rozmawia Sebastian Cichocki >>>
UWIĘZIENI W MIESZCZAŃSKIM SALONIE. CO ROBIĆ? Jaka jest przyszłość sztuki, a jaka rewolucji, jakie znaczenie dziś mają protesty, rozruchy i zamieszki z 1968 r., oraz dlaczego trzeba dziś czytać Guy Deborda, z Jankiem Sową, socjologiem, psychologiem i krytykiem kultury, w czasie, gdy Zachęta prezentowała znakomitą wystawę Rewolucje 1968, koresponduje Bogna Świątkowska >>>
NAJWIĘKSZA PRESJA WYPŁYWA Z NAS SAMYCH Nigdy nie dostosowujemy naszych pomysłów do oczekiwań odbiorcy. Mamy swoje cele i je realizujemy, dyskutując proces tejże realizacji z wieloma ludźmi, ale nie zmieniamy zdania w zależności od tego, kim jest słuchający. Z Alejandro Araveną, architektem nagrodzonym
Srebrnym Lwem na tegorocznym Biennale
Architektury w Wenecji, rozmawiają Kamila Rogowska
i Roman Rutkowski. >>>
NIEWIELKA ROLA CENTRALNEJ RĘKI O roli inicjatyw oddolnych, elastycznym projektowaniu
i strategii włączania potrzeb użytkowników
w proces planowania przestrzeni miejskiej,
z architektką Olą Wasilkowską rozmawia
Bogna Świątkowska. >>>
TERAZ TRZEBA ROBIĆ INNE RZECZY Ta rozmowa zaczyna się od prozaicznych problemów lokalowych, od podpytywania o najnowsze strategie jednej z najsłynniejszych w świecie polskich galerii, a kończy na dramatycznej obronie niezależności programowej najmłodszego Centrum Sztuki Współczesnej w Polsce. Z ŁUKASZEM GORCZYCĄ, członkiem Rady Programowej CSW Znaki Czasu w Toruniu, współzałożycielem i współwłaścicielem galerii Raster, rozmawia Bogna Świątkowska >>>
SZALEŃSTWO KREOWANIA KREATYWNOŚCI O pomysłach na unowocześnienie Łodzi poprzez kulturę z JAROSŁAWEM SUCHANEM, dyrektorem Muzeum Sztuki, w przeddzień otwarcia nowego budynku ms2, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
NIKT NIE POTRZEBUJE PRZESTRZENI PUBLICZNEJ Architektura nie może rozwiązywać problemów, ale powinna brać udział w kulturalnych eksperymentach. Budynki mogą być rozwiązaniem problemów technicznych, ale i przyczynkiem problemów społecznych. Niemniej architektura otwiera oczy na to, co istnieje, a to jest istotny aspekt. Otwiera nowe przestrzenie w świecie, o którym sądzimy, że go znamy, i to jest aspekt najistotniejszy – mówi w rozmowie z Jakubem Szczęsnym z grupy projektowej Centrala kurator tegorocznego XI biennale Architektury w Wenecji AARON BETSKY. >>>
REWOLUCJONIŚCI SĄ ZMĘCZENI JAKUB BANASIAK, krytyk młodego pokolenia (rocznik 1980), w sieci znany jako Krytykant, dzięki prowadzonemu serwisowi o krytyce i sztuce najnowszej www.krytykant.pl. „Rewolucjoniści są zmęczeni” to zbiór jego esejów, felietonów i recenzji publikowanych w różnych czasopismach i sieci w czasie ostatnich dwu lat, niejako układających się w streszczenie najważniejszych wydarzeń, ale będących także diagnozą zachodzących w tym czasie zjawisk. >>>
POMYSŁ TAKI DOBRY, A URZĘDNICZY Na terenie Parku Bródnowskiego – otoczonego wielopiętrowymi blokami – ma
powstać Park Rzeźby. Władze Dzielnicy Targówek, na terenie której znajduje
się park, zaprosiły do współpracy światowego formatu artystę Pawła Althamera.
Do udziału w projekcie włączyło się również Muzeum Sztuki Nowoczesnej.
Wspólnymi siłami chcą stworzyć oryginalną i dynamiczną przestrzeń rekreacyjną
dla mieszkańców Warszawy. Z Krzysztofem Buglą, wiceburmistrzem
Dzielnicy Targówek, rozmawia Paulina Jeziorek, październik 2008. >>>
NIE MA SORRY Pierwsza wystawa polskiej sztuki najnowszej w tymczasowej siedzibie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie to prace ponad 20 artystów urodzonych między rokiem 1979 a 1985, wybranych przez ośmioro studentów Muzealniczych Podyplomowych Studiów Kuratorskich przy Instytucie Historii Sztuki UJ. Wystawa nosi tytuł „Nie ma sorry” i dobrze oddaje sytuację powstającego muzeum, młodych artystów i stawiających swe pierwsze kroki kuratorów. Oczekiwania są duże – przyszłość niepewna. >>>
SOMETHING MUST BREAK Tymczasowa ścieżka dźwiękowa dla miasta M. W Mysłowicach odbywa się wielki muzyczny Off Festival. W tym roku towarzyszy mu niezwykle interesująca wystawa prezentująca związki między muzyką, dźwiękiem a sztuką współczesną, polityką, zjawiskami niewytłumaczalnymi.
O „Something Must Break” mówi SEBASTIAN CICHOCKI, kurator trwającej tylko kilka dni wystawy. >>>
SIŁA SŁABOŚCI Polska jest podręcznikiem architektonicznym nie będącym zbiorem samych dobrych wzorów do naśladowania. Zawiera wiele lekcji, z których dużo można się nauczyć, ale których lepiej nie naśladować. Na przykład garaże wykonywane ze starych grzejników płytowych wyglądają ohydnie, ale świadczą o wielkiej kreatywności. Są odbiciem polskiego charakteru. Tyle współpracy i jednolitości, ile wynika z praktycznych względów. Tyle samodzielności i indywidualizmu, ile to możliwe. Architekt HUBERT TRAMMER dowodzi swoich tez prezentując zdjęcia, które nie pozostawiają cienia wątpliwości – taka jest Polska. >>>
NASTĘPUJE ZNIKNIĘCIE Podobają mi się prace takich artystów, w których pracach jest doza tajemniczości i niepokoju i są w tym subtelni. Najbardziej lubię konsekwencję w działaniu. Spójne postawy – mówi ŁUKASZ JASTRUBCZAK. - Interesują mnie działania na rzeczywistości. Nie wszystkie są przeze mnie skończone. Czasami tylko coś chwytam, zaznaczam, pozostawiam. >>>
TAKI MAMY REAL MIKOŁAJ DŁUGOSZ jest fotografem, którego specjalnością staje się ujawnianie potencjału fotografii uznawanej za mało ważną, nieistotną, a przede wszystkim… cudzą. Wydany niedawno album „Real Foto” to jego zadziorna próba wprowadzenia anonimowych twórców, sprzedawców z serwisu aukcyjnego allegro, w rolę reportażystów, boleśnie szczerze oddających dzisiejszą rzeczywistość. >>>
CHUCK YEAGER. CHCIAŁBYM JUŻ NIE CZEKAĆ W wyobraźni dzieje się dużo więcej niż w rzeczywistości. Mamy to, do czego dążyliśmy – względny pokój, względny, powszechny dobrobyt, nie ma miast do odbudowania, nie ma rewolucji, jeśli są, to jakieś pokątne, w probówce, które okazują się bez pokrycia, bo nie ma o co walczyć. Z NORMANEM LETO rozmawia Bogna Świątkowska >>>
PANOWANIE NAD OBRAZEM Na fotografiach MAĆKA STĘPIŃSKIEGO widać świat przekształcany przez człowieka, uporządkowany, zgeometryzowany i pusty. Jego wystawom czesto towarzyszy wideo. Za jednominutówkę z cyklu „N-113”, dostał nagrodę z rąk Emira Kusturicy. W tym roku prace Maćka Stępińskiego oglądać można na kilku pokazach w Polsce, m.in. na wystawie prezentującej polską fotografię XXI wieku "Efekt Czerwonych oczu” w Warszawie, podczas Miesiaca Fotografii w Krakowie, wystawach indywidualnych w PF Zamek w Poznaniu oraz w Zamku Ujazdowskim w Warszawie. Ukaże się też pierwszy album z pracami artysty. >>>
NIE JEST NAM PRZYKRO, ŻE NADCHODZĄ ZMIANY Zwyciężyli konkurs na kuratorski projekt wystawy w Polskim Pawilonie podczas tegorocznego Biennale Architektury w Wenecji Hotelem Polonia. Naprawdę chcą zamienić Pawilon Polski w hotel, a do tego pokazać w nim wystawę prezentującą „budynków życie po życiu”. Z GRZEGORZEM PIĄTKIEM i JAROSŁAWEM TRYBUSIEM, autorami projektu Hotel Polonia, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
TOMASZ ZIMOCH: BONIEK! Zapis komentarza TOMASZA ZIMOCHA do jednoosobowego odtworzenia meczu Polska – Belgia 1982 (3:0) przez MASSIMO FURLANA. Artysta posługując się „choreografią” kluczowego piłkarza – ZBIGNIEWA BOŃKA, odtworzył mecz w całości: 2 x 45 minut. Boniek! został uznany przez czytelników "Gazety Co Jest Grane" w konkursie kulturalnym Wdechy, za najciekawsze wydarzenie w Warszawie roku 2007. >>>
KOLEDZY ZNACZY KOLLEGEN Artysta KAROL RADZISZEWSKI i fotograf KUBA DĄBROWSKI w dialogu białostockim, powracają do praźródeł swojej twórczości. >>>
NIE JEST ŁATWO ZNALEŹĆ COŚ NA A Z ANDRZEJEM TOBISEM rozmowa o „A-Z”, przygotowywanych przez niego „gablotach edukacyjnych”, pierwszej odsłonie a l f a b e t u, długofalowego projektu bytomskiej Kroniki, obliczonego na 24 lata. >>>
NIKT TAK NIE ROBI, TYLKO MY! O tym jaki jest polski dizajn i postawach wobec świata konsumpcji z TOMKIEM RYGALIKIEM rozmawia (w centrum handlowym) Bogna Świątkowska. >>>
NIEWIDZIALNA CENTRALA Czy rzeczywiście powstaje nowy model debaty publicznej? A może tylko trwa rozmowa o tym, że trzeba stworzyć nowy język? Jak to zrobić? Z ARTUREM ŻMIJEWSKIM rozmawiają Alicja Plachówna i Bogna Świątkowska >>>
CO TO W OGÓLE JEST? "Myśmy chodzili smutni, poważni, a on mówił, co to w ogóle jest, co to za rewolucja. Weź karabin, mówił, i strzelaj, u nas to by po prostu krew się lała na ulicach i w ogóle".
O punku, sile, delikatności i konsekwencji rozmowa z PIOTREM RYPSONEM >>>
Z MIASTAMI DZIEJĄ SIĘ CIEKAWE RZECZY Niewielu w Polsce pisze o mieście tak jak on. Może dlatego, że KRZYSZTOF NAWRATEK (rocznik 1970) pracuje i mieszka za granicą. Jest autorem na razie jednej książki, ale za to mocnej: "Ideologie w przestrzeni. Ćwiczenia z demistyfikacji". Architektura i urbanistyka widziane jako narzędzia, którymi posługują się ich twórcy i zleceniodawcy, by manipulować użytkownikami przestrzeni. Niebawem ukaże się kolejna - tytuł roboczy "Śmierć miasta i zmartwychwstanie Polis. Obywatel plug-in”. Z Krzysztofem Nawratkiemrozmawia Bogna Świątkowska >>>
WIELE MOTYWÓW SIĘ POWTARZA Inspiracją dla TOMKA KOPCEWICZA są zwyczajne elementy miejskiego pejzażu. Kraty w oknach, barierki, słupki, zdobienia na autokarach - chociaż silnie oddziałowują na pejzaż miejski, to pozostają niemal przezroczyste, niezauważalne. Te na pozór "niemalarskie" obiekty, tworzą na jego obrazach dziwne przestrzenie, labirynty, załomy i tajemnicze przejścia. >>>
JESTEM NA MIEJSCU Jak tylko namaluję obraz, to zaraz staram się wrzucać go do galerii. Nie jestem w stanie mieszkać ze swoimi obrazami. Nie mam pracowni, trzymam je u siebie w pokoju. Męczą mnie potwornie. Przebywanie z tym co robię, jest dla mnie bardzo męczące - mówi TOMEK PARTYKA >>>
POP.AMIĘTANE Kultura popularna, której celem jest przeżywanie, a nie interpretowanie, nie jest zwykle poddawana refleksji przez jej użytkowników. Nie próbują nawet dociekać, dlaczego ulegają galopującym modom. Uzasadnienia pozostawiają innym. Badaczom współczesności, takim jak MAREK KRAJEWSKI >>>
INTERESUJĄ MNIE LUKI W PROGRAMIE Podoba mi się kiedy artyści lub krytycy podejmują ryzykowne wyzwania. Zawsze interesowała mnie alternatywa. Czyli projekty lub miejsca, które powstają całkowicie spontanicznie, istnieją zwykle przez ograniczony czas i są poza ogólnie rozumianymi normami - mówi PAULINA OŁOWSKA. >>>
LUBIĘ RZECZYWISTOŚĆ W JEJ NIESKOŃCZONEJ POSTACI O tym do czego może przydać się koniec, jak inspirująca są chaos i nicość, a także o tym jak zachować swoją wolność z AGNIESZKĄ BRZEŻAŃSKĄ rozmawia Marta Tychmanowicz >>>
BUNT INDYWIDUALNY Przeczytaj ciekawą oraz długą rozmowę z JANKIEM SIMONEM – artystą, piromanem, antyhumanistą i ateistą! A także wielkim miłośnikiem sztuki i podróżowania! >>>
SZTUKA JEDNORAZOWA Tymczasowe historie MACIEJA KURAKA >>>
|
|
 |
REKLAMA 
|