 |
 |
|
 |

|
ZŁOŻONOŚĆ PYTAŃ PODSTAWOWYCH Bogna Świątkowska [2010-03-30]
W latach 70. artyści w Polsce zastanawiali się jak definiować sztukę w nowych warunkach. To pytanie zadajemy sobie do dziś, wciąż na nowo. Interesują mnie te wysiłki zdefiniowania sztuki. Dziś za rzadko zadajemy sobie istotne pytania. W świecie sztuki „dzieje się”, ale o co w tym wszystkim chodzi? – z Łukaszem Rondudą, autorem znakomitej książki Sztuka polska lat 70. Awangarda, rozmawia Bogna Świątkowska.
Czy ten aparat, który wytwarzasz w Sztuce polskiej lat 70. Awangarda, żeby porządkować to co się działo z polską sztuką w tej źle opisanej, niepoznanej, niedocenionej, niedalekiej przeszłości, coś rzeczywiście porządkuje? W czym pomaga?
Przede wszystkim proponuję nowe pojęcia. Postesencjalizm wewnątrzartystyczny i egzystencjalny to wymyślone przez mnie terminy. Uważam, że powinniśmy porządkując sztukę Polską lat 60., 70. i 80., tworzyć własny aparat pojęciowy. Nie można według mnie bez przerwy aplikować dyskursów i terminów wziętych z Zachodu, takich jak konceptualizm czy minimalizm, do opisania zjawisk dziejących się w Polsce w tamtym czasie. Nasza sztuka jest zbyt specyficzna i oryginalna, powstawała na obrzeżach zachodniej Europy, w socjalistycznym kraju, na podbudowie zupełnie innego doświadczenia kulturowego, socjologicznego, etc. Dlatego trzeba wymyślać nowe terminy. Według mnie jest to wysiłek, który powinniśmy bezustannie podejmować w tej części Europy. Ten sam problem istnieje u naszych południowych sąsiadów próbujących opisać twórczość Juliusa Kollera, Grigorescu, Stano Filko i innych. Terminy takie jak konceptualizm zaciemniają tutaj raczej niż wyjaśniają. Powinniśmy mieć odwagę proponować nowy język i nowe pojęcia do analizy sztuki naszego regionu. W zeszłym roku byłem na konferencji poświęconej Juliusowi Kollerowi w Bratysławie i analizowałem go poprzez pryzmat pojęć, które zaproponowałem w mojej książce, jako postesencjalistę egzystencjalnego. Mieliśmy ciekawą dyskusję na temat relacji artystów wschodnioeuropejskich do konceptualizmu i na koniec Chares Esche podsumowując tę konferencję stwierdził, że Joseph Kosuth powinien być od tej pory określany mianem postesencjalisty wewnątrzartystycznego. Było to takim ironicznym, symbolicznym rewanżem na sztuce zachodniej, na Kosuthcie i konceptualizmie, kolonizacją jego przez obcy termin, powstały w innym kontekście, taką zemstą za te lata kolonizacji artystów wschodnioeuropejskich przez termin konceptualizm, związany z jego twórczością.
Czy mógłbyś wobec tego zanalizować ten termin?
Postesencjalizm. Czyli już nie esencjalizm. Artyści nie uważają już, że mają kontakt z jakąś esencją sztuki czy świata, egzystencji, ale próbują w nowych bardzo zracjonalizowanych, stechnologizowanych, zeświecczonych i pragmatycznych warunkach próbować ocalić, przemycić jakieś elementy tego esencjalistycznego paradygmatu. Wyróżniam dwa rodzaje postesencjonalitycznej postawy – postesencjalizm wewnątrzartystyczny i egzystencjalny. Postesencjalizm wewnątrzartystyczny jest postawą związaną z czystym konceptualizmem, czyli jest pytaniem o esencję sztuki, o jej istotę. Jaka jest definicja sztuki? To podstawowe pytanie konceptualizmu. Introspekcja, sięgnięcie głęboko do podstaw, fundamentów, do genomu sztuki, próba rozpracowania samej jej istoty. W konceptualizmie działalność artystyczna służyła definiowaniu sztuki. Przedmiotem zainteresowania artystów była sama rzeczywistość sztuki. Izolowali się w pewnym sensie od rzeczywistości pozaartystycznej, od problemów egzystencjalnych. Ich działalność polegała na ciągłej, nieskończonej dekonstrukcji, demaskowaniu kolejnych ram, formatów w których pojawia się sztuka. Formatów i ram instytucjonalnych, percepcyjnych, ekonomicznych, popolitycznych, etc. Tak bez końca, bez momentu osiągnięcia wreszcie tej istoty. Z założenia nieskończony i niemożliwy proces uwalniania esencji sztuki z uwarunkowań był sednem postesencjalizmu wewnątrzartystycznego, o którym nie piszę w mojej książce. Skupiam się na postesencjalizmie egzystencjalnym, próbującym zadawać najbardziej esencjalne pytania o relację człowieka i świata, sens istnienia, etc. Pytania których już sobie nie zadajemy. Są passé. Artyści tego nurtu też nie twierdzili, że poznają tajemnicę człowieka, istnienia, bytu, ale starali się przywracać te bardzo obecne w sztuce przed modernizem tematy istotowe, nie-czysto artystyczne. Obok postesencjalizmu egzystencjalnego zajmuję się pragmatyzmem, czy porzuceniem pytań istotowych w ogóle i skupieniu się na wejściu w otaczającą rzeczywistość. Generalnie uważam, iż w Polsce na przełomie lat 60. i 70, nie mieliśmy wyrafinowanego dyskursu do opisu przemian w sztuce. Pytanie o relacje do istoty sztuki, pytanie najbardziej intuicyjne i podstawowe, definiowało przynależność do tego czy innego nurtu artystycznego. Jeżeli ktoś dąży do puryfikacji tej esencji z uwarunkowań w rzeczywistość i egzystencję jest czystym konceptualistą, czyli postesencjalistą wewnątrzartystycznym. Jeżeli zanieczyszcza istotę sztuki, miesza ją z istotą egzystencji, to jest postesencjslistą egzystencjalnym. Jeżeli zaś porzuca wielkie, ogólne pytania o esencję i w antyesencjalistyczny sposób interweniuje w konkretne problemy otaczającej artystę rzeczywistości w celu jej zmiany na lepsze, jest pragmatykiem.
Jesteś badaczem, osobą która nie wyraża emocji, ale stosuje naukowe, chłodne metody oceny zjawiska. Jesteś w tej dobrej sytuacji, że piszesz o sprawach, które już miały miejsce. I możesz na przykład pójść do Instytutu Pamięci Narodowej, by tam grzebać w archiwach. Jak klasyczny historyk rekonstruujesz zdarzenia z przeszłości i nie są to zdarzenia mentalne, ani emocjonalne, tylko fakty. Cała ta książka jest oparta na faktach.
To jest historia sztuki.
Nie wiem czy to jest historia sztuki, czy to jest jednak historia ludzi?
Każdy z rozdziałów jest historią zazwyczaj jednego człowieka. Staram się je splatać. Zresztą przyjaźnię się z tymi artystami i na poziomie egzystencji, powiedzmy, jestem z nimi blisko. Nie można bez przerwy aplikować dyskursów i terminów wziętych z Zachodu, takich jak konceptualizm czy minimalizm, do opisania zjawisk dziejących się w Polsce. Trzeba wymyślać własne. Interesuje mnie ich życie, jacy są jako ludzie. To była sztuka, która była blisko związana z życiem codziennym. To też widać w moim tekście napisanym o Zbigniewie Liberze do katalogu jego niedawnej wystawy w Zachęcie. Jest to próba wytłumaczenia jego sztuki poprzez to co mu się przytrafiło w życiu. Bez odniesień do jakichś prądów czy formacji artystycznych. Jest to historia człowieka, dla którego sztuka jest czymś co pomaga mu przeżyć. Jest to charakterystyczne dla każdego z bohaterów mojej książki. Sztuka pomaga im żyć. Po prostu.
Szalenie ciekawy jest ten wątek pokazujący bliski związek twórczości artysty z przeżywanym życiem, czy rzeczywistością, w której się znajduje. Lata 70. w innym świecie, na zachodzie, są momentem wychodzenia z mitów dotyczących potencjału sztucznego poszerzania świadomości i odbioru świata poprzez dopalacze, narkotyki, różnego rodzaju modyfikacje stanu rzeczy. To także czas rozmywania się buntu lat 60. Lata 70. w Polsce były przez opisywanych przez ciebie artystów widziane bez żadnych złudzeń.
Z drugiej strony jest też to o czym powiedziałaś, o dopalaczach, kontrkulturze, która miała miejsce na zachodzie. Ta książka, jak ją określa Edwin Bendyk, jest historią odnalezionej rewolucji 1968 roku. W Polsce 1968 miał wymiar bardzo reakcyjny – wystąpienia antysemickie i generalny regres. Na Zachodzie 1968 jest związany z progresem, ze zmianą kultury na wielu polach – seksualności, zmagań ze sferą konsumpcji, polityką, innym podejściem do przemyślenia socjalizmu, chociażby. W Polsce to się dzieje w latach 70. i to opisuję w książce. Opowiada ona o wąskim polu, w którym dokonała się rewolucja 1968 roku. Odbyła się zarówno rewolucja seksualna, co widać na poziomie wizualnym, jak i rewolucja w podejściu do polityki i do sfery konsumpcji wizualnej, do języka, do mediów. Została wysnuta alternatywna propozycja modernizacji rzeczywistości. Opisywani artyści chcieli zmienić otaczającą ich rzeczywistość w inny sposób niż chciały to zrobić władze.
To jest szalenie ciekawe w tych twoich badaniach IPN-owskich. Wynika z nich, że nie mieli nawet ambicji bycia antysystemowymi.
Dokładnie. Odrzucali propozycje zmiany rzeczywistości proponowanej przez władze i stwarzali alternatywne propozycje. To jest bardzo charakterystyczne dla tej awangardy – konkurencja z władzą w procesie modernizacyjnym. Wcześniejsze awangardy z lat 50. i 60. nie były zainteresowane modernizacją poza polem sztuki. A tutaj następuje modernizacja pola sztuki symultaniczna z modernizacją rzeczywistości, jakby próba połączenia tych dwóch rzeczy. W przypadku tych artystów szczególnie interesujące było dla mnie myślenie w szerokiej skali społecznej, na skalę kraju, odwaga snucia wizji modernizacji daleko wykraczających poza pole sztuki. Teraz już tego nie ma. Myślimy na skalę bardzo prywatną, jest problem z jakimkolwiek większym projektem wspólnym, do zrealizowania w przestrzeni publicznej. A jeśli chodzi o IPN…
To co tam znalazłeś, co umieściłeś w książce pokazuje takie wewnątrzśrodowiskowe szamotaniny.
Generalnie najważniejszą wiedzą płynącą z mojej kwerendy IPN-owskiej jest fakt, iż aparat Służby Bezpieczenstwa nie był w ogóle zainteresowany sferą sztuki wizualnej, która nie miała żadnego oddziaływania społecznego ze względu na hermetyczny awangardowy język. O wiele silniej byli inwigilowani artyści tradycyjni, którzy operowali językiem figuratywnym, jak również literaci i filmowcy. Jak zaczynałem kwerendę, to wszyscy artyści bez wyjątku mówili że SB interesowało się wszystkim, że każda rozmowa była podsłuchiwana. Nie można było wykonać najmniejszego ruchu bez wiedzy SB. To nieprawda. Zadziałał tutaj klasyczny mechanizm Foucaultowskiego Panoptykonu. Całe środowisko artystyczne interioryzowało swojego własnego strażnika, samo siebie pilnowało. SB już nie musiało niczego faktycznie kontrolować w tej sferze, najważniejsze że wszyscy byli przekonani, że kontroluje. Tego dowodzą dokumenty w IPN. A jeżeli nie było inwigilacji, to zupełnie inaczej wygląda kwestia oceny politycznego zaangażowania artystów tej dekady.
Dlatego tak ciekawa jest historia tych artystów, którzy sami się nie pilnowali, tylko pilnowali, patrzyli na ręce władzy. Czyli KwieKulik. Historia którą opisałem dowodzi jeszcze czegoś innego, mianowicie podważa tezę która do tej pory dominowała w analizie sztuki tej dekady. Iż artyści byli tak apolityczni w latach 70. bowiem musieli ostro walczyć o autonomię języka artystycznego, który im chciała wyrwać władza komunistyczna narzucając im socrealistyczną poetykę. Władza nie chciała tego języka. Odrzucała go, bowiem w ogóle go nie rozumiała. Podobnie jak społeczeństwo, w ogóle nie chciała go zabierać artystom.
KwieKulik proponowali władzy język sztuki awangardowej i ona go odrzuciła. Nie chciała tego języka nawet podanego na tacy.
Tak, ale czy to nie wynikało z ich wyboru, bezkompromisowej postawy?
Na przykład KwieKulik słynęli z rozpaczliwej biedy. W porównaniu z innymi
artystami dostawali jakiś zleceń z Pracowni Sztuk Plastycznych.
Oczywiście ze względu na swoją krytykę tej instytucji. Inni robili jakieś olbrzymie pomniki, za które można było kupić mieszkanie. A KwieKulik robili w tym czasie jakieś płyty i medaliki…
W PRL-u jeśli artysta nie pracował na etacie na uczelni lub w galerii, to musiał pracować dla PSP. Wyobraźmy sobie, że dzisiaj istnieje tylko jedna agencja reklamowa. Artysta kończy ASP i co robi? Pracuje dla tej agencji. Ma bardziej i mniej ambitne propozycje. KwieKulik starali się łączyć te dwa wymiary swojego doświadczenia wykonując prace z cyklu Zarabianie i tworzenie. Wykonując np. płytę pamiątkową dla PSP starali się w tym samym czasie wykonywać działania artystyczne. Polegało to na tym, iż wykuwali pierwszą literę napisu na płycie, przerywali pracę i zaczynali wykonywać improwizowane działania do aparatu fotograficznego, konfrontując ta literę z innymi materiałami, przedmiotami, etc. Podobny projekt w stylu KwieKulikowego Zarabiania i tworzenia zrobił w ostatnich latach Oskar Dawicki pracując w agencji reklamowej i umieszczając swoją podobiznę na tworzonych przez siebie dla pieniędzy reklamach.
Jedna instytucja – PSP była ogniskiem zapalnym, ponieważ wszyscy będący poza kręgiem uprzywilejowanych mogli mieć do tej instytucji pretensje. Na tym, zdaje się, te zapisy Służby Bezpieczeństwa się koncentrują.
Tak, ale te zapisy uświadamiają też jaka to była ważna propagandowo instytucja. Taka jak telewizja. Wystąpienie przeciwko niej powodowało gwałtowną reakcję. Byłoby bardzo ciekawe gdyby wreszcie jakiś młody badacz czy badaczka zebrał istniejące dokumenty na temat PSP. Część z nich zagięła, część przetrwała, nikt tak naprawdę się tym nie interesował. Są jeszcze ludzie którzy tam pracowali. Ja na przykład pisząc ten tekst o PSP rozmawiałem z zastępcą Urbanowicza. To było bardzo interesujące. Ci ludzie umierają, należy się spieszyć. Firma jeszcze istnieje – zasugerowałem na przykład Rafałowi Jakubowiczowi, aby swój projekt powiększonej skrzynki z Galerii Foksal, który ostatecznie został ocenzurowany w warszawskim CSW, wykonał poprzez PSP. Tak jak w latach 70. wszystkie dzieła sztuki produkowane dla tej galerii i wyposażenie wnętrz było produkowane przez PSP. To jest zastanawiające, ze w ramach PSP działała Galeria Foksal PSP – jedna z najbardziej awangardowych galerii. De facto prowadzący Galerię Foksal PSP byli pracownikami PSP. PSP to część naszej wspólnej historii. A w Polsce historycy sztuki zdają się bać niektórych tematów. Na przykład bardzo wielu ludzi mnie krytykowało, że w ogóle poszedłem do archiwum IPN, że to archiwum jest nieczyste z samej swej natury (czy też esencji). Uważam, że to właśnie historycy powinni przede wszystkim badać to archiwum. Bardzo krytycznie, umieszczać te materiamateriały w szerszym kontekście, konfrontować z innymi archiwami, etc. Myślę, że mi się to udało. Nie ma tutaj posądzeń o współpracę o agenturalność, mimo iż wiele osób się spodziewało pewnie takich rewelacji. Jest za to, mam nadzieję, pogłębiona wiedza na temat naszej wspólnej historii. Jeżeli ktoś pisze o historii PRL, to chyba wizyta w tym archiwum jest niezbędna – tu chodzi o profesjonalizm. Poza tym wielu artystów, przeciwko którym prowadzone były sprawy operacyjne, po mojej kwerendzie zaczęło się ubiegać o status poszkodowanego przez system PRL, jak Zbyszek Libera, przeciwko któremu były prowadzone aż dwie sprawy operacyjne. To bardzo dużo. Prawdziwy bohater. Traktujemy go zazwyczaj jak tzw. równego gościa i często zapominamy jak niesamowicie dużo przeżył. Powinniśmy o tym pamiętać i szczególnie szanować. Jest bardzo mało takich ludzi. W aktach SB Libera miał pseudonim Alberto G. na cześć rewolucyjnego przyjaciela Che Gevary (śmiech).
Z twojej książki wynika, że w tamtych czasach działało bardzo dużo silnych osobowości, które w niezwykle interesujący sposób dyskutowały sprawy sztuki i rzeczywistości. Wydaje się to szalenie barwne. Tak barwne, że to co się dzieje dzisiaj wydaje się bardzo mdłe.
To jest ciekawe, bo piszę o ludziach, o których instytucje publiczne w ogóle nie dbały. Oni tworzyli takie jednoosobowe instytucje. Każdy miał swoją galerię, Partum miał swoje Biuro Poezji, Freisler Muzeum Zero, Kwie- Kulik mieli PDDiU, Robakowski miał Galerię Wymiany, Konieczny Think Crazy Institute, Ewa Partum Biuro Poezji. Nawet jeśli wchodził w grę jakiś budżet państwowy, jak w przypadku prowadzonego przez Lachowiczów Permafo, przez Gajewskiego Remontu, przez Sosnowskiego Galerii Studio czy Współczesnej, przez Akademię Ruchu Pracowni Dziekanki, to możemy stwierdzić, iż każdy artysta był sam swoją własną instytucją, która go reprezentowała. Oni wiedzieli, że wszystko zależy od nich i cały świat sztuki współczesnej w Polsce to są konkretni ludzie, a nie instytucje. Żadne instytucje publiczne nie zajmowały się i nie przechowywały tego bagażu awangardy, zawsze to byli konkretni ludzie-instytucje. Dlatego teraz ślady tamtego nurtu są nadal głównie w prywatnych archiwach. Moja książka opisuje ludzi, historie ludzi-instytucji, a nie historie ponadosobowych instytucji. W momencie kiedy dany artysta-instytucja odchodził z danej instytucji schodziła ona z mapy sztuki współczesnej. Tutaj pojawia się Jan Świdziński, którego sztuka, jako sztuka kontekstualna, wprowadza nową definicję sztuki. Właśnie taką, że sztuką jest to co za sztukę uznają ludzie tworzący świat sztuki, przy czym ci ludzie sztuki to też zwyczajny widz, który przychodzi do galerii i może też uczestniczyć w negocjacjach. To jest taka zmodyfikowana definicja instytucjonalna sztuki, kontestująca instytucjonalną, bezosobową definicję Dickiego jak i też esencjalistyczne defi- nicje konceptualne, mówiące że sztuka jest pewną istotą, esencją, która ma niezależny byt od ludzi.
Porozmawiajmy więc o odbiorcach. Oczywiście wszyscy ci artyści są niezwykle silnymi osobowościami. Są to ludzie, którzy tworzyli czasem w ukryciu, a na pewno w izolacji. Nie dbali o to czy ich prace zostaną zaprezentowane. Oczywiście jest też Akademia Ruchu działająca w przestrzeni publicznej, która zakładała istnienie odbiorcy. Ale gdzie jest ten odbiorca? Jaka jest jego rola?
Myślę, że odbiorca odgrywa tu bardzo ważną rolę. Cała tradycja Oskara Hansena i jego studentów. To była sztuka partycypacyjna, otwarta na odbiorcę, na prowokowanie z nim interakcji, wciąganie go do działań. Taka jest Akademia Ruchu, taki jest Warsztat Formy Filmowej, część działań Krzysztofa Wodiczki. Odbiorca jest tutaj traktowany jako partner. Zresztą pojawia się też kategoria amatora. W latach 70. znaczącą nowością jest to, iż artyści zapraszają na pole sztuki twórców – naturszczyków. Wacław Antczak, taki łódzki oryginał, był traktowany jak normalny członek grupy w Warsztacie Formy Filmowej. Czy też Galeria Repassage, która w znacznej mierze była oparta na twórczości oddolnej, amatorskiej. Na przykład prace Pani Haliny – modelki ASP, artystki amatorki, były tam często wystawiane. To było rozmazywanie granic między sztuką a rzeczywistością. Liczył się aspekt sztuki jako praktyki, która jest dostępna dla wszystkich. Było to oczywiście nie do pomyślenia w bardziej elitarnym modelu sztuki konceptualnej.
Dzięki twojej wiedzy zawartej w tej książce obraz polskiej sztuki ostatnich
dwudziestu lat przedstawia się zupełnie inaczej. Nagle okazuje się, że tych
ludzi, którzy po roku 90. i w latach dwutysięcznych stają się największymi
nazwiskami polskiej sztuki można osadzić w jakiejś przeszłości. Żmijewski, Kozyra, Rajkowska, Bodzianowski, Dawicki to są nazwiska odkrywane po przemianach 1989 roku. Tak jakbyś nagle rozsunął kotarę. A za nią jest las. Za nimi są wzory i mistrzowie. Zresztą też piszesz o tym. Czy nie chciałbyś napisać drugiego tomu, który by rozwijał ten wątek?
Planuję napisanie takiej książki i powoli gromadzę materiały. Mam olbrzymią potrzebę szukania kontynuacji i pielęgnacji tych tradycji. Widzę te związki i dla mnie historia sztuki ostatnich 30, 40 lat jest dość spójną narracją. Mamy kilka bardzo mocnych nurtów awangardowych mających swoje korzenie właśnie w latach 70. Przygotowuję wystawę w Muzeum Sztuki w Łodzi poświęconą tym właśnie relacjom. Opowiem na niej tylko część historii o kontynuacjach. Będę się starał w MS2 pokazać konceptualną tradycję reprezentowaną przez Warpechowskiego i Koniecznego, którzy ukształtowali Bodzianowskiego, Uklańskiego i Dawickiego. Chciałbym tą tradycję zidentyfikować i pokazać jak się rozwijała od lat 70. do współczesności. Będzie to pokazanie jedynie fragmentu wszystkich kontynuacji. Dość dużo zostało zrobione jeżeli chodzi o Hansena i jego tradycję, KwieKulik i Liberę. Uważam, że bez zrozumienia tego co się zdarzyło w latach 70. nie można zrozumieć tego co dzieje się teraz. Na przykład to co się stało z Galerią Foksal, ten rozłam, który się dokonał na przełomie lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych. Wyodrębnienie się Fundacji Galerii Foksal i napięcie między Galerią a Fundacją jest dla mnie ewidentną powtórka z lat 70. Powtórką artykułu Pseudo awangarda napisanego przez Wiesława Borowskiego, w którym oskarżył wszystkie nurty awangardowe otwierające się na rzeczywistość o zdradę awangardy. Borowski powtórzył ten gest względem „swoich dzieci” odrzucając Fundację Galerii Foksal, która otworzyła się na rzeczywistość, starała otworzyć się na świat, przyjęła nowych bardziej „pragmatycznych” artystów i zaczęła umieszczać ich na rynku sztuki. Dla takiego dżentelmena z lat 70., który miał idealistyczne, właśnie esencjalistyczne wyobrażenie o sztuce, to było czymś pseudoawangardowym. Żeby zrozumieć archaiczny gest Borowskiego fundujący ten współczesny konflikt trzeba się cofnąć do lat 70. i zrozumieć w jaki sposób traktował on inne podmioty sceny artystycznej. Tak jest z wieloma zjawiskami, których korzenie tkwią w latach 70. To nie tylko dotyczy Galerii Foksal, tradycji Hansenowskiej, twórczości wielu artystów, ale też pewnego ukształtowania instytucjonalnego sztuki w dzisiejszej Polsce.
To ukazywanie związków zacząłeś w „Piktogramie”, w którym ukazywały się twoje teksty. Jak to się stało, że odkryłeś ten temat dla siebie? Co cię w nim tak bardzo pociąga? Musi być w nim jakiś magnes? Nie jesteś przecież tylko chłodnym naukowcem?
Kiedy zaczynamy wchodzić na pole sztuki to zaczynamy zastanawiać się dlaczego coś jest sztuką, a nie coś innego. Mnie interesuje właśnie to najbardziej podstawowe pytanie. Jakie są mechanizmy wartościowania? De- finicja instytucjonalna w ogóle mnie nie satysfakcjonowała. Interesował mnie ten pierwszy kryzys, kiedy sztuka po raz pierwszy zaczęła być taką jaką jest teraz, kiedy jest radykalnie wymieszana z rzeczywistością. Użycie wszystkich mediów stało się możliwe, pojawiło się mnóstwo ciekawych artystów, z których każdy robił swoje, pluralizm, różnorodność. Wcześniej, przed latami 70., obowiązywała narracja zastępowania jednego kierunku drugim. W latach 70. radykalnie się to zmieniło, otworzyło. Powstała sytuacja horyzontalna – wszystko stało się równe i różnorodne. Artyści wtedy zastanawiali się jak definiować sztukę w nowych warunkach. To pytanie zadajemy sobie do dziś, wciąż na nowo. Wtedy ono zostało zadane po raz pierwszy, a warunki były podobne do obecnych. Kiedy sztuka rozpłynęła się w rzeczywistości i przestała być obrazem czy rzeźbą w muzeum, nie można było już definiować jej, jak wcześniej, instytucjonalnie. Mnie interesowały te wysiłki zdefiniowania sztuki. Była próba stwierdzenia, że sztuka może się pojawić wszędzie w rzeczywistości, ale na różnych zasadach, tych bardziej postesencjalnych i bardziej pragmatycznych.
Uważam, że dzisiaj za rzadko zadajemy sobie te pytania na poważnym poziomie. O co w tym wszystkim chodzi? Wchodzimy w świat sztuki – „dzieje się”. Mniej więcej rozpoznajemy jakieś mechanizmy, ale nie idziemy dalej. Nie ma już takich totalnie poważnych pytań.
Dlaczego tak się dzieje?
Myślę, że jest taki trend żeby się dostosowywać do instytucji. Świat instytucjonalny teraz bardzo dużo oferuje artystom, odbiorcom i jest stałym elementem pejzażu. Mnie interesują artyści, którzy nie mogą, tak po prostu, wejść w to i tworzyć na zamówienie. Interesują mnie tacy, którzy permanentnie pytają czym jest dla nich sztuka. Którzy mają obsesję czy są artystami, czy to co robią jest sztuką. Szerszy brak takiego rodzaju autentyzmu sprawia, że jestem związany bliżej tylko z kilkoma artystami.
A co z krytyką? Co z tymi, którzy mogliby podbijać dyskurs? Gdzie oni są?
To jest do mnie pytanie? Ja nie jestem krytykiem.
Postawiłeś diagnozę. Sam dobrze wiesz, że bez kilku elementów tworzących środowisko nie da się wytworzyć dobrej, sprzyjającej sytuacji. Mamy wolne media, przestrzeń internetu pozwoliła na swobodne wypowiadanie się, ale czy to spowodowało podniesienie się poziomu dyskusji o sztuce? Gdybyś miał ocenić poziom w Polsce takiej dyskusji środowiskowej na temat sztuki? Czy to są tylko recenzje z wystaw i ujawnienia kolejnych prac? Czy odbywa się w tej chwili poważna wewnętrzna dyskusja na temat powinności artysty?
Myślę, że mamy bardzo duży problem, bo skupiliśmy się na instytucjach. Wciąż się zastanawiamy jak te instytucje działają, czym powinny się różnić między sobą. Sztuka gdzieś tam ginie, jest jakąś funkcją walki instytucji między sobą: jak się powinno zachować Muzeum Narodowe, MS2, kontra CSW, kontra MSN? O ile jeszcze kilka lat temu polska scena artystyczna była bardzo interesująca dla ludzi ze świata – mieliśmy młodą sztukę, nową, radykalną. Tak teraz najbardziej interesujące stały się zmagania instytucjonalne, to stanowi sedno dyskusji i krytyki środowiska. Rozmawiamy o instytucjach, a nie rozmawiamy o sztuce, a już w ogóle nie o poszczególnych dziełach sztuki, które w tym giną.
To dotyczy także artystów?
Tak. Ważniejsze stają się strategie instytucji niż strategie artysty. To grozi spadkiem jakości produkcji artystycznej. Z którym chyba mamy do czynienia w Polsce w ostatnim czasie. Po fali wielkich nazwisk z przełomu lat 90. i dwutysięcznych teraz cisza. Tak jakby młodzi przestraszyli się swoich poprzedników. Poza tym warto pamiętać, iż „wielcy”, tacy jak Żmiejewski, Althamer, Sasnal, Sosnowska i inni, byli ostatnim pokoleniem, które zaczynało robić sztukę w Polsce, w warunkach skrajnie nieprzyjaznych tworzeniu sztuki. Nie było prestiżu społecznego, małe zainteresowanie zagranicy, żadnych zysków finansowych, etc. Było to ostatnie pokolenie, które podejmowało decyzje o zostaniu artystą w takich warunkach desperackich. Teraz jest zupełnie inaczej. Młody artysta jak startuje, to ma przed sobą dużą obietnicę. Ze strony galerii, instytucji nie tylko polskich bo teraz polska scena artystyczna jest dość dobrze podłączona do układu scalonego sztuki światowej. Nawet ze strony kolorowych magazynów. Próbuje dwa, góra trzy lata i jak się nie uda to po prostu znika. Nie krytykuje, po prostu znika. Poprzednie warunki hartowały artystów, te obecne paraliżują zmysł krytyczny. Obecnie prawie nie powstają nowe miejsca niezależne, alternatywne dla sztuki, które pozornie łatwiej stworzyć. W Polsce powstaje teraz więcej wielkich muzeów i nowych galerii komercyjnych niż miejsc alternatywnych. To pewnie jakiś konieczny etap modernizacji polskiego świata sztuki, ale coś ewidentnie tracimy. Zobaczymy co będzie. Pewnie ta sytuacja okrzepnie niebawem i nowe warunki niezwykle sprofesjonalizowanego świata sztuki będą hartowały artystów podobnie bezwzględnie jak wcześniejsze.
W dłuższej perspektywie grozi to jakąś rewolucyjką, jakąś zmianą?
Miejmy nadzieję, że jakimś fermentem artystycznym, krytyczną dyskusją, którą wywołuje sztuka a nie instytucja. Dlatego też uważam, iż powinniśmy przyjrzeć się jeszcze raz takim artystom jak ci opisani przeze mnie w książce Sztuka Polska lat 70. Awangarda i prowadzonym przez nich krytycznymi negocjacjami z instytucjami, w celu wypracowania najlepszego środowiska dla sztuki. Oni przez swoja radykalną, bezkompromisową postawę coś nam uświadamiają. Uważam, iż nie ma teraz tak radykalnej krytyki instytucjonalnej. Jej brak kreuje takie patologie świata sztuki jak np. grupa Krasnals, która zawłaszczyła język krytyki instytucjonalnej i odstrasza z tego pola innych. Niemniej jednak, jak wieść niesie, jest to kolejny, najsłabszy, projekt grupy Azorro.
Z tego co mówisz wynika, że swobodę wypowiedzi mają tylko historycy sztuki, krytycy nie związani z żadną instytucją. Cała reszta jest uwikłana w sieci interesów?
Wszyscy są uwikłani.
Gdzie w takim razie ma się dzisiaj odbywać dyskusja dotykająca sedna, dotycząca spraw, które cię fascynują, a które odnajdujesz w przeszłości? Gdzie one są dzisiaj?
Na pewno jest w wielu ośrodkach. Ciekawym zjawiskiem, które stanowi istotne novum w perspektywie historycznej w sztuce polskiej to Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej. To nowość, niesamowity progres środowiska, jego samoorganizacji, zdolności do wspólnej rozmowy i wspólnego osiągania celów. Wcześniej taka inicjatywa byłaby nie do pomyślenia. Była dość duża polaryzacja. Wcześniej, jak minister kultury chciał porozmawiać ze światem sztuki, to zgłaszał się albo do przedstawiciela Związku Polskich Artystów Plastyków, który nic nie miał wspólnego ze sztuką współczesną, albo do jakiejś ogólnie kojarzonej ze sztuką współczesną osobowości jak Anda Rottenberg. Teraz musi, miejmy nadzieję, rozmawiać z prawdziwie demokratyczną, oddolną inicjatywą, reprezentującą interesy środowiska. To jest znaczący krok do przodu w stosunku do stanu, który opisuję w mojej książce.
Czy ty masz jakieś prace w swojej kolekcji? Czy kolekcjonujesz prace?
Nie kolekcjonuję.
Nie otrzymujesz niczego od artystów, swoich znajomych?
Nie jestem przywiązany do obiektów. Nie fascynuje mnie posiadanie czegoś.
Sztuka nie kojarzy mi się z posiadaniem obiektu tylko z doświadczeniem,
a generalnie najciekawszy dla mnie jest osobisty kontakt z artystą.
Wielokrotnie artyści z którymi się przyjaźnię proponowali mi jakieś prace, ale nie chciałem. Ale dlatego właśnie, że się z nimi przyjaźnię nie chcę tych rzeczy.
Wyjechałeś właśnie do Nowego Jorku na kilka miesięcy. Co tam robisz? Czy pojechałeś jako badacz sztuki najnowszej czy jako misjonarz polskiej awangardy lat 70.? Czego się spodziewasz po tym wyjeździe?
Tak, mój wyjazd do Nowego Jorku jest ściśle związany z moją misją ewangelizacyjną. Organizuję wystawę na Uniwersytecie Columbia zatytułowaną Open From Film and Architecture dotyczącą relacji pomiędzy teorią i praktyką Formy Otwartej Oskara Hansena i jego studentów, a cybernetyką.
Masz bardzo rozległe zainteresowania, efekt swoich badań przedstawiasz w tekstach/publikacjach tak mocno poddanych obróbce intelektualnej, że ich lektura nie należy do najłatwiejszych, mówiąc delikatnie. Czy wiesz, że istnieje nawet takie określenie stylu: „rondudyzm”? Jak byś go scharakteryzował?
Rondudyzm brzmi prawie tak samo jak postesencjalizm (śmiech). Wygląda na to, że postesencjalizm to najnowszy rondudyzm. Żartuję. Nie słyszałem o tym terminie. Wolałbym go nie definiować. Uważam że ten kto wymyślił ten termin sam powinien zostać oskarżony o wymyślanie „nienajłatwiejszych, mówiąc delikatnie” definicji. Nie czuje się tutaj mistrzostwa terminotwórczego rastrystów.
Jakie są dziś powinności awangardy? Czym jest awangarda dziś? Gdzie jest ta awangarda?
Wielu artystów można tu wymienić, flirtujących z poetykami czy też strategiami awangardowymi. Robią to na róże sposoby, cynicznie, ironicznie, krytycznie, etc. Próbowaliśmy w ubiegłym roku w ramach nooawangardy odtworzyć parametry takiego awangardowego nurtu: kolektywizm, ścisła współpraca z nauką, myślenie całościowe, propozycja modernizacyjna, interdyscyplinarność, itp., itd. Będziemy to kontynuować.
Badałeś związki zachodzące między polskim punkiem, a sztuką tamtego okresu. Czy teraz są podobne zjawiska łączące muzyków i artystów?
Ciekawym zjawiskiem jest obecnie zakładanie zespołów muzycznych przez artystów, np. Wojtek Bąkowski ma zespół, Kuśmirowski, Libera i Drozd, solowo śpiewa Dawicki, Bodzianowski, Molska. W wakację będę organizował Pierwszy Festiwal Piosenki Artystycznej, polegający właśnie na takim przeglądzie zespołów zakładanych przez artystów jak i solowych muzycznych performances. Chcielibyśmy aby to się stało coroczną imprezą, międzynarodową, co roku gromadzącą artystów z pola sztuk wizualnych tworzących muzykę. Patronem tej imprezy jest Zbyszek Libera, który wspólnie z Jerzym Truszkowskim w latach 80. stworzył zespół Sternehoch. Był to pierwszy zespół muzyczny założony w Polsce przez artystów wizualnych. Teraz Libera założył zespół z Dawickim, jestem niezmiernie ciekawy co z tego wyniknie.
Łukasz Ronduda – historyk sztuki, badacz i kurator. Autor m.in. Archiwum Polskiego Filmu Eksperymentalnego CSW Zamek Ujazdowski w Warszawie. Adiunkt w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Znawca strategii medialnych w sztuce, w szczególności okresu lat 70. i 80. Zrealizował wiele cenionych wystaw w Polsce i za granicą, m.in.: Marysia Lewandowska, Neil Cummings. Entuzjaści z amatorskich klubów filmowych (CSW, Warszawa, 2004, Whitechapell Art Gallery, London 2005); The Workshop of the Film Form (Electronic Arts Intermix, Nowy Jork, 2004), Paulina Ołowska, Rainbow Brite; Wilhelm Sasnal, USA (CSW, Warszawa, 2006); Precz z Alfonsami Sztuki, relacje pomiędzy sztuką a punkiem (wspólnie z Michałem Wolińskim, Warszawska Giełda Papierów Własnościowych, 2006); Polish Socialist Conceptualism of the 70s (wspólnie z Barbarą Piwowarską, orchard, Nowy Jork, 2007), 1,2,3… Awangarda, Film/sztuka pomiędzy eksperymentem a archiwum (wspólnie z Florianem Zeyfangiem, CSW, Warszawa, 2007, Kunstlerhaus, Stuttgart, 2007, Sala Rekalde, Bilbao 2008). Kurator pokazów filmowych: Filmy artystek polskich z lat 70. i 80. (Tate Modern, Londyn 2004); Robakowski/Sharits (Anthology Film Archives, Nowy Jork 2005); Analogue: Polish video art form the 70s and 80s (Tate Modern, Londyn, 2006), Polish New Wave, the history of a phenomenon that never existed (wspólnie z Barbarą Piwowarską, Anthology Film Archives, NY 2008, Musee d’Art Contemporain MAMC, Strasburg, 2008, Tate Modern, Londyn 2009). Redaktor publikacji: 1,2,3…Awangarda, Film/sztuka pomiędzy eksperymentem a archiwum (Sternberg Press 2007), Polska Nowa Fala, historia fenomenu którego nie było (Warszawa 2008). Autor książek: Strategie subwersywne w sztukach medialnych (Kraków, Rabid, 2006) oraz Sztuka Polska lat 70. Awangarda (Warszawa, 2009). Autor wielu tekstów o sztuce. Wspólnie z Krzysztofem Wodiczką i Joanną Warszą prowadzi cykl seminarium na Warszawskim SWPS zatytułowanych Konflikt, Trauma, Sztuka.
W ubiegłym roku był kuratorem wystawy Niezwykle Rzadkie Zdarzenia (CSW, 2009) i sygnatariuszem Manifestu Nooawangardy. ostatnio, już w 2010 można było oglądać retrospektywę duetu KwieKulik Forma jest faktem społecznym, którą przygotował we Wrocławskim BWA oraz wystawę Star City. Future under communism (wspólnie z Alexem Farquarsonem), którą można było oglądać w Nottingham Contemporary. Obecnie przebywa na stypendium Fullbrigta na Universytecie Princeton w USA.
O książce: Sztuka Polska lat 70. Awangarda Łukasza Rondudy opowiada o otwarciu polskiej awangardy lat 70. na rzeczywistość. Efektem była niezwykła pluralizacja postaw i gestów artystycznych niespotykana wcześniej w polskiej sztuce. opisywane w książce strategie artystyczne lat 70. są świadectwem pewnego niezwykłego wydarzenia (w znaczeniu Alaina Badiou) – zmiany, która dokonała się w polskiej sztuce w wyniku tego radykalnego otwarcia się na rzeczywistość. Wydarzenie to polegało na pozornie samobójczej próbie pozbawienia sztuki jej autonomicznej i neutralnej esencji, a zarazem na marzeniu o synchronizacji, powiązaniu sztuki z codziennym życiem, egzystencją, z nauką, polityką, etc. Poszczególne rozdziały dotyczą najważniejszych reprezentantów i reprezentantek sztuki tamtego okresu: Marka Koniecznego, Pawła Freislera, Ewy Partum, Zbigniewa Warpechowskiego, Andrzeja Partuma, Krzysztofa Zarębskiego, Natalii LL, Andrzeja Lachowicza, Krzysztofa Zarębskiego, KwieKulik, Zbigniewa Dłubaka, Jana Świdzinskiego, Krzysztofa Wodiczki, Henryka Gajewskiego, Anastazego Wiśniewskiego, Zygmunta Piotrowskiego, Pawła Kwieka, Jana S. Wojciechowskiego, Grzegorza Kowalskiego, Elżbiety i Emila Cieślarów, Wiktora Gutta, Waldemara Raniszewskiego, grup artystycznych Warsztat Formy Filmowej (a w szczególności jego głównych członków: Józefa Robakowskiego, Wojciecha Bruszewskiego, Pawła Kwieka, Ryszarda Waśki) oraz Akademii Ruchu.
Autorem koncepcji wydawniczej książki jest Piotr Uklański. Artysta Uklański staje w obronie artystów – broni wizualności prac przed ich nadmiernym tekstualnym uwięzieniem.
Wydawca: Polski Western, Jelenia Góra, CSW Zamek Ujazdowski, Warszawa, 2009, dwie wersje językowe: polska i angielska.

|
|
 |
WYJŚCIE AWARYJNE Powierzono mu
Polski Pawilon na 12.
Biennale Architektury
w Wenecji awaryjnie.
Wraz z Agnieszką
Kurant i Aleksandrą
Wasilkowską
przygotowuje
instalację Emergency
Exit, której tytuł
jest swoistym
komentarzem do
skomplikowanych
losów tegorocznego
konkursu na projekt
prezentowany
w Wenecji. Kim jest
Elias Redstone,
kurator tegorocznego
Pawilonu Polonia,
u źródła dowiadują
się Kaja Pawełek
i Bogna Świątkowska >>>
PYTAJ WIATR, DLACZEGO WIEJE Dla mnie polityka
to styl i sposób
bycia. Promuję
swoją politykę
przez filmowanie
momentów
szczęścia i piękna.
Opowiadam się za
nimi – z Jonasem
Mekasem, jednym
z najważniejszych
twórców
amerykańskiego kina
awangardowego,
rozmawia Paulina Gorlewska >>>
CO PAN CHCIAŁ PRZEZ TO POWIEDZIEĆ? Często pyta się
artystę, co Pan chciał
przez to powiedzieć?
A to pytanie bez
odpowiedzi, bo każdy
nawet poznawszy
interpretację
autora, odbierze
dzieło po swojemu –
z Michałem Gayerem
o transmisji wrażeń
na linii artysta-widz
oraz reprodukcjach
informacji, rozmawia
Alek Hudzik. >>>
KADRY Z RZECZYWISTOŚCI Tekstów o sztuce nie
jestem już w stanie
czytać, nużą mnie
one potwornie, są
zbiorami kalek, które
nie generują żadnej
wiedzy ani informacji.
Moje zdjęcia traktuję
jako rodzaj readymade.
Jest tam
więc wszystko, co
mogłabym zrobić,
ale nie zrobię,
bo to już istnieje
w rzeczywistości
– z Agnieszką
Brzeżańską rozmawia
Agata Pyzik. >>>
OD WEWNĄTRZ Czterdzieści lat temu
należał do Weather
Underground,
radykalnej
studenckiej grupy
protestującej
przeciwko wojnie
w Wietnamie i
niesprawiedliwości
społecznej. Dziś
należy do grupy
edukatorów, którzy
domagają się
znaczącej reformy
szkolnictwa.
Właśnie ukazała
się jego kolejna
książka – tym razem
w formie komiksu,
przedstawiająca jego
poglądy na konieczną
reformę nauczania i
szkolnictwa. Z Billem
Ayersem, rozmawiają
Kamila Rogowska i
Bogna Świątkowska >>>
ZBYT LUDZKO Z Normanem Leto, jednym z najciekawszych polskich artystów młodego pokolenia, w przededniu premiery Sailora, jego pełnometrażowego filmu oraz książki, o widzeniu dźwięków, współczynniku efemeryczności dzieła, galeriach zatęchłych od szkolnych nawyków
i wyższości biologii nad polityką, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
NAJMNIEJ NOWOCZESNE MUZEA Małe muzea są ekscytującą wyprawą na terytoria peryferyjne i dziwne. Prezentowane w nich ekspozycje są jak wyjęte z progamu jakiegoś skrywanego przed nami eksperymentalnego biennale. To biennale odbywa się w każdym mieście, wszędzie tam, gdzie są małe, nienowoczesne muzea. Spieszmy się nimi cieszyć, zanim je zmodernizują! Przewodnik po warszawskich muzeach przygotowała Agnieszka Rodowicz. >>>
ODSZKOLNIANIE SPOŁECZEŃSTWA Ivan Illich, filozof i radykalny humanista, był orędownikiem rewolucji wymierzonej przeciwko instytucjom. O niesłabnącej sile jego idei z Janem Sową rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
PROSTA SATYSFAKCJA Kiedy zecydowałem się nieprodukować dzieła do galerii, zdałem sobie pytanie, co mogę robić. Okazało się to niezwykle trudne. Doszedłem do wniosku, że muszę po prostu zacząć pracować - o wartości pracy, niewidzialności artysty, próbach porządkowania świata i surrealizmie najzwyklejszych przedmiotów z Ronaldem Roosem rozmawia Agata Pyzik. >>>
POSTWANDALIZM W niekulturalnych gestach agresji wobec przestrzeni miejskiej dostrzegamy przejawy emocjonalnej kontestacji nieadekwatnych dziś norm estetycznych. Można by powiedzieć, że postvandalizm, to wandalizm uliczny w służbie wandalizmu kulturowego – mówi kolektyw vlepvnet w rozmowie z Bogną Świątkowską. >>>
KONSEKWENCJE MODERNY Nie ulega wątpliwości, że modernistyczna forma, i w architekturze, i we wzornictwie, i w projektowaniu graficznym, jest teraz bardzo na czasie. Chętnie wraca się do tej estetyki. Ale czy modernistyczny etos ma nam jeszcze coś do zaoferowania? Z Andrzejem Szczerskim, kuratorem wystawy Modernizacje, prezentowanej w Muzeum Sztuki w Łodzi, rozmawia Grzegorz Piątek. >>>
ŁĄCZMY WYOBRAŹNIĘ Z RZECZYWISTOŚCIĄ KNOT knoci Warszawę, bałamuci i mutuje miasto. Jest mu blisko do Latającego Cyrku i Latającego Uniwersytetu, autobusu pełnego hippisów i socjalistycznego kina obwoźnego, polowej kuchni i walizkowej galerii – zachwala Kuba Szreder, jeden z pomysłodawców projektu KNOT, o którym mówią Markus Bader i Oliver Baurhenn >>>
CO NAJMNIEJ 1 % Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej domaga się co najmniej 1% z budżetu państwa na kulturę i zamierza zebrać 100 000 podpisów popierających ten pomysł podczas tegorocznej Nocy Muzeów. Z Hanną Wróblewską, wicedyrektorką Zachęty Narodowej Galerii
Sztuki, a zarazem przedstawicielką Stowarzyszenia Obywatelskie Forum
Sztuki Współczesnej, rozmawia Bogna Świątkowska >>>
MINIMAL FETISH O fetyszystycznych detonatorach fantazji i pożądania, z Maurycym Gomulickim, artystą często nawiązującym do kategorii rozkoszy, przy okazji jego najnowszego projektu Minimal Fetish, nieco podejrzliwie
rozmawia Paulina Jeziorek. >>>
BRAK EUFORII JAKO ŹRÓDŁO WALKI W smutku czai się
nowoczesność. Melancholik
staje się
aktywistą, ponieważ
aktywna postawa
jest konsekwencją
rozczarowania.
Dominic Fox, filozof,
literaturoznawca,
poeta i bloger, autor
książki Cold World,
o depresji w sztuce
i aktywizmie politycznym
rozmawia
z Agatą Pyzik. >>>
ZŁOŻONOŚĆ PYTAŃ PODSTAWOWYCH W latach 70. artyści w Polsce zastanawiali się jak definiować sztukę w nowych warunkach.
To pytanie zadajemy sobie do dziś, wciąż na nowo. Interesują mnie te wysiłki zdefiniowania sztuki. Dziś za rzadko zadajemy sobie istotne pytania. W świecie sztuki „dzieje się”, ale o co w tym wszystkim chodzi? – z Łukaszem Rondudą, autorem znakomitej książki Sztuka polska lat 70. Awangarda, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
SIŁA MARGINESÓW Zainteresowanie pozainstytucjonalną awangardą
i geografią artystyczną kierowały moją
uwagę ku marginesom, gdzie spotykały się
różnego rodzaju artystyczne „nie-tożsamości”
– z profesorem Andrzejem Turowskim o miejscu
sztuki w dzisiejszej przestrzeni publicznej,
postkolonializmie antropologii śmieci i współczesnym
piractwie rozmawia Krzysztof Gutfrański. >>>
NARZĘDZIA ZMIANY Weneckie Biennale Architektury w tym roku
odbędzie się po raz 12. Wciąż nazywane jest
największym światowym świętem architektury,
chociaż ten kto szuka nowoczesnego myślenia
o projektowaniu, bywa raczej na Biennale
w Rotterdamie. Hasłem przewodnim tegorocznych
wystaw w Wenecji jest Ludzie spotykają
się w architekturze/People meet in architecture.
Czy ten temat coś zmieni w rozumieniu
architektury? Z Krzysztofem Nawratkiem, antyarchitektem
i meta-urbanistą, rozmawia Bogna
Świątkowska. >>>
MAŁY DOM, WŁASNY DOM Od jakiegoś czasu mnie osobiście miasto jako duży organizm przestało interesować, zdecydowanie bardziej wolę się skupić na swoich małych projektach, które mogę ogarnąć w całości i które na miasto mogą wpływać sposób kameralny. Z Romkiem Rutkowskim, autorem projektu domu o powierzchni 120 metrów kwadratowych, rozmawia Paulina Sieniuć. >>>
WĄSKA PUSTELNIA MIEJSKA Najlepszym gruntem do działania architekta
są ograniczenia. To one, w przeciwieństwie na
przykład do praktyki projektanta mebli, najbardziej
rozbudzają wyobraźnię, kierują w stronę
rozwiązań, które w innym przypadku nigdy by
nam nie przyszły do głowy. Z architektem Jakubem
Szczęsnym (tak, to znowu on!) o jego projekcie
superwąskiego domu-pustelni rozmawia
Paulina Sieniuć. >>>
FENIKS Z GRUZÓW Grupa libańskich artystów przebywała w Warszawie
na warsztatach ramach projektu Fenix
Cities - spotykali się z artystami, kuratorami, historykami,
poznawali historię miasta i sztukę
w przestrzeni publicznej. Na temat sytuacji artystów
w niespokojnym, zburzonymi bombardowaniami
Bejrucie rozmawiali z Agatą Pyzik. >>>
CZYSTA PODRZECZYWISTOŚĆ RZECZY Jest jednym z najbardziej intrygujących artystów.
Kojarzony z surrealną poetyką snu, tworzy
trójwymiarowe obiekty zaburzające poczucie
bezpieczeństwa w rzeczywistości. Jego
prace często wykonane z delikatnej porcelany
noszą ślady destrukcji. Jego najnowsza wystawa
zniszczyła się w transporcie, dlatego obejrzymy
ją nie w grudniu, ale w lutym przyszłego
roku. Z Olafem Brzeskim rozmawia Bogna
Świątkowska. >>>
PLAŻA W POURVILLE Książka towarzysząca serii eksperymentów artystyczno- ekologiczno-egzystencjalnych Zniknij nad Wisłą, jest czymś w rodzaju leksykonuznikania. Podaje znane autorom przykłady, strategie skuteczne i wątpliwe. Tekst Marka Krajewskiego Plaża w Pourville pochodziłby z tego tomu, gdyby z niego nie zniknął. >>>
ROZSZCZELNIANIE SYSTEMU Sztuka i twórczość są częścią procesów dziejowych i mogą wpływać na całość układu, w którym
się znajdujemy. Współczesny świat jest plastycznym tworem, wobec którego nie jesteśmy
wcale bezradni – można go skutecznie zaburzać. Jak? Z Edwinem Bendykiem, ekspertem
od nowych technologii i mediów, otwartym także na sztukę, rozmawia Agata Pyzik. >>>
UTOPIE DEMOTYCZNE O progresywnym dizajnie, demotycznych właściwościach przedmiotów i i szukaniu nowych
dróg w nowej nauce, z Davidem Crowleyem, kuratorem, wykładowcą historii dizajnu w Royal
College of Art i znawcą polskiej sztuki, rozmawia Agata Pyzik. >>>
MOC WODY Woda, czysta woda, jest tematem trzech tegorocznych
projektów architekta Jakuba Szczęsnego.
Najnowszy to instalacja oczyszczająca
wodę z Wisły za pomocą urządzeń fitnesowych.
Z autorem tego zręcznego połączenia dbałości
o formę fizyczną mieszkańców miasta z pracą
na rzecz uzdatniania wody rozmawiała Bogna
Świątkowska. >>>
MAMY DUSZE POWYKRĘCANE JAK NOGI Wykorzystując specyfikę miejsca, swoiste poczucie
humoru oraz osobliwą formę, uprawia
malarstwo nieskrępowane szufladkowaniem.
Maluje w ruinach, tworzy mapę polskiego społeczeństwa.
Ze Sławkiem ZBK Czajkowskim,
laureatem głównej nagrody 9. Konkursu Gepperta
dla debiutujących polskich malarzy, rozmawiał
Krzysztof Gutfrański. >>>
(...) Dzięki współpracy artystek Anny Baumgart i Agnieszki Kurant z Muzeum Historii Żydów
Polskich powstał w Warszawie niezwykły pomnik. Warto przyjrzeć mu się z dalszej perspektywy,
co możemy uczynić dzięki zaproszonemu do dyskusji nad (…) wybitnemu niemieckiemu krytykowi Jörgowi Heiserowi. Przedstawiamy fragment jego wykładu Prawdziwe bękarty wojny. Maski pop-kultury i Holokaust, wygłoszonego w Warszawie tuż przed realizacją (…) na ul. Chłodnej w Warszawie. >>>
PISAĆ GOLONKĄ Najnowszy font dostępny na ich stronie nazywa
się Golonka FA i jest oparty na kroju „barowym“,
pochodzącym z lat 80. Można go pobrać
zupełnie za darmo. Fontarte, czyli Magda
i Artur Frankowscy, zajmują się nie tylko designem,
projektowaniem krojów pism i krytyką
liternictwa. Organizują też spotkania ze światowej
sławy twórcami współczesnej typografii.
Rozmawiał z nimi Karol Betlej. >>>
ŚWIATŁOTRYSK W parku Kępa Potocka na warszawskim Żoliborzu
stanął właśnie jego neon, wielka szklanka
różowej oranżady. Z Maurycym Gomulickim,
piewcą urody życia, przygód miejskich, estetycznych
rozkoszy, w przededniu jego wyjazdu
do drugiego z rodzinnych miast – Meksyku - rozmawia
Bogna Świątkowska. >>>
SZUKAM DZIWNYCH METAFOR Z Rafałem Dominikiem o zaletach nierealizowalnych projektów, kompetentnej urodzie disco
polo jako narzędzia twórcy, a także o ukochaniu polskości, w przedzień obrony przez niego dyplomu z malarstwa, rozmawia Bogna Świątkowska >>>
KRYTYCZNY KREATOR MUTANTÓW Bas van Beek to jeden z najbardziej zagorzałych krytyków współczesnego designu, nazywanego
przez niego „burżuazyjną farsą” i „cyrkiem”. O większości holenderskich projektantów wyraża
się per głąby i idioci, zwracając uwagę na potrzebę prawdziwej i niezależnej krytyki. Tworząc analogię do Hollywood twierdzi, iż jedyne co holenderski design jest w stanie wyprodukować,
to komedie romantyczne, a on stara się jedynie przypominać o istnieniu innych gatunków
filmowych. Z Basem van Beekiem rozmawia Karol Betlej. >>>
ŁĄCZNIK KOLORYSTYCZNY O znaczeniu kolorów w sztuce i architekturze,
a także o barwnych interwencjach urbanistycznych
z Kasią Przezwańską, autorką interwencji
będącej częścią festiwalu Warszawa w Budowie
rozmawia Kamila Rogowska. >>>
NIC NIE JEST ZBYT DOBRE DLA ZWYKŁYCH LUDZI To coś w rodzaju brudnego sekretu, że luksusowe
mieszkanka budowane teraz, są mniejsze,
niż biedne mieszkania z lat 60. Z Owenem
Hatherleyem, teoretykiem architektury, krytykiem
muzycznym, blogerem, autorem książki
Militant Modernism (2009, 0books) rozmawia
Agata Pyzik. >>>
TYMCZASOWE FORMY OPORU To co miało być tymczasowe zostaje na dłużej
lub na zawsze. Chaos się pogłębia, a ruiny współczesnego miasta stają się pożywką dla nowych
budynków – o Wystawie przygotowanej przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie pisze jej współtwórca, Sebastian Cichocki. >>>
CO ZNIKNĄĆ NIE MOŻE Znikanie to taki termin potoczny z życia codziennego. My, fizycy nie mamy nic do powiedzenia na ten temat. Ale w pewien przekorny sposób znikanie leży u podstaw nauki – z profesorem Stanisławem Bajtlikiem, astrofizykiem, w czasie trwania projektu „Zniknij nad Wisłą”* rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
DIS NA SZTUKĘ Trzeba wiedzieć, która jest godzina. Paradoks „siły” w sztuce polega na braku pewności, ciągłym wątpieniu w siebie. Odwrotnie niż w sporcie – z Wojciechem Bąkowskim o sztuce, muzyce i penerstwie, rozmawia Michał Lasota. >>>
WINDA KTÓRA DONIKĄD NIE ZABIERA Nie ma nic gorszego niż czekanie. To jak powolna śmierć. Z tego wynika moje wewnętrzne poczucie nieszczęścia. Chciałabym spędzić cały dzień na plaży, ale z drugiej strony nie mogę nie widzieć tego, co się dzieje. Nie ma innego wyboru – z izraelską artystką Shelly Federman rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
NIEZALEŻNI Folke Koebberling i Martin Kaltwasser żyją i pracują według swoich przekonań. Budują alternatywne strategie w mikroskali, na najbardziej osobistym, prostym poziomie. Z Martinem Kaltwasserem o pracy, stresie, życiu, pieniądzach i lenistwie rozmawia Kuba Szreder >>>
UKŁAD ZDYSCYPLINOWANY O nadzorze i kontroli można obszernie
teoretyzować, jednak szybko dochodzi się
do prawdy, która mówi, że teoria to jedno,
a praktyka drugie. O wielowymiarowości aparatu
kontroli – odtwarzaniu arcydzieła Rembrandta,
konfrontacji ze stróżami porządku i czeskim
folku z Grzegorzem Drozdem, autorem
projektu Straż Miejska, rozmawia Krzysztof
Gutfrański. >>>
OPLATANIE BRUDNYMI MACKAMI Na Śląsku zalęgła się Ośmiornica. Nastąpiło to w listopadzie 2008 roku dzięki nieformalnej grupie młodych twórców orbitujących wokół katowickiej ASP. Strukturą przypomina tajne organizacje z systemem wewnętrznych kodów, którymi porozumiewają się ich członkowie. Manipulacja informacją zniekształconą przez przekaz. Budowanie legendy wokół miejskich rytuałów wtajemniczenia. Mnożenie wariantów w oparciu o plotkę i powtórzenie. W krąg Ośmiornicy na chwilę wniknęła Bogna Świątkowska. >>>
RZEŹBA KOLEKTYWNA, PARK SPOŁECZNY O Parku Rzeźby na warszawskim Bródnie
w przededniu ujawnienia w nim prac Pawła
Althamera, Moniki Sosnowskiej, Olafura Eliassona
i Rirkrita Tiravaniji, pisze Sebastian Cichocki
(Muzeum Sztuki Nowoczesnej). >>>
WZORCOWY MODEL ZNIKANIA Co robi kurator, kiedy nie ma pieniędzy na wystawy?
Zostaje badaczem. Mimo, że zniknięcie
powszechnie kojarzy się z klęską, to zwycięża
w bitwie o wyobraźnię i tworzenie rewolucyjnych
scenariuszy. O tym, czego nikt nie widział,
o mikropraktykach, o prywatnych utopiach
z Danielem Muzyczukiem, współkuratorem projektu
Poszliśmy do Croatan rozmawiają Bogna
Świątkowska i Krzysztof Gutfrański. >>>
DOMY KULTURY - PO NOWEMU CZY OD NOWA? Jeszcze do początku lat 70. na tych terenach
rozciągały się pola, łąki i sady, a widok pasących
się krów nikogo nie dziwił. Na początku
lat 70. dotarła tam Warszawa i powstały bloki
osiedla Służew nad Dolinką. Ogłoszony w ubiegłym
roku konkurs na koncepcję mającego tam
stanąć budynku Domu Kultury wygrało troje
młodych architektów. Ich wygrana, zbiega się
z dyskusją nad koniecznością gruntownej reformy
funkcjonowania domów kultury. Z autorami
zwycięskiej koncepcji: Natalią Paszkowską,
Marcinem Mostafą i Janem Sukiennikiem,
rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
COŚ TAM JEST Już kilka razy miałem takie przypadki, że to co
fotografowałem było potem niszczone, znikało.
Tak jak bym przyciągał złe fatum. No, ale oczywiście
wolałbym, żeby nie było kryzysu – o Banku,
najnowszym projekcie fotograficznym Mikołaja
Grospierre’a, prezentowanym w kwietniu przez
nowojorską galerię Location One, rozmawia
z artystą Bogna Świątkowska. >>>
BROŃ DO WYMIANY IDEI Reel Geographies to projekt dotyczący przemian
politycznych i ekonomicznych, jakie zachodziły
w drugiej połowie XX w. oraz ich konsekwencji
społecznych. Prezentując pochodzące z lat 60.,
70. i 80. filmy artystyczne, dokumentalne, a nawet
materiały operacyjne służb specjalnych,
szczególną uwagę poświęca relacji człowiek-
-massmedia. W przededniu prezentacji polskich
filmów w Londynie, z Aleksandrą Jach i Agnieszką
Kilian, kuratorkami Obrazu kontrolowanego,
rozmawia Krzysztof Gutfrański. >>>
TĘSKNOTA ZA WARIANTAMI PRZYSZŁOŚCI Dominująca w publicznej fonosferze muzyka pop
znajduje się w obecnie martwym punkcie. Przez
dekady była medium, za pomocą którego snuto
futurystyczne wizje utopii, rebelii i nieustającej
zmiany. W pierwszej dekadzie XXI wieku już
nim nie jest. Dlaczego? Odpowiedź w stworzonej
przez Jaquesa Derridę hauntologii znalazł
Mark Fisher, filozof, krytyk popkultury, autor
bloga K-Punk (k-punk.abstractdynamics.org).
Rozmawiał z nim Piotr Kowalczyk. >>>
STRZELAM Moje poprzednie projekty były bardzo analityczne, intelektualne, zimne. Teraz chcę robić
rzeczy, które są gorące, naładowane energią, które nie wynikają z zimnej intelektualnej analizy,
ale z emocji – mówi artysta i fotograf Konrad Pustoła, autor niezwykłego cyklu Dark Rooms
w rozmowie z Bogną Świątkowską. >>>
INSTYTUCJA SEKTORA π [pi] To instytucja kultury zupełnie nowego typu.
Całkowicie niezależna, powołana przez osoby,
znane z antysystemowych poglądów. Jest
czymś więcej niż tylko autonomiczną przestrzenią
działającą bez subsydiów i dotacji, chociaż
istnieje w ułamkowym wymiarze produkcji
kulturowej, w sektorze π. O tym co się kryje za
nazwą Goldex Poldex i jakie są konsekwencje
powołania go, opowiadają Janek Sowa, Janek
Simon i Jakub de Barbaro w rozmowie z Krzysztofem
Gutfrańskim. >>>
ABCADŁO DRUŻYNY A ,,Skromna elegancja’’ to pierwsza myśl jaka nasuwa
się po wejściu do nowopowstałej galerii A.
Sztuka prezentowana przez jej założycielki ma
być świeża i nie przegadana. Będzie to galeria
komercyjna, a jednocześnie miejsce, w którym
toczą się ożywione rozmowy o sztuce. W „Kombinacie
doskonalenia sztuki”, jak nazywają galerię
A jej założycielki, sztuka ma być zarówno
produkowana jak i prezentowana. Z Agnieszką
Skolimowską i Aleksandrą Urbańską rozmawia
Paulina Jeziorek. >>>
CIĘŻKA DOLA KONTESTATORA „Krecha” powstała w 2006 roku z nadmiaru jodu
w mózgach. Łączy społeczny krytycyzm z wyczuciem
absurdu. Do tej pory wyszło siedem
numerów pisma. Wywiad ociera się też o wydarzenia
z ostatnich miesięcy, kiedy wysyłka „Krechy”
do CSW Łaźnia w Gdańsku wywołała antyterrorystyczny
alarm i ewakuację paru instytucji
kulturalnych. O graficznym krytycyzmie,
poczuciu humoru, roli artysty, symbolicznym
terroryzmie, kupowaniu koszulek i cierpieniu
za miliony – z założycielami gdańskiego magazynu
„Krecha” rozmawia Kuba Szreder >>>
BŁĄDZENIE PO TERYTORIUM NIEWIEDZY Prawdziwy progres w wiedzy może zachodzić tylko wtedy, jeśli będziemy brać od uwagę możliwość powiedzenia lub stworzenia kompletnego nonsensu - z AGNIESZKĄ KURANT rozmawia Sebastian Cichocki >>>
UWIĘZIENI W MIESZCZAŃSKIM SALONIE. CO ROBIĆ? Jaka jest przyszłość sztuki, a jaka rewolucji, jakie znaczenie dziś mają protesty, rozruchy i zamieszki z 1968 r., oraz dlaczego trzeba dziś czytać Guy Deborda, z Jankiem Sową, socjologiem, psychologiem i krytykiem kultury, w czasie, gdy Zachęta prezentowała znakomitą wystawę Rewolucje 1968, koresponduje Bogna Świątkowska >>>
NAJWIĘKSZA PRESJA WYPŁYWA Z NAS SAMYCH Nigdy nie dostosowujemy naszych pomysłów do oczekiwań odbiorcy. Mamy swoje cele i je realizujemy, dyskutując proces tejże realizacji z wieloma ludźmi, ale nie zmieniamy zdania w zależności od tego, kim jest słuchający. Z Alejandro Araveną, architektem nagrodzonym
Srebrnym Lwem na tegorocznym Biennale
Architektury w Wenecji, rozmawiają Kamila Rogowska
i Roman Rutkowski. >>>
NIEWIELKA ROLA CENTRALNEJ RĘKI O roli inicjatyw oddolnych, elastycznym projektowaniu
i strategii włączania potrzeb użytkowników
w proces planowania przestrzeni miejskiej,
z architektką Olą Wasilkowską rozmawia
Bogna Świątkowska. >>>
TERAZ TRZEBA ROBIĆ INNE RZECZY Ta rozmowa zaczyna się od prozaicznych problemów lokalowych, od podpytywania o najnowsze strategie jednej z najsłynniejszych w świecie polskich galerii, a kończy na dramatycznej obronie niezależności programowej najmłodszego Centrum Sztuki Współczesnej w Polsce. Z ŁUKASZEM GORCZYCĄ, członkiem Rady Programowej CSW Znaki Czasu w Toruniu, współzałożycielem i współwłaścicielem galerii Raster, rozmawia Bogna Świątkowska >>>
SZALEŃSTWO KREOWANIA KREATYWNOŚCI O pomysłach na unowocześnienie Łodzi poprzez kulturę z JAROSŁAWEM SUCHANEM, dyrektorem Muzeum Sztuki, w przeddzień otwarcia nowego budynku ms2, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
NIKT NIE POTRZEBUJE PRZESTRZENI PUBLICZNEJ Architektura nie może rozwiązywać problemów, ale powinna brać udział w kulturalnych eksperymentach. Budynki mogą być rozwiązaniem problemów technicznych, ale i przyczynkiem problemów społecznych. Niemniej architektura otwiera oczy na to, co istnieje, a to jest istotny aspekt. Otwiera nowe przestrzenie w świecie, o którym sądzimy, że go znamy, i to jest aspekt najistotniejszy – mówi w rozmowie z Jakubem Szczęsnym z grupy projektowej Centrala kurator tegorocznego XI biennale Architektury w Wenecji AARON BETSKY. >>>
REWOLUCJONIŚCI SĄ ZMĘCZENI JAKUB BANASIAK, krytyk młodego pokolenia (rocznik 1980), w sieci znany jako Krytykant, dzięki prowadzonemu serwisowi o krytyce i sztuce najnowszej www.krytykant.pl. „Rewolucjoniści są zmęczeni” to zbiór jego esejów, felietonów i recenzji publikowanych w różnych czasopismach i sieci w czasie ostatnich dwu lat, niejako układających się w streszczenie najważniejszych wydarzeń, ale będących także diagnozą zachodzących w tym czasie zjawisk. >>>
POMYSŁ TAKI DOBRY, A URZĘDNICZY Na terenie Parku Bródnowskiego – otoczonego wielopiętrowymi blokami – ma
powstać Park Rzeźby. Władze Dzielnicy Targówek, na terenie której znajduje
się park, zaprosiły do współpracy światowego formatu artystę Pawła Althamera.
Do udziału w projekcie włączyło się również Muzeum Sztuki Nowoczesnej.
Wspólnymi siłami chcą stworzyć oryginalną i dynamiczną przestrzeń rekreacyjną
dla mieszkańców Warszawy. Z Krzysztofem Buglą, wiceburmistrzem
Dzielnicy Targówek, rozmawia Paulina Jeziorek, październik 2008. >>>
NIE MA SORRY Pierwsza wystawa polskiej sztuki najnowszej w tymczasowej siedzibie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie to prace ponad 20 artystów urodzonych między rokiem 1979 a 1985, wybranych przez ośmioro studentów Muzealniczych Podyplomowych Studiów Kuratorskich przy Instytucie Historii Sztuki UJ. Wystawa nosi tytuł „Nie ma sorry” i dobrze oddaje sytuację powstającego muzeum, młodych artystów i stawiających swe pierwsze kroki kuratorów. Oczekiwania są duże – przyszłość niepewna. >>>
SOMETHING MUST BREAK Tymczasowa ścieżka dźwiękowa dla miasta M. W Mysłowicach odbywa się wielki muzyczny Off Festival. W tym roku towarzyszy mu niezwykle interesująca wystawa prezentująca związki między muzyką, dźwiękiem a sztuką współczesną, polityką, zjawiskami niewytłumaczalnymi.
O „Something Must Break” mówi SEBASTIAN CICHOCKI, kurator trwającej tylko kilka dni wystawy. >>>
SIŁA SŁABOŚCI Polska jest podręcznikiem architektonicznym nie będącym zbiorem samych dobrych wzorów do naśladowania. Zawiera wiele lekcji, z których dużo można się nauczyć, ale których lepiej nie naśladować. Na przykład garaże wykonywane ze starych grzejników płytowych wyglądają ohydnie, ale świadczą o wielkiej kreatywności. Są odbiciem polskiego charakteru. Tyle współpracy i jednolitości, ile wynika z praktycznych względów. Tyle samodzielności i indywidualizmu, ile to możliwe. Architekt HUBERT TRAMMER dowodzi swoich tez prezentując zdjęcia, które nie pozostawiają cienia wątpliwości – taka jest Polska. >>>
NASTĘPUJE ZNIKNIĘCIE Podobają mi się prace takich artystów, w których pracach jest doza tajemniczości i niepokoju i są w tym subtelni. Najbardziej lubię konsekwencję w działaniu. Spójne postawy – mówi ŁUKASZ JASTRUBCZAK. - Interesują mnie działania na rzeczywistości. Nie wszystkie są przeze mnie skończone. Czasami tylko coś chwytam, zaznaczam, pozostawiam. >>>
TAKI MAMY REAL MIKOŁAJ DŁUGOSZ jest fotografem, którego specjalnością staje się ujawnianie potencjału fotografii uznawanej za mało ważną, nieistotną, a przede wszystkim… cudzą. Wydany niedawno album „Real Foto” to jego zadziorna próba wprowadzenia anonimowych twórców, sprzedawców z serwisu aukcyjnego allegro, w rolę reportażystów, boleśnie szczerze oddających dzisiejszą rzeczywistość. >>>
CHUCK YEAGER. CHCIAŁBYM JUŻ NIE CZEKAĆ W wyobraźni dzieje się dużo więcej niż w rzeczywistości. Mamy to, do czego dążyliśmy – względny pokój, względny, powszechny dobrobyt, nie ma miast do odbudowania, nie ma rewolucji, jeśli są, to jakieś pokątne, w probówce, które okazują się bez pokrycia, bo nie ma o co walczyć. Z NORMANEM LETO rozmawia Bogna Świątkowska >>>
PANOWANIE NAD OBRAZEM Na fotografiach MAĆKA STĘPIŃSKIEGO widać świat przekształcany przez człowieka, uporządkowany, zgeometryzowany i pusty. Jego wystawom czesto towarzyszy wideo. Za jednominutówkę z cyklu „N-113”, dostał nagrodę z rąk Emira Kusturicy. W tym roku prace Maćka Stępińskiego oglądać można na kilku pokazach w Polsce, m.in. na wystawie prezentującej polską fotografię XXI wieku "Efekt Czerwonych oczu” w Warszawie, podczas Miesiaca Fotografii w Krakowie, wystawach indywidualnych w PF Zamek w Poznaniu oraz w Zamku Ujazdowskim w Warszawie. Ukaże się też pierwszy album z pracami artysty. >>>
NIE JEST NAM PRZYKRO, ŻE NADCHODZĄ ZMIANY Zwyciężyli konkurs na kuratorski projekt wystawy w Polskim Pawilonie podczas tegorocznego Biennale Architektury w Wenecji Hotelem Polonia. Naprawdę chcą zamienić Pawilon Polski w hotel, a do tego pokazać w nim wystawę prezentującą „budynków życie po życiu”. Z GRZEGORZEM PIĄTKIEM i JAROSŁAWEM TRYBUSIEM, autorami projektu Hotel Polonia, rozmawia Bogna Świątkowska. >>>
TOMASZ ZIMOCH: BONIEK! Zapis komentarza TOMASZA ZIMOCHA do jednoosobowego odtworzenia meczu Polska – Belgia 1982 (3:0) przez MASSIMO FURLANA. Artysta posługując się „choreografią” kluczowego piłkarza – ZBIGNIEWA BOŃKA, odtworzył mecz w całości: 2 x 45 minut. Boniek! został uznany przez czytelników "Gazety Co Jest Grane" w konkursie kulturalnym Wdechy, za najciekawsze wydarzenie w Warszawie roku 2007. >>>
KOLEDZY ZNACZY KOLLEGEN Artysta KAROL RADZISZEWSKI i fotograf KUBA DĄBROWSKI w dialogu białostockim, powracają do praźródeł swojej twórczości. >>>
NIE JEST ŁATWO ZNALEŹĆ COŚ NA A Z ANDRZEJEM TOBISEM rozmowa o „A-Z”, przygotowywanych przez niego „gablotach edukacyjnych”, pierwszej odsłonie a l f a b e t u, długofalowego projektu bytomskiej Kroniki, obliczonego na 24 lata. >>>
NIKT TAK NIE ROBI, TYLKO MY! O tym jaki jest polski dizajn i postawach wobec świata konsumpcji z TOMKIEM RYGALIKIEM rozmawia (w centrum handlowym) Bogna Świątkowska. >>>
NIEWIDZIALNA CENTRALA Czy rzeczywiście powstaje nowy model debaty publicznej? A może tylko trwa rozmowa o tym, że trzeba stworzyć nowy język? Jak to zrobić? Z ARTUREM ŻMIJEWSKIM rozmawiają Alicja Plachówna i Bogna Świątkowska >>>
CO TO W OGÓLE JEST? "Myśmy chodzili smutni, poważni, a on mówił, co to w ogóle jest, co to za rewolucja. Weź karabin, mówił, i strzelaj, u nas to by po prostu krew się lała na ulicach i w ogóle".
O punku, sile, delikatności i konsekwencji rozmowa z PIOTREM RYPSONEM >>>
Z MIASTAMI DZIEJĄ SIĘ CIEKAWE RZECZY Niewielu w Polsce pisze o mieście tak jak on. Może dlatego, że KRZYSZTOF NAWRATEK (rocznik 1970) pracuje i mieszka za granicą. Jest autorem na razie jednej książki, ale za to mocnej: "Ideologie w przestrzeni. Ćwiczenia z demistyfikacji". Architektura i urbanistyka widziane jako narzędzia, którymi posługują się ich twórcy i zleceniodawcy, by manipulować użytkownikami przestrzeni. Niebawem ukaże się kolejna - tytuł roboczy "Śmierć miasta i zmartwychwstanie Polis. Obywatel plug-in”. Z Krzysztofem Nawratkiemrozmawia Bogna Świątkowska >>>
WIELE MOTYWÓW SIĘ POWTARZA Inspiracją dla TOMKA KOPCEWICZA są zwyczajne elementy miejskiego pejzażu. Kraty w oknach, barierki, słupki, zdobienia na autokarach - chociaż silnie oddziałowują na pejzaż miejski, to pozostają niemal przezroczyste, niezauważalne. Te na pozór "niemalarskie" obiekty, tworzą na jego obrazach dziwne przestrzenie, labirynty, załomy i tajemnicze przejścia. >>>
JESTEM NA MIEJSCU Jak tylko namaluję obraz, to zaraz staram się wrzucać go do galerii. Nie jestem w stanie mieszkać ze swoimi obrazami. Nie mam pracowni, trzymam je u siebie w pokoju. Męczą mnie potwornie. Przebywanie z tym co robię, jest dla mnie bardzo męczące - mówi TOMEK PARTYKA >>>
POP.AMIĘTANE Kultura popularna, której celem jest przeżywanie, a nie interpretowanie, nie jest zwykle poddawana refleksji przez jej użytkowników. Nie próbują nawet dociekać, dlaczego ulegają galopującym modom. Uzasadnienia pozostawiają innym. Badaczom współczesności, takim jak MAREK KRAJEWSKI >>>
INTERESUJĄ MNIE LUKI W PROGRAMIE Podoba mi się kiedy artyści lub krytycy podejmują ryzykowne wyzwania. Zawsze interesowała mnie alternatywa. Czyli projekty lub miejsca, które powstają całkowicie spontanicznie, istnieją zwykle przez ograniczony czas i są poza ogólnie rozumianymi normami - mówi PAULINA OŁOWSKA. >>>
LUBIĘ RZECZYWISTOŚĆ W JEJ NIESKOŃCZONEJ POSTACI O tym do czego może przydać się koniec, jak inspirująca są chaos i nicość, a także o tym jak zachować swoją wolność z AGNIESZKĄ BRZEŻAŃSKĄ rozmawia Marta Tychmanowicz >>>
BUNT INDYWIDUALNY Przeczytaj ciekawą oraz długą rozmowę z JANKIEM SIMONEM – artystą, piromanem, antyhumanistą i ateistą! A także wielkim miłośnikiem sztuki i podróżowania! >>>
SZTUKA JEDNORAZOWA Tymczasowe historie MACIEJA KURAKA >>>
|
|
 |
REKLAMA 
|