PROSTA SATYSFAKCJA
Agata Pyzik
[2010-06-29]


Kiedy zecydowałem się nieprodukować dzieła do galerii, zdałem sobie pytanie, co mogę robić. Okazało się to niezwykle trudne. Doszedłem do wniosku, że muszę po prostu zacząć pracować - o wartości pracy, niewidzialności artysty, próbach porządkowania świata i surrealizmie najzwyklejszych przedmiotów z Ronaldem Roosem rozmawia Agata Pyzik.

 

<<< Roland Roos, bez tytułu, z cyklu Free Repair

<<< Roland Roos, bez tytułu, z cyklu Free Repair

<<< Ronald Roos, Łódź lodowa, 2010

 

 

W swoim projekcie naprawiania elementów w przestrzeni publicznej otoczyłeś się kilkoma ograniczeniami: lista obiektów powinna zamknąć się w 100, zawsze fotografujesz obiekt „przed” i „po”, a następnie wystawiasz fotografie na sprzedaż za ekwiwalent pieniężny wykonanej pracy. Uderza mnie, że to, co robisz wykracza poza stereotyp tzw. „sztuki w przestrzeni publicznej”. Przede wszystkim ty wybierasz obiekty, które zostaną naprawione. Co motywuje twój wybór?
Ronald Roos: Interesują mnie rzeczy bezużyteczne. Tak wiec wybieram zazwyczaj niewielkie obiekty, i to takie, których naprawa nie ma tak naprawdę większego sensu. Jedną z zasad tego projektu jest to, że nie odbieram „pracy” innym ludziom, nie robię czegoś, co „musi” być wykonane, bo od tego zależy czyjeś być albo nie być. Gdybym np. naprawił komuś rower, oznaczałoby to, że ta osoba mogłaby potem na nim jeździć i zabrałbym w ten sposób pracę komuś, kto naprawia rowery. Nie interesuje mnie ten typ pracy. Jeśli przyjrzysz się mojemu projektowi, wybieram zazwyczaj małe rzeczy, które są jednak zauważalne. Ludzie widzą, że są zepsute, jednak nikogo to nie obchodzi. To jest zasadnicze. Ludzie o nie nie dbają, ponieważ to nie są przedmioty, które koniecznie muszą zostać naprawione. W Warszawie obserwuję np. mnóstwo wybrakowanych chodników – ale to jest łatwe do „nie zauważenia” – po prostu robisz krok i omijasz dziurę. Taki ubytek łatwo odsunąć na bok. Takie rzeczy mnie więc interesują, do pewnego stopnia absurdalne.

Tak, jednak z drugiej strony twoje „interwencje” czynią te ubytki mniej naturalnymi. Przyzwyczajamy się do tych błędów w rzeczywistości i staramy się je omijać. Twoja praca idzie w dwie strony: jeśli widzimy jakiś ubytek codziennie, tak się do niego przyzwyczajamy, że przestajemy go zauważać. Ty czynisz to widzialnym.
RR: Czynię to widzialnym, robiąc zdjęcie zepsutego elementu. Robię jednak zdjęcia również później. Interesują mnie oba stany. To prawda, ze ludzie przestają zauważać rzeczy, jeśli widzą je codziennie, jednak z drugiej strony, jeśli coś zostanie nagle „naprawione”, ludzie w ogóle tego nie zauważają. Jeśli rozejrzysz się po tym barze, nie zwrócisz uwag na krzesła, dopóki wszystkie są jak należy. Interesuje mnie tworzenie, chcę być twórczy, ale to, co robię staje się widzialne dopiero, kiedy znasz projekt. Gdybym zabrał cię do jednej z moich napraw, musiałbym najpierw ci objaśnić co to jest, opowiedzieć o naprawie etc. Ktoś, kto to po prostu minie, nic nie zauważy, ponieważ teraz obiekt jest w stanie w jakim „powinien” być.

Powiedziałeś, że interesuje cię bezużyteczność. Dla mnie te przedmioty to jakby pozostałości zapomnianej przestrzeni. Jednak niektóre z nich są przecież całkiem użyteczne! Naprawiłeś np. znak z ogłoszeniem o nieruchomości na sprzedaż, albo tabliczkę z nazwiskiem. Komuś więc pomogłeś, to nie było bezużyteczne.
RR: To prawda. Zwróć jednak uwagę na ten znak w Lucernie, który nakazywał zwolnienie na zakręcie. Naprawienie go też było w pewnym sensie bezużyteczne, ponieważ był on zepsuty od lat, napisy ostrzegawcze się zatarły, wszyscy zdążyli się już do tego przyzwyczaić i wiedzieli, że po prostu w tym punkcie muszą zwolnić. Właśnie dlatego zdecydowałem się to naprawić – nikt nawet nie zwracał na niego wcześniej uwagi i nie sądzę, aby się to zmieniło po mojej naprawie. Było to jakby nadanie powtórnie kulturowego znaczenia czemuś, co i tak jest w ich głowach.

Większość twoich „prac” prawdopodobnie nigdy nie zostanie zauważona.
RR: Interesuje mnie przede wszystkim stan „sprzed”. Od kiedy zacząłem ten projekt, minęły już dwa lata, podczas licznych spacerów po różnych miastach, rozwinąłem w sobie „oko” na rzeczy jakoś zepsute, naruszone. Interesuje mnie przede wszystkim kulturowy wymiar czegoś, co jest „zepsute”. Krytyczny aspekt tej działalności to także naprawianie kultury, dostrzegam, że coś nie funkcjonuje tak, jak powinno, coś jest nie tak. Jak zauważyłaś wcześniej, każde zdjęcie stanu „przed” i „po” sprzedaję za tę samą kwotę 300 franków szwajcarskich, co stanowi przeciętny wydatek, jaki ponoszę podczas naprawy. Przeciętnie czas spędzony przy naprawie to 4 godziny, więc wypłacam sobie około 60 franków za godzinę, co stanowi przeciętną stawkę w Szwajcarii plus około 80 franków za materiały, jeśli muszę coś kupić dodatkowo. Sprzedaję przede wszystkim zdjęcia ze stanu „przed”, ponieważ jestem prawdopodobnie jedyną osobą, która go zauważyła – i w tym sensie jest to „oryginał” – jedyne zdjęcie, które ktokolwiek wykonał w tym miejscu. Jest to więc taka trochę absurdalna, postawiona na głowie pogoń za oryginałem.

Tak, pojedynczość i niepowtarzalność obiektu – mogłabym tu jeszcze dodać teorie surrealistów o „objet trouve” czy też sposób, w jaki Marcel Duchami wybierał swoje ready mades – wybór obiektu jest tutaj kluczowy. Masz jednak szczególny smak w dobieraniu swoich i obiektów, mimo że są to obiekty w różnej skali, przestrzeni etc. Co decyduje, że patrzysz na coś i myślisz – „to!”?
RR: Postanowiłem od początku traktować projekt poważnie, tak więc naprawy muszą być zawsze przeprowadzone od początku do końca, ponieważ potencjalnie mogłyby trwać w nieskończoność. Dlatego, że zdecydowałem, żeby to był zamknięty projekt, starałem się, żeby obiekty były na przykład zróżnicowane. Osiągnąłem już 96 ze 100, tak więc im więcej obiektów dołącza do mojej kolekcji, tym trudniej jest wybrać coś, co różni się od pozostałych. Na początku chodziłem po mieście i wiedziałem, że mogę wybrać cokolwiek, co było ograniczane tylko moją zdolnością do naprawienia ich. Jeśli rozejrzysz się po serii, zauważysz, że zaczynałem od bardzo prostych obiektów, jednak z czasem nabywałem coraz większej sprawności technicznej, wiec mogłem dobierać sobie bardziej skomplikowane obiekty. Od początku wiedziałem, że ten projekt wymaga na przykład podróżowania, żeby zapewnić mu różnorodność obiektów. Zawsze z pomocą mogli mi przyjść przyjaciele, jednak kiedy podróżowałem, traciłem te kontakty i byłem zdany na moją walizeczkę z narzędziami. Zanim więc przystępuję do naprawy, staram się oszacować, czy mogę to naprawić dysponując tym, co mam. W Warszawie zdałem sobie sprawę, że wiele z materiałów, których mógłbym użyć przy naprawach, po prostu nie istnieje. W wielkich sieciowych sklepach z takim sprzętem, a macie bodaj cztery takie marki w Polsce, odkrywałem, że nie znajdę tam materiałów do naprawy rzeczy starych, jakie mnie interesowały. Wtedy musisz wymyślić nowy sposób naprawy, co także jest ciekawe. Widzisz, jak funkcjonuje dane miasto, z czego składa się jego przestrzeń.

Podoba mi się idea, że każdy zepsuty obiekt w potencjalny sposób istnieje jako element twojej kolekcji.
RR: Ale o to właśnie chodzi – każdy może to zauważyć i naprawić samodzielnie. Potrzeba odrobiny ciekawości i zadania sobie pytania, co mogę z tym zrobić. Ciekawe jest też to, że mam tak wiele „sztuki publicznej”, o której nikt nic nie wie!

Uderza mnie w twojej pracy efekt „zacierania śladów”. Ponadto zwracasz uwagę na coś tak ważnego, jak wartość pracy we współczesnym świecie. Pracujesz w miastach zachodniego zamożnego świata, w których ludzie myślą, że jeśli coś zostało naprawione, uczyniła to zapewne „niewidzialna ręka”. Aspekt zacierania śladów wydaje mi się za to bardzo poetycki.
RR: Wyjęłaś z tej pracy bardzo ważne elementy. Zacieranie śladów jest bardzo istotne, bo jest dla mnie ważne, że praca nie jest „o mnie” – jest o samej pracy, o przedmiotach. Nie chcę czynić mojej pracy widzialną. Jest dla mnie ważne, i tego się nauczyłem z tego projektu, podobnie, jak z projektu, do którego zainspirowała mnie akcja Bęc Zmiany Zniknij nad Wisłą, kiedy zbudowałem z lodu łódź, którą popłynąłem po Wiśle. Te działania mają podobne struktury: tworzę coś, używam tego czegoś w danym momencie i potem to tracę, nie można tego zatrzymać. Projekt z naprawami uświadomił mi, że mogę być produktywny jako artysta, niekoniecznie zapełniając świat nowymi przedmiotami, nie czyniąc ich widzialnymi. Nie chcę być artystą, który kładzie swój obiekt do galerii i oznajmia, że to jest jego dzieło. Gdybym dał ci mapę wszystkich rzeczy, które naprawiłem w Warszawie, twój spacer uobecniałby wszystkie drobne historie, jakie towarzyszą tym obiektom. Kiedy kończę dzieło, zawsze myślę, że to właśnie ta opowieść: kto mi pomógł, jakie były reakcje, kiedy pracowałem, jakie były trudności towarzyszące, jest najważniejsza.

Czasem jednak jesteś jedyną osobą, która „widziała” pracę. W ten sposób fotografia staje się jedynym świadectwem, że praca została wykonana.
RR: To, co robię, wzbudza rozmaite kontrowersje. Niektóre obiekty, które chcę naprawić, znajdują się np. w przestrzeni prywatnej. Wtedy muszę zwrócić się o specjalne pozwolenie i nie zawsze mi się to udaje. Miałem z czymś takim do czynienia w Szwajcarii, chciałem naprawić bramę, która znajdowała się na terenie prywatnym. Ale kiedy zwracałem się do właścicieli z prośbą o możliwość naprawy, mówili, że za miejsce odpowiedzialny jest samorząd. Wzbudzam zainteresowanie, i zawsze końcowe pytanie brzmi: jak to, robisz to za darmo? O co w tym chodzi? Kiedy odpowiadam, że tak, za darmo, tracą zainteresowanie. Stwierdziłem wiec, ze lepiej w ogóle nie pytać, po prostu pójść, zorganizować narzędzia i zacząć naprawę. Ale kiedy praca zostaje ukończona i chcę zrobić zdjęcie, ludzie mówią: nie, nie wolno ci zrobić zdjęcia. Wtedy musze objaśniać cały projekt od początku. Muszę nieustannie objaśniać, o co chodzi w tym projekcie, po co to robię, dlaczego, że po wykonaniu pracy fotografuję ją i tak dalej, bo fakt, że ktoś robi coś za darmo, jest niezrozumiały.

Czy wrażenia przechodniów w Polsce były odmienne? Jak ludzie reagowali, widząc cię przy pracy?
RR: Zauważyłem, że tutaj, kiedy ktoś widzi kogoś pracującego w przestrzeni publicznej, woli się nie wtrącać, co jest akurat całkiem miłe (śmiech), bo pozwala po prostu pracować. Naprawiałem np. miejsce parkingowe na Ursynowie – to z przemieszczonymi płytkami – trwało to ponad 4 godziny, czyli wiele osób zdążyło przejść obok. Nikt się nie odezwał, może też powodów językowych. Tylko jeden chłopak powiedział „dzień dobry”, ja mu odpowiedziałem, i widziałem, że po jego głowie błąka się pytanie „dlaczego, o co chodzi?”, jednak nic nie powiedział.

Bardzo lubię tę pracę, ze względu na stan „przed”, na którym był kompletny chaos.
RR: Tak, to miejsce parkingowe wyglądało niesamowicie. Wyobrażam sobie jednak, że ktoś, kto tam mieszka i mijał to miejsce dziesiątki razy, zdążył już przywyknąć do tego widoku na parkingu, dlatego widząc kogoś, kto to w końcu reperuje, nie mógł się nadziwić. Podobała mi się jego reakcja: coś między śmiechem, zakłopotaniem, pomieszaniem.

Może się ucieszył, że ktoś w końcu się tym zajął? Miejsce parkingowe jest szczególnie ciekawe, jako nie-obiekt. Co jednak z przecięciem aspektu praktycznego i estetycznego? Powiedziałeś, że to impuls estetyczny przyciąga cię do konkretnych obiektów.
RR: Mój impuls nie jest czysto estetyczny. Staram się uniknąć jakiejkolwiek „estetyki”. Oczywiście nie da się w pełni tego uniknąć. Jeśli popatrzysz na zdjęcia, zobaczysz, że ja nie jestem fotografem, nie jestem profesjonalistą, nie obchodzi mnie tak bardzo, jak zostaną wykonane te zdjęcia. Nalegam jednak na sprzedaż zdjęć parami, żeby można było zobaczyć oba stany, przed i po. Robię dużo, bo około 30 zdjęć jednej rzeczy i siedząc przy komputerze, wybieram to, które mi odpowiada. Ktoś zapytał mnie, dlaczego nie fotografuję z lepszej perspektywy, np. z balkonu okolicznego domu, żeby zrobić lepsze zdjęcie? Mnie nie interesuje jednak „najlepsza” perspektywa, ale taka, jaką ja sam miałem, kiedy wykonywałem pracę.

Jednak przez to, że projekt skupia się na „nieczynnych”, zaniedbanych elementach kultury, zaczyna nabierać pewnej estetyki.
RR: Powtórzę to, co już powiedziałem: wybieram małe rzeczy, ty możesz zrobić to samo. Gdybyś jednak sama miała rozejrzeć się za takimi obiektami, wybrałabyś coś innego, co odpowiadałoby twojej wrażliwości. Ten projekt jest efektem bardzo osobistego podejścia do rzeczy.

Interesuje mnie też ta natychmiastowa satysfakcja, jaką odczuwa widz, kiedy widzi, że coś zostało naprawione, to usatysfakcjonowane „aha!”, bo po prostu wygląda ładniej. Z tego musi brać się jakaś satysfakcja twoja jako wykonawcy. Nie chcę brnąć w wielkie pytania, bo podoba mi się pewna skromność tego projektu, ale to, jakie są reakcje, coś mówi o społeczeństwie.
RR: Oczywiście, kiedy coś naprawię, odczuwam satysfakcję. Ale nie jest to satysfakcja z tego, że coś ładnie wygląda, ale z tego, że udało mi się wykonać pracę. Tydzień temu robiłem naprawę gdzieś w lesie, z dala od jakiejkolwiek publiczności i wszystko poszło dobrze. Czasem jednak, mimo że jest wiele możliwości wykonania jakiejś naprawy, kończę z uczuciem, że cos mogło zostać wykonane lepiej. W mojej pracy trochę sobie żartuję z tego idealnie uporządkowanego świata, w jakim żyjemy. Z tej satysfakcji: teraz jest lepiej, jest znowu czysto, jest tak, jak powinno być. To także odsłania sposób, w jaki świat funkcjonuje, jak staramy się nałożyć na niego porządek. Wiem, że może też być dokładnie odwrotnie, wszystko może ulec chaosowi. Kiedy zdecydowałem się nie produkować po prostu dzieła, nie kłaść obiektu do galerii, zadałem sobie pytanie, co mogę robić. Okazało się to niezwykle trudne. Doszedłem do wniosku, że muszę po prostu zacząć pracować. Mam również satysfakcję, że wykonywane przeze mnie prace pasują do teoretycznego modelu, o którym mówiłem wcześniej. Ciekawe jest to, że kiedy myślę nad czymś, to zwykle dystansuje się od po prostu „robienia czegoś”, a w tej pracy oba te aspekty udaje się połączyć.

Wydaje mi się też, że model działania w naprawach jest bardzo szwajcarski.
RR: Jak najbardziej, nie zawaham się nazwać tej pracy szwajcarską. W naszym społeczeństwie zajmujemy się najdrobniejszymi detalami, nic się nie uchowa przed szwajcarskim okiem. Z tego powodu miałem trudności ze znalezieniem obiektów do mojej serii w Szwajcarii. Jeżdżę na rowerze po Zurychu i nie mogę znaleźć niczego zepsutego!

Nie dajesz żadnych komentarzy do zdjęć, chcesz, żeby mówiły same za siebie. Jednak patrząc na ten projekt myślę od razu o niemieckiej zasadzie „Ordnung muss sein!” i filmie pod tym tytułem, gdzie bohater obsesyjnie naprawia rzeczywistość, co się jednak kończy w tym wypadku tragicznie… (śmiech)
RR: Tak, oczywiście, to jest też w tym projekcie, znam ten film. Kiedy projekt zostanie zakończony, wydam książkę, nad którą już pracuję. W książce będzie objaśniony aspekt teoretyczny, opowieści związane z naprawami i dokumentacja. Ale mnie mniej to interesuje, niż same prace. Tak, jak zobaczyłaś to na stronie internetowej – są same zdjęcia i kilku zdaniowe objaśnienie konceptu.

Zdjęcia mówią najwięcej o tej pracy, dzięki temu każdy może pomyśleć sobie o niej cokolwiek chce i każdego zaprowadzi w odmiennym kierunku. Ty na przykład pomyślałaś o tym filmie. Zdjęcia nie przypomniały mi o filmie, były ciekawe, bo czyniły te rzeczy niepowtarzalnymi. Film przypomniał mi się, ponieważ temu projektowi patronuje pewna marzycielska formuła „naprawy świata”, poprawiania go.
RR: Może nie naprawiać, szukać dziur w świecie i starać się je wypełniać. Żałuję, że w mailach ludzie zadają mi pytania teoretyczne, a mniej są zainteresowani poziomem materialnym. To jest ciekawy sposób patrzenia, ale nie jedyny. Ludzie sztuki myślą, jak to zinterpretować, natomiast ludzie, którzy pracują na rzeczach, interesują się, jak coś wykonałem. Prosty wyjściowy pomysł okazał się prowadzić w wielu kierunkach. Tak wiec, chociaż czekam na jego zakończenie, trudno mi się będzie rozstać z tym projektem.

 

 

 

 

Roland Roos - artysta szwajcarski. Od kilku lat realizuje utopijny projekt FREE REPAIR, w ramach którego samodzielnie naprawił 100 rozmaitych elementów w taczającej nas rzeczywistości. Pomiędzy styczniem a marcem 2010 przebywał na pobycie twórczym w a-i-r laboratory CSW Zamek Ujazdowski w Warszawie. W tym czasie zrealizował 12 napraw w przestrzeni publicznej.
www.rolandroos.net

 

 

ŁóDŹ LODOWA

W czasie pobytu w Warszawie Roland Roos wykorzystał panujące ujemne temperatury i zainspirowany projektem Zniknij nad Wisłą, skonstruował łódź wykonaną jedynie z lodu, którą przeprawił się z jednego brzegu Wisły na drugi. Oto zapis tamtej akcji: „Do budowania formy łodzi użyłem dużej ilości drewna. Wewnątrz tej konstrukcji umieściłem kawałek plastiku, dzięki czemu drewniana forma stała się wodoodporna. Następnie wypełniałem formę wodą, dzień po dniu. Każdego dnia dodawałem około 5 cm wody, tak więc łódź z lodu powoli rosła. Była prawie gotowa, kiedy zrobiło się cieplej i woda przestała zamarzać. Trzy dni temu zdecydowałem się zapomnieć o całym projekcie i zabrać łódź. Kiedy zdemontowałem drewniane części, zaskoczyło mnie, jak pięknie wyglądała. Pomyślałem, że mogłaby pójść na wodę taka, jaka jest. Przesunąłem wiec łódź w kierunku rzeki i popłynęła. Zanim łódź zginęła w wodzie, która miała 6. C, przywiązałem się do liny, której drugi koniec przymocowałem przy brzegu. Aparat fotograficzny był nastawiony na robienie zdjęć w pętli co 10 sekund. Wszedłem do łodzi i odbyłem małą przejażdżkę po wodzie. Wróciłem bezpiecznie na brzeg, a łódź powoli zniknęła. Następnego dnia poszedłem nad rzekę zebrać drewno, którego użyłem do budowy łodzi. Niestety, ktoś zauważył je i zabrał ze sobą. W końcu straciłem też dane cyfrowe. Kiedy obudziłem się następnego dnia, zdałem sobie sprawę, że mój komputer się zawiesił. Pomyślałem – proste, restartuję go. Jednak tym razem, kiedy komputer chciał zacząć ponownie działać, na ekranie pojawił się tylko znak zapytania (który oznajmiał, że nie można odnaleźć żadnego twardego dysku). Na komputerze były wszystkie zdjęcia, jakie zrobiłem dzień wcześniej. Jedyny ocalałe zdjęcie to to, które wysłałem poprzedniego wieczora, po przejażdżce łodzią, do mojej dziewczyny. Niestety, jest to zdjęcie w małej rozdzielczości. Żeby skrócić długą historię: Lód się roztopił. Drewno zostało skradzione. Zdjęcia zostały utracone”.



WYJŚCIE AWARYJNE
Powierzono mu Polski Pawilon na 12. Biennale Architektury w Wenecji awaryjnie. Wraz z Agnieszką Kurant i Aleksandrą Wasilkowską przygotowuje instalację Emergency Exit, której tytuł jest swoistym komentarzem do skomplikowanych losów tegorocznego konkursu na projekt prezentowany w Wenecji. Kim jest Elias Redstone, kurator tegorocznego Pawilonu Polonia, u źródła dowiadują się Kaja Pawełek i Bogna Świątkowska>>>

PYTAJ WIATR, DLACZEGO WIEJE
Dla mnie polityka to styl i sposób bycia. Promuję swoją politykę przez filmowanie momentów szczęścia i piękna. Opowiadam się za nimi – z Jonasem Mekasem, jednym z najważniejszych twórców amerykańskiego kina awangardowego, rozmawia Paulina Gorlewska>>>

CO PAN CHCIAŁ PRZEZ TO POWIEDZIEĆ?
Często pyta się artystę, co Pan chciał przez to powiedzieć? A to pytanie bez odpowiedzi, bo każdy nawet poznawszy interpretację autora, odbierze dzieło po swojemu – z Michałem Gayerem o transmisji wrażeń na linii artysta-widz oraz reprodukcjach informacji, rozmawia Alek Hudzik.>>>

KADRY Z RZECZYWISTOŚCI
Tekstów o sztuce nie jestem już w stanie czytać, nużą mnie one potwornie, są zbiorami kalek, które nie generują żadnej wiedzy ani informacji. Moje zdjęcia traktuję jako rodzaj readymade. Jest tam więc wszystko, co mogłabym zrobić, ale nie zrobię, bo to już istnieje w rzeczywistości – z Agnieszką Brzeżańską rozmawia Agata Pyzik.>>>

OD WEWNĄTRZ
Czterdzieści lat temu należał do Weather Underground, radykalnej studenckiej grupy protestującej przeciwko wojnie w Wietnamie i niesprawiedliwości społecznej. Dziś należy do grupy edukatorów, którzy domagają się znaczącej reformy szkolnictwa. Właśnie ukazała się jego kolejna książka – tym razem w formie komiksu, przedstawiająca jego poglądy na konieczną reformę nauczania i szkolnictwa. Z Billem Ayersem, rozmawiają Kamila Rogowska i Bogna Świątkowska>>>

ZBYT LUDZKO
Z Normanem Leto, jednym z najciekawszych polskich artystów młodego pokolenia, w przededniu premiery Sailora, jego pełnometrażowego filmu oraz książki, o widzeniu dźwięków, współczynniku efemeryczności dzieła, galeriach zatęchłych od szkolnych nawyków i wyższości biologii nad polityką, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

NAJMNIEJ NOWOCZESNE MUZEA
Małe muzea są ekscytującą wyprawą na terytoria peryferyjne i dziwne. Prezentowane w nich ekspozycje są jak wyjęte z progamu jakiegoś skrywanego przed nami eksperymentalnego biennale. To biennale odbywa się w każdym mieście, wszędzie tam, gdzie są małe, nienowoczesne muzea. Spieszmy się nimi cieszyć, zanim je zmodernizują! Przewodnik po warszawskich muzeach przygotowała Agnieszka Rodowicz.>>>

ODSZKOLNIANIE SPOŁECZEŃSTWA
Ivan Illich, filozof i radykalny humanista, był orędownikiem rewolucji wymierzonej przeciwko instytucjom. O niesłabnącej sile jego idei z Janem Sową rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

PROSTA SATYSFAKCJA
Kiedy zecydowałem się nieprodukować dzieła do galerii, zdałem sobie pytanie, co mogę robić. Okazało się to niezwykle trudne. Doszedłem do wniosku, że muszę po prostu zacząć pracować - o wartości pracy, niewidzialności artysty, próbach porządkowania świata i surrealizmie najzwyklejszych przedmiotów z Ronaldem Roosem rozmawia Agata Pyzik.>>>

POSTWANDALIZM
W niekulturalnych gestach agresji wobec przestrzeni miejskiej dostrzegamy przejawy emocjonalnej kontestacji nieadekwatnych dziś norm estetycznych. Można by powiedzieć, że postvandalizm, to wandalizm uliczny w służbie wandalizmu kulturowego – mówi kolektyw vlepvnet w rozmowie z Bogną Świątkowską.>>>

KONSEKWENCJE MODERNY
Nie ulega wątpliwości, że modernistyczna forma, i w architekturze, i we wzornictwie, i w projektowaniu graficznym, jest teraz bardzo na czasie. Chętnie wraca się do tej estetyki. Ale czy modernistyczny etos ma nam jeszcze coś do zaoferowania? Z Andrzejem Szczerskim, kuratorem wystawy Modernizacje, prezentowanej w Muzeum Sztuki w Łodzi, rozmawia Grzegorz Piątek.>>>

ŁĄCZMY WYOBRAŹNIĘ Z RZECZYWISTOŚCIĄ
KNOT knoci Warszawę, bałamuci i mutuje miasto. Jest mu blisko do Latającego Cyrku i Latającego Uniwersytetu, autobusu pełnego hippisów i socjalistycznego kina obwoźnego, polowej kuchni i walizkowej galerii – zachwala Kuba Szreder, jeden z pomysłodawców projektu KNOT, o którym mówią Markus Bader i Oliver Baurhenn>>>

CO NAJMNIEJ 1 %
Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej domaga się co najmniej 1% z budżetu państwa na kulturę i zamierza zebrać 100 000 podpisów popierających ten pomysł podczas tegorocznej Nocy Muzeów. Z Hanną Wróblewską, wicedyrektorką Zachęty Narodowej Galerii Sztuki, a zarazem przedstawicielką Stowarzyszenia Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej, rozmawia Bogna Świątkowska>>>

MINIMAL FETISH
O fetyszystycznych detonatorach fantazji i pożądania, z Maurycym Gomulickim, artystą często nawiązującym do kategorii rozkoszy, przy okazji jego najnowszego projektu Minimal Fetish, nieco podejrzliwie rozmawia Paulina Jeziorek.>>>

BRAK EUFORII JAKO ŹRÓDŁO WALKI
W smutku czai się nowoczesność. Melancholik staje się aktywistą, ponieważ aktywna postawa jest konsekwencją rozczarowania. Dominic Fox, filozof, literaturoznawca, poeta i bloger, autor książki Cold World, o depresji w sztuce i aktywizmie politycznym rozmawia z Agatą Pyzik.>>>

ZŁOŻONOŚĆ PYTAŃ PODSTAWOWYCH
W latach 70. artyści w Polsce zastanawiali się jak definiować sztukę w nowych warunkach. To pytanie zadajemy sobie do dziś, wciąż na nowo. Interesują mnie te wysiłki zdefiniowania sztuki. Dziś za rzadko zadajemy sobie istotne pytania. W świecie sztuki „dzieje się”, ale o co w tym wszystkim chodzi? – z Łukaszem Rondudą, autorem znakomitej książki Sztuka polska lat 70. Awangarda, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

SIŁA MARGINESÓW
Zainteresowanie pozainstytucjonalną awangardą i geografią artystyczną kierowały moją uwagę ku marginesom, gdzie spotykały się różnego rodzaju artystyczne „nie-tożsamości” – z profesorem Andrzejem Turowskim o miejscu sztuki w dzisiejszej przestrzeni publicznej, postkolonializmie antropologii śmieci i współczesnym piractwie rozmawia Krzysztof Gutfrański.>>>

NARZĘDZIA ZMIANY
Weneckie Biennale Architektury w tym roku odbędzie się po raz 12. Wciąż nazywane jest największym światowym świętem architektury, chociaż ten kto szuka nowoczesnego myślenia o projektowaniu, bywa raczej na Biennale w Rotterdamie. Hasłem przewodnim tegorocznych wystaw w Wenecji jest Ludzie spotykają się w architekturze/People meet in architecture. Czy ten temat coś zmieni w rozumieniu architektury? Z Krzysztofem Nawratkiem, antyarchitektem i meta-urbanistą, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

MAŁY DOM, WŁASNY DOM
Od jakiegoś czasu mnie osobiście miasto jako duży organizm przestało interesować, zdecydowanie bardziej wolę się skupić na swoich małych projektach, które mogę ogarnąć w całości i które na miasto mogą wpływać sposób kameralny. Z Romkiem Rutkowskim, autorem projektu domu o powierzchni 120 metrów kwadratowych, rozmawia Paulina Sieniuć.>>>

WĄSKA PUSTELNIA MIEJSKA
Najlepszym gruntem do działania architekta są ograniczenia. To one, w przeciwieństwie na przykład do praktyki projektanta mebli, najbardziej rozbudzają wyobraźnię, kierują w stronę rozwiązań, które w innym przypadku nigdy by nam nie przyszły do głowy. Z architektem Jakubem Szczęsnym (tak, to znowu on!) o jego projekcie superwąskiego domu-pustelni rozmawia Paulina Sieniuć.>>>

FENIKS Z GRUZÓW
Grupa libańskich artystów przebywała w Warszawie na warsztatach ramach projektu Fenix Cities - spotykali się z artystami, kuratorami, historykami, poznawali historię miasta i sztukę w przestrzeni publicznej. Na temat sytuacji artystów w niespokojnym, zburzonymi bombardowaniami Bejrucie rozmawiali z Agatą Pyzik.>>>

CZYSTA PODRZECZYWISTOŚĆ RZECZY
Jest jednym z najbardziej intrygujących artystów. Kojarzony z surrealną poetyką snu, tworzy trójwymiarowe obiekty zaburzające poczucie bezpieczeństwa w rzeczywistości. Jego prace często wykonane z delikatnej porcelany noszą ślady destrukcji. Jego najnowsza wystawa zniszczyła się w transporcie, dlatego obejrzymy ją nie w grudniu, ale w lutym przyszłego roku. Z Olafem Brzeskim rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

PLAŻA W POURVILLE
Książka towarzysząca serii eksperymentów artystyczno- ekologiczno-egzystencjalnych Zniknij nad Wisłą, jest czymś w rodzaju leksykonuznikania. Podaje znane autorom przykłady, strategie skuteczne i wątpliwe. Tekst Marka Krajewskiego Plaża w Pourville pochodziłby z tego tomu, gdyby z niego nie zniknął.>>>

ROZSZCZELNIANIE SYSTEMU
Sztuka i twórczość są częścią procesów dziejowych i mogą wpływać na całość układu, w którym się znajdujemy. Współczesny świat jest plastycznym tworem, wobec którego nie jesteśmy wcale bezradni – można go skutecznie zaburzać. Jak? Z Edwinem Bendykiem, ekspertem od nowych technologii i mediów, otwartym także na sztukę, rozmawia Agata Pyzik.>>>

UTOPIE DEMOTYCZNE
O progresywnym dizajnie, demotycznych właściwościach przedmiotów i i szukaniu nowych dróg w nowej nauce, z Davidem Crowleyem, kuratorem, wykładowcą historii dizajnu w Royal College of Art i znawcą polskiej sztuki, rozmawia Agata Pyzik.>>>

MOC WODY
Woda, czysta woda, jest tematem trzech tegorocznych projektów architekta Jakuba Szczęsnego. Najnowszy to instalacja oczyszczająca wodę z Wisły za pomocą urządzeń fitnesowych. Z autorem tego zręcznego połączenia dbałości o formę fizyczną mieszkańców miasta z pracą na rzecz uzdatniania wody rozmawiała Bogna Świątkowska.>>>

MAMY DUSZE POWYKRĘCANE JAK NOGI
Wykorzystując specyfikę miejsca, swoiste poczucie humoru oraz osobliwą formę, uprawia malarstwo nieskrępowane szufladkowaniem. Maluje w ruinach, tworzy mapę polskiego społeczeństwa. Ze Sławkiem ZBK Czajkowskim, laureatem głównej nagrody 9. Konkursu Gepperta dla debiutujących polskich malarzy, rozmawiał Krzysztof Gutfrański.>>>

(...)
Dzięki współpracy artystek Anny Baumgart i Agnieszki Kurant z Muzeum Historii Żydów Polskich powstał w Warszawie niezwykły pomnik. Warto przyjrzeć mu się z dalszej perspektywy, co możemy uczynić dzięki zaproszonemu do dyskusji nad (…) wybitnemu niemieckiemu krytykowi Jörgowi Heiserowi. Przedstawiamy fragment jego wykładu Prawdziwe bękarty wojny. Maski pop-kultury i Holokaust, wygłoszonego w Warszawie tuż przed realizacją (…) na ul. Chłodnej w Warszawie.>>>

PISAĆ GOLONKĄ
Najnowszy font dostępny na ich stronie nazywa się Golonka FA i jest oparty na kroju „barowym“, pochodzącym z lat 80. Można go pobrać zupełnie za darmo. Fontarte, czyli Magda i Artur Frankowscy, zajmują się nie tylko designem, projektowaniem krojów pism i krytyką liternictwa. Organizują też spotkania ze światowej sławy twórcami współczesnej typografii. Rozmawiał z nimi Karol Betlej.>>>

ŚWIATŁOTRYSK
W parku Kępa Potocka na warszawskim Żoliborzu stanął właśnie jego neon, wielka szklanka różowej oranżady. Z Maurycym Gomulickim, piewcą urody życia, przygód miejskich, estetycznych rozkoszy, w przededniu jego wyjazdu do drugiego z rodzinnych miast – Meksyku - rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

SZUKAM DZIWNYCH METAFOR
Z Rafałem Dominikiem o zaletach nierealizowalnych projektów, kompetentnej urodzie disco polo jako narzędzia twórcy, a także o ukochaniu polskości, w przedzień obrony przez niego dyplomu z malarstwa, rozmawia Bogna Świątkowska>>>

KRYTYCZNY KREATOR MUTANTÓW
Bas van Beek to jeden z najbardziej zagorzałych krytyków współczesnego designu, nazywanego przez niego „burżuazyjną farsą” i „cyrkiem”. O większości holenderskich projektantów wyraża się per głąby i idioci, zwracając uwagę na potrzebę prawdziwej i niezależnej krytyki. Tworząc analogię do Hollywood twierdzi, iż jedyne co holenderski design jest w stanie wyprodukować, to komedie romantyczne, a on stara się jedynie przypominać o istnieniu innych gatunków filmowych. Z Basem van Beekiem rozmawia Karol Betlej.>>>

ŁĄCZNIK KOLORYSTYCZNY
O znaczeniu kolorów w sztuce i architekturze, a także o barwnych interwencjach urbanistycznych z Kasią Przezwańską, autorką interwencji będącej częścią festiwalu Warszawa w Budowie rozmawia Kamila Rogowska.>>>

NIC NIE JEST ZBYT DOBRE DLA ZWYKŁYCH LUDZI
To coś w rodzaju brudnego sekretu, że luksusowe mieszkanka budowane teraz, są mniejsze, niż biedne mieszkania z lat 60. Z Owenem Hatherleyem, teoretykiem architektury, krytykiem muzycznym, blogerem, autorem książki Militant Modernism (2009, 0books) rozmawia Agata Pyzik.>>>

TYMCZASOWE FORMY OPORU
To co miało być tymczasowe zostaje na dłużej lub na zawsze. Chaos się pogłębia, a ruiny współczesnego miasta stają się pożywką dla nowych budynków – o Wystawie przygotowanej przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie pisze jej współtwórca, Sebastian Cichocki.>>>

CO ZNIKNĄĆ NIE MOŻE
Znikanie to taki termin potoczny z życia codziennego. My, fizycy nie mamy nic do powiedzenia na ten temat. Ale w pewien przekorny sposób znikanie leży u podstaw nauki – z profesorem Stanisławem Bajtlikiem, astrofizykiem, w czasie trwania projektu „Zniknij nad Wisłą”* rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

DIS NA SZTUKĘ
Trzeba wiedzieć, która jest godzina. Paradoks „siły” w sztuce polega na braku pewności, ciągłym wątpieniu w siebie. Odwrotnie niż w sporcie – z Wojciechem Bąkowskim o sztuce, muzyce i penerstwie, rozmawia Michał Lasota.>>>

WINDA KTÓRA DONIKĄD NIE ZABIERA
Nie ma nic gorszego niż czekanie. To jak powolna śmierć. Z tego wynika moje wewnętrzne poczucie nieszczęścia. Chciałabym spędzić cały dzień na plaży, ale z drugiej strony nie mogę nie widzieć tego, co się dzieje. Nie ma innego wyboru – z izraelską artystką Shelly Federman rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

NIEZALEŻNI
Folke Koebberling i Martin Kaltwasser żyją i pracują według swoich przekonań. Budują alternatywne strategie w mikroskali, na najbardziej osobistym, prostym poziomie. Z Martinem Kaltwasserem o pracy, stresie, życiu, pieniądzach i lenistwie rozmawia Kuba Szreder>>>

UKŁAD ZDYSCYPLINOWANY
O nadzorze i kontroli można obszernie teoretyzować, jednak szybko dochodzi się do prawdy, która mówi, że teoria to jedno, a praktyka drugie. O wielowymiarowości aparatu kontroli – odtwarzaniu arcydzieła Rembrandta, konfrontacji ze stróżami porządku i czeskim folku z Grzegorzem Drozdem, autorem projektu Straż Miejska, rozmawia Krzysztof Gutfrański.>>>

OPLATANIE BRUDNYMI MACKAMI
Na Śląsku zalęgła się Ośmiornica. Nastąpiło to w listopadzie 2008 roku dzięki nieformalnej grupie młodych twórców orbitujących wokół katowickiej ASP. Strukturą przypomina tajne organizacje z systemem wewnętrznych kodów, którymi porozumiewają się ich członkowie. Manipulacja informacją zniekształconą przez przekaz. Budowanie legendy wokół miejskich rytuałów wtajemniczenia. Mnożenie wariantów w oparciu o plotkę i powtórzenie. W krąg Ośmiornicy na chwilę wniknęła Bogna Świątkowska.>>>

RZEŹBA KOLEKTYWNA, PARK SPOŁECZNY
O Parku Rzeźby na warszawskim Bródnie w przededniu ujawnienia w nim prac Pawła Althamera, Moniki Sosnowskiej, Olafura Eliassona i Rirkrita Tiravaniji, pisze Sebastian Cichocki (Muzeum Sztuki Nowoczesnej).>>>

WZORCOWY MODEL ZNIKANIA
Co robi kurator, kiedy nie ma pieniędzy na wystawy? Zostaje badaczem. Mimo, że zniknięcie powszechnie kojarzy się z klęską, to zwycięża w bitwie o wyobraźnię i tworzenie rewolucyjnych scenariuszy. O tym, czego nikt nie widział, o mikropraktykach, o prywatnych utopiach z Danielem Muzyczukiem, współkuratorem projektu Poszliśmy do Croatan rozmawiają Bogna Świątkowska i Krzysztof Gutfrański.>>>

DOMY KULTURY - PO NOWEMU CZY OD NOWA?
Jeszcze do początku lat 70. na tych terenach rozciągały się pola, łąki i sady, a widok pasących się krów nikogo nie dziwił. Na początku lat 70. dotarła tam Warszawa i powstały bloki osiedla Służew nad Dolinką. Ogłoszony w ubiegłym roku konkurs na koncepcję mającego tam stanąć budynku Domu Kultury wygrało troje młodych architektów. Ich wygrana, zbiega się z dyskusją nad koniecznością gruntownej reformy funkcjonowania domów kultury. Z autorami zwycięskiej koncepcji: Natalią Paszkowską, Marcinem Mostafą i Janem Sukiennikiem, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

COŚ TAM JEST
Już kilka razy miałem takie przypadki, że to co fotografowałem było potem niszczone, znikało. Tak jak bym przyciągał złe fatum. No, ale oczywiście wolałbym, żeby nie było kryzysu – o Banku, najnowszym projekcie fotograficznym Mikołaja Grospierre’a, prezentowanym w kwietniu przez nowojorską galerię Location One, rozmawia z artystą Bogna Świątkowska.>>>

BROŃ DO WYMIANY IDEI
Reel Geographies to projekt dotyczący przemian politycznych i ekonomicznych, jakie zachodziły w drugiej połowie XX w. oraz ich konsekwencji społecznych. Prezentując pochodzące z lat 60., 70. i 80. filmy artystyczne, dokumentalne, a nawet materiały operacyjne służb specjalnych, szczególną uwagę poświęca relacji człowiek- -massmedia. W przededniu prezentacji polskich filmów w Londynie, z Aleksandrą Jach i Agnieszką Kilian, kuratorkami Obrazu kontrolowanego, rozmawia Krzysztof Gutfrański.>>>

TĘSKNOTA ZA WARIANTAMI PRZYSZŁOŚCI
Dominująca w publicznej fonosferze muzyka pop znajduje się w obecnie martwym punkcie. Przez dekady była medium, za pomocą którego snuto futurystyczne wizje utopii, rebelii i nieustającej zmiany. W pierwszej dekadzie XXI wieku już nim nie jest. Dlaczego? Odpowiedź w stworzonej przez Jaquesa Derridę hauntologii znalazł Mark Fisher, filozof, krytyk popkultury, autor bloga K-Punk (k-punk.abstractdynamics.org). Rozmawiał z nim Piotr Kowalczyk.>>>

STRZELAM
Moje poprzednie projekty były bardzo analityczne, intelektualne, zimne. Teraz chcę robić rzeczy, które są gorące, naładowane energią, które nie wynikają z zimnej intelektualnej analizy, ale z emocji – mówi artysta i fotograf Konrad Pustoła, autor niezwykłego cyklu Dark Rooms w rozmowie z Bogną Świątkowską.>>>

INSTYTUCJA SEKTORA π [pi]
To instytucja kultury zupełnie nowego typu. Całkowicie niezależna, powołana przez osoby, znane z antysystemowych poglądów. Jest czymś więcej niż tylko autonomiczną przestrzenią działającą bez subsydiów i dotacji, chociaż istnieje w ułamkowym wymiarze produkcji kulturowej, w sektorze π. O tym co się kryje za nazwą Goldex Poldex i jakie są konsekwencje powołania go, opowiadają Janek Sowa, Janek Simon i Jakub de Barbaro w rozmowie z Krzysztofem Gutfrańskim.>>>

ABCADŁO DRUŻYNY A
,,Skromna elegancja’’ to pierwsza myśl jaka nasuwa się po wejściu do nowopowstałej galerii A. Sztuka prezentowana przez jej założycielki ma być świeża i nie przegadana. Będzie to galeria komercyjna, a jednocześnie miejsce, w którym toczą się ożywione rozmowy o sztuce. W „Kombinacie doskonalenia sztuki”, jak nazywają galerię A jej założycielki, sztuka ma być zarówno produkowana jak i prezentowana. Z Agnieszką Skolimowską i Aleksandrą Urbańską rozmawia Paulina Jeziorek.>>>

CIĘŻKA DOLA KONTESTATORA
„Krecha” powstała w 2006 roku z nadmiaru jodu w mózgach. Łączy społeczny krytycyzm z wyczuciem absurdu. Do tej pory wyszło siedem numerów pisma. Wywiad ociera się też o wydarzenia z ostatnich miesięcy, kiedy wysyłka „Krechy” do CSW Łaźnia w Gdańsku wywołała antyterrorystyczny alarm i ewakuację paru instytucji kulturalnych. O graficznym krytycyzmie, poczuciu humoru, roli artysty, symbolicznym terroryzmie, kupowaniu koszulek i cierpieniu za miliony – z założycielami gdańskiego magazynu „Krecha” rozmawia Kuba Szreder>>>

BŁĄDZENIE PO TERYTORIUM NIEWIEDZY
Prawdziwy progres w wiedzy może zachodzić tylko wtedy, jeśli będziemy brać od uwagę możliwość powiedzenia lub stworzenia kompletnego nonsensu - z AGNIESZKĄ KURANT rozmawia Sebastian Cichocki>>>

UWIĘZIENI W MIESZCZAŃSKIM SALONIE. CO ROBIĆ?
Jaka jest przyszłość sztuki, a jaka rewolucji, jakie znaczenie dziś mają protesty, rozruchy i zamieszki z 1968 r., oraz dlaczego trzeba dziś czytać Guy Deborda, z Jankiem Sową, socjologiem, psychologiem i krytykiem kultury, w czasie, gdy Zachęta prezentowała znakomitą wystawę Rewolucje 1968, koresponduje Bogna Świątkowska>>>

NAJWIĘKSZA PRESJA WYPŁYWA Z NAS SAMYCH
Nigdy nie dostosowujemy naszych pomysłów do oczekiwań odbiorcy. Mamy swoje cele i je realizujemy, dyskutując proces tejże realizacji z wieloma ludźmi, ale nie zmieniamy zdania w zależności od tego, kim jest słuchający. Z Alejandro Araveną, architektem nagrodzonym Srebrnym Lwem na tegorocznym Biennale Architektury w Wenecji, rozmawiają Kamila Rogowska i Roman Rutkowski.>>>

NIEWIELKA ROLA CENTRALNEJ RĘKI
O roli inicjatyw oddolnych, elastycznym projektowaniu i strategii włączania potrzeb użytkowników w proces planowania przestrzeni miejskiej, z architektką Olą Wasilkowską rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

TERAZ TRZEBA ROBIĆ INNE RZECZY
Ta rozmowa zaczyna się od prozaicznych problemów lokalowych, od podpytywania o najnowsze strategie jednej z najsłynniejszych w świecie polskich galerii, a kończy na dramatycznej obronie niezależności programowej najmłodszego Centrum Sztuki Współczesnej w Polsce. Z ŁUKASZEM GORCZYCĄ, członkiem Rady Programowej CSW Znaki Czasu w Toruniu, współzałożycielem i współwłaścicielem galerii Raster, rozmawia Bogna Świątkowska>>>

SZALEŃSTWO KREOWANIA KREATYWNOŚCI
O pomysłach na unowocześnienie Łodzi poprzez kulturę z JAROSŁAWEM SUCHANEM, dyrektorem Muzeum Sztuki, w przeddzień otwarcia nowego budynku ms2, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

NIKT NIE POTRZEBUJE PRZESTRZENI PUBLICZNEJ
Architektura nie może rozwiązywać problemów, ale powinna brać udział w kulturalnych eksperymentach. Budynki mogą być rozwiązaniem problemów technicznych, ale i przyczynkiem problemów społecznych. Niemniej architektura otwiera oczy na to, co istnieje, a to jest istotny aspekt. Otwiera nowe przestrzenie w świecie, o którym sądzimy, że go znamy, i to jest aspekt najistotniejszy – mówi w rozmowie z Jakubem Szczęsnym z grupy projektowej Centrala kurator tegorocznego XI biennale Architektury w Wenecji AARON BETSKY.>>>

REWOLUCJONIŚCI SĄ ZMĘCZENI
JAKUB BANASIAK, krytyk młodego pokolenia (rocznik 1980), w sieci znany jako Krytykant, dzięki prowadzonemu serwisowi o krytyce i sztuce najnowszej www.krytykant.pl. „Rewolucjoniści są zmęczeni” to zbiór jego esejów, felietonów i recenzji publikowanych w różnych czasopismach i sieci w czasie ostatnich dwu lat, niejako układających się w streszczenie najważniejszych wydarzeń, ale będących także diagnozą zachodzących w tym czasie zjawisk.>>>

POMYSŁ TAKI DOBRY, A URZĘDNICZY
Na terenie Parku Bródnowskiego – otoczonego wielopiętrowymi blokami – ma powstać Park Rzeźby. Władze Dzielnicy Targówek, na terenie której znajduje się park, zaprosiły do współpracy światowego formatu artystę Pawła Althamera. Do udziału w projekcie włączyło się również Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Wspólnymi siłami chcą stworzyć oryginalną i dynamiczną przestrzeń rekreacyjną dla mieszkańców Warszawy. Z Krzysztofem Buglą, wiceburmistrzem Dzielnicy Targówek, rozmawia Paulina Jeziorek, październik 2008.>>>

NIE MA SORRY
Pierwsza wystawa polskiej sztuki najnowszej w tymczasowej siedzibie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie to prace ponad 20 artystów urodzonych między rokiem 1979 a 1985, wybranych przez ośmioro studentów Muzealniczych Podyplomowych Studiów Kuratorskich przy Instytucie Historii Sztuki UJ. Wystawa nosi tytuł „Nie ma sorry” i dobrze oddaje sytuację powstającego muzeum, młodych artystów i stawiających swe pierwsze kroki kuratorów. Oczekiwania są duże – przyszłość niepewna.>>>

SOMETHING MUST BREAK
Tymczasowa ścieżka dźwiękowa dla miasta M. W Mysłowicach odbywa się wielki muzyczny Off Festival. W tym roku towarzyszy mu niezwykle interesująca wystawa prezentująca związki między muzyką, dźwiękiem a sztuką współczesną, polityką, zjawiskami niewytłumaczalnymi. O „Something Must Break” mówi SEBASTIAN CICHOCKI, kurator trwającej tylko kilka dni wystawy.>>>

SIŁA SŁABOŚCI
Polska jest podręcznikiem architektonicznym nie będącym zbiorem samych dobrych wzorów do naśladowania. Zawiera wiele lekcji, z których dużo można się nauczyć, ale których lepiej nie naśladować. Na przykład garaże wykonywane ze starych grzejników płytowych wyglądają ohydnie, ale świadczą o wielkiej kreatywności. Są odbiciem polskiego charakteru. Tyle współpracy i jednolitości, ile wynika z praktycznych względów. Tyle samodzielności i indywidualizmu, ile to możliwe. Architekt HUBERT TRAMMER dowodzi swoich tez prezentując zdjęcia, które nie pozostawiają cienia wątpliwości – taka jest Polska.>>>

NASTĘPUJE ZNIKNIĘCIE
Podobają mi się prace takich artystów, w których pracach jest doza tajemniczości i niepokoju i są w tym subtelni. Najbardziej lubię konsekwencję w działaniu. Spójne postawy – mówi ŁUKASZ JASTRUBCZAK. - Interesują mnie działania na rzeczywistości. Nie wszystkie są przeze mnie skończone. Czasami tylko coś chwytam, zaznaczam, pozostawiam.>>>

TAKI MAMY REAL
MIKOŁAJ DŁUGOSZ jest fotografem, którego specjalnością staje się ujawnianie potencjału fotografii uznawanej za mało ważną, nieistotną, a przede wszystkim… cudzą. Wydany niedawno album „Real Foto” to jego zadziorna próba wprowadzenia anonimowych twórców, sprzedawców z serwisu aukcyjnego allegro, w rolę reportażystów, boleśnie szczerze oddających dzisiejszą rzeczywistość.>>>

CHUCK YEAGER. CHCIAŁBYM JUŻ NIE CZEKAĆ
W wyobraźni dzieje się dużo więcej niż w rzeczywistości. Mamy to, do czego dążyliśmy – względny pokój, względny, powszechny dobrobyt, nie ma miast do odbudowania, nie ma rewolucji, jeśli są, to jakieś pokątne, w probówce, które okazują się bez pokrycia, bo nie ma o co walczyć. Z NORMANEM LETO rozmawia Bogna Świątkowska>>>

PANOWANIE NAD OBRAZEM
Na fotografiach MAĆKA STĘPIŃSKIEGO widać świat przekształcany przez człowieka, uporządkowany, zgeometryzowany i pusty. Jego wystawom czesto towarzyszy wideo. Za jednominutówkę z cyklu „N-113”, dostał nagrodę z rąk Emira Kusturicy. W tym roku prace Maćka Stępińskiego oglądać można na kilku pokazach w Polsce, m.in. na wystawie prezentującej polską fotografię XXI wieku "Efekt Czerwonych oczu” w Warszawie, podczas Miesiaca Fotografii w Krakowie, wystawach indywidualnych w PF Zamek w Poznaniu oraz w Zamku Ujazdowskim w Warszawie. Ukaże się też pierwszy album z pracami artysty.>>>

NIE JEST NAM PRZYKRO, ŻE NADCHODZĄ ZMIANY
Zwyciężyli konkurs na kuratorski projekt wystawy w Polskim Pawilonie podczas tegorocznego Biennale Architektury w Wenecji Hotelem Polonia. Naprawdę chcą zamienić Pawilon Polski w hotel, a do tego pokazać w nim wystawę prezentującą „budynków życie po życiu”. Z GRZEGORZEM PIĄTKIEM i JAROSŁAWEM TRYBUSIEM, autorami projektu Hotel Polonia, rozmawia Bogna Świątkowska.>>>

TOMASZ ZIMOCH: BONIEK!
Zapis komentarza TOMASZA ZIMOCHA do jednoosobowego odtworzenia meczu Polska – Belgia 1982 (3:0) przez MASSIMO FURLANA. Artysta posługując się „choreografią” kluczowego piłkarza – ZBIGNIEWA BOŃKA, odtworzył mecz w całości: 2 x 45 minut. Boniek! został uznany przez czytelników "Gazety Co Jest Grane" w konkursie kulturalnym Wdechy, za najciekawsze wydarzenie w Warszawie roku 2007.>>>

KOLEDZY ZNACZY KOLLEGEN
Artysta KAROL RADZISZEWSKI i fotograf KUBA DĄBROWSKI w dialogu białostockim, powracają do praźródeł swojej twórczości.>>>

NIE JEST ŁATWO ZNALEŹĆ COŚ NA A
Z ANDRZEJEM TOBISEM rozmowa o „A-Z”, przygotowywanych przez niego „gablotach edukacyjnych”, pierwszej odsłonie a l f a b e t u, długofalowego projektu bytomskiej Kroniki, obliczonego na 24 lata.>>>

NIKT TAK NIE ROBI, TYLKO MY!
O tym jaki jest polski dizajn i postawach wobec świata konsumpcji z TOMKIEM RYGALIKIEM rozmawia (w centrum handlowym) Bogna Świątkowska.>>>

NIEWIDZIALNA CENTRALA
Czy rzeczywiście powstaje nowy model debaty publicznej? A może tylko trwa rozmowa o tym, że trzeba stworzyć nowy język? Jak to zrobić? Z ARTUREM ŻMIJEWSKIM rozmawiają Alicja Plachówna i Bogna Świątkowska>>>

CO TO W OGÓLE JEST?
"Myśmy chodzili smutni, poważni, a on mówił, co to w ogóle jest, co to za rewolucja. Weź karabin, mówił, i strzelaj, u nas to by po prostu krew się lała na ulicach i w ogóle". O punku, sile, delikatności i konsekwencji rozmowa z PIOTREM RYPSONEM>>>

Z MIASTAMI DZIEJĄ SIĘ CIEKAWE RZECZY
Niewielu w Polsce pisze o mieście tak jak on. Może dlatego, że KRZYSZTOF NAWRATEK (rocznik 1970) pracuje i mieszka za granicą. Jest autorem na razie jednej książki, ale za to mocnej: "Ideologie w przestrzeni. Ćwiczenia z demistyfikacji". Architektura i urbanistyka widziane jako narzędzia, którymi posługują się ich twórcy i zleceniodawcy, by manipulować użytkownikami przestrzeni. Niebawem ukaże się kolejna - tytuł roboczy "Śmierć miasta i zmartwychwstanie Polis. Obywatel plug-in”. Z Krzysztofem Nawratkiemrozmawia Bogna Świątkowska>>>

WIELE MOTYWÓW SIĘ POWTARZA
Inspiracją dla TOMKA KOPCEWICZA są zwyczajne elementy miejskiego pejzażu. Kraty w oknach, barierki, słupki, zdobienia na autokarach - chociaż silnie oddziałowują na pejzaż miejski, to pozostają niemal przezroczyste, niezauważalne. Te na pozór "niemalarskie" obiekty, tworzą na jego obrazach dziwne przestrzenie, labirynty, załomy i tajemnicze przejścia.>>>

JESTEM NA MIEJSCU
Jak tylko namaluję obraz, to zaraz staram się wrzucać go do galerii. Nie jestem w stanie mieszkać ze swoimi obrazami. Nie mam pracowni, trzymam je u siebie w pokoju. Męczą mnie potwornie. Przebywanie z tym co robię, jest dla mnie bardzo męczące - mówi TOMEK PARTYKA>>>

POP.AMIĘTANE
Kultura popularna, której celem jest przeżywanie, a nie interpretowanie, nie jest zwykle poddawana refleksji przez jej użytkowników. Nie próbują nawet dociekać, dlaczego ulegają galopującym modom. Uzasadnienia pozostawiają innym. Badaczom współczesności, takim jak MAREK KRAJEWSKI>>>

INTERESUJĄ MNIE LUKI W PROGRAMIE
Podoba mi się kiedy artyści lub krytycy podejmują ryzykowne wyzwania. Zawsze interesowała mnie alternatywa. Czyli projekty lub miejsca, które powstają całkowicie spontanicznie, istnieją zwykle przez ograniczony czas i są poza ogólnie rozumianymi normami - mówi PAULINA OŁOWSKA.>>>

LUBIĘ RZECZYWISTOŚĆ W JEJ NIESKOŃCZONEJ POSTACI
O tym do czego może przydać się koniec, jak inspirująca są chaos i nicość, a także o tym jak zachować swoją wolność z AGNIESZKĄ BRZEŻAŃSKĄ rozmawia Marta Tychmanowicz>>>

BUNT INDYWIDUALNY
Przeczytaj ciekawą oraz długą rozmowę z JANKIEM SIMONEM – artystą, piromanem, antyhumanistą i ateistą! A także wielkim miłośnikiem sztuki i podróżowania!>>>

SZTUKA JEDNORAZOWA
Tymczasowe historie MACIEJA KURAKA>>>

REKLAMA