 |
 |
|
 |



|
SIŁA MARGINESÓW Krzysztof Gutfrański [2010-02-28]
Zainteresowanie pozainstytucjonalną awangardą i geografią artystyczną kierowały moją uwagę ku marginesom, gdzie spotykały się różnego rodzaju artystyczne „nie-tożsamości” – z profesorem Andrzejem Turowskim o miejscu sztuki w dzisiejszej przestrzeni publicznej, postkolonializmie antropologii śmieci i współczesnym piractwie rozmawia Krzysztof Gutfrański.
<<< Katarzyna Przezwańska, Ławka, Ideozy. Początek egzotycznej podróży, 2009. Fot. Zuza Bytomska.
<<< Jakub Julian Ziółkowski, Totem malarza, Ideozy. Początek egzotycznej podróży, 2009. Fot. Zuza Bytomska.
<<< Aranżacja wystawy Ideozy: Baba Jaga patrzy, 2010. Fot. Katarzyna Kucharska.
Zacznijmy od projektu Ideozy, który jest prowadzony przez Pana ze studentami wydziału historii sztuki Uniwersytetu Warszawskiego. Jego struktura jest bardzo bogata i złożona. Czym on właściwie jest?
Zagadnienie ideozy jest częścią szerszego zamierzenia. Projekt powstał mniej więcej rok temu w wyniku przyjacielskich dyskusji i instytucjonalnych negocjacji z moimi kolegami z Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego oraz Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Chodziło, o stworzenie płaszczyzny wspólnego przepracowania w kontekście politycznym problemów metodologicznych współczesnej historii sztuki oraz konkretnych zagadnień związanych z krytyką artystyczną, praktyką wystawienniczą i aktualną twórczością a jednocześnie przeniknięcie z tymi problemami do świata pozaartystycznego. Projekt zakładał trzy kierunki pracy ze studentami i słuchaczami. W Muzeum Sztuki Nowoczesnej, miejscu nieobciążonym jeszcze strukturą biurokratyczną przyszłej budowli, rozpocząłem cykl otwartych dla wszystkich wykładów określonych wspólnym mianem politozy a dotyczących różnych sposobów funkcjonowania i strategii reprezentacji sztuki współczesnej w przestrzeniach publicznych. Na Uniwersytecie Warszawskim, miejscu zarezerwowanym dla wiedzy akademickiej, podjąłem z ograniczoną liczbą studentów seminaria z awangardystyki, na których chodzi mi o przemyślenie w nowym kontekście sztuki współczesnej, nie tyle teorii, co historii awangardy. W końcu, w dawnej pracowni Henryka Stażewskiego i Edwarda Krasińskiego, dziś Instytucie Awangardy, mieszczącym się na ostatnim piętrze bloku stojącego w centrum Warszawy, pracuję ze studentami nad cyklem sześciu comiesięcznych wystaw, pod wspólną nazwą Ideozy. Jest to rodzaj warsztatów kuratorskich powiązanych problemowo z zagadnieniami wykładów i seminariów.
I jak Panu się współpracuje ze studentami?
Uważam, że ta współpraca jest bardzo ciekawa, bardzo otwarta. Staram się minimalnie interweniować w idee studentów. Rozmawiamy (i wymieniamy maile) o wystawie jeszcze przed moim wykładem, kiedy często nie mam go jeszcze do końca sprecyzowanego, dyskutujemy dobór artystów, tezy, które chcielibyśmy przedstawić, materiały. Idee są właściwie samych studentów, bardzo dojrzałe i sięgające istoty tego, co zamierzam powiedzieć na wykładzie. Widzę wielkie zaangażowanie studentów w wystawę, koncepcję, organizację, samą materię, z której ona powstaje. Z tego punktu widzenia jestem bardzo zadowolony.
Możliwość uczestniczenia w takim projekcie jeszcze w trakcie studiów daje duży potencjał praktyczny, który jest dość rzadki na tradycyjnych kursach historii sztuki. Biorąc pod uwagę podyplomowe studia kuratorskie, produkujące co roku absolwentów, dla których nie ma potem zatrudnienia, próba sił w trakcie takiego seminarium jak Ideozy jest bardzo pomocnym narzędziem.
Potencjał praktyczny, to jest jedna ważna sprawa. Druga to potencjał krytyczny. Bardzo silnie są one ze sobą powiązane na styku Uniwersytet-Wystawa, lub precyzyjniej: instytucja wiedzy i twórczość artystyczna. Zawsze uważałem, że te dwie sfery zainteresowań historyka sztuki muszą być ze sobą powiązane. I do tego, nie przez to, że wiedza uniwersytecka daje narzędzie do poznania historii sztuki, lecz odwrotnie: to twórczość artystyczna daje historykowi sztuki narzędzie krytyczne pozwalające na rewizję instytucjonalnej wiedzy. W ramach projektu chodzi mi o taką sytuację. Będąc zawodowo związany z uniwersytetem, chciałem dokonać istotnej roszady, w której ramach różne praktyki mogą na siebie wpływać krytycznie. Nie łączyć się, lecz stawiać opór. Wykład prowadzony nie w auli, lecz w otwartym na schody obszernym hallu Muzeum Sztuki Nowoczesnej nie zamyka słuchaczy w przestrzeni wiedzy. Seminarium w salce uniwersyteckiej narzuca dyktowany tym akademickim miejscem rygor dyskusji. Wystawa w szklanym kubie na ostatnim piętrze mieszkalnego bloku otwiera się na panoramę całej Warszawy czyniąc tą przestrzeń krytycznym spektaklem projektu. Chciałem wyprowadzić studentów z uniwersytetu w przestrzeń publiczną, żeby skonfrontowali się z aktualnymi jej problemami. To jest moja idea praktyki, podkopująca trochę instytucję uniwersytetu, który mnie całe życie zatrudniał i z którym miałem zawsze nieco na pieńku.
Ideozy są opowieścią o sztuce w mieście, ale też próbą „innego” spojrzenia na modernizm. Jaką rolę spełniają tu dwaj znani dość wąskiemu gronu zainteresowanych historią sztuki badacze – Aby Warburg i Max Dvorak?
W ramach wykładów poruszam kluczowe problemy, które dzieją się na marginesie sztuki współczesnej oraz różnych innych dziedzin wiedzy i wydarzeń tak politycznych, ekonomicznych i społecznych, jak debat antropologicznych, socjologicznych i filozoficznych. Pierwszy wykład rozpocząłem od zakreślenia problemowych i historycznych granic modernizmu, widząc jego początek w Polsce, w wydawałoby się marginalnej „egzotycznej podróży” Stanisława Ignacego Witkiewicza z Bronisławem Malinowskim na Cejlon a dalej ku wybrzeżom Australii, rozpoczętej w Tulonie, na południu Francji, w 1914 roku.
Wychodząc nie od metodologii, lecz wydarzenia, uznałem, że tym co określa początki tej historii, jest zdarzenie pozornie błahe. Nieukształtowany naukowiec i młody artysta przeżywający emocjonalny kryzys i mający poczucie obcości w otaczającym ich świecie, wyruszyli w zamorską podróż w poszukiwaniu swego Innego. Podróż nie na wiele się zdała, choć wiele ich nauczyła. Zgodnie z modernistyczną i nigdy niezrealizowaną nadzieją odnalezienia brakującej całości – jeden pozostał „argonautą Zachodniego Pacyfiku”, drugi powrócił do Krakowa „nienasycony formą”. Do polskiego modernizmu wyprawa wprowadziła dwa, bardzo istotne dla modernizmu wątki: tożsamości i wielokulturowości.
Zastanawiając się nad konsekwencjami tego wydarzenia, poszukiwałem metodologicznych granic, w których mógłbym je ująć. Fakt ten zwrócił moją uwagę na dwóch historyków sztuki, Aby Warburga i Maxa Dvoŕaka, dla których Wojna Światowa i związany z nią kryzys, były doświadczeniem psychicznym, jak również zmianą orientacji poznawczej na gruncie konstruowanej przez nich antropologii i historiozofii. Dla Warburga było to przede wszystkim zagadnienie obrazowej pamięci: jej przepływów, krzyżowań, przekształceń, powrotów. Historii wielowątkowej i wielopoziomowej, historii przecinającej po przekątnej różne kultury. Dla Dvoŕaka – pochodzącego z Europy Środkowej - było to zerwanie z formalizmem linearnej historii i potraktowanie dziejów sztuki w sposób nieciągły, pełnych przerw, pęknięć i hybryd, choćby takich jak manieryzm i ekspresjonizm. To, co mnie interesuje u obu tak różnych badaczy, to zwrócenie uwagi na sam fakt, że przedmiot badań historii sztuki w ich studiach wydobywa się z kryzysu. Jeżeli kryzys jest permanentną kondycją badawczą, to wynikający z niego proces poznania ociera się o granice tego, co umyka naszej wiedzy, nie czyni z niej całości, dopuszcza zaledwie do fragmentów, pozwala na zmienne konfiguracje i jest ustawiczną pracą krytyczną. Dlaczego nie zrobić pojęcia kryzysu osią krytyki badawczej, tak jak jest on osią współczesnej historiozofii sztuki i antropologicznej metodologii badania obrazów?
Mówi Pan o zwrocie od semiotyki do praktyk performatywno-dyskursywnych, czyli tego, kto i po co wpisuje w przestrzeń publiczną określone znaczenia. Gdzie obecnie byłby Pan skłonny sytuować awangardę, jakie są dzisiaj jej powinności?
To jest problem dość złożony. Niewątpliwie możemy obserwować na gruncie dyskusji naukowych toczących się od drugiej połowy poprzedniego wieku po dzień dzisiejszy charakterystyczne przesunięcie zainteresowań od funkcjonalnych struktur i tekstów, przez osłabiające znaczenia łańcuchy
wypowiedzi po niefunkcjonalne performatywy zachowań. A wraz z tym coraz mniejsze zainteresowanie pytaniem, kto pisze tekst i coraz większe pytaniem, komu spektakl służy. Nie chodzi o podmiotowość, lecz uczestnictwo w spektaklu, którym jest dzisiejsza przestrzeń publiczna. Zachowania ludzi w spektaklu przebiegają zgodnie z wyreżyserowaną przez sam spektakl konwencją (produkcją pożądania), w którą wpisują się jego uczestnicy potwierdzając jej istnienie i swoje w nim role. Nie chodzi, więc o znaczenia powiązane z językiem lub rzeczywistością, lecz uczestnictwo, które tworzy „rzeczywistość spektaklu” sankcjonowaną społecznie. Polityczność spektaklu nie odnosi się do znaczeń, nadających mu sens, lecz zachowań utrwalających przekonania. Zainteresowanie awangardą, naruszającą porządek w obrębie znaczeń, eksperymentującą, zostaje przeniesione na zainteresowanie konwencjami utrwalającymi zachowania. Granicą historycznej awangardy były stereotypy kultury masowej, gdzie jej formalna oryginalność stawała się pragmatycznym schematem. Tak rozumiana problematyka praktyk performatywnych, nie prowadzi dzisiaj ku awangardzie. Chyba, że samą awangardę będziemy rozumieć inaczej, budując jej definicję nie na pojęciu oryginalności, lecz zaangażowania. Oczywiście rozbijemy tym samym historyczny związek między eksperymentem artystycznym i społeczeństwem rewolucyjnym (utopia), lecz zbliżymy się ku dzisiejszemu pojęciu sztuki krytycznej. Takie przeformułowanie rodzi oczywiście wiele niepokoju, szczególnie wówczas, gdy chcemy mówić o estetyczności, w sensie tradycyjnym, lub polityczności dzieła – tak jak się tego pojęcia używa obecnie. Awangarda w dzisiejszej przestrzeni spektaklu, w zależności od tego, w jakich interakcjach uczestniczy, może być jego ozdobą lub krytyką. Jako ozdoba, traci transgresyjną awangardowość i przestaje być awangardą natomiast, jako krytyka zachowuje ciągłość z pojęciem zaangażowania historycznej awangardy, choć wcale nie musi się awangardą nazywać. Ten punkt widzenia pozwolił mi mówić na gruncie awangardy o związkach artystycznych i politycznych między Arturem Żmijewskim, artystą krytyki politycznej i Mieczysławem Szczuką, twórcą polskiego konstruktywizmu lat 20 XX wieku.
Przez wszystkie Pańskie wykłady przewija się wątek kolonialny. Na gruncie historii sztuki polskiej, która zarówno pod względem faktów historycznych czy szerszych prób przedstawiania historii Europy środkowej jako terytoriów podległych, w porównaniu do kolonializmu w Afryce stwarza spore problemy. Oczywiście „inne” spojrzenie, zobaczenie siebie oczami innych pozwala zbudować alternatywne historie, chciałbym jednak wiedzieć gdzie sytuuje się granica między pisaniem historii, a budowaniem dokumentalnych fikcji.z
Rzeczywiście problem postkolonializmu jest obecny w moich wykładach. Raczej jednak jako perspektywa refleksyjna, a nie przedmiot konkretnych badań. Jest to problem istotny i trudny.
zJeżeli na gruncie badań literackich sporo się o nim w Polsce mówi, to w ramach historii sztuki panuje całkowite milczenie. A ciekawe byłoby zastanowić się z tego punktu widzenia choćby nad twórczością Grottgera. Cała sztuka polska okresu rozbiorów i jej konsekwencje, mogłyby ulec takiemu przefiltrowaniu. Oczywiście Europa Środkowa miała swój kolonializm, była kolonizowana i próbowała, z różnym skutkiem, kolonizować. Oczywiście kolonializm nie ma jednego oblicza i jego następstwa różnie wyglądają. Nie zawsze ma on charakter zamorski, często dotyczy bliskich rubieży. Władza imperialna w Europie Środkowej była równie silna, co różna i ona konfigurowała geografię artystyczną przede wszystkim z moskiewskiego, wiedeńskiego lub berlińskiego centrum. Dzieliła na Wschód i Zachód, powodowała tutejsze orientalizmy i okcydentalizmy. W jej geografii kształtowały się złożone tożsamości, prowincjonalne mity, hybrydyczne dzieła i style. W takim ciśnieniu rozpatrywałem kiedyś w moich badaniach historię awangardy środkowoeuropejskiej od pierwszej dekady XX wieku po lata 30. Modernizm rozwijał się pod presją kolonialną, bo taka była mentalność w Polsce międzywojennej. Tego zagadnienia nie poruszam teraz na wykładach, choć często pojawia się w formie dyskusji na seminariach. Powinniśmy również mówić w inny sposób o problemie kolonializmu Związku Radzieckiego, w odniesieniu do Polski po wojnie. Zrozumienie dzisiaj problematyki postkolonialnej pozwoli nam zrozumieć język, którym się posługujemy, ikonosferę, która nas otacza, nasze społeczne zachowania, wyobrażenia, kompleksy, frustracje, które głęboko są zakorzenione w poczuciu opresyjności kultury kolonizującej władzy. I nie możemy zepchnąć tego wszystkiego do nieświadomości, bo te odpady są fragmentem naszej tożsamości. Postkolonializm nie tylko, jako teoria badawcza, lecz jako perspektywa poznawcza powinien stać się jedną z osi naszego myślenia o świecie. I znów przypomnę – myślenia krytycznego. Jednym z kluczowych zagadnień będzie tutaj problem rewizji roli języka i filozofii marksistowskiej. Jest to problem trudny, obciążony dwuznacznością, a przez to drażliwy i budzący niepokój. Nie da się jego załatwić ani przez proste odrzucenie, ani sztuczną asymilację – wymaga on pracy dekonstrukcji. Innymi słowy, trzeba się zastanowić nad formami i znaczeniami jego byłej i obecnej aktualności w porządkach reprezentacji i politycznych strategii tak na prawicy, jak na lewicy. W całej powojennej historii Polski aż po lata 80. język marksistowski był językiem powszechnym, w którym kryło się masę sprzecznych znaczeń. Jeżeli w sposób jednoznaczny był ideologiczną retoryką władzy komunistycznej, tak tworzył też jeden z języków opozycji, najchętniej nazywanej „rewizjonistyczną”. W różny sposób pojawiał się na gruncie nauk humanistycznych reprezentując dyskursy czysto oportunistyczne, jak również formy antyinstytucjonalnego oporu. W szczególności odgrywał on istotną rolę, podobnie jak przez krótki okres czasu języki egzystencjalizmu i strukturalizmu nakładające się na marksizm, dla tej części niepogodzonego społeczeństwa, które nie identyfikowało się z religijną opozycją. Jednym słowem, marksizm był domeną nie tylko kolonizatorów, lecz także kolonizowanych. Po upadku Związku Radzieckiego i końcu komunistycznego kolonializmu, język marksistowski powiązał postkolonialne społeczeństwo poczuciem winy. W tym sensie pozostał hybrydą postaw postkomunistycznych i obudził niechęć, czy wręcz wrogość u tych, którzy z przeszłością komunistyczną nie chcą się identyfikować. Tutaj przebiega też granica wypartej historii i nieuświadomionej fikcji. Marksizm, który gdzie indziej mógł się stać jedną z metod krytycznych postkolonializmu, to w świecie byłej dominacji kolonialnej Sowietów będąc składnikiem wewnętrznych dyskursów kolonizatorów i kolonizowanych utracił zdolność krytyczną, nie tylko wobec własnego doświadczenia historycznego, lecz również wobec zagrożeń politycznych (wojenny neokolonializm) i ekonomicznych (neoliberalizm) globalnej współczesności.
Jednak kiedy próbujemy porównać Jugo-nostalgię z Subaltern studies, dostrzegamy niebosiężne różnice.
Oczywiście, gdyż każdy kolonializm jest inny. Dobrze ilustruje to recepcja bardzo istotnej wystawy objazdowej Africa Remix między 2004 a 2007 rokiem, której kuratorem był Simon Njami, historyk sztuki z Kamerunu mieszkający w Paryżu. Wystawa była postkolonialnym spojrzeniem na hybrydyczną sztukę współczesnej Afryki. Mówiła o kolonializmie w całej Afryce, czyli o różnych kolonializmach: francuskim, brytyjskim, holenderskim, belgijskim innych w czasie i w sile, w specyfice administracyjnej, odrębności handlowej, religijnej i militarnej. Wystawa niemal niezmieniona była pokazywana w różnych miastach: Dusseldorfie, Londynie, Paryżu, Tokio i później w Johannesburgu. W każdym z tych miast została inaczej odebrana, wywoływała zupełnie inne dyskusje i konfrontowała się z innymi problemami. Wydaje mi się, że nie można zagadnień, o których mówimy, uogólniać w jakimś olbrzymim pojęciu postkolonialnych studiów, tylko trzeba widzieć ją w określonej praktyce politycznej, z której się bierze i w której się mieści. W studiach kolonialnych jest dla mnie istotny nie tyle aspekt poznawczy, który na początku był wyraźnie określony, ile fakt, że studia te przenoszą się na teren etyczny, dotyczą określonego zaangażowania społecznego, odpowiadają na inne oczekiwania w poszczególnych krajach, miejscach i wśród innych ludzkich działań. Postkolonializm traci coraz wyraźniej charakter akademicki, a staje się pewną praktyką artystyczną, kulturową, społeczną czy też polityczną. Co nie znaczy, że należy porzucić nad nim studia.
Czym w pańskich badaniach jest figura śmiecia?
Zagadnienie to wśród moich zainteresowań badawczych ma złożone źródła a w obecnej wersji pojawiło się stosunkowo niedawno. Gdy przed laty zajmowałem się konstruktywizmem interesowało mnie, jakby na przekór, wszystko to, co wymykało się jego strukturalnemu porządkowi. Wówczas to w dziedzinie sztuki po raz pierwszy zwróciłem się ku przypadkowi i postawom alternatywnym, tak typowym dla końca lat 60. Nieco później, dzięki lekturze Michela Foucault pojawił się problem historycznej konstrukcji odmienności i politycznej - wykluczenia. Współpracując z Tadeuszem Kantorem dociekałem znaczenia „przedmiotu najniższej rangi” i przedziwnej postaci Nosorożca. Zainteresowanie pozainstytucjonalną awangardą i geografią artystyczną kierowały moją uwagę ku marginesom, gdzie spotykały się różnego rodzaju artystyczne „nie-tożsamości”. Tutaj też, w odwołaniu do Gombrowicza, interesował mnie nie tyle „oficjalny stół”, co okruchy z niego spadające, nieformalne odpady kultury, będące – jak mówił autor Ferdydurke – też kulturą, tylko bardziej lichą, niepotrzebną, do wyrzucenia. Śmieć w dosłownym tego słowa znaczeniu pojawił się u mnie dopiero w latach 80. Mieszkając już we Francji spotykałem się na codzień z doświadczeniem supermarketowego nadmiaru i konsumpcyjnego odpadu. Jeżeli na początku był to spóźniony kontakt z pop-artowskim przedmiotem, dwuznacznością Trash Warhola, to szybko ustąpił on miejsca szerszemu zainteresowaniu społecznym procesom marginalizacji ludzi. Uprzedmiotowienie w politycznej kulturze konsumpcyjnej dotyczyło człowieka, dosłownie „człowieka-śmiecia”, z którym identyfikowałem postacie imigranta i bezdomnego (wcześniej kloszarda). W tamtych latach wraz ze studentami na seminariach zajmowałem się reprezentacją obcego we francuskiej kulturze wizualnej i kolonialnej polityce, przedstawianego zazwyczaj, jako groźnego dziwoląga lub niepotrzebnego śmiecia. Z innej strony, choć w niewątpliwym powiązaniu z tymi ostatnimi zagadnieniami, zainteresowanie antropologiczną problematyką z kręgu surrealistów i ich dysydentów skierowało moją uwagę ku temu, co nie zostało jeszcze w sztuce ukształtowane (bezformie), a także ku temu wszystkiemu, co zostało z wielkiej sztuki wyłączone (hybrydy). Wówczas nastąpiło też kolejne przesunięcie. Dotychczasowy „inny” definiowany na gruncie poststrukturalistycznej filozofii i psychologii, wraz z postkolonialną wystawą Magików ziemi z 1989 roku, coraz wyraźniej wiązał się w moich badaniach nad sztuką z jednoznacznie polityczną konstrukcją „obcego”, deportowanego, niepotrzebnego, zaśmiecającego. Stąd nie było już daleko, ku problematyce wynikającej z gry słów „Zabraliście maski, daliście śmieci” zawartej w tytule jednego z obrazów nieznanego mi artysty z Afryki, z którym spotkałem się na paryskiej wystawie Africa Remix w 2005 roku. Tutaj doszło do połączenia socjologicznych pojęć konsumpcyjnej „góry śmieci” i „człowieka- śmiecia”, z zagadnieniem globalnej i neoliberalnej geopolityki, polegającej na wykluczającej dystrybucji bogactwa i biedy we współczesnym neokapitalizmie (Chiny) i neokolonializmie (Francja-Afryka). W dziedzinie sztuki zmieniało to w sposób istotny formy uczestnictwa i reprezentacji, akceptacji i krytyki. I to określiło mój obecny obszar zainteresowania śmieciem w kulturze współczesnej.
Czy czasem konsekwencją śmiecia nie jest figura pirata, który jak szczur konieczny dla społeczeństwa, z naśladowcy, który poddany jest kulturalnemu recyklarzowi, zaczyna ubiegać się o swoje prawa w bardziej radykalny sposób niż tylko przez upodobnienie się do swoich oprawców? Robi to przez bunt, kradzież, zatruwanie źródeł czystej wody…
Tylko w pewnych granicach mogę się zgodzić z Pana określeniem piractwa. Pirat jest niewątpliwie odmieńcem. Nie należy do porządku prawnego określonego ogólnymi normami społecznymi. Jego miejscem są marginesy. Jeżeli w jego działaniu możemy się dopatrywać pewnego rebelianctwa, to jest ono wynikiem strategii władzy (tym różni się od anarchisty), którą daje mu margines bez potrzeby usprawiedliwiania jej frustrującym poczuciem bycia śmieciem. Cechą piractwa, jak każdej władzy są próby przywłaszczania, porywania, zagarniania. Co oczywiście nie jest etyczne. A różni władzę pirata od każdej innej władzy brak potrzeby zmiany miejsca. Nękając z marginesu (pirackich wysp) na nim chce pirat pozostać. Podstępnie niszcząc centra nie odbiera im terytorium i instytucji. Nie daje spokoju, zagarnia dobra, gwałci prawo. Dotyczy dystrybucji a nie granic. Piratem można być wszędzie, wszędzie można wykreślić margines, znaleźć swoją wyspę, do czego nie potrzebne są słupy graniczne. Pirat destabilizuje. W moich rozważaniach pirat pojawia się kilkakrotnie i to w nieco różnych znaczeniach. Po pierwsze w kontekście budowy „wyspy szczęśliwości” w Abu-Dhabi w Emiratach Arabskich, gdzie przetargowana od Francji za samoloty i bazy wojskowe filia Muzeum Luwru stanie obok Muzeum Morskiego, czyli muzeum narodowego Emiratów, kryjącego pod tą nazwą historię piractwa. Po drugie, gdy zastanawiając się nad obecnością form i tematów sztuki Zachodniej we współczesnej sztuce Afryki, nie potraktowałem tego zjawiska, jako wyniszczającego wpływu, a wręcz odwrotnie, uznałem to za gest pirackiego zawłaszczenia a zarazem naruszenia porządku dominującej kultury. Wreszcie po trzecie, chodzi mi o piractwo, którego wszyscy w pewnym sensie jesteśmy współuczestnikami. Zanurzeni po uszy w kulturze cytatów, ulegamy jej do tego stopnia, że zagarniając nie potrafimy już odróżnić tego, co nasze od tego, co innych. W internetowej przestrzeni pozornej erudycji i zwykłej kradzieży autorskiej, pozostaje olbrzymi margines niepewności, z którego kiedyś Walter Benjamin i Aby Warburg chcieli ułożyć nieskończoną księgę krążących cytatów i atlas powracających obrazów. Zagadnienie „buntu szczurów”, o który Pan pyta, to moim zdaniem inny problem, którego nie wiążę z piractwem.
Pytamy często o granice historii, gdybyśmy jednak odwrócili kierunek pytania i zapytali o granice marginesów, czym one są?
Każdą granicą marginesu jest jego margines. Marginalizowanie jest nieustannym
procesem. Wiąże się to też z pojęciem przekroczenia, przekroczenia
granicy marginesu. A granica w przekroczeniu pojawia się jedynie
na mgnienie oka, w świetle błyskawicy, jak pisze o niej Foucault, w błysku
przywołującym za każdym razem na nowo horyzont. Tak jest z marginesem
poruszonym swą wewnętrzną dialektyką. Wyjątkowość doświadczenia
transgresji destabilizuje margines, który nie ma swoich granic.
Andrzej Turowski (ur. 1941 r.) jest historykiem sztuki nowoczesnej i współczesnej, profesorem Uniwersytetu Burgundzkiego w Dijon we Francji, doktorem honoris causa Akademii Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego w Ł odzi.
Ukończył prawo i historię sztuki na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, w latach 1965-83 wykładał w tamtejszym Instytucie Historii Sztuki. W latach 70. związany był z warszawską Galerią Foksal (współtworzył jej program artystyczny), a także z łódzkim Muzeum Sztuki pod kierownictwem Ryszarda Stanisławskiego. W 1984 r. wyjechał na stałe do Francji, gdzie zdobył nominację profesorską w I nstytucie Historii Sztuki na Uniwersytecie Clermont Ferrand II.
Autor wielu publikacji na temat sztuki współczesnej; polskiej i rosyjskiej awangardy, konstruktywizmu, twórczości Kantora czy Malewicza (Budowniczowie
świata, Kraków 2000; Awangardowe marginesy, Warszawa 1998; Wielka
utopia awangardy, Warszawa 1990). Zajmuje się także aspektami związanymi
ze stworzonymi przez niego pojęciami „polskiej ideozy” i „politozy”; miejscem sztuki w dzisiejszej przestrzeni publicznej, ideologicznym nasyceniem
przestrzeni funkcjonowania myśli, uzależnieniem kultury od jej przeszłości
i teraźniejszości politycznej, rewizją dyscypliny historii sztuki, utopijnością
uniwersalnego języka.
Kurator wielu wystaw w kraju i za granicą, m.in. Europa, Europa (Bonn, 1994 r.)
we współpracy z Ryszardem Stanisławskim, Czasy skończone! Historii już nie
ma (Tulon, 2004 r.), ostatnio Obudź się i śnij (Wenecja, 2009 r.) we współpracy
z Grzegorzem Musiałem.
Obecnie prowadzi wykłady „Politozy sztuki współczesnej” w Muzeum Sztuki
Nowoczesnej w Warszawie, którym towarzyszy cykl wystaw Ideozy realizowany
pod jego opieką naukową przez studentów Instytutu Historii Sztuki
Uniwersytetu Warszawskiego.
www.ideozy.blogspot.com

|
|
 |
WYJŚCIE AWARYJNE Powierzono mu
Polski Pawilon na 12.
Biennale Architektury
w Wenecji awaryjnie.
Wraz z Agnieszką
Kurant i Aleksandrą
Wasilkowską
przygotowuje
instalację Emergency
Exit, której tytuł
jest swoistym
komentarzem do
skomplikowanych
losów tegorocznego
konkursu na projekt
prezentowany
w Wenecji. Kim jest
Elias Redstone,
kurator tegorocznego
Pawilonu Polonia,
u źródła dowiadują
się Kaja Pawełek
i Bogna Świątkowska >>>
PYTAJ WIATR, DLACZEGO WIEJE Dla mnie polityka
to styl i sposób
bycia. Promuję
swoją politykę
przez filmowanie
momentów
szczęścia i piękna.
Opowiadam się za
nimi – z Jonasem
Mekasem, jednym
z najważniejszych
twórców
amerykańskiego kina
awangardowego,
rozmawia Paulina Gorlewska >>>
CO PAN CHCIAŁ PRZEZ TO POWIEDZIEĆ? Często pyta się
artystę, co Pan chciał
przez to powiedzieć?
A to pytanie bez
odpowiedzi, bo każdy
nawet poznawszy
interpretację
autora, odbierze
dzieło po swojemu –
z Michałem Gayerem
o transmisji wrażeń
na linii artysta-widz
oraz reprodukcjach
informacji, rozmawia
Alek Hudzik. >>>
KADRY Z RZECZYWISTOŚCI Tekstów o sztuce nie
jestem już w stanie
czytać, nużą mnie
one potwornie, są
zbiorami kalek, które
nie generują żadnej
wiedzy ani informacji.
Moje zdjęcia traktuję
jako rodzaj readymade.
Jest tam
więc wszystko, co
mogłabym zrobić,
ale nie zrobię,
bo to już istnieje
w rzeczywistości
– z Agnieszką
Brzeżańską rozmawia
Agata Pyzik. >>>
OD WEWNĄTRZ Czterdzieści lat temu
należał do Weather
Underground,
radykalnej
studenckiej grupy
protestującej
przeciwko wojnie
w Wietnamie i
niesprawiedliwości
społecznej. Dziś
należy do grupy
edukatorów, którzy
domagają się
znaczącej reformy
szkolnictwa.
Właśnie ukazała
się jego kolejna
książka – tym razem
w formie komiksu,
przedstawiająca jego
poglądy na konieczną
reformę nauczania i
szkolnictwa. Z Billem
Ayersem, rozmawiają
Kamila Rogowska i
Bogna Świątkowska >>>
ZBYT LUDZKO Z Normanem Leto, jednym z najciekawszych polskich artystów młodego pokolenia, w przededniu premiery Sailora, jego pełnometrażowego filmu oraz książki, o widzeniu dźwięków, współczynniku efemeryczności dzieła, galeriach zatęchłych od szkolnych nawyków
i wyższości biologii nad polityką, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
NAJMNIEJ NOWOCZESNE MUZEA Małe muzea są ekscytującą wyprawą na terytoria peryferyjne i dziwne. Prezentowane w nich ekspozycje są jak wyjęte z progamu jakiegoś skrywanego przed nami eksperymentalnego biennale. To biennale odbywa się w każdym mieście, wszędzie tam, gdzie są małe, nienowoczesne muzea. Spieszmy się nimi cieszyć, zanim je zmodernizują! Przewodnik po warszawskich muzeach przygotowała Agnieszka Rodowicz. >>>
ODSZKOLNIANIE SPOŁECZEŃSTWA Ivan Illich, filozof i radykalny humanista, był orędownikiem rewolucji wymierzonej przeciwko instytucjom. O niesłabnącej sile jego idei z Janem Sową rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
PROSTA SATYSFAKCJA Kiedy zecydowałem się nieprodukować dzieła do galerii, zdałem sobie pytanie, co mogę robić. Okazało się to niezwykle trudne. Doszedłem do wniosku, że muszę po prostu zacząć pracować - o wartości pracy, niewidzialności artysty, próbach porządkowania świata i surrealizmie najzwyklejszych przedmiotów z Ronaldem Roosem rozmawia Agata Pyzik. >>>
POSTWANDALIZM W niekulturalnych gestach agresji wobec przestrzeni miejskiej dostrzegamy przejawy emocjonalnej kontestacji nieadekwatnych dziś norm estetycznych. Można by powiedzieć, że postvandalizm, to wandalizm uliczny w służbie wandalizmu kulturowego – mówi kolektyw vlepvnet w rozmowie z Bogną Świątkowską. >>>
KONSEKWENCJE MODERNY Nie ulega wątpliwości, że modernistyczna forma, i w architekturze, i we wzornictwie, i w projektowaniu graficznym, jest teraz bardzo na czasie. Chętnie wraca się do tej estetyki. Ale czy modernistyczny etos ma nam jeszcze coś do zaoferowania? Z Andrzejem Szczerskim, kuratorem wystawy Modernizacje, prezentowanej w Muzeum Sztuki w Łodzi, rozmawia Grzegorz Piątek. >>>
ŁĄCZMY WYOBRAŹNIĘ Z RZECZYWISTOŚCIĄ KNOT knoci Warszawę, bałamuci i mutuje miasto. Jest mu blisko do Latającego Cyrku i Latającego Uniwersytetu, autobusu pełnego hippisów i socjalistycznego kina obwoźnego, polowej kuchni i walizkowej galerii – zachwala Kuba Szreder, jeden z pomysłodawców projektu KNOT, o którym mówią Markus Bader i Oliver Baurhenn >>>
CO NAJMNIEJ 1 % Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej domaga się co najmniej 1% z budżetu państwa na kulturę i zamierza zebrać 100 000 podpisów popierających ten pomysł podczas tegorocznej Nocy Muzeów. Z Hanną Wróblewską, wicedyrektorką Zachęty Narodowej Galerii
Sztuki, a zarazem przedstawicielką Stowarzyszenia Obywatelskie Forum
Sztuki Współczesnej, rozmawia Bogna Świątkowska >>>
MINIMAL FETISH O fetyszystycznych detonatorach fantazji i pożądania, z Maurycym Gomulickim, artystą często nawiązującym do kategorii rozkoszy, przy okazji jego najnowszego projektu Minimal Fetish, nieco podejrzliwie
rozmawia Paulina Jeziorek. >>>
BRAK EUFORII JAKO ŹRÓDŁO WALKI W smutku czai się
nowoczesność. Melancholik
staje się
aktywistą, ponieważ
aktywna postawa
jest konsekwencją
rozczarowania.
Dominic Fox, filozof,
literaturoznawca,
poeta i bloger, autor
książki Cold World,
o depresji w sztuce
i aktywizmie politycznym
rozmawia
z Agatą Pyzik. >>>
ZŁOŻONOŚĆ PYTAŃ PODSTAWOWYCH W latach 70. artyści w Polsce zastanawiali się jak definiować sztukę w nowych warunkach.
To pytanie zadajemy sobie do dziś, wciąż na nowo. Interesują mnie te wysiłki zdefiniowania sztuki. Dziś za rzadko zadajemy sobie istotne pytania. W świecie sztuki „dzieje się”, ale o co w tym wszystkim chodzi? – z Łukaszem Rondudą, autorem znakomitej książki Sztuka polska lat 70. Awangarda, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
SIŁA MARGINESÓW Zainteresowanie pozainstytucjonalną awangardą
i geografią artystyczną kierowały moją
uwagę ku marginesom, gdzie spotykały się
różnego rodzaju artystyczne „nie-tożsamości”
– z profesorem Andrzejem Turowskim o miejscu
sztuki w dzisiejszej przestrzeni publicznej,
postkolonializmie antropologii śmieci i współczesnym
piractwie rozmawia Krzysztof Gutfrański. >>>
NARZĘDZIA ZMIANY Weneckie Biennale Architektury w tym roku
odbędzie się po raz 12. Wciąż nazywane jest
największym światowym świętem architektury,
chociaż ten kto szuka nowoczesnego myślenia
o projektowaniu, bywa raczej na Biennale
w Rotterdamie. Hasłem przewodnim tegorocznych
wystaw w Wenecji jest Ludzie spotykają
się w architekturze/People meet in architecture.
Czy ten temat coś zmieni w rozumieniu
architektury? Z Krzysztofem Nawratkiem, antyarchitektem
i meta-urbanistą, rozmawia Bogna
Świątkowska. >>>
MAŁY DOM, WŁASNY DOM Od jakiegoś czasu mnie osobiście miasto jako duży organizm przestało interesować, zdecydowanie bardziej wolę się skupić na swoich małych projektach, które mogę ogarnąć w całości i które na miasto mogą wpływać sposób kameralny. Z Romkiem Rutkowskim, autorem projektu domu o powierzchni 120 metrów kwadratowych, rozmawia Paulina Sieniuć. >>>
WĄSKA PUSTELNIA MIEJSKA Najlepszym gruntem do działania architekta
są ograniczenia. To one, w przeciwieństwie na
przykład do praktyki projektanta mebli, najbardziej
rozbudzają wyobraźnię, kierują w stronę
rozwiązań, które w innym przypadku nigdy by
nam nie przyszły do głowy. Z architektem Jakubem
Szczęsnym (tak, to znowu on!) o jego projekcie
superwąskiego domu-pustelni rozmawia
Paulina Sieniuć. >>>
FENIKS Z GRUZÓW Grupa libańskich artystów przebywała w Warszawie
na warsztatach ramach projektu Fenix
Cities - spotykali się z artystami, kuratorami, historykami,
poznawali historię miasta i sztukę
w przestrzeni publicznej. Na temat sytuacji artystów
w niespokojnym, zburzonymi bombardowaniami
Bejrucie rozmawiali z Agatą Pyzik. >>>
CZYSTA PODRZECZYWISTOŚĆ RZECZY Jest jednym z najbardziej intrygujących artystów.
Kojarzony z surrealną poetyką snu, tworzy
trójwymiarowe obiekty zaburzające poczucie
bezpieczeństwa w rzeczywistości. Jego
prace często wykonane z delikatnej porcelany
noszą ślady destrukcji. Jego najnowsza wystawa
zniszczyła się w transporcie, dlatego obejrzymy
ją nie w grudniu, ale w lutym przyszłego
roku. Z Olafem Brzeskim rozmawia Bogna
Świątkowska. >>>
PLAŻA W POURVILLE Książka towarzysząca serii eksperymentów artystyczno- ekologiczno-egzystencjalnych Zniknij nad Wisłą, jest czymś w rodzaju leksykonuznikania. Podaje znane autorom przykłady, strategie skuteczne i wątpliwe. Tekst Marka Krajewskiego Plaża w Pourville pochodziłby z tego tomu, gdyby z niego nie zniknął. >>>
ROZSZCZELNIANIE SYSTEMU Sztuka i twórczość są częścią procesów dziejowych i mogą wpływać na całość układu, w którym
się znajdujemy. Współczesny świat jest plastycznym tworem, wobec którego nie jesteśmy
wcale bezradni – można go skutecznie zaburzać. Jak? Z Edwinem Bendykiem, ekspertem
od nowych technologii i mediów, otwartym także na sztukę, rozmawia Agata Pyzik. >>>
UTOPIE DEMOTYCZNE O progresywnym dizajnie, demotycznych właściwościach przedmiotów i i szukaniu nowych
dróg w nowej nauce, z Davidem Crowleyem, kuratorem, wykładowcą historii dizajnu w Royal
College of Art i znawcą polskiej sztuki, rozmawia Agata Pyzik. >>>
MOC WODY Woda, czysta woda, jest tematem trzech tegorocznych
projektów architekta Jakuba Szczęsnego.
Najnowszy to instalacja oczyszczająca
wodę z Wisły za pomocą urządzeń fitnesowych.
Z autorem tego zręcznego połączenia dbałości
o formę fizyczną mieszkańców miasta z pracą
na rzecz uzdatniania wody rozmawiała Bogna
Świątkowska. >>>
MAMY DUSZE POWYKRĘCANE JAK NOGI Wykorzystując specyfikę miejsca, swoiste poczucie
humoru oraz osobliwą formę, uprawia
malarstwo nieskrępowane szufladkowaniem.
Maluje w ruinach, tworzy mapę polskiego społeczeństwa.
Ze Sławkiem ZBK Czajkowskim,
laureatem głównej nagrody 9. Konkursu Gepperta
dla debiutujących polskich malarzy, rozmawiał
Krzysztof Gutfrański. >>>
(...) Dzięki współpracy artystek Anny Baumgart i Agnieszki Kurant z Muzeum Historii Żydów
Polskich powstał w Warszawie niezwykły pomnik. Warto przyjrzeć mu się z dalszej perspektywy,
co możemy uczynić dzięki zaproszonemu do dyskusji nad (…) wybitnemu niemieckiemu krytykowi Jörgowi Heiserowi. Przedstawiamy fragment jego wykładu Prawdziwe bękarty wojny. Maski pop-kultury i Holokaust, wygłoszonego w Warszawie tuż przed realizacją (…) na ul. Chłodnej w Warszawie. >>>
PISAĆ GOLONKĄ Najnowszy font dostępny na ich stronie nazywa
się Golonka FA i jest oparty na kroju „barowym“,
pochodzącym z lat 80. Można go pobrać
zupełnie za darmo. Fontarte, czyli Magda
i Artur Frankowscy, zajmują się nie tylko designem,
projektowaniem krojów pism i krytyką
liternictwa. Organizują też spotkania ze światowej
sławy twórcami współczesnej typografii.
Rozmawiał z nimi Karol Betlej. >>>
ŚWIATŁOTRYSK W parku Kępa Potocka na warszawskim Żoliborzu
stanął właśnie jego neon, wielka szklanka
różowej oranżady. Z Maurycym Gomulickim,
piewcą urody życia, przygód miejskich, estetycznych
rozkoszy, w przededniu jego wyjazdu
do drugiego z rodzinnych miast – Meksyku - rozmawia
Bogna Świątkowska. >>>
SZUKAM DZIWNYCH METAFOR Z Rafałem Dominikiem o zaletach nierealizowalnych projektów, kompetentnej urodzie disco
polo jako narzędzia twórcy, a także o ukochaniu polskości, w przedzień obrony przez niego dyplomu z malarstwa, rozmawia Bogna Świątkowska >>>
KRYTYCZNY KREATOR MUTANTÓW Bas van Beek to jeden z najbardziej zagorzałych krytyków współczesnego designu, nazywanego
przez niego „burżuazyjną farsą” i „cyrkiem”. O większości holenderskich projektantów wyraża
się per głąby i idioci, zwracając uwagę na potrzebę prawdziwej i niezależnej krytyki. Tworząc analogię do Hollywood twierdzi, iż jedyne co holenderski design jest w stanie wyprodukować,
to komedie romantyczne, a on stara się jedynie przypominać o istnieniu innych gatunków
filmowych. Z Basem van Beekiem rozmawia Karol Betlej. >>>
ŁĄCZNIK KOLORYSTYCZNY O znaczeniu kolorów w sztuce i architekturze,
a także o barwnych interwencjach urbanistycznych
z Kasią Przezwańską, autorką interwencji
będącej częścią festiwalu Warszawa w Budowie
rozmawia Kamila Rogowska. >>>
NIC NIE JEST ZBYT DOBRE DLA ZWYKŁYCH LUDZI To coś w rodzaju brudnego sekretu, że luksusowe
mieszkanka budowane teraz, są mniejsze,
niż biedne mieszkania z lat 60. Z Owenem
Hatherleyem, teoretykiem architektury, krytykiem
muzycznym, blogerem, autorem książki
Militant Modernism (2009, 0books) rozmawia
Agata Pyzik. >>>
TYMCZASOWE FORMY OPORU To co miało być tymczasowe zostaje na dłużej
lub na zawsze. Chaos się pogłębia, a ruiny współczesnego miasta stają się pożywką dla nowych
budynków – o Wystawie przygotowanej przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie pisze jej współtwórca, Sebastian Cichocki. >>>
CO ZNIKNĄĆ NIE MOŻE Znikanie to taki termin potoczny z życia codziennego. My, fizycy nie mamy nic do powiedzenia na ten temat. Ale w pewien przekorny sposób znikanie leży u podstaw nauki – z profesorem Stanisławem Bajtlikiem, astrofizykiem, w czasie trwania projektu „Zniknij nad Wisłą”* rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
DIS NA SZTUKĘ Trzeba wiedzieć, która jest godzina. Paradoks „siły” w sztuce polega na braku pewności, ciągłym wątpieniu w siebie. Odwrotnie niż w sporcie – z Wojciechem Bąkowskim o sztuce, muzyce i penerstwie, rozmawia Michał Lasota. >>>
WINDA KTÓRA DONIKĄD NIE ZABIERA Nie ma nic gorszego niż czekanie. To jak powolna śmierć. Z tego wynika moje wewnętrzne poczucie nieszczęścia. Chciałabym spędzić cały dzień na plaży, ale z drugiej strony nie mogę nie widzieć tego, co się dzieje. Nie ma innego wyboru – z izraelską artystką Shelly Federman rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
NIEZALEŻNI Folke Koebberling i Martin Kaltwasser żyją i pracują według swoich przekonań. Budują alternatywne strategie w mikroskali, na najbardziej osobistym, prostym poziomie. Z Martinem Kaltwasserem o pracy, stresie, życiu, pieniądzach i lenistwie rozmawia Kuba Szreder >>>
UKŁAD ZDYSCYPLINOWANY O nadzorze i kontroli można obszernie
teoretyzować, jednak szybko dochodzi się
do prawdy, która mówi, że teoria to jedno,
a praktyka drugie. O wielowymiarowości aparatu
kontroli – odtwarzaniu arcydzieła Rembrandta,
konfrontacji ze stróżami porządku i czeskim
folku z Grzegorzem Drozdem, autorem
projektu Straż Miejska, rozmawia Krzysztof
Gutfrański. >>>
OPLATANIE BRUDNYMI MACKAMI Na Śląsku zalęgła się Ośmiornica. Nastąpiło to w listopadzie 2008 roku dzięki nieformalnej grupie młodych twórców orbitujących wokół katowickiej ASP. Strukturą przypomina tajne organizacje z systemem wewnętrznych kodów, którymi porozumiewają się ich członkowie. Manipulacja informacją zniekształconą przez przekaz. Budowanie legendy wokół miejskich rytuałów wtajemniczenia. Mnożenie wariantów w oparciu o plotkę i powtórzenie. W krąg Ośmiornicy na chwilę wniknęła Bogna Świątkowska. >>>
RZEŹBA KOLEKTYWNA, PARK SPOŁECZNY O Parku Rzeźby na warszawskim Bródnie
w przededniu ujawnienia w nim prac Pawła
Althamera, Moniki Sosnowskiej, Olafura Eliassona
i Rirkrita Tiravaniji, pisze Sebastian Cichocki
(Muzeum Sztuki Nowoczesnej). >>>
WZORCOWY MODEL ZNIKANIA Co robi kurator, kiedy nie ma pieniędzy na wystawy?
Zostaje badaczem. Mimo, że zniknięcie
powszechnie kojarzy się z klęską, to zwycięża
w bitwie o wyobraźnię i tworzenie rewolucyjnych
scenariuszy. O tym, czego nikt nie widział,
o mikropraktykach, o prywatnych utopiach
z Danielem Muzyczukiem, współkuratorem projektu
Poszliśmy do Croatan rozmawiają Bogna
Świątkowska i Krzysztof Gutfrański. >>>
DOMY KULTURY - PO NOWEMU CZY OD NOWA? Jeszcze do początku lat 70. na tych terenach
rozciągały się pola, łąki i sady, a widok pasących
się krów nikogo nie dziwił. Na początku
lat 70. dotarła tam Warszawa i powstały bloki
osiedla Służew nad Dolinką. Ogłoszony w ubiegłym
roku konkurs na koncepcję mającego tam
stanąć budynku Domu Kultury wygrało troje
młodych architektów. Ich wygrana, zbiega się
z dyskusją nad koniecznością gruntownej reformy
funkcjonowania domów kultury. Z autorami
zwycięskiej koncepcji: Natalią Paszkowską,
Marcinem Mostafą i Janem Sukiennikiem,
rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
COŚ TAM JEST Już kilka razy miałem takie przypadki, że to co
fotografowałem było potem niszczone, znikało.
Tak jak bym przyciągał złe fatum. No, ale oczywiście
wolałbym, żeby nie było kryzysu – o Banku,
najnowszym projekcie fotograficznym Mikołaja
Grospierre’a, prezentowanym w kwietniu przez
nowojorską galerię Location One, rozmawia
z artystą Bogna Świątkowska. >>>
BROŃ DO WYMIANY IDEI Reel Geographies to projekt dotyczący przemian
politycznych i ekonomicznych, jakie zachodziły
w drugiej połowie XX w. oraz ich konsekwencji
społecznych. Prezentując pochodzące z lat 60.,
70. i 80. filmy artystyczne, dokumentalne, a nawet
materiały operacyjne służb specjalnych,
szczególną uwagę poświęca relacji człowiek-
-massmedia. W przededniu prezentacji polskich
filmów w Londynie, z Aleksandrą Jach i Agnieszką
Kilian, kuratorkami Obrazu kontrolowanego,
rozmawia Krzysztof Gutfrański. >>>
TĘSKNOTA ZA WARIANTAMI PRZYSZŁOŚCI Dominująca w publicznej fonosferze muzyka pop
znajduje się w obecnie martwym punkcie. Przez
dekady była medium, za pomocą którego snuto
futurystyczne wizje utopii, rebelii i nieustającej
zmiany. W pierwszej dekadzie XXI wieku już
nim nie jest. Dlaczego? Odpowiedź w stworzonej
przez Jaquesa Derridę hauntologii znalazł
Mark Fisher, filozof, krytyk popkultury, autor
bloga K-Punk (k-punk.abstractdynamics.org).
Rozmawiał z nim Piotr Kowalczyk. >>>
STRZELAM Moje poprzednie projekty były bardzo analityczne, intelektualne, zimne. Teraz chcę robić
rzeczy, które są gorące, naładowane energią, które nie wynikają z zimnej intelektualnej analizy,
ale z emocji – mówi artysta i fotograf Konrad Pustoła, autor niezwykłego cyklu Dark Rooms
w rozmowie z Bogną Świątkowską. >>>
INSTYTUCJA SEKTORA π [pi] To instytucja kultury zupełnie nowego typu.
Całkowicie niezależna, powołana przez osoby,
znane z antysystemowych poglądów. Jest
czymś więcej niż tylko autonomiczną przestrzenią
działającą bez subsydiów i dotacji, chociaż
istnieje w ułamkowym wymiarze produkcji
kulturowej, w sektorze π. O tym co się kryje za
nazwą Goldex Poldex i jakie są konsekwencje
powołania go, opowiadają Janek Sowa, Janek
Simon i Jakub de Barbaro w rozmowie z Krzysztofem
Gutfrańskim. >>>
ABCADŁO DRUŻYNY A ,,Skromna elegancja’’ to pierwsza myśl jaka nasuwa
się po wejściu do nowopowstałej galerii A.
Sztuka prezentowana przez jej założycielki ma
być świeża i nie przegadana. Będzie to galeria
komercyjna, a jednocześnie miejsce, w którym
toczą się ożywione rozmowy o sztuce. W „Kombinacie
doskonalenia sztuki”, jak nazywają galerię
A jej założycielki, sztuka ma być zarówno
produkowana jak i prezentowana. Z Agnieszką
Skolimowską i Aleksandrą Urbańską rozmawia
Paulina Jeziorek. >>>
CIĘŻKA DOLA KONTESTATORA „Krecha” powstała w 2006 roku z nadmiaru jodu
w mózgach. Łączy społeczny krytycyzm z wyczuciem
absurdu. Do tej pory wyszło siedem
numerów pisma. Wywiad ociera się też o wydarzenia
z ostatnich miesięcy, kiedy wysyłka „Krechy”
do CSW Łaźnia w Gdańsku wywołała antyterrorystyczny
alarm i ewakuację paru instytucji
kulturalnych. O graficznym krytycyzmie,
poczuciu humoru, roli artysty, symbolicznym
terroryzmie, kupowaniu koszulek i cierpieniu
za miliony – z założycielami gdańskiego magazynu
„Krecha” rozmawia Kuba Szreder >>>
BŁĄDZENIE PO TERYTORIUM NIEWIEDZY Prawdziwy progres w wiedzy może zachodzić tylko wtedy, jeśli będziemy brać od uwagę możliwość powiedzenia lub stworzenia kompletnego nonsensu - z AGNIESZKĄ KURANT rozmawia Sebastian Cichocki >>>
UWIĘZIENI W MIESZCZAŃSKIM SALONIE. CO ROBIĆ? Jaka jest przyszłość sztuki, a jaka rewolucji, jakie znaczenie dziś mają protesty, rozruchy i zamieszki z 1968 r., oraz dlaczego trzeba dziś czytać Guy Deborda, z Jankiem Sową, socjologiem, psychologiem i krytykiem kultury, w czasie, gdy Zachęta prezentowała znakomitą wystawę Rewolucje 1968, koresponduje Bogna Świątkowska >>>
NAJWIĘKSZA PRESJA WYPŁYWA Z NAS SAMYCH Nigdy nie dostosowujemy naszych pomysłów do oczekiwań odbiorcy. Mamy swoje cele i je realizujemy, dyskutując proces tejże realizacji z wieloma ludźmi, ale nie zmieniamy zdania w zależności od tego, kim jest słuchający. Z Alejandro Araveną, architektem nagrodzonym
Srebrnym Lwem na tegorocznym Biennale
Architektury w Wenecji, rozmawiają Kamila Rogowska
i Roman Rutkowski. >>>
NIEWIELKA ROLA CENTRALNEJ RĘKI O roli inicjatyw oddolnych, elastycznym projektowaniu
i strategii włączania potrzeb użytkowników
w proces planowania przestrzeni miejskiej,
z architektką Olą Wasilkowską rozmawia
Bogna Świątkowska. >>>
TERAZ TRZEBA ROBIĆ INNE RZECZY Ta rozmowa zaczyna się od prozaicznych problemów lokalowych, od podpytywania o najnowsze strategie jednej z najsłynniejszych w świecie polskich galerii, a kończy na dramatycznej obronie niezależności programowej najmłodszego Centrum Sztuki Współczesnej w Polsce. Z ŁUKASZEM GORCZYCĄ, członkiem Rady Programowej CSW Znaki Czasu w Toruniu, współzałożycielem i współwłaścicielem galerii Raster, rozmawia Bogna Świątkowska >>>
SZALEŃSTWO KREOWANIA KREATYWNOŚCI O pomysłach na unowocześnienie Łodzi poprzez kulturę z JAROSŁAWEM SUCHANEM, dyrektorem Muzeum Sztuki, w przeddzień otwarcia nowego budynku ms2, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
NIKT NIE POTRZEBUJE PRZESTRZENI PUBLICZNEJ Architektura nie może rozwiązywać problemów, ale powinna brać udział w kulturalnych eksperymentach. Budynki mogą być rozwiązaniem problemów technicznych, ale i przyczynkiem problemów społecznych. Niemniej architektura otwiera oczy na to, co istnieje, a to jest istotny aspekt. Otwiera nowe przestrzenie w świecie, o którym sądzimy, że go znamy, i to jest aspekt najistotniejszy – mówi w rozmowie z Jakubem Szczęsnym z grupy projektowej Centrala kurator tegorocznego XI biennale Architektury w Wenecji AARON BETSKY. >>>
REWOLUCJONIŚCI SĄ ZMĘCZENI JAKUB BANASIAK, krytyk młodego pokolenia (rocznik 1980), w sieci znany jako Krytykant, dzięki prowadzonemu serwisowi o krytyce i sztuce najnowszej www.krytykant.pl. „Rewolucjoniści są zmęczeni” to zbiór jego esejów, felietonów i recenzji publikowanych w różnych czasopismach i sieci w czasie ostatnich dwu lat, niejako układających się w streszczenie najważniejszych wydarzeń, ale będących także diagnozą zachodzących w tym czasie zjawisk. >>>
POMYSŁ TAKI DOBRY, A URZĘDNICZY Na terenie Parku Bródnowskiego – otoczonego wielopiętrowymi blokami – ma
powstać Park Rzeźby. Władze Dzielnicy Targówek, na terenie której znajduje
się park, zaprosiły do współpracy światowego formatu artystę Pawła Althamera.
Do udziału w projekcie włączyło się również Muzeum Sztuki Nowoczesnej.
Wspólnymi siłami chcą stworzyć oryginalną i dynamiczną przestrzeń rekreacyjną
dla mieszkańców Warszawy. Z Krzysztofem Buglą, wiceburmistrzem
Dzielnicy Targówek, rozmawia Paulina Jeziorek, październik 2008. >>>
NIE MA SORRY Pierwsza wystawa polskiej sztuki najnowszej w tymczasowej siedzibie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie to prace ponad 20 artystów urodzonych między rokiem 1979 a 1985, wybranych przez ośmioro studentów Muzealniczych Podyplomowych Studiów Kuratorskich przy Instytucie Historii Sztuki UJ. Wystawa nosi tytuł „Nie ma sorry” i dobrze oddaje sytuację powstającego muzeum, młodych artystów i stawiających swe pierwsze kroki kuratorów. Oczekiwania są duże – przyszłość niepewna. >>>
SOMETHING MUST BREAK Tymczasowa ścieżka dźwiękowa dla miasta M. W Mysłowicach odbywa się wielki muzyczny Off Festival. W tym roku towarzyszy mu niezwykle interesująca wystawa prezentująca związki między muzyką, dźwiękiem a sztuką współczesną, polityką, zjawiskami niewytłumaczalnymi.
O „Something Must Break” mówi SEBASTIAN CICHOCKI, kurator trwającej tylko kilka dni wystawy. >>>
SIŁA SŁABOŚCI Polska jest podręcznikiem architektonicznym nie będącym zbiorem samych dobrych wzorów do naśladowania. Zawiera wiele lekcji, z których dużo można się nauczyć, ale których lepiej nie naśladować. Na przykład garaże wykonywane ze starych grzejników płytowych wyglądają ohydnie, ale świadczą o wielkiej kreatywności. Są odbiciem polskiego charakteru. Tyle współpracy i jednolitości, ile wynika z praktycznych względów. Tyle samodzielności i indywidualizmu, ile to możliwe. Architekt HUBERT TRAMMER dowodzi swoich tez prezentując zdjęcia, które nie pozostawiają cienia wątpliwości – taka jest Polska. >>>
NASTĘPUJE ZNIKNIĘCIE Podobają mi się prace takich artystów, w których pracach jest doza tajemniczości i niepokoju i są w tym subtelni. Najbardziej lubię konsekwencję w działaniu. Spójne postawy – mówi ŁUKASZ JASTRUBCZAK. - Interesują mnie działania na rzeczywistości. Nie wszystkie są przeze mnie skończone. Czasami tylko coś chwytam, zaznaczam, pozostawiam. >>>
TAKI MAMY REAL MIKOŁAJ DŁUGOSZ jest fotografem, którego specjalnością staje się ujawnianie potencjału fotografii uznawanej za mało ważną, nieistotną, a przede wszystkim… cudzą. Wydany niedawno album „Real Foto” to jego zadziorna próba wprowadzenia anonimowych twórców, sprzedawców z serwisu aukcyjnego allegro, w rolę reportażystów, boleśnie szczerze oddających dzisiejszą rzeczywistość. >>>
CHUCK YEAGER. CHCIAŁBYM JUŻ NIE CZEKAĆ W wyobraźni dzieje się dużo więcej niż w rzeczywistości. Mamy to, do czego dążyliśmy – względny pokój, względny, powszechny dobrobyt, nie ma miast do odbudowania, nie ma rewolucji, jeśli są, to jakieś pokątne, w probówce, które okazują się bez pokrycia, bo nie ma o co walczyć. Z NORMANEM LETO rozmawia Bogna Świątkowska >>>
PANOWANIE NAD OBRAZEM Na fotografiach MAĆKA STĘPIŃSKIEGO widać świat przekształcany przez człowieka, uporządkowany, zgeometryzowany i pusty. Jego wystawom czesto towarzyszy wideo. Za jednominutówkę z cyklu „N-113”, dostał nagrodę z rąk Emira Kusturicy. W tym roku prace Maćka Stępińskiego oglądać można na kilku pokazach w Polsce, m.in. na wystawie prezentującej polską fotografię XXI wieku "Efekt Czerwonych oczu” w Warszawie, podczas Miesiaca Fotografii w Krakowie, wystawach indywidualnych w PF Zamek w Poznaniu oraz w Zamku Ujazdowskim w Warszawie. Ukaże się też pierwszy album z pracami artysty. >>>
NIE JEST NAM PRZYKRO, ŻE NADCHODZĄ ZMIANY Zwyciężyli konkurs na kuratorski projekt wystawy w Polskim Pawilonie podczas tegorocznego Biennale Architektury w Wenecji Hotelem Polonia. Naprawdę chcą zamienić Pawilon Polski w hotel, a do tego pokazać w nim wystawę prezentującą „budynków życie po życiu”. Z GRZEGORZEM PIĄTKIEM i JAROSŁAWEM TRYBUSIEM, autorami projektu Hotel Polonia, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
TOMASZ ZIMOCH: BONIEK! Zapis komentarza TOMASZA ZIMOCHA do jednoosobowego odtworzenia meczu Polska – Belgia 1982 (3:0) przez MASSIMO FURLANA. Artysta posługując się „choreografią” kluczowego piłkarza – ZBIGNIEWA BOŃKA, odtworzył mecz w całości: 2 x 45 minut. Boniek! został uznany przez czytelników "Gazety Co Jest Grane" w konkursie kulturalnym Wdechy, za najciekawsze wydarzenie w Warszawie roku 2007. >>>
KOLEDZY ZNACZY KOLLEGEN Artysta KAROL RADZISZEWSKI i fotograf KUBA DĄBROWSKI w dialogu białostockim, powracają do praźródeł swojej twórczości. >>>
NIE JEST ŁATWO ZNALEŹĆ COŚ NA A Z ANDRZEJEM TOBISEM rozmowa o „A-Z”, przygotowywanych przez niego „gablotach edukacyjnych”, pierwszej odsłonie a l f a b e t u, długofalowego projektu bytomskiej Kroniki, obliczonego na 24 lata. >>>
NIKT TAK NIE ROBI, TYLKO MY! O tym jaki jest polski dizajn i postawach wobec świata konsumpcji z TOMKIEM RYGALIKIEM rozmawia (w centrum handlowym) Bogna Świątkowska. >>>
NIEWIDZIALNA CENTRALA Czy rzeczywiście powstaje nowy model debaty publicznej? A może tylko trwa rozmowa o tym, że trzeba stworzyć nowy język? Jak to zrobić? Z ARTUREM ŻMIJEWSKIM rozmawiają Alicja Plachówna i Bogna Świątkowska >>>
CO TO W OGÓLE JEST? "Myśmy chodzili smutni, poważni, a on mówił, co to w ogóle jest, co to za rewolucja. Weź karabin, mówił, i strzelaj, u nas to by po prostu krew się lała na ulicach i w ogóle".
O punku, sile, delikatności i konsekwencji rozmowa z PIOTREM RYPSONEM >>>
Z MIASTAMI DZIEJĄ SIĘ CIEKAWE RZECZY Niewielu w Polsce pisze o mieście tak jak on. Może dlatego, że KRZYSZTOF NAWRATEK (rocznik 1970) pracuje i mieszka za granicą. Jest autorem na razie jednej książki, ale za to mocnej: "Ideologie w przestrzeni. Ćwiczenia z demistyfikacji". Architektura i urbanistyka widziane jako narzędzia, którymi posługują się ich twórcy i zleceniodawcy, by manipulować użytkownikami przestrzeni. Niebawem ukaże się kolejna - tytuł roboczy "Śmierć miasta i zmartwychwstanie Polis. Obywatel plug-in”. Z Krzysztofem Nawratkiemrozmawia Bogna Świątkowska >>>
WIELE MOTYWÓW SIĘ POWTARZA Inspiracją dla TOMKA KOPCEWICZA są zwyczajne elementy miejskiego pejzażu. Kraty w oknach, barierki, słupki, zdobienia na autokarach - chociaż silnie oddziałowują na pejzaż miejski, to pozostają niemal przezroczyste, niezauważalne. Te na pozór "niemalarskie" obiekty, tworzą na jego obrazach dziwne przestrzenie, labirynty, załomy i tajemnicze przejścia. >>>
JESTEM NA MIEJSCU Jak tylko namaluję obraz, to zaraz staram się wrzucać go do galerii. Nie jestem w stanie mieszkać ze swoimi obrazami. Nie mam pracowni, trzymam je u siebie w pokoju. Męczą mnie potwornie. Przebywanie z tym co robię, jest dla mnie bardzo męczące - mówi TOMEK PARTYKA >>>
POP.AMIĘTANE Kultura popularna, której celem jest przeżywanie, a nie interpretowanie, nie jest zwykle poddawana refleksji przez jej użytkowników. Nie próbują nawet dociekać, dlaczego ulegają galopującym modom. Uzasadnienia pozostawiają innym. Badaczom współczesności, takim jak MAREK KRAJEWSKI >>>
INTERESUJĄ MNIE LUKI W PROGRAMIE Podoba mi się kiedy artyści lub krytycy podejmują ryzykowne wyzwania. Zawsze interesowała mnie alternatywa. Czyli projekty lub miejsca, które powstają całkowicie spontanicznie, istnieją zwykle przez ograniczony czas i są poza ogólnie rozumianymi normami - mówi PAULINA OŁOWSKA. >>>
LUBIĘ RZECZYWISTOŚĆ W JEJ NIESKOŃCZONEJ POSTACI O tym do czego może przydać się koniec, jak inspirująca są chaos i nicość, a także o tym jak zachować swoją wolność z AGNIESZKĄ BRZEŻAŃSKĄ rozmawia Marta Tychmanowicz >>>
BUNT INDYWIDUALNY Przeczytaj ciekawą oraz długą rozmowę z JANKIEM SIMONEM – artystą, piromanem, antyhumanistą i ateistą! A także wielkim miłośnikiem sztuki i podróżowania! >>>
SZTUKA JEDNORAZOWA Tymczasowe historie MACIEJA KURAKA >>>
|
|
 |
REKLAMA 
|